Józef Jacek Rojek – Grzechy młodości i pokuty dojrzałości

0
294

Józef Jacek Rojek

 

Grzechy młodości i pokuty dojrzałości

 

– jest pierwszym i ostatnim tomikiem poetyckim*) olsztyńskiego kompozytora i aranżera, satyryka i twórcę kabaretu Kaczki z Nowej Paczki, przedwcześnie zmarłego Zbigniewa Rojka (1954-2011), znanego, cenionego i lubianego kolegę we wszystkich środowiskach twórczych nie tylko Olsztyna…

            Tym bardziej jest mi trudno pisać o Nim, skoro poznaliśmy się jakoś tak na początku lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku w Szczytnie na imprezie kulturalnej, i gdzie niemal przez całą noc poszukiwaliśmy swych przodków z racji nazwiska: On z olsztyńskich Rojków i ja z góralskich Rojków. Niestety, ale w swych poszukiwaniach antenatów tylko dojechaliśmy do Koluszek – środka kolejowego Polski: kiedy Zbyszek śpiewał i grał na gitarze, a ja coś tam bąkałem o poezji. I na tym poprzestaliśmy poszukiwań, ale dla mnie było to jedno z piękniejszych i niezapomnianych spotkań towarzyskich z Nim…

            Nic zatem dziwnego, że nie mogłem nie napisać po Jego śmierci w elegiach wziętych z Rainera Marii Rilkego, jako sonety Zbyszkowi poświęconych:


            Sonet II

 

            I prawie dzieweczką we mnie było

            Tamto widzenie: nieskalana lira

            Drzewiej wśród nocy – gdy się poznaliśmy

            Z racji nazwiska, z racji zwiewnej muzy

 

            Jaka gościła w śpiewie i muzyce.

            A tamto drzewko korzeniło w drzewo,

            Nim je tartaczne piły zniewolenia

            Pocięły w słoje. Jeszcze ta dzieweczka

 

            Była miłością; nie skrzepła w kostuchę!

            I śniła ten świat w marzeniach o dziełach

            Jakie przed Tobą niosły się do dzisiaj –

            Do dnia spełnienia. Nim wszystko się ścięło

 

            W jeden węzeł krwi, w jeden węzeł śmierci:

            Z dzieweczki światła – w kostuchę ciemności.

            (Olsztyn, 1-2 sierpnia 2011)

 

            Cóż, znowu się wysforowałem do przodu, zamiast pisać o Jego poezji, z Jego tomu, który zaczyna się taką oto konstatacją w wierszu Śpiew słyszał (dla Krzyśka) z 30.05.1972:

 

            Kochał puste nuty.

            Droga słana dźwiękami

            Dawała szczęście póty,

            Bogini własnymi słowami

                 Mówiła a on,

                                     ś p i e w

                                   s ł y s z a ł…


– a jest to konstatacja na pewno romantyczna. Romantyczna, bowiem autor odwołuje się do Muz, bez których przyzwolenia słyszymy tylko puste nuty.

            Ba, dziwne to: my, urodzeni w dwudziestym wieku, wieku dwóch wojen światowych, rozbicia atomu, lotu na księżyc etc, etc… jesteśmy niemal tacy sami, jak prawdopodobnie byliśmy w wieku greckiej Safony czy rzymskiego Horacego – odwołujących się do Muz, bez których nie ma poezji bowiem: nie słyszy się śpiewu, prawda?

            Cóż, sam zresztą Zbigniew Rojek odwołuje się w zakończeniu wiersza Muzo (dla Grażyny), w taki oto sposób:


            Muzo! Panno,

            świata mego zwiastunko,

            który chłonę

                               a wiano

            kwiecia rośnie –

                                   l u d z i e

                                   z r y w a j ą

                                   o w o c e!


            Nic zatem dziwnego, że chociaż mężczyźni nie płaczą – jak to bywa ponoć w pewnym wieku i w pewnym filmie polskim; to jednak: Jaskółki, Gwiazdy, Księżyc, Ten kwiat czy Nietoperz – następne tytuły wierszy z działu „Odkrycia młodości”, jesteśmy najpierw w swej młodości romantyczni i romantycznie patrzymy na świat przez nas zastany, dopiero zdobywany bądź odkrywany naszymi uczuciami. Dopiero później, kiedy zakosztujemy bólu zranienia w uczuciach, możemy dopiero wyznać, iż świat nie bywa tak romantyczny, bezgranicznie wielbiony, kiedy to:  Zranione uczucia / łzy, prośby, zaklęcia, / łkanie o współczucie // Nie masz pojęcia / że te skryte jak w skale / stokroć bardziej trwałe – i dopiero świadczą o dojrzałości do życia współczesnego, kiedy coś odeszło bezpowrotnie („Coś odeszło”), a budowla stworzona z uczuć staje się czasami domkiem z kart („Domek z kart”), lub piorun uderzy w jedno z drzew, a na końcu pozostanie tylko bukiet polnych kwiatów…

            Ale mimo wszystko w następnych utworach Zbigniew Rojek nie może nie wspomnieć, iż bez „Muz i namiętności” – nie da się normalnie egzystować, nie da się stworzyć piękna: w poezji czy śpiewie, stąd utwory: Tunelowy blues, Jestem, Modlitwa – pozwól nam, Nie zabieraj bliźnim czy Powitanie wiosny – i oto wszak w życiu chodzi! Wszak:


            Jest mi nie do snu,

               pękł zielenią trzos.

            Witam wiosnę

               i jaskółczy pląs.

            Chyba mi brak

            dziś paru lat.

            Wiatr porwał mnie

               w przeodziany dzień…


            Niestety: dalsze wiersze z „Dowodów mądrości” czy „Pokut dojrzałości” – kończące ten znamienny tomik uświadamiają nam jedno z najprostszych a jednocześnie najstarszych pytań egzystencjalnych: Więcej mieć a może być…, na które nigdy rozsądnie nie odpowiemy, i jest jakby naszym refrenem życia:


            Więcej mieć a może być

            Życie na szczycie czy dnie

            Gdy to pytanie pytać przestanie

            To po co warto żyć…?

 

            No, właśnie?! A że piszę to omówienie w okresie świątecznym, zacytuję kończący tom wiersz-balladę   Świat na biało:

 

            Zasypało świat na biało,

            śnieg pokrył równo ziemię całą.

            W tej bieli wielkiej śnieżnobiałej

            wszystko się stanie takie małe.

            Dziś zasypało świat na biało,

            to znak że właśnie idą święta.

            Śnieg pokrył równo ziemię całą,

            trzeba się wreszcie opamiętać.

            W tej bieli wielkiej, śnieżnobiałej

            wnet się opłatkiem podzielimy.

            Wszystko się stanie takie małe,

            walkę o byt znów zawiesimy.


            – tyle że my, tutaj, w Nowym Roku, jednak walkę o byt NIE zawiesimy; przesłanie poetyckie Zbigniewa Rojka będzie nie-do-zrealizowania. Czy na pewno? Pomyślmy, po przeczytaniu tego znamiennego acz niewielkiego tomu wierszy, inkrustowanego rysunkami Autora, jaki nam zostawił prawdziwy artysta – bart życia duchowego, olsztyńskiego życia artystycznego…

Tym bardziej, że Obaj jeszcze, zdążyliśmy zrealizować i napisać razem – jako żartobliwi Bracia Rojek, że się pochwalę! – niebagatelne dzieło: Józef Jacek Rojek & Zbigniew Rojek Kto się boi Braci Rojek? Antologia satyry & satyryków Warmii i Mazur 1945-2010. Kowalski Pro-Media, Katowice 2012, foto i ilustr., ss. 464 – pożyteczną rzecz o naszym z Warmii i Mazur środowisku satyrycznym i artystycznym; i było o czym!


A jednak muszę zakończyć:

               (…) A przecież ta ziemia

Ani zatrzęsła, nie wspięła tsunami,

Ani niebiosa nie runęły nagle –

 

Jak w tajemniczych, ziemskich przepowiedniach!

Tylko Cię nie ma; i jakby nie było…


—————————————————

*) Zbigniew Rojek: Grzechy młodości i pokuty dojrzałości. Wiersze i teksty. Kowalski Pro-Media, Katowice 2012, ss. 55.

 

Olsztyn, XII. 2011 / I. 2013

 

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko