Paweł Kuszczyński – Okno przychylnej dojrzałości

0
64

Paweł Kuszczyński

 

Okno przychylnej dojrzałości

 

Czwarta książka poetycka Kaliny Izabeli Zioła nosi tajemniczy tytuł „Okno niepamięci”. Tu już nie tylko pragnienie miłości, ale wiele życiowej mądrości spotykamy. Są i motyle, lecz znaczą odmienne symbole. Ten tomik, (a czemu nie tom, jak się we Francji te książki nazywa) z refleksyjnymi fotografiami, wykonanymi przez poetkę w różnych miejscach świata, znamionuje dojrzałość w uniwersalnych postaciach oraz udoskonalenie warsztatu poetyckiego.

Prezentuje autentyczną samoświadomość wartości kobiety dojrzałej. Mężczyzna pokazany jest jako partner nie tylko w doznaniach zmysłowych, ale także ze swoimi słabościami, coraz częściej zdarzającymi się w starszym wieku, króry: coraz szybciej/  ucieka przed czasem/ kocha coraz młodsze kobiety/ by w ich oczach…/ zobaczyć własną młodość.

           

Wiele ważnych współcześnie pytań zadaje autorka: jak sobie radzić, gdy brzęk tłuczonego szkła/ kaleczy gładkość nocy/ stukają zamykane okna; nie wiadomo co służy: miłość poezji czy poezja miłości. A może naprawdę są razem i wzajemnie się wspierają, zatem: napisz wiersz.

Nie zawsze radzimy sobie z sobą ( bowiem to najtrudniejsze człowiecze zadanie: zgodzić się na siebie): jak przetrwać/ nie zatracając siebie. Dobra Pamięć może przynieść ratunek: rysujesz na niebie/ … most/ którym przechodzisz/ na drugą stronę świtu/ …może spotkasz siebie/ sprzed lat.

 

Oryginalne obrazy zmieniających się pór roku przedstawia wiersz „Jesienny motyl”, będący wspomnieniem z dzieciństwa: kiedyś lato/ wspinało się na palce/ i pijane zapachem malin/ sięgało nieba/ …/ tylko zmarznięty motyl/ przytulony do liścia/ na przekór jesieni/ śpiewa tęczą kolorów.

We współczesnej rzeczywistości zagubiła się gdzieś ludziom tajemnica. O jej potrzebie (stopniowania!, jakież to „kobiece”) przekonują wersy: rozwiązuję białe tasiemki/ odsłaniając Tajemnicę/ papierowy ptak/ obudzony moim dotykiem/ zdziwiony podnosi głowę/ …/ mówiąc „wieczne odpoczywanie”/ zawiązuję białe wstążki/ na wieczną kokardkę.

 

Akt miłości ma nieraz swoją dramaturgię: jeszcze próbuję dopasować/ dotyk do ciepła skóry – mimo tej pięknie zarysowanej troski: wykrzywia się/ odrażająca twarz bazyliszka/ narasta piskliwy chichot/ kryształ pęka. Cóż począć: zaskakująca dynamika ludzkich przeżyć!

Słowo w pokoju oddanym poezji kontrastuje z szorstką codziennością za oknem, nawołuje do otwarcia się na subtelność i zauważenie drugiego człowieka. Nie znajdziesz przychylności, ponieważ: mrugnąłeś/ i rzęsami/ zmiotłeś ze świata/ wszystkie motyle/ nie otwieraj już oczu/ pustka cię oślepi.

„Może kiedyś”, „jeszcze raz” – te frazy oddane pamięci, wypowiadające pragnienie

znaczone czystością intencji – wieńczy oryginalna koda: pobiegłam prosto w słońce.

 

Życie nie zawsze przynosi oczekiwane odpowiedzi: list wysłany gołębiem/ powraca bez odpowiedzi/ posępnym puszczykiem.

Także nauczanie sztuki życia może mieć … niedobre następstwa: nauczyła go latać/ całować wiatr/ a potem zamknęła/ w klatce czterech ścian/ …/ oplątany jedwabnym kokonem/ zapomniał imiona przyjaciół/ i drogi/ do rodzinnego domu.

Zupełnie otwarcie, w tytule wiersza, zadaje rudymentalne pytanie: Jak życ?, nie znajdując – jak wszyscy ludzie – odpowiedzi, na tę bez wątpienia najtrudniejszą ze sztuk.

                       

Pragnie ocalić wiarę w słowo/ w miłość/ w śmierć psychoneurotyk (śmieszny anioł), bo przecież to on w konsekwencji decyduje – jak wskazywał Kazimierz Dąbrowski – o wartości świata, postępie ludzkości.

Potrzebne jest zatem słowo służące dobrej mądrości, bo: tak łatwo można zranić/ jaskrawo malowanym paznokciem.

                       

Próba najtrudniejszego pogodzenia się z absurdalnością śmierci (chociaż każda śmierć, patrząc oczami bliskich, ma coś z absurdu) ukazana jest przejmująco: odjechałeś/ jak nie próbować cię gonić/ …/ i tylko w gwiazdach szukać/ ciepła twego spojrzenia/ jak przebaczyć zapomnieć/ że rowerem do nieba/ odjechałeś.

Autorkę stać na zachwyt nad fotografiami (znajomego artysty), ukazująymi urok wielkopolskiej przyrody: przejrzysta koronka mgły/ rozwieszona/ nad uśpioną łąką/ …/ w kostrzyński pejzaż/ wpisuje się świt.

                       

Nawet w zimie przychodzi nadzieja: ukryte pod śniegiem/ kłamstwa/ i niedobre myśli/ drapieżna nienawiść/ …/ słowa które ranią/ ciemne spojrzenia/ i pogardliwe gesty/ …/ może wystarczy ciepła/ w rodzącej się miłości/ by roztopić to zło.

Muzyka, ta siostrzana sztuka poezji, potrafi, podobnie jak podróże, oswajać czas człowiekowi: jest/ na strunach ciemności/ w szelestliwym poruszeniu liści/ w wiolonczeli kobiecego ciała/ (jakże to odkrywcze! , odtąd nie będę tego instrumentu kojarzył z frazą: „tęskno mi jak dźwiękom wiolonczeli”)/ i uścisku mężczyzny.

 

Wiersze pomieszczone w recenzowanej książce są swoistym dopełnieniem siły i delikatności w zauważonym wszechstronnie aktywnym życiu Kaliny Izabeli Zioła, znaczonym niepospolitymi kompetencjami społecznymi.

 

Kalina Izabela Zioła „Okno Niepamięci”,  Wydawnictwo Biblioteka Tematu nr 69, Warszawa 2013, s.72


Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko