Wacław Holewiński – Mebluję głowę książkami

0
96

Przeszłość cię dopadnie, nawet w Helsinkach…

Siedem lat temu recenzowałem tu książkę Sofi Oksanen „Gdy zniknęły gołębie”, książkę dla polskiego czytelnika ważną, pokazującą jak bardzo inaczej – z perspektywy doświadczeń historycznych – można oceniać okupację niemiecką. Jak to, co dla nas było okrucieństwem i kwintesencją zła, dla Estończyków było wyzwoleniem spod jeszcze gorszej niewoli.

„Psi park”, choć przenosi czytelnika w zupełnie inną rzeczywistość, z całą pewnością jest równie ważną książką. Co więcej eksploruje tematy, które większość z nas zna wyłącznie naskórkowo. Ale ta powieść ma też jeden wymiar wszystkim nam teraz bliski, Ukrainę. Bo to tam, prócz Helsinek, przeniosła  akcję Oksanen.

Bohaterką uczyniła autorka młodą kobietę, która – początkowo nie znamy przyczyn – porzuciła karierę modelki na Zachodzie i wraca na „zabitą dechami” wieś na Ukrainie. Tam, gdzie źródłem dochodu jest plantacja makówek i wyrabiany z nich kompot, najpodlejszy z narkotyków.

Szybko jednak zmienia się jej życie. Szybko, bo… znajduje ogłoszenie o pracy. Specyficznej, ma zostać dawczynią komórek jajowych. Jest zbyt inteligentna aby nie wykorzystać tej szansy. Buduje nowe życie w Dniepropietrowsku. Zostaje koordynatorką projektu w mieście, rzuca śmiałe pomysły. To duże miasto, tak duże, że prócz władz miejskich ma też prawdziwych właścicieli…

Ukraina, kraj oligarchów, klanów, zabójstw, tych którzy władzę zbudowali na zbrodni.

Mogło być inaczej, gdyby ojciec nie zdecydował o przenosinach z Tallina do Śnieżnego, gdyby wraz z przyjacielem nie wymyślił, że może zostać właścicielem kopalni, że nie potrzebują trzeciego do spółki.

Ci z Donbasu byli mocniejsi. Więc razem z Sokołowem wylądował na dnie szybu. Dwa trupy, jej ojciec bez głowy. Taki traf…

Mogło być inaczej, gdyby nie zgłosiła się do agencji Daria. Mogło być inaczej, gdyby Wiktor, syn bogacza, przywódcy klanu, i Łada, jego żona, bez problemu mogli być rodzicami. Nie mogli.

Mogło być inaczej, gdyby ci bogacze nie pochodzili z Doniecka. Mogło być inaczej, gdyby miłość naszej bohaterki prześwietlił jej życie. Gdyby powiedziała mu prawdę.

Na cmentarzu pokazał jej grób ojca, brata i bratowej. Zobaczyła ich zdjęcia. Specyficzny cmentarz, gdzie na pomnikach wykuto najnowsze modele samochodów, jakieś inne precjoza, które napędzały tych ludzi.

Można próbować uciekać od przeszłości. Z roku 2006 przenieść się w 2016, z obwodu mikołajowskiego do Helsinek. Można znaleźć szczęśliwą rodzinę z dwojgiem dzieci i wiedzieć, że jedno z nich ma rys twarzy twego ojca albo dziadka. Można z tym żyć.

A jeśli nie? Jeśli Daria też odnajdzie tę rodzinę? Jeśli zechce to drugie dziecko odebrać, uczynić własnym?

Wyznanie win? Czytałem tę powieść i przychodziły mi na myśl lata dziewięćdziesiąte w Polsce. Rozrost mafii, jej wpływów, strzelanie do przeciwników, zdrada. Ale gdzież nam było do Ukrainy. Tu nawet nie zakiełkowały początki takiego państwa.

Więc to zwierzenie, w którym ciąża i dziecko miało stać się polisą ubezpieczeniową, gdzie po latach można było odnaleźć, ot tak, odciętą głowę ojca, gdzie z minuty na minutę trzeba było zmieniać życie i płacić zatrzymanemu kierowcy za kurs futrem…

Zmiana tożsamości i sześć paszportów, jeden mógł być dla „Japończyka”…

Nie był. Bo nikt by nie uwierzył w niewinność bohaterki, w to, że to nie ona zleciła zabójstwo Wiktora. Ale przecież nie była bez winy. Nie była. W tym świecie każdy przyłożył rękę do zbrodni.

Mogła sprzątać mieszkania w Helsinkach, mogła udawać, że jest kimś innym. Mogła zostać z urną stojącą w mieszkaniu. I czuć znajomy zapach jego wody kolońskiej. Tym razem jednak, zapewne nie witałby jej kwiatami, nie zaprosił na kolację na statku.

Oksanen to wybitna pisarka, w której głowie, w jej palcach stukających w klawisze komputera, zdaje się być ogrom tematów ważnych, pozornie lokalnych, w rzeczywistości aktualnych w każdym miejscu na kuli ziemskiej. Tak, kulisy, realia mogą być inne, ale rzeczywistość, ta najbardziej brutalna, nie jest przypisana wyłącznie temu, co kiedyś określaliśmy mianem Związku Sowieckiego. To przecież mentalność ludzi. Jej zmiana, o ile w ogóle to możliwe, potrwa pokolenia.

Sofi Oksanen – Psi park, przekład Katarzyna Aniszewska, Znak, Kraków 2022, str. 495.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko