Krystyna Habrat – KRÓTKI KURS PSYCHOLOGII PRZEKORNEJ

0
59

Krystyna Habrat 


KRÓTKI KURS PSYCHOLOGII PRZEKORNEJ  

Jan CybisDziś: CIEKAWOŚĆ

    Ani się spostrzegłam jak mi z moich niefrasobliwych tekścików zrobił się na Pisarze.pl Malutki Kurs Psychologii Przewrotnej. Może: Przekornej.

    Gdyby to miały być prawdziwe nauki, musiałabym się poważnie potrudzić, zagłębić w mądrych i grubych księgach, by sprawdzić, co aktualnie nauka na ten temat głosi, i prawdopodobnie nie znalazłabym tam wiele odnośnie naszych małych ludzkich spraw.

    A ja chcę tylko powiedzieć coś o zazdrości, nawet zawiści, dalej o ciekawości i jeszcze o chciwości. Chciałabym dziś o tym wszystkim, a nie wiem od czego zacząć. Więc na wstępie napomknę o jeszcze jednym problemie psychologicznym, o trudnościach w podejmowaniu decyzji. I też przewrotnie, bo są ludzie którym łatwo przychodzi podejmować w 5 minut decyzje wielkie, typu: wybór studiów, męża, przeprowadzki do odległego miasta, ale o wiele trudniej dobrać guzik do sukienki czy z czym zjeść kanapkę. Trudno powiedzieć, czy są to trudności z podejmowaniem decyzji czy wręcz przeciwnie. Ja do takich osób należę więc zacznę od pierwszego problemu, który choć najmniej poruszający, nawiązuje do wcześniejszego tekstu o mądrości i inteligencji, czyli zacznę od ciekawości.

    Ciekawość jest początkiem zainteresowania się czymś i wgłębienia w ten problem. Człowiek inteligentny jest ciekawy świata, ludzi, wszystkiego. Chce poznać jak najwięcej, zbadać jak to jest, na czym polega, jak dzieła i dlaczego. On nie przechodzi obojętnie, nie ziewa, bo zawsze coś go zaciekawi i absorbuje. Nie oceni z góry książki, że nic nie warta, rzuciwszy tylko okiem na okładkę, ale musi ją chociażby przekartkować. I gromadzi ich ile może, bo wszystkie wydają mu się warte czytania. Wszystkie chciałby zgłębić, bo w każdej można znaleźć coś ciekawego. Czy nie bywa rozczarowany? Nawet jeśli, ten problem tu nie pasuje.

    Najdziwniejszymi pytaniami zarzucają nas przedszkolaki. Ale w pewnym momencie przestają pytać. Ja pamiętam ten moment. Zapytałam o coś mamę, a ona powiedziała, że tego akurat nie wie. Zdziwiłam się. Dotąd wiedziała wszystko… Odtąd przestałam tyle pytać, choć pozostała   moją wyrocznią. Niedługo potem, gdy miałam może 8 lat dręczyło mnie bardzo, jak to jest, że świat nie ma początku ani końca? Mama wtedy doradziła, bym o tym nie myślała, bo żaden człowiek tego nie zrozumie. Z miejsca przestałam się tym martwić i ten problem dotąd mam z głowy.

W szkole lepsi uczniowie to ci, którzy wykazują żywsze zainteresowania, są ciekawi wszystkiego. Są oczytani, mają dużo wiadomości, bo chcą poznawać nowe rzeczy, zgłębiać te wcześniej poznane. Kiedy nauczyciel potrafi zainteresować swym przedmiotem, uczniowie łatwiej go przyswajają. Ciekawości towarzysza pozytywne emocje w stosunku do przedmiotu poznania.

    Chociaż są tacy, których nic nie zainteresuje. Przechodzą przez życie znudzeni i smętni. Inni są przynajmniej chętni do sportu i zajęć fizycznych. Nie zapomnę mojej krótkiej działalności w szkole zawodowej, kiedy ci niechętni do nauki chłopcy na wezwanie, iż trzeba przenieść gdzieś kilka krzeseł, biegli ochoczo, gotowi zaraz przemeblować cały budynek. Też dobrze, ale warto popracować, by na tym nie poprzestali. Niestety nie wszyscy nauczyciele tak myślą.

    Raz podczas zwiedzania innej szkoły zawodowej jej dyrektor narzekał, że uczniowie muszą się niepotrzebnie uczyć o Kochanowskim i Mickiewiczu, a przecież wystarczyłyby przedmioty zawodowe, bo mają być tylko ślusarzami czy tokarzami. Aż mnie wtedy korciło, żeby rzucić mu w twarz, że podobno nawet krowy dają więcej mleka, gdy im w oborze przygrywa muzyka. A przecież po przyjściu z pracy, ci robotnicy też mogą czytać książki, korzystać z kultury, rozwijać się intelektualnie i nie wszystkich ich należy wpisywać pod jeden strychulec. Niejedno kółko teatralne przy domu kultury zasilają rzemieślnicy. I gospodynie domowe bez specjalnego wykształcenia.

    Kiedyś prowadziłam z koleżanką badania wśród pracowników fizycznych pewnej huty na prowincji. Podawało się im instrukcję i mieli rozwiązać zadanie np. w pół godziny. Potem następne i znów czekanie np. 20 minut. Dla nas, badających, kilkugodzinne   badania były nudne, bo powtarzało się identycznie to samo dzień w dzień, a ileż tak można.   Urozmaicałyśmy więc sobie pusty czas choćby grą w inteligencję, gdzie z jednego słowa układa się inne. Robiłyśmy to w konspiracji, udając, że to też jakieś badania naukowe. Ale   raz badany suwnicowy, może elektryk, zaczął nam podpowiadać. Okazał się bardzo oczytany. Takich było tam więcej. W rozmowach wychodziło potem, że praca fizyczna nie jest dla nich całym życiem, a interesuje ich dużo więcej. Znają się na przyrodzie, pogodzie, samochodach i technice. Potrafią zreperować telewizor i wiele innych urządzeń. Przecież życie codzienne wymusza znajomości wielu dziedzin. A dojeżdżający do huty ze wsi musieli znać się jeszcze na rolnictwie i hodowli. Lubili też zastanawiać się nad życiem i wyciągać wnioski.

    Nasz wykładowca z historii psychologii mówił, że w starożytności często filozofami zostawali zwykli pasterze. Tacy w nocy przy ognisku strzegli owiec i patrząc w rozgwieżdżone niebo nad sobą, dumali zaciekawieni, jak to wszystko jest. Mieli dużo czasu, by się nad tym zastanawiać. Zadawali sobie pytania: dlaczego? Jak? I próbowali na nie odpowiedzieć. Od zwykłej ciekawości przechodzili do tworzenia nowych teorii.

   Pewien, szanowany jako autorytet, aktor mówił, że inteligentny człowiek, jak przyniesie do domu śledzia zawiniętego w gazetę, to zanim ją wyrzuci, najpierw przeczyta, bo go ciekawi, co tam jest.  

    Raz w ZOO nasz mały syn przemierzał rozległy teren na rowerku. Kiedy weszliśmy do pawilonu z ptakami, tukan sfrunął na dół do samej szyby i przekrzywiając długi dziób, raz w prawo, raz w lewo, by przystawiać to jedno, to drugie oko do samej szyby, przyglądał się rowerkowi, jaki dziecko trzymało. Był wyraźnie ciekawy, co to jest?

    Niedawno zwiedzaliśmy z mężem zespół dworski koło Rymanowa. Stanęliśmy pełni zachwytu nad malowniczym stawkiem, pełnym roślinności wodnej. Wtedy podpłynęła ku nam żaba i wybałuszając śmiesznie ślepka w naszą stronę, uważnie się nam z wody przyglądała, póki tam staliśmy. Inteligentna żabka. Ciekawa świata. Może w nią zaklęty był książę – przyszły władca o wielkiej mądrości?

 

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko