Marco Marra – Wiersze w przekładzie Izabelli Teresy Kostki

0
74

***

ORE TRE E TRENTASEI
Amatrice, 24 Agosto 2016

Il cono di luce svanisce, ancora una volta,
nello spettro del campanile incolume.
Gli occhi rapidi e infossati
si chiudono fra pareti ovattate e lattiginose,
poi il frammento di un sogno reciso
mi sottrae alla coscienza;
non sento più il corpo,
mentre mi aggrappo a una vuota impotenza.
In un groviglio di labbra secche e impastate
il cuore sbraita nel petto;
pulsa, come il ricordo di una speranza perduta.
Avverto soltanto la terra fremere
come in preda a tumulti spietati e infiniti:
sono gli attimi delle mani inconsulte,
delle vite spezzate,
soffocate dall’urlo di una sofferenza muta.
Sui campi inviolati spira il profumo
del grano appena falciato,
vibra il richiamo di una felicità lontana;
niente s’acquieta al risveglio
ed io
con una supplica cerco l’azzurro del cielo.

*

GODZINA TRZECIA TRZYDZIEŚCI SZEŚĆ *
 Amatrice, 24 sierpnia 2016 r

 Stożek światła znika, po raz kolejny,
 w widmie nienaruszonej dzwonnicy.
 Bystre, głęboko osadzone oczy
 zamykają się wśród przytłumionych, mlecznych ścian
 a fragment przerwanego snu
 odrywa mnie od świadomości;
 nie czuję już swojego ciała
 chociaż kurczowo trzymam się pustej bezradności.
 W plątaninie suchych lepkich ust
 serce krzyczy w piersi;
 pulsuje jak wspomnienie utraconej nadziei.
 Czuję tylko drżenie ziemi
 ogarniętej bezlitosnym i nieskończonym zamieszaniem:
 to chwile nieostrożnych rąk,
 utraconych żyć
 stłamszonych krzykiem cichego cierpienia.
 Nad dziewiczymi polami unosi się zapach
 świeżo skoszonego zboża,
 wibruje zew odległego szczęścia;
 nic nie zaznaje spokoju po przebudzeniu
 a ja,
 błagając, szukam błękitu nieba.


* Wiersz upamiętniający dewastujące trzęsienie ziemi w rejonie diecezji Rieti, miało ono miejsce o godzinie 3.36, 24 sierpnia 2016 roku i pochłonęło 239 ofiar śmiertelnych pomiędzy miastami Accumuli i Amatrice.

***

IL PASTORE DI ROGHUDI

Il vento non è più musica, adesso.
Taglia rughe secche e profonde,
sferzando il bruciore di ogni lacrima;
mi parla questo silenzio.
Un rantolo accompagna lo sguardo attonito;
trasalisco allo scricchiolare del terreno
sotto i passi circospetti e incerti:
qui un tempo sorgevano eroici vigneti.
Vago.
Non ho meta fra le nicchie d’ombra fitta
che avvolgono i vicoli diroccati;
perso nel nulla cerco tracce del mio passato,
di quei giorni prosperi e lontani,
dissoltisi quando la mia anima
venne scaraventata in un crepaccio.
Nell’oscurità vorrei scorgere i riverberi
di pietre abbaglianti che rischiaravano le notti
e ascoltare il lontano propagarsi
della voce della fiumara. 
Cicale.
Il loro canto si univa ai campanacci delle capre
e mi crogiolavo in quell’alchimia di suoni:
dov’è quel paese immenso fra cielo e terra?
Sospeso su questo dente di roccia
fisso la valle incisa e ferita
dal tumulto impietoso delle acque;
nel buio che incede resto in attesa
di una vita che non tornerà.

*

PASTERZ Z ROGHUDI

Wiatr przestał teraz być muzyką.
 Wyrzyna suche i głębokie zmarszczki,
 chłoszcząc twarz każdą łzą;
 ta cisza do mnie przemawia.
 Westchnienie towarzyszy zdziwionemu spojrzeniu;
 wzdrygam się, słysząc skrzypienie ziemi
 pod ostrożnymi i niepewnymi krokami:
 dawno temu były tu bohaterskie winnice.
 Wałęsam się.
 Nie mam celu wśród nisz gęstego cienia
 okalającego zrujnowane alejki;
 zagubiony w pustce szukam śladów mej przeszłości,
 tych pomyślnych i odległych dni,
 zagubionych, gdy moja dusza
 znalazła się w przepaści.
 W mroku chciałbym zobaczyć błysk
 olśniewających kamieni, które rozświetlały noce
 i słuchać roznoszącego się w oddali
 głosu rzeki.
 Cykady.
 Ich pieśń łączyła się z dzwonkami kóz
 i rozkoszowałem się tą alchemią dźwięków:
 gdzież jest ta ogromna kraina między niebem a ziemią?
 Zawieszony na skalnej półce
 wpatruję się w dolinę wyrytą i poranioną
 bezlitośnie wzburzonymi falami;
 w zapadającej ciemności oczekuję
 na życie, które nigdy już nie powróci.

***

DIECI SIEVERT
(walking ghost)
Fukushima 2011

Sprigiona calde esalazioni malate
questa desolata terra di cobalto.
Ancora un passo, poi mi accascio al suolo
e ascolto il rantolo del mio respiro
sempre più incerto e stanco;
uno spasmo.
Avverto il collo gonfiarsi, le vene dilatarsi,
mentre un rivolo di sangue acre e ferroso
scorre lento e inesorabile sul mio viso;
è un attimo eterno:
il dolore mi stravolge gli occhi, spietato,
affinché io veda meglio
ciò che è rimasto di questa zona morta.
Ma posso sentirlo, vivido,
il mio anelito d’amore per te! Terra mia!
Avverto il gelo pungente della tua acqua tersa,
l’umidore immacolato delle tue praterie.
Gabbiani.
Volano fieri, riempiendo il cielo
con suadenti alchimie di stridii e battiti d’ali;
una pioggia di vessilli copre il mio viso.
Si rivela fatale
per me che ne conobbi il candore
in meravigliose epoche inviolate;
nella tranquillità innaturale
sento la mia presenza farsi assenza.
Ancora un respiro, poi chiudo gli occhi
e non mi importa che sia per sempre.

*

DZIESIĘĆ SIWERTÓW
 (chodzący duch)
 Fukushima 2011

 Wydziela gorące, chore opary
 ta opuszczona kobaltowa przestrzeń.
 Jeszcze krok i upadam na ziemię
 słuchając rzężenia mego coraz
 bardziej ulotnego i zmęczonego oddechu;
 spazm.
 Czuję, jak puchnie mi szyja, rozszerzają się żyły
 a strużka gryzącej i żelaznej krwi
 spływa powoli i nieubłaganie po moim obliczu;
 to jest wieczna chwila:
 bezlitosny ból pobudza me oczy
 abym mógł lepiej widzieć to,
 co pozostało z tej martwej strefy.
 Czuję jeszcze tak wyraźnie
 moją miłość do Ciebie! Moja ziemio!
 Odczuwam przejmujący chłód twej czystej wody,
 nieskazitelną wilgotność łąk.
 Mewy.
 Szybują dumnie, wypełniając niebo
 przekonującymi alchemiami pisków i uderzeń skrzydeł;
 deszcz sztandarów zalewa moją twarz.
 Okazuje się to dla mnie śmiertelne, 
 znałem ich szczerość
 w cudownych, nieskalanych czasach;
 w nienaturalnym spokoju
 czuję, jak ma obecność staje się absencją.
 Jeszcze jeden oddech, potem zamknę oczy
 i nie obchodzi mnie, że to będzie na zawsze.

Przekład z języka włoskiego Izabella Teresa Kostka

*

MARCO MARRA urodził się w Mediolanie 01.02.1971. Czytanie i pisanie to dwie podstawowe czynności służące wzbogaceniu jego osobowości. Od dziecka oddawał się lekturze, aby coraz bardziej zaznajomić się z językiem i pisał, aby nadać kształt nastrojom, które inaczej pozostałyby niewyrażone. Dorastając, równolegle z pasją do lektury, odkrył również jej wartość poznawczą i doświadczył jej niezwykłej siły napędowej, przyczyniającej się do rozwoju osobowości jednostki. Zaczął od czytania tekstów beletrystycznych, gdyż zawsze uważał, że są one najbardziej podatnym materiałem do rozbudzenia umysłu. Obecnie jego ulubioną lekturą są wiersze i opowiadania. Uważa, że te dwa literackie pola działania mniej ingerują w proces lektury i w całości są o wiele bardziej przyswajalne przez czytelnika. Preferuje literaturę dziewiętnastowieczną i uważa, że w tej epoce konstrukcja syntaktyczna osiągnęła swój najwyższy poziom wraz z ustrukturyzowaniem samej narracji. Jego zdaniem największym przedstawicielem tego okresu jest Edgar Allan Poe, którego pod każdym względem uważa za największego autora wszechczasów. W szerszym znaczeniu jego zamiłowanie do literatury i pisarstwa przejawia się w palącej ciekawości dążącej do poznania każdego środka wyrazu technicznego i językowego. Docenia różne inne formy rzemiosła literackiego, przede wszystkim scenopisarstwo i publicystykę, a także lubi czytać o różnych zjawiskach kulturowych, takich jak np.web writing, które w czasach nowożytnych powodują radykalne zmiany w używaniu języka. W swojej literackiej podróży, składającej się głównie z opowiadań i wierszy, stanowczo poszukuje spójności z teoriami i podstawami wyuczonymi przez lata czytania i studiowania twórczego pisania. Otrzymał liczne nagrody literackie i dokonał kilku publikacji w antologiach. Jest zaliczany do Parnasu poetów WikiPoesia. Ma kilka doświadczeń jako juror literacki, od sześciu lat przewodniczy jury nagrody “Książka, przyjaciel na zimę” ufundowanej przez Stowarzyszenie GueCi z Rende (Cosenza).

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko