Krystyna Konecka – Edwarda Zymana obecność w słowie

0
154

Krystyna Konecka

 

EDWARDA ZYMANA OBECNOŚĆ W SłOWIE

 

zyman esej1     W biogramach – imponujący wykaz zainteresowań i twórczych pasji: poeta i prozaik, publicysta i krytyk literacki, wydawca, autor książek dla dzieci i młodzieży… redaktor wielu czasopism, kilkudziesięciu tomów poezji, prozy i wspomnień. Animator niezliczonych działań integrujących ludzi pióra oraz ich entuzjastów i sympatyków. Niestety – nie u nas. Nie w Polsce (chociaż refleksy tej twórczości i aktywności od lat pojawiają się w publikacjach krajowych).

     Edward Zyman należy do najbardziej uznanych polskich twórców w Kanadzie. Był członkiem- założycielem prestiżowej Fundacji Władysława i Nelli Turzańskich w Toronto, w której pracach uczestniczył aktywnie przez blisko 30 lat – w ostatnim okresie jako jej wiceprzewodniczący – do  2015 roku, gdy zakończyła swoją działalność.

Od początków lat 90. związany jest z Polskim Funduszem Wydawniczym, któremu prezesuje przez ostatnich kilkanaście lat. Jest to instytucja wyjątkowych zasług do polskiego pisarstwa na obczyźnie. W jej dorobku znajduje się blisko 150 pozycji książkowych – tomów wierszy, prozy i eseistyki, antologii poetyckich, prac naukowych poświęconych m. in. tak wybitnym twórcom jak Andrzej Busza, Bogdan Czaykowski czy Wacław Iwaniuk. To czysty przypadek, że pragnę przypomnieć sylwetkę Edwarda Zymana w roku, w którym mógłby obchodzić jubileusz 45-lecia swego książkowego debiutu „Dialogi pierwsze”, po którym jeszcze w Polsce opublikował kolejne tomy poetyckie „Dzień jak co dzień” (1978),  „Co za radość żyć” (1979) i „W czyim obcym domu” (1981), wszystkie w Katowicach. Po latach uzupełniły tę listę zbiory wydane  w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie: „Jak noc, jak sen” (1987), „Z podręcznego leksykonu” (2006), „Jasność” (2011) i „Poemat współczesny” (2014).

Czytelników (i moje) tegoroczne „spotkanie” z Edwardem Zymanem wydarzyło się za sprawą portalu Pisarze.pl. Oto na początku lipca w numerze 26/16 (309) naszego e-Tygodnika został przedrukowany z „Migotań” esej jego autorstwa pt. „Skrzypienie osi świata. O poezji Feliksa Netza”. To wnikliwy, głęboko analityczny tekst krytycznoliteracki i zarazem – poruszające epitafium poświęcone pamięci pisarza, z którym współpracował na Śląsku i którego wczesne książki – tom poetycki „Z wilczych dołów” oraz powieści „Skok pod poprzeczką” i „Biała gorączka” recenzował jeszcze podczas swego pobytu w kraju w latach 70. i 80.

* * *

     Cofnijmy się na moment do tamtych czasów. Obaj poeci, wraz z Józefem Górdziałkiem przygotowali i wydali w roku 1975 bardzo ważny podówczas w środowisku katowickim i nie tylko, almanach poezji i prozy  pt. „Młody Śląsk literacki”. Jedną z wielu, jak na tamtejsze możliwości, pozycję promującą dojrzałych, ale też – debiutujących twórców, której nie byłoby, gdyby nie otwarcie, życzliwość i serdeczne wsparcie ze strony pisarzy młodych, ale już uznanych, niekierujących się poczuciem rywalizacji. Byliśmy wtedy wśród tych raczkujących, a zauważonych. Parę lat później „spotkaliśmy się” w tzw. czarnej serii edytorskiej Śląsk Literacki, (drukowanej na pakowym papierze) przez katowicki oddział Związku Literatów Polskich: kilkoro nas, „symbolistów” z debiutanckimi tomikami i nasz mistrz, Edward Zyman, absolwent socjologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, po książkowym debiucie, autor wierszy publikowanych w najważniejszych literackich periodykach i antologiach, laureat m.in. Łódzkiej Wiosny Poetów, Oleśnickiego Maja i Rubinowej Hortensji, wiceprzewodniczący Rady Krajowej KKMP i oddziału katowickiego oraz przewodniczący Koła Młodych ZLP.   

     Przygotowując kilka miesięcy temu tekst, na zaproszenie (obchodzącego okrągły jubileusz) regionalnego śląskiego tygodnika „Echo” w Tychach o działalności tyskiej grupy poetyckiej „Symbol” (którą założyłam przy własnej redakcji w latach 70.) poszukiwałam kontaktu do jej dawnego merytorycznego opiekuna – poety i animatora kultury, Edwarda Zymana. I właśnie wtedy pojawił się na portalu TEN esej, a zaraz potem – mailowy do niego kontakt od szefa, Bohdana Wrocławskiego, i ruszyła nasza z Edwardem korespondencja, a za jej sprawą – powrót do wspomnień z dawnych, pięcioletnich kontaktów twórczych na Śląsku, które przecież mogły trwać i trwać, rozwijając wielowymiarowe relacje i wielorakie działania literackie pomiędzy nami – „symbolistami” a naszym merytorycznym „mecenasem”, ale tak się nie stało, bo Edward Zyman – po traumie stanu wojennego, aresztowaniu i rocznym przebywaniu w ośrodkach internowania znalazł się za oceanem, w Kanadzie…

* * *

     Jeszcze w kwietniu 1980 r., kiedy, mieszkając już w Białymstoku, odwiedziłam poetę w katowickiej Rozgłośni Polskiego Radia, gdzie był zastępcą kierownika Redakcji Literackiej (i chyba jeszcze w tym samym czasie kierownikiem literackim Zespołu Filmowego „Silesia”), otrzymałam z przyjacielską dedykacją zbiór wierszy pod przewrotnym tytułem „Co za radość żyć” z poprzedniego roku, z anonsem na skrzydełku, iż  książka„…jest gwałtownym atakiem na wszystko, co we współczesnym świecie działa na człowieka alienująco, a przede wszystkim na zakłamanie, uprzedmiotowienie stosunków międzyludzkich oraz na zalew frazeologii i stereotypów wywołany przez środki masowego przekazu” a wiersze „…pełne pasji, demaskujące, piętnujące, ale jednocześnie przepojone wiarą, że wojna o prawdę i o szczerość stosunków międzyludzkich będzie wygrana”.

     Upływ czasu i strofy powstające po wielu latach pokazały, że ta wiara musiała ulec weryfikacji, a zdefiniowana, i wybrana wtedy przez Edwarda Zymana forma wypowiedzi lirycznej pozostała „…pełna mrocznych pytań, bólu, dojmującej świadomości drastycznych ograniczeń i niemożności, niedoskonałości zewnętrznego świata (i nas samych, oczywiście) oraz naszego incydentalnego w nim uczestnictwa”. Kiedy z podobnie wrażliwym poetą z grupy, Józkiem Krupińskim dowiedzieliśmy się, że nasz opiekun, autor wstępu do „symbolicznej” antologii pt. „Słowo rozcięło mi wargi” i obszernej o niej recenzji, uczestnik i komentator naszych publicznych prezentacji poetyckich, i zwyczajnie – przyjaciel, znalazł się w Kanadzie, zastanawialiśmy się czy on, poeta o tak niezwyczajnym stopniu uczciwości, potrafi wrosnąć w społeczną i kulturową odmienność zaoceanicznego środowiska. Nie potrafił. Na kształtowanie się postawy przybysza z zewnątrz ma wpływ wielość różnorakich czynników. „Dla mnie nieludzkość polskiej emigracji jest czymś nie do pojęcia (…) – zwierzał się Czesław Miłosz w jednym z listów. – Czuję się jak wąż, którego pocięto na kawałki…”. Czy podobnie mogło być w przypadku losów Edwarda Zymana? Może nie, może tak… Najważniejsze, że pozostał obecny w polskim słowie.

* * *

     Co nie znaczy, że w jakiś sposób nie odnalazł się w kanadyjskiej rzeczywistości. Ostatecznie, zabrał tam ze sobą nie tylko rodzinę, ale też, co – nie przewidując przecież wtedy własnej emigracji – zapowiedział już w tomiku „Co za radość żyć”:  „…skromny bagaż prywatnych doświadczeń”, pamiętając że „…myśli, głowa i serce to twoje jedyne bogactwo tego świata”. Myślą, głową i sercem, piórem i talentem służy dotąd polskiemu słowu, unieśmiertelniając pamięć o twórcach emigracyjnego środowiska w Kanadzie, promując najważniejszych literatów z Polski, dzieląc się konfesyjnie z czytelnikiem własnymi lirycznymi przemyśleniami. Dobrze, że jest obecny w licznych krajowych periodykach. Dobrze, że czytelnicy portalu Pisarze.pl mogli niedawno (numer 33-34/16 (316-317) przeczytać biogram i garść Wierszy Tygodnia Edwarda Zymana, które niebawem ukażą się w tomie „Bez prawa azylu”, zawierającym teksty poety z ostatniego dwudziestolecia. W sierpniu sfrunęły do Polski zza oceanu jego książki, kilka z ogromnego dorobku: pięknie opracowane edytorsko, bibliofilskie (żal, że w tak bardzo niewielkim nakładzie) tomiki poetyckie, zbiór błyskotliwych pamfletów poświęconych polonijnemu parnasowi literackiemu, zbiorek wyrafinowanych limeryków.

     Dotarły też monograficzne, bogato ilustrowane i perfekcyjnie udokumentowane, monumentalne tomy poświęcone literackim poprzednikom i animatorom ze środowiska kanadyjskiej emigracji, opublikowane przez Polski Fundusz Wydawniczy w Kanadzie. To m.in. ponad 450-stronicowa „Podróż w głąb pamięci. O Wacławie Iwaniuku. Szkice – wspomnienia – wiersze” pod redakcją Jana Wolskiego, Henryka Wójcika i Edwarda Zymana (Toronto 2005). Rzecz o twórcy długo nieobecnym w polskiej świadomości za „bezkompromisowość poety i jego wierność żołnierskiej misji” – jak na skrzydełku napisał prof. dr hab. Krzysztof Dmitruk, chociaż podarowano mu trzy strony w „Małym słowniku pisarzy polskich na obczyźnie 1939 – 1980”  pod redakcją Bolesława Klimaszewskiego (Wydawnictwo Interpress, Warszawa 1992), a i Maria Danilewicz Zielińska wielokrotnie przywołuje jego osobę oraz dzieło w swoich „Szkicach o literaturze emigracyjnej półwiecza 1939-1989” (Zakład Narodowy im. Ossolińskich – Wydawnictwo Wrocław, 1992, 1999).  Kolejna pozycja, z roku 2008, to opracowana przez Edwarda Zymana książka pt. „Scalić oddalone. Fundacja Władysława i Nelli Turzańskich (1988 – 2008), w której poza przybliżeniem postaci patronów Fundacji znajdziemy obszerne bio- i bibliogramy kilkudziesięciu laureatów nagród, twórców także z Polski. Książka nie dotrze do każdego czytelnika, ale wiele interesujących materiałów znajdziemy w internecie. Wystarczy wpisać nazwę Fundacji.

     Równie benedyktyńsko przygotowaną publikacją autorstwa Edwarda Zymana jest, liczący ponad 550 stron tom pt. „Mosty z papieru. O życiu literackim, sytuacji pisarza i jego dzieła na obczyźnie na przykładzie Polskiego Funduszu Wydawniczego w Kanadzie w latach 1978-2008”, którego współwydawcą, wraz z Funduszem, jest rzeszowskie Stowarzyszenie Literacko-Artystyczne „Fraza”. Czytam rozrzucone po różnych stronach i latach działalności Fundacji i Funduszu nazwiska członków zarządów, działaczy, twórców. Skąd mogłam wiedzieć, że znane mi osobiście lub z książek osoby to bliscy znajomi i przyjaciele „naszego” Edwarda? Od lat mam na półkach biblioteki tom poetycki Anny Frajlich „Znów szuka mnie wiatr” i znakomitą powieść historyczną pt. „Ogród Afrodyty” autorstwa Ewy Stachniak, byłej członkini Zarządu Funduszu. Z Jarosławem Abramowem–Newerlym, laureatem Nagrody Fundacji Turzańskich korespondowaliśmy, kiedy po mojej recenzji jego sztuki „Gęsi za wodą”, wystawionej na scenie białostockiego Teatru Dramatycznego oboje „oberwaliśmy” od negatywnie usposobionych czytelników mojej gazety. Potem udało mi się spotkać z autorem, i nagrać rozmowę, która wpadła wraz z taśmą do… wody. Z innym laureatem, poetą Andrzejem Buszą, od wczesnego dzieciństwa emigrantem i kanadyjskim twórcą dwujęzycznym, spotkaliśmy się podczas Warszawskiej Jesieni Poezji w 2002 r., kiedy to przyjechał na zaproszenie Związku Literatów Polskich. Z jeszcze innymi laureatami, Romkiem Mieczkowskim i Henrykiem Mażulem z Wilna znamy się od wielu lat, i – nigdy nie rozmawialiśmy o wspólnym znajomym, Edwardzie Zymanie.

 * * *

     …Tylko w internecie czasem otwiera się jakieś nowe okienko. A to z nagraną wypowiedzią szefa Funduszu na YouTube w 2011 r. A to z publikacją Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej im. Witolda Gombrowicza w Kielcach, pt. „Edmund Zyman. Bibliografia podmiotowo–przedmiotowa” przygotowaną w 2013 r. z okazji 70. rocznicy urodzin poety, związanego przecież mocno z miejscem urodzenia (Dobromierz).  Zachęcam do zapoznania się z tą pozycją, wbrew dość suchemu tytułowi, złożoną z kilku intrygujących tekstów. Przy okazji. Autorem jednego z pierwszych pt. „Pomiędzy poezją a prozą (życia). Prolegomena do „emigracyjnej biografii”  jest Marek Kusiba, poeta i były dziennikarz prasy białostockiej, usunięty w stanie wojennym, o pół pokolenia (co czyni jednak ogromną różnicę) młodszy od jubilata, i o rok później przybyły do Kanady, autor niezliczonych publikacji tamże, wieloletni współpracownik Edwarda Zymana na tych samych płaszczyznach, wart osobnej książki monograficznej. Jest w tej publikacji m.in. rozmowa z głównym bohaterem pt. „Objąć cię słowem, chociażby na chwilę” Anny Lubicz – Łuby, której aktywne uczestnictwo w życiu emigracyjnego środowiska literackiego zostało także wielokrotnie opisane w wymienionych pozycjach monograficznych. Z uwagi na ograniczone ramy tekstu nie cytuję wartych lektury materiałów: zajrzyjcie, proszę na Google, wpisując temat…

     Jest też wśród autorów kieleckiego opracowania dr Joanna Budzik, pisząca o kanadyjskich wierszach Edwarda Zymana. Przytoczę jednak słów kilka z książki tej autorki, wydanej w jubileuszowym dla poety roku na jego macierzystej uczelni (czyli na Uniwersytecie Jagiellońskim) pt. „Zadomowieni i wyobcowani. O sytuacji pisarzy polskich w Kanadzie”. Współedytorem jest Polski Fundusz Wydawniczy w Kanadzie – bezcenne źródło zgromadzonych przez lata dokumentów tejże sytuacji. W tym ważnym opracowaniu została sportretowana siódemka najbardziej uznanych polskich twórców – Bogdan Czaykowski, Andrzej Busza, Florian Śmieja – nestor polskich pisarzy w Kanadzie (jego tom wierszy wybranych „Dotykanie świata” pod redakcją Edwarda Zymana ukaże się jeszcze w tym roku), Wacław Iwaniuk oraz Marek Kusiba, Roman Sabo i Edward Zyman właśnie, którego emigracyjna twórczość poetycka, według autorki, przesycona jest „….nostalgią, a niekiedy wręcz bólem mentalnego „nieprzynależenia” do zamieszkiwanej przestrzeni”.

    Odnosząc się w szkicu zatytułowanym „Jesteśmy zawsze obcy, tu ciągle  j e s z c z e  tam  j u ż  nieobecni” do kanadyjskich wierszy, także „Z podręcznego leksykonu” i późniejszych (szczęśliwie mamy kilka na Pisarzach.pl), autorka konstatuje, iż „…rodzaj refleksyjności, jaka cechuje te utwory, mocno odbiega od standardów, które pamiętamy z wcześniejszych zbiorów Zymana. Jednak poeta nadal bezpośrednio formułuje swoje przemyślenia, unikając zarazem mitologizowania własnej sytuacji oraz nadmiernej ornamentyki słownej”, a mimo to „…stworzone zestawienia ujmują czytelnika przejrzystością znaczeń oraz uderzają emocjonalną prawdą”. Jego bohater liryczny nadal „…tęskni za wyrazistymi, ukształtowanymi wartościami.  Znajdziemy tu zapisy emigranckich rozterek jednostki, z którą w dużej mierze można utożsamiać autora. Przeżywa on dramat podwójnego wykorzenienia, stawia więc pytajnik przy słowach tu i tam”. Cytując fragment jednej z przeprowadzonych z poetą rozmów Joanna Budzik odsłania kruchą tkankę jego wrażliwej natury, tęskniącej za konstrukcją życia, które opuścił jako człowiek dojrzały, w dojmujący sposób odczuwający utratę: „Dla mnie egzystencja to identyfikacja z pewnym rozpoznawalnym światem, moim centrum. Ja to centrum zgubiłem”…

      A świat sztuki? Nie oznacza przecież ta świadomość rezygnacji z trwania przez poetę przy poezji, cokolwiek dzieje się z nią współcześnie. Trafnie definiuje ten jego stan prof. Janusz Pasterski w mini eseju „Przeciw zwątpieniu” zamieszczonym w kwartalniku „Fraza” (2014 nr 4): „Zniesienie granicy między sztuką a życiem odsłoniło iluzoryczność tej pierwszej, sztuczność jej konwencji, wtórność, a nawet bezradność. Lecz (…) zadaniem artysty wciąż pozostaje otwierać przed nią nowe horyzonty, zmieniać niemożność w podnietę, z pęknięcia budować całość. Takie rozpoznanie współczesności, zwłaszcza zaś roli poezji, sytuacji języka oraz kształtu duchowości człowieka odnaleźć można w wierszach Edwarda Zymana”. Dopowiedzmy za wybitnym badaczem: w wierszach, w których pojawiają się wciąż nowe obszary artystycznej eksploracji, podejmujących najistotniejsze problemy egzystencjalne współczesnego człowieka, świadome jego dramatycznie ograniczonych możliwości, lecz wciąż pełnych wiary w to, że stworzona przezeń rzeczywistość nie wymknie mu się z rąk.

     Dobrze, że takie właśnie są. I że są dostępne.

 

Krystyna Konecka


zyman esej2

Edward Zyman – z prawej – z Wacławem Iwaniukiem na rok przed śmiercią poety


zyman esej2

Twórczyni Fundacji Władysława i Nelli Turzańskich, Nelli Turzańska-Szymborska


zyman esej4

Wacław Iwaniuk, lata 90


zyman esej2

Andrzej Busza jako laureat Fundacji Turzańskich w Toronto, 2008


zyman esej6

Florian Śmieja z urodzinowym tortem

zyman esej2

Opracowana przez Bogdana Czykowskiego

antologia polskiej poezji na obczyźnie 1939 – 1999


zyman esej2

Edward Zyman – z prawej – z Adamem Tomaszewskim

podczas jednego ze spotkań literackich, organizowanych przez PFW


zyman esej7

Logo Polskiego Funduszu Wydawniczego

 

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko