Władysław Panasiuk – Wyznanie emigranta

0
212

Władysław Panasiuk

 

Wyznanie emigranta (recenzja)

 

Ryszard TomczykŻyjemy w czasach gdzie słowo emigrant nie wywołuje specjalnego zdziwienia, stało się niemal codziennością. Od dawna szukamy lepszego życia, ale coraz trudniej go odnaleźć. Na szczęście z pomocą przychodzi nam przedsiębiorca budując w sąsiedztwie „ taniej siły roboczej” swoją fabrykę. To się nazywa postęp, fabryka podąża za robotnikiem, kiedyś było zupełnie inaczej. Gonitwa za zwiększeniem zysku nie ma początku, ale też nie znajduje końca.

Dzięki rozbudowanej, nowoczesnej komunikacji świat stał się o wiele mniejszy, czy może bardziej dostępny. Położenie geopolityczne naszego kraju nigdy nie było obiecujące, Polacy zawsze musieli szukać chleba u obcych. Rządy od dawna nie troszczą się o swoich obywateli, nabijają kasę i odchodzą w siną dal. Nie o politykach jednak chciałbym pisać, bo żaden z nich na to nie zasługuje. To dzięki ich poczynaniom, czy może niekompetencji, większość z nas opuściła własne gniazdo. Jedni osiedlili się na stałe, inni koczują niczym Cyganie.

 Los emigranta dobrze mi znany, więc niech wolno mi będzie zabrać w tej sprawie głos.

Przed „pierestrojką” wielu Polaków marzyło o wyjeździe na Zachód, śniły im się wielkie” bryki” i dobrobyt, i oto pękły betonowe mury otwierając czarodziejskie wrota.

Kiedy bogowie chcą nas ukarać – spełniają nasze prośby, a nam się wydaje, że to nagroda.

Dzisiaj powracają rodacy niczym synowie marnotrawni z Niemiec, Anglii, Włoch czy też z USA. Powracają z bagażem doświadczeń, nie koniecznie pozytywnych. Ludzie muszą przekonać się na własnej skórze i zmierzyć z nienajlepszym losem, by zamienić mit na rzeczywistość. „Wszędzie jest dobrze, tam gdzie nas nie ma”. Szkoda tylko rozbitych rodzin i zmarnowanych lat, które nigdy nie powrócą.

Ostatnimi czasy wyemigrowało z polski prawie trzy miliony młodych osób, w większości wykształconych, tylko po to, by usługiwać innym.

Nawet najdłuższe życie zdaje się być krótkie, a człowiek trwoni czas jakby zegary miały wsteczny bieg.

 

Emigrant – osoba oczekująca na pomyślne wiatry, dobrze znająca tęsknotę i wartość kromki chleba. Często zawiedziona, bo los lubi zadrwić z człowieka.

I może dlatego garstka emigrantów sięga po pióra, by tym sposobem opowiedzieć światu o tułaczym losie. Wrażliwość i odrobina fantazji potrafi nadać pisaniu rytm. Tylko człowiek wrażliwy odnosi jakieś sukcesy, trudno lodowatym sercem kreślić ciepłe słowa.

 

Zrzeszenie Literatów Polskich im. Jana Pawła II w Chicago wydało już ósmą antologię zatytułowaną „Wyznanie emigranta.”  Alina Szymczyk nie daje za wygraną; wymawia słowo za słowem, przygotowuje książkę za książką. To wszystko wymaga wiele pracy i przygotowań zanim powstanie taki zbiór wierszy.

 

Przedmowę do „Wyznań emigranta” napisał (językiem literackim) o. Jerzy Karpiński. Znajdziemy tu wiele pięknych cytatów odnośnie emigracji; jak choćby ten pióra – Marii Konopnickiej:

 

„Gdy zapadło nad Ojczyzną

Czarnej trumny wieko

Ten, kto nie mógł żyć w niewoli,

We świat szedł daleko.

Szedł daleko w obce kraje

Z ojczystego proga,

Apelując o swą krzywdę

Do sędziego Boga”

 

Czytelnik znajdzie tu bez trudu piękne strofy dotyczące nas wszystkich i władz, które jak zwykle zawiniły:”

 

„w emigracyjnych wierzę wszystkich świętych

i w obcowanie ich ducha z narodem,

i w odpuszczenie naszym Wodzom grzesznym”

 

Juliusz Słowacki, Beniowski

Przyznam, zgrabnie napisany tekst, nad którym chylę czoła.

 

Słowo wstępne napisała Alina Szymczyk – prezes Zrzeszenia.. Przypomina skrótowo historię organizacji, jej trudne początki, ale też nie zapomina o wyróżnieniu zasłużonych osób.

Przybliża sylwetkę emigranta borykającego się z trudnościami codziennej egzystencji.

 

„Wyznanie emigranta” to wiersze dwudziestu autorów. Tematycznie różne, lecz w każdym z nich można doszukać się; jeśli nie bólu, to tęsknoty, którą każdy emigrant przywiózł ze sobą.

To nieodłączna towarzyszka życia poza własnym krajem, chyba, że ktoś nie kochał Ojczyzny.

 

Wiersze, niczym satelity krążące na obcej orbicie powtarzają nieustannie, jak ważna jest Ziemia, jak ważne jest życie

 

Nie będę zagłębiał się w treści, bo najłatwiej jest kogoś urazić. Wszyscy autorzy dołożyli wszelkich starań, by ten almanach był lepszy od dotychczas wydanych i tak też jest. Rośnie poziom choć wszyscy o tym wiemy, że człowiek uczy się całe życie. Praktyka czyni mistrza, a my nie przestajemy pisać. Pisanie wciąż ma przyszłość, bo tematy wraz z nami się rodzą, a dopóki po ziemi chodzą ludzie, ten stan się utrzyma. Człowiek bez przerwy stwarza problemy, które po nas będą opisywały następne pokolenia. Póki co mamy wiele własnych dotyczących nas, miejsca i czasu, w którym żyjemy.

Nie bez przyczyny Alina Szymczyk w słowie wstępnym zacytowała tęsknotę Leonarda Gogiela – poetę Litwina i Polaka. Już od ponad 500 lat (od pól Grunwaldu) oba te narody trzymają się społem.

 

„ Ojczyzna moja

większa niż myślisz –

to i Niemen i Wisła i Odra

i koń księcia Witolda w Czarnym Morzu pojony

gdzie spływają Dunaje modre”

 

Ojczyzna moja –

coś czego rozumem nie da się objąć /…/

 

Jakże piękne i budujące słowa.

 

W innym miejscu znajdujemy wyznanie świeżo upieczonego dziadka i Jego zachwyt nad nowym życiem, które dopiero się rozpoczyna:

 

 „opowiadam…

coś tam pamiętam,

trochę zmyślam.

Bajkę o bajce plotę,

a ona słucha oczami,

otwartymi ustami

– bajecznie…”  

 

Robert Paweł Redliński

 

Nie jest prawdą, że tęsknota trwa chwilę, oto wyznanie emigrantki, której korzenie wrosły głęboko w grunt amerykański. Eleonora Trzpit  pisze:

 

„ Żal ściska emigranta duszę.

Serce wzdycha

tęsknota minionych ścieżek

wśród zarośli.”

 

W Wyznaniu emigranta czytelnik spotka się z humorem, w taki oto sposób Józef Maciasz – Broda opisuje przyjęcie, na którym gościł:

 

‘”Byłem w Nowym Jorku na takim przyjęciu,

gdzie jedzenie dla dwóch dzielono na pięciu.

Podali je na stół nie z pieca lecz z chłodni

Krótko po obiedzie, wszyscy byli głodni.”

 

Poeci emigracyjni starają się pisać w rozmaitym tonie: jedni są nad wyraz poważni inni urodzili się z uśmiechem na ustach. Choć życie na emigracji nie należy do łatwych, to niektórzy patrzą na nie z przymrużeniem oka, a nawet starają się je brać na wesoło.

 Nie zabrakło w tej książce akcentów wiary, wszak Zrzeszeniem opiekuje się nasz Błogosławiony Papież.

 

Antoni Bosak wprost pyta Boga:

„ Kim Ty dla mnie jesteś

Nazareński Jezu

Nie sposób wyrazić tego

 jednym słowem

Jesteś pieśnią mej duszy

i radością serca

Najważniejszym Tyś znakiem

 na życiowej drodze.

 

Jan Żółtek w swoim wierszu opisuje niepoprawność polityczną, jak widać tematyka poezji bardzo rozległa, ale jakże potrzebna w niezrównoważonym świecie. Jeśli przestaniemy dopominać się o swoje, zostaniemy zdeptani i zapomniani, a chyba tego nie chcemy.

 

„ Jesteś politycznie niepoprawny

Będziesz wiecznie prześladowany

Najpierw ci godność odbiorą i cześć

Jak Baranka ofiarnego skarzą na rzeź”

 

Wiersze zamieszczone w antologii poetów chicagowskich opowiadają nie tylko o losach emigrantów, ich wymiar jest znacznie szerszy. Poezja ta charakteryzuje się wielowymiarowością, a także wieloaspektowym podejmowaniem tematyki, to wiersze, które pisało życie.

 

Zakurzony stary walc

Przyprószone tiule

Perły, diamenty

Atłasowe buciki

Te pudry, pomady

Szepty, spojrzenia

Wirujący walc

 Wibrująca poezja muzyki”

 

Lekko tańczy  – Barbara Żubrowska

 

 Ta poezja, to los człowieka nie zawsze odnoszącego sukcesy, niekiedy przerwana gdzieś w połowie droga. Poeci z wielkim wyczuciem opisują piękno przyrody, tym samym przywołują zapach naszej ziemi i tę ciszę, która bezpowrotnie zanika w Chicago.

 

/…/szare wróble usiadły

na zielonej akacji

a ja w różowych okularach

spoglądam na świat

 ciesząc się każdą barwą

jego istnienia „   –  tak maluje pejzaż Podlasia Maria Mili Purymska.

 

Niektóre wiersze prowadzą prosto do nieba i to jest niezmiernie ważne w dzisiejszych czasach, gdzie usuwane są z urzędów krzyże. Nie wolno nam bać się prawdy. Pytajmy o nią, pytajmy o wszystko.

 

/…/jak tam jest po tamtej stronie?

Czy życie zaczyna się w matki łonie?

Czy święta pachną pomarańczą?

 

Dość kłopotliwe pytania zadaje Marianna Maja Soroborska.

 

Myślę, że wartość formy i treści niczym słupek rtęci idzie do góry. Mamy więc powody do małej radości wszak nasze akcje rosną. Trudno jednoznacznie ocenić twórczość wszystkich autorów, bowiem każdy z nich jest inny. Jednak wszystkie wiersze posiadają swoją wartość, dla każdego z nas inną. Podtrzymuję słowa napisane przeze mnie w posłowiu, które również podziela wydawca i pisarz Maciej Zarębski „almanach ten jest wartościowszy od dotychczas wydanych”.

 

Uważajmy na słowa i tu zacytuję fragment z tryptyku Aliny Szymczyk, dzięki której ta książka powstała:

 

„ Słowo może zranić

wychłostać

 zabić

uważaj na słowa

możesz spłoszyć szczęście…

… drugiej okazji nie będzie.

 

Antologia poetów Chicagowskich „ Wyznanie emigranta ”Świętokrzyskie Towarzystwo Regionalne Zagnańsk ul. Gajowa 15 str.221

 

Władysław Panasiuk     Chicago 08.11.2013.

 

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko