Rekomendacje książkowe Krzysztofa Lubczyńskiego

0
37

Rekomendacje książkowe Krzysztofa Lubczyńskiego


Drabina pod cokołem


Nigdy chyba dotąd oczekiwanie na kolejną ( czy ciągle nie ostatnią?) premierę filmu Andrzeja Wajdy nie było otoczone tak dwuznaczną i – rzekłbym – zgniłą atmosferą. To nie jest atmosfera oczekiwania na dzieło sztuki filmowej wybitnego mistrza. To nie jest w ogóle atmosfera oczekiwania na doznania artystyczne. Spodziewana wczesną jesienią premiera filmu o Lechu Wałęsie poprzedzona jest atmosferą milkliwego zakłopotania w oczekiwaniu na coś w rodzaju skandalu (a może skandaliku) natury raczej politycznej aniżeli artystycznej. Niektórzy przypisują to znanej wypowiedzi Wałęsy o prawach homoseksualistów. Plotka głosi, że zarówno Wajda jak i autor scenariusza Janusz Głowacki mocno odchorowali gadaninę Wałęsy, bo ona im właściwie radykalnie, „in minus”, „załatwiła” atmosferę wokół filmu w Unii Europejskiej i USA. „Bohater polskiej wolności” i „przywódca zrywu sierpniowego 1980” – homofobem? To najgorsza z możliwych rekomendacji dla tego rodzaju filmu, która bardzo radykalnie zredukuje potencjalne możliwości jeśli chodzi o międzynarodowe nagrody filmowe dla „Wałęsy”. Wszakże także przed wypowiedzią Wałęsy atmosfera wokół produkowanego filmu nie była dobra, zwłaszcza po ujawnieniu, że wśród finansujących film jest złej sławy firma „Amber Gold”.


Jednak nawet jeszcze wcześniej o projekcie Wajdy mówiono – zaocznie – bez entuzjazmu i przewidywano, że będzie to „hagiograficzny gniot”. Pojawiały się nawet złośliwe skojarzenia ze stylistyką i duchem socrealizmu w polskim kinie. Ktoś napomknął, że Wajda od socrealizmu zaczął („Pokolenie”, 1954) i na socrealizmie kończy.


W ten czas bardzo dobrze wpisuje się wydana właśnie przez Wydawnictwo Krytyki Politycznej, w ramach cyklu „przewodników po artystach kina”, zbiorowa praca pod tytułem „Wajda”. W kilkunastu tekstach napisało o nim kilkunastu młodych autorów. To ważny aspekt, ponieważ przez dziesięciolecia przyzwyczailiśmy się, że ton pisania o Wajdzie nadawali przede wszystkim szacowni krytycy z generacji bliskich reżyserowi (np. Aleksander Jackiewicz), w tym w pierwszym okresie jego twórczości także ci, których łączyło z Wajdą podobieństwo doświadczenia pokoleniowego. Tym razem mamy do czynienia z autorami, z których najstarszy ledwo dobił pięćdziesiątki (Cezary Michalski, autor świetnego eseju o „Popiele i diamencie”, czyli także o niedoszłej polskiej historycznej emancypacji), a większość urodziła się w latach siedemdziesiątych, osiemdziesiątych, a nawet dziewięćdziesiątych. We wstępnym tekście „Dlaczego Wajda” Jakub Majmurek pisze o „sklasycznieniu” twórcy, który od kilkunastu co najmniej lat zamknął się lub zamknięty został w „muzealnej gablocie muzealnej opatrzonej plakietką z napisem: „Polska Szkoła Filmowa. Arcydzieło. Nie dotykać”. Owemu przyzwoleniu na sklasycznienie towarzyszyła niestety także jego własna skłonność do korygowania sensów we fragmencie twórczości już dokonanej, jak pisze o tym autor tekstu o „Ziemi Obiecanej”. Jak wiadomo, Wajda przemontował ten film w tzw. nową wersję dokonując jego „kastracji”, eliminując najostrzejsze społecznie i obyczajowo sceny. Przy czym nigdy nie wyjaśnił publicznie powodów swojej decyzji, a na domiar wszystkiego zrobił co możliwe, aby sięgnięcie do wersji pierwotnej było nieprzeciętnie trudne. Poszczególne szkice poświęcone są zarówno konkretnym filmom (np. o „Weselu” jako o „filmie-mapie” twórczości Wajdy), jak i takim zagadnieniom syntetycznym, jak wątek relacji między Polakami a Żydami w II Rzeczypospolitej i za okupacji, bardzo istotnymi u Wajdy i obecnymi w kilku filmach („Pokolenie”, „Samson”, Wielki Tydzień”, „Korczak”) czy kwestiom relacji między płciami postrzeganymi przez filtr doświadczeń polskich, w tym w szczególności wajdowskim obrazom kobiet (np. we „Wszystko na sprzedaż” czy „Pannach z Wilka”). Są też szkice o aktorach Wajdy, o jego japońskiej wersji „Nastazji Filipowny”, a także (Jaś Kapela) o „hipssterskim” (tzw. „Księstwo Warszawskie”) aspekcie niegdysiejszego środowiska towarzyskiego Wajdy i niektórych jego filmów („Niewinni czarodzieje”, „Wszystko na sprzedaż”, „Polowanie na muchy”). Brakuje niestety szkicu o „Popiołach”, jego bardzo ważnym filmie, choć okładkę książki zdobi stylizowany motyw zaczerpnięty z jednego z kadrów tego filmu (Daniel Olbrychski jako Rafał Olbromski w scenie przysięgi masońskiej). Brakuje też szkiców o „Człowieku z marmuru” i „Człowieku z żelaza”, choć jest o francuskim bądź co bądź „Dantonie”. Trudno orzec czy to przeoczenia czy efekt zamysłu. Tak czy owak, jest to wada tej publikacji, którą można będzie jednak naprawić w ewentualnym, drugim wydaniu.


Interpretacje i analizy młodych autorów, choć często odznaczają się swobodą w „nadawaniu” filmom Wajdy może aż nazbyt dowolnych, własnych, subiektywnych, zewnętrznych” znaczeń, mają walor świeżości i owej dezynwoltury, która w niczym nie przypomina klasycznego piśmiennictwa o Wajdzie znanego od lat, choćby w wydaniu jego uniwersyteckiego biografa, profesora Tadeusza Lubelskiego. Przy swoim krytycyzmie w stosunku do Wajdy nie przypomina też ani pamfletu Piotra Włodarskiego „Pan Andrzej”, ani personalnych „wycieczek” pod adresem Mistrza zawartych w prozie Andrzeja Żuławskiego. („Lity bór”, „W oczach tygrysa”)


Na ostatniej stronie okładki wydawca tak prezentuje w skrócie kluczowy sens książki: „Mówimy Wajda, a myślimy „Mistrz”, „Twórca narodowy”. Zbudowaliśmy Wajdzie pomnik, pod którym tylko kwiaty składać można i pokłony. My chcemy zajrzeć twórcy w oczy. Nie zrzucamy Wajdy z cokołu. Stawiamy pod cokołem drabinę. Nie chcemy odwracać wektorów i niszczyć kanonów. Chcemy te kanony na serio przeczytać, nie z brykiem a lupą w ręku. Bo Wajda to polskie kino, to najmocniejsze obrazy polskiej formy, to kino obywatelskie od pół wieku podejmujące tematy najważniejsze dla nas, jako politycznej wspólnoty. Jaką Polskę opisuje Wajda? Jaką projektuje w swoich filmach? Wyciągając filmy Wajdy z muzealnych gablot („arcydzieło, nie dotykać”), ścierając z nich kurz, pytamy o ich aktualność dla nas, nie tylko dla kinomanów, ale także jako obywatelek i obywateli”.


Gorąco polecam tę lekturę na przedpremierowe wakacje.


„Wajda. Przewodnik Krytyki Politycznej”, Wyd KP, Warszawa 2013, str.258, ISBN 978-83-63855-22-2

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko