Andrzej Molasy-Księga Henrykowska nagrodzona za opis „wielokulturowości” Śląska

0
60

Andrzej Molasy



Księga Henrykowska nagrodzona za opis „wielokulturowości” Śląska


ksiega-henrykowskaZnaną z pierwszego zapisanego po polsku zdania Księgę Henrykowską w październiku 2015 r. wpisano na Światową Listę Programu UNESCO „Pamięć Świata”. Ta kronika, spisana ponad 750 lat temu po łacinie przez mnichów cysterskiego klasztoru w Henrykowie, została zgłoszona przez Polskę, bo „jest unikatowym w skali światowej źródłem do poznania procesów wymiany kulturowej, które w średniowieczu zdecydowały o kształcie przyszłej Europy”. Wniosek Polskiego Komitetu Programu UNESCO „Pamięć Świata”, z którego pochodzi to zdanie, świadczy, że porzucono trwającą w polskiej nauce historycznej od ponad 150 lat narrację, iż Księga Henrykowska jest źródłem potwierdzającym polskość Śląska w średniowieczu.

Dzieje Księgi Henrykowskiej

„Liber fundationis claustri Sancte Marie Virginis in Henrichow” to kronika fundacji cysterskiego opactwa w Henrykowie, zapisana po łacinie w dwóch częściach: 
pierwsza w l. 1269-73 (autorem był opat Piotr I), druga – ok. 1310 r. (prawdopodobny autor – opat Piotr II). Integralną częścią Księgi Henrykowskiej jest dodatek „Katalog biskupów wrocławskich”. Pergaminowy kodeks ma 52 karty.
Rękopis znajdował się w klasztorze w Henrykowie do 1810 r., kiedy Prusy dokonały sekularyzacji dóbr zakonnych. Obecnie przechowywany jest w Muzeum Archidiecezjalnym we Wrocławiu. Jego elektroniczną wersję udostępniono w Internecie. W henrykowskim klasztorze cystersów (wrócili do niego w 1949 r.) znajduje się obecnie faksymile oryginału.
Do obiegu naukowego Księga Henrykowska trafiła w połowie XIX w. za sprawą niemieckich uczonych – Wilhelma Pfitznera i Gustawa Stenzla. Ten drugi wydał w 1854 r. we Wrocławiu pełny jej tekst, poprzedzony obszernym wstępem naukowym. Księga Henrykowska stała się obiektem badań wielu niemieckich historyków, analizujących historię Śląska i osadnictwa niemieckiego na ziemiach słowiańskich w średniowieczu.
Już 3 lata po publikacji streścił Księgę Henrykowską w swoich „Szkicach historycznych” Karol Szajnocha, cytując m.in. zdanie zapisane po polsku. Niepełne tłumaczenie na język polski, autorstwa Antoniego Rybarskiego, zostało opublikowane w 1923 r. Autorem pełnego tłumaczenia, wydanego w 1949 r., jest Roman Grodecki. Księgę Henrykowską przetłumaczono też na język niemiecki (1927) i angielski (2007).

Epoka Księgi Henrykowskiej

Kronika opisuje przemiany własnościowe na małym skrawku Śląska od końca XII do początku XIV w. Jest to okres wielkich zmian politycznych, gospodarczych i społecznych na ziemiach polskich i w Europie. Polska była podzielona wtedy na dzielnice, a Śląskiem rządzili władcy z dynastii piastowskiej: Bolesław I Wysoki, trzech Henryków (I – Brodaty, II – Pobożny, III – Biały) i Bolesław II Łysy, zwany też Rogatką.
XII i XIII w. to czasy wielkiego rozwoju zakonu cysterskiego w Europie. Śląscy Piastowie sprowadzili Cystersów, słynących z pracowitości i umiejętności zagospodarowywania dzikich lub zaniedbanych gospodarczo obszarów, osadzając ich najpierw w Lubiążu, a następnie w Henrykowie (w l. 1222-27). Zakonnicy przybyli z Niemiec.
W okresie rozbicia dzielnicowego miał miejsce proces wielkiego napływu na ziemie polskie, a na Śląsk w szczególności, osadników niemieckich. Ta kolonizacja doprowadziła do germanizacji tej dzielnicy. Nowi przybysze wprowadzali niemiecki system prawny, który koegzystował z prawem polskim.
Okres opisany w Księdze Henrykowskiej charakteryzuje się przejściem od kultury oralnej do pisemnej. Do końca XII w. powstało o na Śląsku zaledwie 10 dokumentów, zaś w XIII w. – aż 3000.
Niezwykle ważnym i dramatycznym wydarzeniem w dziejach Śląska był najazd tatarski w l. 1240-41, którego skutkiem były wielkie zniszczenia materialne, chaos wewnętrzny i osłabienie władzy książęcej (rządzący wówczas Henryk Pobożny poległ w bitwie pod Legnicą). Stał się on cezurą dzielącą to, co się działo „przed poganami”, od tego, co nastąpiło „po poganach”.

Oryginalność i wartość historyczna Księgi Henrykowskiej

To właśnie najazd tatarski był inspiracją dla henrykowskich mnichów do utrwalenia na piśmie dziejów wejścia w posiadanie dóbr klasztornych. Cystersi obawiali się, że w istniejącym chaosie mogą pojawić się osoby podważające ich prawo własności. Kierowani tymi obawami autorzy kroniki bardzo dokładnie, z wszystkimi szczegółami, opisują, jak klasztor kupował lub otrzymywał w darowiźnie posiadane dobra.
I to dlatego Księga Henrykowska jest źródłem unikalnym w Europie. Nie jest księgą uposażeń, bo tego typu dokumenty są spisami stanów posiadania instytucji kościelnych. Nie opisuje ważnych wydarzeń politycznych, lecz to, co się działo na niewielkim skrawku Śląska. Mnisi nie relacjonują życia klasztornego, swojej aktywności religijno-kościelnej, lecz życie w ich najbliższym sąsiedztwie. Dzięki temu znalazły się w kronice relacje, które dzisiaj można nazwać reporterskimi.
Na kartach Księgi Henrykowskiej pojawiają nie tylko książęta obdarowujący klasztor i dbający o jego status materialny biskupi, ale też ich dworzanie, zwyczajni, prości chłopi, drobni rycerze, niższe duchowieństwo, przestępcy.
Na konkretnych przykładach wyjaśnione są zasady funkcjonowania polskiego prawa własności. W innych dokumentach z tego okresu znajdujemy tylko same terminy prawne, bez objaśnienia, co oznaczają. Opis polskich norm był dla niemieckich zakonników, nieznających prawa polskiego, bardzo ważny, gdyż popełnione przez nich błędy mogły skutkować podważeniem ich prawa własności dóbr, które nabyli lub otrzymali.
Księga Henrykowska wyjaśnia na przykład, czym było tzw. prawo bliższości. Chodziło o to, że każda sprzedaż ziemi mogła być zakwestionowana przez krewnych sprzedającego, o ile nie odbywała się za ich zgodą. Mieli oni prawo do odkupienia dóbr po cenie zapłaconej przez nabywcę. Ale ta zasada obowiązywała jedynie wtedy, gdy przedmiotem transakcji była ziemia odziedziczona po przodkach. Bez ograniczeń można było sprzedawać dobra nabyte lub otrzymane w darowiźnie.
W Księdze Henrykowskiej znajduje się pierwszy opis stosowania na ziemiach polskich pojedynku jako „sądu Bożego”. Jest też w niej pierwsza wzmianka o istnieniu instytucji kata.

Pierwsze polskie zdanie

Księga Henrykowska jest także bardzo ważnym dla polskiej kultury dokumentem językowym. Znajduje się w niej bowiem pierwszy zapis zdania w naszym języku. Wypowiada je Boguchwał, Czech, który za służbę dla księcia Bolesława Wysokiego otrzymał od niego znaczny kawał ziemi, do swej żony, mielącej zboże na żarnach.
Znajduje się ono na stronie 24, w 9 wierszu od dołu. Oto zapis tego fragmentu w wersji oryginalnej:
„Bogwali uxor stabat, ad molam molendo. Cui vir suus idem Bogwalus, compassus dixit: Sine, ut ego etiam molam. Hoc est in polonico: Day, ut ia pobrusa, a ti poziwai”.
W tłumaczeniu Romana Grodeckiego cała historyjka brzmi tak:
„Gdy zaś tam przez pewien czas przemieszkiwał, pojął za żonę córkę jakiegoś kleryka, chłopkę grubą i zupełnie niezdarną. Lecz trzeba wiedzieć, że za owych dni były tu w okolicy młyny wodne ogromnie rzadkie, przeto żona tego Bogwała Czecha stała bardzo często przy żarnach mieląc. Litując się nad nią mąż jej Bogwał mówił: „Sine, ut ego etiam molam” – to jest po polsku: „Daj, ać ja pobruszę, a ty poczywaj!” Tak ów Czech na zmianę mełł z żoną i często obracał kamień tak jak żona”.
Słowo „brusić” oznaczało w staropolszczyźnie „mleć na żarnach”. Tę czynność wykonywały wówczas kobiety, dlatego tak niezwykłym wydarzeniem było to, że Boguchwał pomagał żonie. Z tego powodu otrzymał od sąsiadów przydomek „Brukała”, a jego sioło nazwano „Brukalicami”. Autor Kroniki Henrykowskiej opisał tę historie, bo w późniejszym okresie Brukalice stały własnością klasztorną.
Takich zapisów wyjaśniających etymologię polskich nazw miejscowości jest w kronice więcej.

Księga Henrykowska dowodzi już nie polskości, lecz wielokulturowości Śląska?

Od 1857 r., gdy Karol Szajnocha napisał szkic historyczny „Przed sześciuset laty”, polscy historycy traktowali cysterską kronikę jako źródło potwierdzające polskość Śląska w średniowieczu.
Wg Szajnochy Księga Henrykowska to „pewien przedwieczny odłamek życia narodowego”, który „przechowywa się w ten sposób świeżo i całkowicie dla zdumionych spojrzeń potomków”. Nazwał on to źródło „historyczno-statystycznym obrazem jednej kwadratowej mili słowiańskiej przed sześciu stuleciami”. Stwierdził też, że „ponieważ Śląsk w pierwszej połowie XIII stulecia był ziemią polską, więc owa mila słowiańsko-śląska, której nader ciekawy obrazek przechował się w księdze fundacyjnej mnicha henrykowskiego, jest w całem znaczeniu kwadratową milą polską, mianowicie milą zachodnio-pogranicznych krain Polski ówczesnej”.
Tym tropem szli przez ponad stulecie następni polscy historycy. Stanisław Smolka i Franciszek Piekosiński traktowali Księgę Henrykowską jako źródło do opisania ustroju Polski średniowiecznej. Tadeusz Wojciechowski korzystał z niej w pracach o osadnictwie na ziemiach polskich. Było to też źródło do opisu historii polskiego chłopstwa – np. Antoni Małecki opublikował w 1894 r. rozprawę „Wolna ludność wieśniacza w Księdze Henrykowskiej”.
Polscy historycy XX-wieczni, w tym najwybitniejszy badacz Księgi Henrykowskiej Roman Grodecki, traktowali ją jako dokument polskości Śląska oraz wykorzystywali jako źródło w pracach dotyczących pierwszej fazy jego germanizacji.
Radykalne odejście od tej narracji widoczne jest we wniosku Polskiego Komitetu Programu UNESCO „Pamięć Świata”, któremu przewodzi prof. Władysław Stępniak, Naczelny Dyrektor Archiwów Państwowych. Prawdopodobnie głównym autorem uzasadnienia jest dr hab. Wojciech Mrozowicz z Uniwersytetu Wrocławskiego. O polskości Śląska w XII i XIII w. nie ma w napisanym po angielsku wniosku ani słowa. Jest on prezentowany jako „wielokulturowy” i „wieloetniczny”. Autorzy nie używają słowa „naród” („nation”), lecz „grupa etniczna” („ethnic group”) lub „ludność” („population”).
Dowodem „wielokulturowości” jest też ten fragment, w którym zapisano polskie zdanie – autorzy wniosku natychmiast wyjaśniają, że jest też w Księdze zdanie zapisane po niemiecku. „Księga Henrykowska jest także interesującym świadectwem wieloetniczności regionu, gdzie spotkały się różne systemy językowe. Wiele mówiącym faktem jest, że to mnich niemieckiego pochodzenia zapisał polskie zdanie wypowiedziane przez męża Czecha do żony Polki (w historii języka polskiego i kultury polskiej to zdanie jest uważane za najstarsze zapisane po polsku). Ta łacińska kronika zawiera także zdanie po niemiecku.” 
Proces osiedlania się Niemców na Śląsku nie jest oczywiście nazywany jego germanizacją. Autorzy wniosku piszą kilka razy o jego dobroczynnych skutkach, polegających na „modernizacji” i „europeizacji” tej krainy. „Wszystko to czyni Księgę Henrykowską unikalnym świadectwem, w którym jak w soczewce są skoncentrowane wszystkie problemy związane z rozszerzeniem modelu zachodniej cywilizacji i wchłonięciem do niej nowych krajów oraz grup etnicznych”.
Na stronie internetowej Naczelnej Dyrekcji Archiwów Państwowych napisano, że Księga Henrykowska „dokumentuje pokojowe spotkanie różnych żywiołów etnicznych, w wyniku którego ukształtowała się oryginalna formuła ich koegzystencji.” 
Autorzy wniosku piszą o „znaczeniu Księgi jako świadectwa pokazującego wkład niemieckich osadników w średniowieczu w rozszerzenie cywilizacyjnych osiągnięć Zachodu”.
Może się czepiam, ale dla mnie brzmi to jak całkowite przyjęcie niemieckiej narracji historycznej, opisującej od ponad 150 lat dobroczynne dla Polaków i innych Słowian skutki procesu znanego pod nazwą „Drang nach Osten”. Tę kapitulację dobrze obrazuje bibliografia podana we wniosku, bo zawiera aż 14 pozycji autorów niemieckich i jedynie 9 polskich.

Bibliografia:

Karol Szajnocha, „Przed sześciuset laty”, w: „Dzieła”, t. I, Warszawa 1876 
Roman Grodecki, „Księga Henrykowska”, Poznań 1949 
Teresa Michałowska, „Średniowiecze”, Warszawa, 2002
Wniosek Polskiego Komitetu Programu UNESCO Pamięć Świata o wpis Księgi Henrykowskiej na Listę Światową:http://www.archiwa.gov.pl/images/stories/UNESCO%20wniosek%202014.pdf

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko