Zdzisław Antolski – Kamyki słów w ogrodzie poezji

0
250

Zdzisław Antolski


Kamyki słów w ogrodzie poezji

(Debiut poetycki Agnieszki Kostuch)


niemocniDebiutancki tomik wierszy Agnieszki Kostuch pod tytułem „Niemocni” otwiera mała inwokacja, wstęp czy też motto. Jest krótki tekst przywołujący słowa Tadeusza Różewicza „moja poezja niczego nie wyjaśnia”, a dalej.


Ona tylko przechowuje twarze ludzi
Ich znaki szczególne pani Wisławo to niemoc i dobroć


To by wyjaśniało także znaczenie tytułu. Niemocni, czyli słabi, z powodu ogarnięcia niemocą, zarówno w sensie fizycznym, jako złożeni chorobą, ale także pod względem słabości psychiki. Jest to uległość wobec nałogów, złych przyzwyczajeń, czy zobojętnienia wobec .


Jedną z czołowych, mitycznych postaci tej poezji jest dziadek Joachim, widziany poprzez magiczny świat dzieciństwa, później krytycznym ale współczującym okiem dorosłej kobiety, wnuczki,


W krainie mojego dzieciństwa żył król imieniem Joachim
Nie miał korony pałacu ani statku


Jego królestwem był dom z czerwonej cegły
stodoła kurnik i podwórko
Nie otaczał je mur z fosą a zwykły druciany płot


Ta wiejska, sielska sceneria to bajkowy świat dzieciństwa Autorki, w którym dziadek Joachim grał kluczową rolę. Jest równocześnie królem i czarodziejem, który wtajemniczania w magię i tajemnicę życia. Poetka snuje baśniową opowieść o dziadku swojemu synkowi, dziecku. Tak właśnie przejawia się rodzinna legenda, pamięć przekazywana z pokolenia na pokolenie. Nie jest on jednak pozbawiony dramatyzmu, bowiem:


Król Joachim był chory
nie mógł chodzić
Zamiast na tronie siadał na kolanach lub wózku


Wiersze Agnieszki Kostuch rozpięte są pomiędzy naiwnym dziecięcym zachwytem nad światem a moralitetem. Wyrażają nieufność wobec świata reklam i złudnych obietnic szczęścia z posiadania przedmiotów. Myślę, że warto tu zacytować wiersz „Mała ojczyzna” będący jakby sumą zachwytów nad minionym światem przodków i niechęci przed fałszem współczesności. Oczywiście, w miarę dojrzewania Autorki, patrzy ona na ten bajkowy świat dzieciństwa krytycznym okiem i dostrzega w nim rysy.


Moja mała ojczyzna w kolorze chabrów
przechowuje złoto w kłosach zboża
pamięć o wojownikach w krwawych makach
ducha anonimowych przodków w czarnej ziemi


Mata Boska przydrożna zaprasza wędrowców
zmęczonych hałasem świata
Stara Kobieta wita chlebem solą i ciepłym słowem –
„Gość w dom, Bóg w dom”


Jej ścieżki są proste przezroczyste
bardziej odporne


Trochę ten obraz buduje pewien, tak dobrze znany z literatury, podział na dobrych prostaczków i złych, fałszywych „miastowych”. A przecież zło czai się wszędzie. Ale jest to także rozpaczliwe poszukiwanie dobra i podstawowych wartości, jako kierunkowskazu na życie w skomplikowanym świecie.


Ale w tym wierszu i innych z tego cyklu chodzi raczej o coś innego, o przywołanie dziecięcej wiary w podstawowe wartości, w jakie wierzą ludzie z naszego otoczenia. To one budują ład świat i w czasie kryzysu duchowego do nich wracamy, z nadzieją, że uratują sens naszego świata. W dzieciństwie bowiem budujemy fundamenty naszej osobowości, wówczas wierzymy w istnienie dobra wśród ludzi, krystalizują się w nas podstawowe pojęcia moralne i utrwalają rodzinne autorytety.


Również podział na „wieś i miasto” jako symbole dobra i zła utrwaliły się w naszej literaturze, choć nie zawsze odzwierciedlają prawdę. Jednak coś jest na rzeczy, że współczesna cywilizacja, ze swoimi nachalnymi reklamami i manekinami bez twarzy (anonimowymi, jak anonimowy jest człowiek w mieście bardziej jest widoczna w miejskim pejzażu.


To jest ten raj utracony, mityczna Arkadia, w której zanurzamy się, jakby zawieszeni w czasie i przestrzeni, jak dzieci, niebiańsko zachwyceni i  bezpieczni, ale przecież idziemy śladami rodziców:


Skąpani w lipcowym słońcu
na polnej ścieżce między polami
kipiącymi dojrzałym zbożem


zadzieramy głowy wysoko
wypatrując bociana w gnieździe
do którego i ty zaglądałeś (…)


(Pocztówka z wakacji)


Nic dziwnego, że świat ten nazywany jest wprost „rajem”, w którym tkwi „mała dziewczynka”. która:


…Jeszcze nie wie
że to jedyny
raj którego doświadczy
i opuści bezpowrotnie


(Niebieski sen)


Pojawiają się też rodzinne fotografie, które są jak mosty w przeszłość. Twarze przodków pokonują przepaść czasu i można się z nimi spotkać w wyobraźni. Bo przecież otoczenie i przyroda, w której żyli i pracowali, zmieniły się niewiele lub wcale:


Podsumowując, uważam debiut książkowy Agnieszki Kostuch za bardzo udany, Jej wiersze to małe moralitety, widać w nich pewien wpływ takich znanych poetów, jak Wisława Szymborska, Tadeusz Różewicz czy Zbigniew Herbert, czego zresztą autorka nie ukrywa, a wręcz przeciwnie, świadomie nawiązuje do utworów swoich mistrzów, co świadczy o jej skromności i dojrzałości. Agnieszka Kostuch ma zresztą w dorobku wiele sukcesów na konkursach poetyckich i druk w almanachach oraz czasopismach.


Wiersze Agnieszki Kostuch są jakby „kamykami słów”, które mają uwierać nasze sumienia i naszą wrażliwość. Jest to nawiązanie do słynnego utworu Zbigniewa Herberta o Panu Cogito. Pięknie pisze o tym poetka w wierszu „Kamyki”:


Wrzuciłam kamyk do ogródka z wierszami ale
wpadł do buta jakiemuś poecie
i ten go wyrzucił


Następnego wrzucę do ogródka szewca

(mówią że bez butów chodzi)


A jeśli i jego nieopatrznie zrani
poszukam Twojego ogrodu


Może podniesiesz go
 i zamienisz w chleb


Właśnie w tym utworze widoczna jest kwintesencja tej twórczości. Poszukiwanie dobra i uśmiech, a także przekora i niewinna prowokacja. Jest to też przesłanie autorki, do wszystkich piszących i czytających poezję.

…………………………………..

Agnieszka Kostuch, Niemocni, Miniatura Kraków 2015, ss. 55

 

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko