Andrzej Grabowski – FESTYN

0
191
Fot.: Krystyna Konecka

Krew nagła zalewa wiatr naszej ulicy
znów nam przez oczy chce trafić do gardła
duszny jej zapach odkurzonej prawdy
jakby to nam był w każdej cenie sztandar.
Jakbyśmy nie znali smaku i niemocy
pijawki i skalpela, karetki i łoża
ojca się wyparli i macochę mieli
która przez okno nie widziała morza.
Jak gdyby tylko to co z drzewcem i płótnem
stanowiło za dowód przepływu powietrza
i reklamę dla słowa na ofiarny ołtarz
przed zamknięciem na głucho bramy
                                             do kościoła.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko