Maciej A. Zarębski – Idea Mateczników Polskości

0
138

Maciej A. Zarębski – Idea Mateczników Polskości

 

Józef Chełmoński - Sprawa u wójta (Przed wójtem)

Józef Chełmoński – Sprawa u wójta (Przed wójtem)

 

Pojęcie matecznika pojawiło się pod koniec XX wieku i dotyczyło małych ojczyzn. Jego definicja nie do końca była jednoznaczna i jednorodna. W dużym uproszczeniu można stwierdzić, że matecznik związany był z pojęciem źródłowości. Określenia tego używano początkowo w celu nazwania centrów (źródeł), swoistych rozsadników, czakramów działalności na rzecz kultury lokalnej i regionalnej. Matecznik może być źródłem animacji i wyrazem aktywności twórczej w instytucjach i organizacjach. A także swoistym zasilaczem energetycznym naszej tożsamości regionalnej. Z drugiej strony, jak twierdzi filozof kultury pochodzenia rumuńskiego Mircea Eliade, matecznik stanowi swoiste magiczne centrum świata każdej społeczności tworzącej swoją Małą Ojczyznę.

Analizując źródłosłów słowa „matecznik” należy pamiętać, iż „wywodzi się on od matki, mateczki, ale też i staropolskiej maci, czyli macicy. Wszak w matczynym łonie wszyscy czuliśmy się najbezpieczniej, najszczęśliwiej, chyba najbardziej swojsko”. Dopiero potem następował w istocie kontakt ze światem zewnętrznym, od pierwszej chwili dramatyczny, z jego wszelkimi perturbacjami i realnymi zagrożeniami. Jakżeż to świetnie ujął w genialnej metaforze Adam Mickiewicz:

Głupi niedźwiedziu, gdybyś w mateczniku siedział

Nigdy by Wojski się o tobie nie dowiedział…

 „Matecznik” – tutaj jako miejsce głęboko ukryte w puszczy przed człowiekiem, bezpieczne dla jej pierwotnych mieszkańców. Analogia jest wyraźna. Jak pisze w artykule Matecznik Małej Ojczyzny antropolog kultury Seweryn Wisłocki (Świętokrzyskie, nr 2/6 z roku 2010) Józef Burszta, znakomity znawca kultury chłopskiej uważał, że podział na „świat obcy” i „nasz” ulokowany wokół „naszego, najważniejszego punktu na ziemi” należy umiejętnie wykorzystać do zbudowania społecznie spoistego narodu polskiego. Łączenie się niewielkich wspólnot naturalnych, zwanych umownie Małymi Ojczyznami w większe związki ziemskie, a potem w ojczyznę ideologiczną, widział wyłącznie w procesie wzajemnego poznania się i wzajemnej akceptacji na dawnych terenach plemiennych oraz politycznych związków międzyplemiennych z ich „matecznikami”, które częstokroć przeradzały się w znaczące ośrodki kultu chrześcijańskiego. Dlatego też w pełni propagował i popierał ideę regionalistyczną, tępioną w swojej istocie w okresie centralizmu demokratycznego, w latach tzw. Polski Ludowej. Wspierał ją własnym autorytetem, szczególnie doceniając patriotyzm lokalny, widząc w nim jedyną szansę na przetrwanie w świadomości przyszłych pokoleń ogromnego bogactwa kulturowego, dziedziczonego po minionych wiekach. Pielęgnacja historii w jej mnogości lokalnych wydarzeń, barwnych, czy też krwawych epizodów związanych z konkretnymi ludźmi, rodzinami, ale też i miejscami w terenie, epizodów, które nie wchodzą do uogólnień podręcznikowych, ale są istotnymi składnikami kultury i świadomości społecznej w wymiarze regionalnym – to po prostu stałe pilnowanie swojego „matecznika”, czyli swojej regionalnej tożsamości.

Warto teraz przywołać słowa wielkiego pisarza przełomu XIX i XX wieku, Stefana Żeromskiego, na temat mateczników jako pojęcia materialnego i metafizycznego. Znajdujemy je w „Snobizmie i postępie”, książeczce wydanej na rok przed śmiercią pisarza w wydawnictwie J. Mortkowicza, pozycji niezwykle ważnej dla polskich regionalistów: Pragnąc odnaleźć idealnie polską, to znaczy możliwie najbardziej wolną od wpływów zewnętrznych gwarę – macierz, należałoby szukać jej nie na pograniczu, lecz właśnie w głębi, niejako w łonie macierzystego kraju. Należałoby wynaleźć w Polsce krainę, położoną z dala od wszystkich granic, a więc od wpływu niemieckiego, czeskiego i ruskiego, iście słowiańską od samego początku, wreszcie nie obfitującą w miasta i mało uprzemysłowioną. Takim krajem, według mojego rozumienia, będzie obręb terytorium, na którego jednym krańcu leży miasto Opatów, na drugim miasteczko Przedbórz, – na północy Iłża, na południu Stopnica. Jest to mniej więcej obszar gór i lasów świętokrzyskich. Okolica ta ma – w przeciwieństwie do Tatr – wszystkie stopnie rozwoju: pasterski (jaki mają Tatry), leśny w okolicy samych Łysogór, rolniczy, ogrodnictwo, wysoko postawione na południowem zboczu gór świętokrzyskich (w Bielinach, Słupi, Porąbkach, Krajnie), kopalnictwo rud żelaza, miedzi, marmurów w Miedzianej Górze, Karczówce, Chęcinach, Suchedniowie.

W taki to sposób słynny polski pisarz precyzuje wyraźnie, gdzie znajduje się, w sensie geograficznym, matecznik małych ojczyzn, bo tam jest właśnie wg niego łono macierzystego kraju, a w nim gwara – macierz. Jest to znakomity przykład myślenia mitycznego, wywodzącego się z tak wielkiego umiłowania Małej Ojczyzny, iż nobilitujący ją do roli matecznika Polski, inaczej zwanego Matecznikiem Polskości, „Sercem Polski”.

Polska kultura ludowa ma swoje oryginalne korzenie w pradawnej kulturze plemiennej, którą prof. Józef Burszta określił jako: kulturę pierwotną, pełną, samowystarczalną i autonomiczną. Jej znakomity wizerunek można znaleźć w świetnie napisanej, kilkutomowej książce „Bolesław Chrobry” Antoniego Gołubiewa. Obrazuje ona przede wszystkim spajanie małych, plemiennych organizmów w strukturę państwa polskiego, szerzenie wiary katolickiej, a zatem przekształcanie się dawnych mateczników plemiennych, czy szczepowych, tworzenie się synkretyzmu religijnego, który do dziś przetrwał w folklorze wierzeniowym i obrzędowym, przy czym znaczna część pradawnych obrzędów została „uświęcona” i wprowadzona do liturgii kościelnej.

Nie możemy w rozważaniach o początkach mateczników polskości zapomnieć o pisarzu i historyku Józefie Ignacym Kraszewskim. Jego „Stara baśń”, sięgająca do źródeł naszej państwowości, stanowi rzeczywisty opis archetypów matecznikowych,

Drogą do uświadomienia sobie, jak wskazywał nam to m.in. Jędrzej Cierniak, twórca ludowego teatru, w jaki sposób nierzadko zatracone pojęcie swego matecznika odnaleźć, jest odszukanie go, czasem w banalnej na pozór śpiewce ludowej lub w omszałym głazie przydrożnym, a czasami w dawnym ołtarzu ofiarnym…

Wiele tych śladów się zachowało, tylko należy przywrócić im pierwotny sens, czyli dawne znaczenie, lub pojęcie. Pamiętajmy, że powinniśmy starać się dotrzeć do reliktów z czasów, gdy kultura naszych praojców była jednowarstwowa, niezróżnicowana, bowiem była kulturą plemienną, powstałą wyłącznie na naszym terytorium, czyli w naszym regionie. I to jest najbardziej istotna jej cecha poznawcza.

Jak znaczenie tych słów przełożyć na czasy współczesne?

Nie możemy teraz mówić o kulturze plemiennej. Obecnie zastąpiła ją kultura małych ojczyzn. Nabrało znaczenia pojęcie Mateczników Małych Ojczyzn, które obecnie nazywać należy Matecznikami Polskości, inaczej Matecznikami Patriotyzmu i Kultury. Są one rozsadnikami kultury lokalnej, regionalnej i nie tylko. Zdaniem prof. Tyszki, osoby zasłużonej dla nauki polskiej, mateczniki jako zjawisko socjologiczne stanowią coś niezwykłego na mapie kultury polskiej. Ich ilość i jakość ciągle rośnie. Obecnie jest ich w skali kraju grubo powyżej setki. Należy dostrzec i docenić ich potencjał, wnoszony do ogólnego zasobu wartości kultury. To tylko sprawa czasu, by zajęły zaszczytne, wysokie miejsce w hierarchii preferencji polityki kulturalnej rządu i samorządów.

Chciałbym teraz podkreślić, dlaczego w ostatnich latach ruch matecznikowy zyskał na znaczeniu. Odpowiedź jest prosta. Jest on sposobem na zatrzymanie pochodu Polaków ku nicości ideowej, ku zatraceniu własnej narodowej tożsamości. Jest równocześnie znakiem protestu przeciw rzeczywistej likwidacji ruchu towarzystw regionalnych, które po roku 2004 wrzucone do jednego worka organizacji o nazwie pozarządowych (razem z NGO-sami czy „towarzystwami miłośników kanarków”) nie mają środków na prowadzenie działalności statutowej i po prostu albo wegetują, albo umierają. Nie mają bowiem żadnego oparcia w pozbawionej środków finansowych oraz Ośrodka Dokumentacji Towarzystw Regionalnych w Ciechanowie (zlikwidowanego po roku 2004) Radzie Krajowej Ruchu. Obecnie pozwala się jedynie funkcjonować tylko tym organizacjom obywatelskim, które realizują nie własny (narodowy) lecz prounijny ( poprawny politycznie) program działania.

Znaczenie Mateczników Polskości staje się szczególnie ważne po roku 2004, tj po przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej. Od tego czasu do chwili obecnej bezustannie trwa walka o oblicze Polski, jej suwerenność i niezawisłość w przyszłości. Jestem pewien, że w tej walce mateczniki odegrać mogą istotną rolę. A walka ta rozgrywa się na wielu polach: rodzinnym, społecznym, politycznym, medialnym…

Bardzo ważna jest postawa rodziców. Uważam, że nawet osiągnięcie przez dzieci wieku dorosłego nie zwalnia rodziców z odpowiedzialności za ich postawę, zachowanie. Należy im, podobnie jak wtedy, gdy dorastały, wyrażać opinię na temat spraw takich jak tradycja, religia, wiara. Po to, by wiedziały, że pewne rzeczy w ich wydaniu (np. luźny stosunek do wiary, co skutkuje omijaniem Kościoła) nie mogą się nam podobać. U części rodziców panuje zgubna opinia, że wobec dzieci dorosłych nie należy być „ośrodkiem” opiniotwórczym. Tak, jakby przestało nas obchodzić ich zachowanie, stała się nieważna dla nas ich postawa i czyny. Są przecież dorośli i odpowiadają sami za to co robią. Nic bardziej błędnego. W perspektywie społecznej taką postawą dajemy przyzwolenie na liberalne przeobrażania naszego życia publicznego. Na lansowanie obcego hasła róbta co chceta. Na lekceważący stosunek do religii, która – nie zapominajmy – od początku naszej państwowości była nierozerwalnie związana z kulturą rodzimą. Pamiętajmy więc, że przyzwolenie na taką „liberalną” postawę oznacza lekceważenie polskiej kultury, jej wielkich wartości humanistycznych. Śmiem twierdzić, iż to wszystko spowodował fałszywy liberalizm, który na dobre się u nas rozpanoszył. Ten proces odchodzenia od polskości (tradycji, wiary i rodzimej kultury) rozpoczął się właśnie w latach 90. XX wieku. Wtedy to otwarły się wszystkie granice…Również granice przyzwoitości.

Tolerancja bez odpowiedzialności prowadzi jedynie do zaniku polskości, do sytuacji, która po latach może spowodować utratę rzeczywistej pozycji rodziny, a w konsekwencji może wpłynąć na trwałość Polski. A skutkiem tego może być nawet utrata niepodległości. I dlatego tak ważne jest skuteczne kontynuowanie tradycji, utrwalanie naszej tożsamości narodowej, przypominanie ważnych faktów z dziejów naszego państwa, poprzez m.in. czczenie sukcesów militarnych, i to nie tylko zwycięstwa pod Grunwaldem w 1410 roku, ale także pod Kłuszynem i zdobycia Kremla w 1610 roku, czy polskiej wiktorii pod Wiedniem w roku 1683. Bo tylko wtedy możemy wpływać na naszą dumę narodową i kształtować u naszych rodaków postawę pełną godności i dumy. Tylko wtedy Polacy będą dobrze czuli się w charakterze członków Wspólnoty Europejskiej, kiedy będą świadomi swej bogatej historii, a tej na pewno nie kształtuje świętowanie (tak jak dotychczas) głównie porażek…

I dlatego należy wychowanie obywatelskie prowadzić w domach, nawet, moim zdaniem, a może przede wszystkim, z dorosłymi naszymi pociechami. I nie tylko po to, aby to nas satysfakcjonowało, ale dla ich dobra, dobra ich dzieci, a naszych wnuków.

Nie zapominajmy, że Mateczniki Patriotyzmu i Kultury to rzeczywiste miejsce walki o Polskość. To swoiste źródła patriotyzmu i kształtowania postaw obywatelskich.

Czas najwyższy wymienić cechy, jakie winien reprezentować ruch polskich mateczników, obecnie nazywanych Matecznikami Patriotyzmu i Kultury.

Moim zdaniem winien cechować się:

–   autentyzmem działania,

–   partnerskimi relacjami z samorządem terytorialnym,

–   widocznymi spektakularnymi sukcesami osiągniętymi przy akceptacji środowiska,

–   ścisłymi związkami z małą ojczyzną.

Pamiętać bowiem należy słowa ks. J.Pasierba – Każdą kulturę, każdą ojczyznę tworzą nie tylko ludzie i języki, ale i Ziemia. Gdyby jej zabrakło wszystko stałoby się bezdomne. Słowa te stanowić winny motto do naszego matecznikowego działania.

Matecznik Patriotyzmu i Kultury, inaczej zwany Matecznikiem Polskości, posiada wiele funkcji. Jest on swoistym czakramem (źródłem mocy) patriotyzmu i budowania postaw obywatelskich. Stanowi miejsce wychowania patriotycznego młodzieży, stąd znaczenie dbałości o zachowanie dla przyszłych pokoleń dziedzictwa narodowego i odpowiedź na pytanie skąd wyszliśmy, dokąd zmierzamy. Dzięki temu wpływa na utrwalanie tożsamości narodowej Polaków. Mateczniki winny być także miejscem opieki nad wszelakimi talentami twórczymi: w dziedzinie nauki, sztuki i literatury, promowania kultury regionu oraz budowania postaw obywatelskich mieszkańców poprzez organizowanie zajęć w ramach tworzonych uniwersytetów ludowych, uniwersytetów II i III wieku, uczących tolerancji i akceptacji wielokulturowości. Mateczniki to również miejsce aktywności edytorskiej: chodzi tu o działalność wydawniczą książkową oraz czasopiśmienniczą na rzecz małych ojczyzn. Mateczniki winny być dopływem nowych energii do zjawiska zwanego tożsamością. To ogniska promieniowania kulturowych wartości zawierające bogactwo treści i form. Ich zaletą jest z pewnością bezkosztowość działania lub działania non for profit. Mogą także stanowić próbę odrodzenia regionalizmu poprzez odbudowanie Ośrodka Dokumentacji oraz powołanie do życia ogólnopolskiego pisma gospodarzy mateczników patriotyzmu i kultury.

Wg opinii prof. Andrzeja Tyszki, mateczniki to narzędzia instytucjonalne nowej fazy regionalizmu i patriotyzmu.

Wypełnienie tych wszystkich funkcji zależy od nas wszystkich: ludzi regionu, gospodarzy i opiekunów mateczników oraz społeczeństwa. Oby nam się to udało, bo wówczas nie tylko my wygramy, ale wygra Polska, a o to przecież chodzi… Idea mateczników mieści się w ruchu przebudzenia obywatelskiego i archipelagu polskości. Mateczniki mogą i powinny zaistnieć jako fenomen dobrej zmiany w polskiej rzeczywistości.

Równocześnie nie wolno nam, regionalistom działającym na rzecz Mateczników Polskości w kraju i za granicą w środowiskach polonijnych zapominać o realnych zagrożeniach dla rozwoju ruchu Mateczników Polskości. Najważniejszym jest wszelkiego rodzaju lewactwo oraz ideologia i praktyka społeczno-globalistycznych Euroregionów, głoszona przez wpływową część polityków, do niedawna zresztą rządzących Polską. Dlatego Mateczniki muszą się rozwijać niezależnie od polityki, po to, aby stanowić dostateczną siłę, zdolną do zmuszenia sprawujących władzę do traktowania na serio, z należytym szacunkiem polskich wartości narodowych rozwijanych na bazie tradycji, patriotyzmu i rodzimej kultury.

Pozwoli to nam wszystkim na zachowanie narodowej dumy opartej o trwałe korzenie naszej kultury, ponadtysiącletnią historię oraz wartości chrześcijańskie.

Maciej A. Zarębski, dr n. med., regionalista, pisarz, wydawca, publicysta, podróżnik, fotografik

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko