Roman Soroczyński – Szacunek wobec mistrzów

0
221

Roman Soroczyński



Szacunek wobec mistrzów

 

zapis-nutowyWiększość słuchaczy utworów muzycznych kojarzy je z wykonawcami, a nie z ich twórcami. Nie łudźmy się: ta sama zasada dotyczy również większości osób związanych – czy to twórczo, czy to zawodowo – z muzyką.

Tym bardziej cenię wykonawców i konferansjerów, którzy podczas koncertów czy programów radiowych i telewizyjnych (o internecie nie wspominam!) przypominają nazwiska autorów i kompozytorów poszczególnych utworów. Działo się tak na przykład podczas koncertu „Gramy dla Wojtka”, zorganizowanego 12 maja 2015 roku w Studiu Koncertowym Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego. Wprawdzie bohaterem wieczoru był reżyser dźwięku – Wojciech Przybylski, ale każdy występujący (a zebrało się ich sporo!) nie dość, że dzielił się ze słuchaczami wspomnieniami ze wspólnych nagrań, to przekazywał również informacje o twórcach utworów.

Kiedy zdarza mi się pojechać do Krakowa na weekend, staram się pójść do Piwnicy pod Baranami. Oddycha się tam inną atmosferą, panuje spokój i widać szacunek wobec autorów. Każdy utwór jest „opowiedziany” przez prowadzącego. Pojawiają się informacje o jego twórcach, często uzupełniane anegdotkami dotyczącymi powstania bądź pierwszych wykonań. Wprawdzie na stronie pisarze.pl pisałem już o Piwnicy Pod Baranami, ale sądzę, że kabaretowy fenomen, który w przyszłym roku będzie obchodzić 60-lecie swojego istnienia, zasługuje na kolejny artykuł. Obiecuję sobie, że zajmę się tym.

Dobry przykład daje również Anna Sroka-Hryń, która podczas recitalu „Vintage”, prezentowanego na Bielańskiej Scenie Kameralnej Mazowieckiego Teatru Muzycznego, przypomina szereg piosenek z okresu międzywojennego. Weźmy choćby piosenkę „Miłość Ci wszystko wybaczy”. Kojarzymy ją – a jakże! – z Hanką Ordonówną i z kompozytorem Henryk Warsem, ale mało kto wie, że jej słowa napisał Julian Tuwim. Chyba wszyscy słyszeli piosenkę „Uliczka w Barcelonie”, która była swoistą reklamą mistrzostw świata w piłce nożnej w 1982 roku. Warto jednak zaznaczyć, że pierwsza polska wersja piosenki została stworzona w 1929 roku przez Michała Tyszkiewicza. Młoda artystka wciągała publiczność do śpiewania piosenek. Według mojego osądu widzowie wypadli szczególnie dobrze podczas śpiewania refrenu piosenki „Gramofonomanka”, znanej też pod tytułem „A ja sobie gram na gramofonie” (słowa: Henryk /właściwie Harvey/ Szpigiel, muzyka: Adam Lenczewski). Piosenkarka „przepytywała” również widzów, czy znają autorów i kompozytorów niektórych piosenek. Wbrew postawionej na początku artykułu tezie, znajdowały się osoby, które potrafiły udzielić prawidłowych odpowiedzi. Może na widownię trafiła wyjątkowa grupa słuchaczy?

Osobiście bardzo żałuję, że Anna Sroka-Hryń nie wydała jeszcze – mimo zapowiedzi – żadnej płyty. Sztuka ta udała się Agnieszce Wilczyńskiej, która 20 maja 2015 roku w warszawskim Teatrze Polskim zaprezentowała utwory z nowej płyty. We wstępie do książeczki, stanowiącej „obwolutę” płyty „Tutaj mieszkam”, Monika Wasowska napisała między innymi: „Piosenka przyciąga mnie melodią, a jak już wciągnie to zanurzam się w jej tekst…”. W tym przypadku autorem wszystkich tekstów jest Wojciech Młynarski. Naprawdę, warto zanurzyć się w słowa piosenek z tej płyty. Artystka dziękowała Mistrzowi za piękne słowa, kłaniała się także kompozytorom: Jerzemu „Dudusiowi” Matuszkiewiczowi, Włodzimierzowi Nahornemu, Andrzejowi Jagodzińskiemu oraz Włodzimierzowi Korczowi. Ba, w książeczce znalazło się podziękowanie piosenkarki adresowane również do ZAiKS-u! Podczas imprezy Agnieszka Wilczyńska zachęcała widzów do oglądania finału trzeciej edycji Konkursu Interpretacji Piosenek Wojciecha Młynarskiego, który zostanie zorganizowany 26 września 2015 roku w Polskiej Filharmonii Bałtyckiej w Gdańsku. Warto zaznaczyć, że nazajutrz po finale zostanie zaprezentowane widowisko „Młynarski obowiązkowo! Śpiewany autoportret na aktorów i orkiestrę”. Pomysłodawcą, autorem scenariusza i opiekunem artystycznym projektu oraz osobą wybierającą wykonawców jest … Wojciech Młynarski. Śpiewana autobiografia została wyreżyserowana przez Jacka Bończyka, zaś w rolę alter ego czy – jak napisano w „Polityce” – „portparola” Mistrza (od francuskiego porte-parole – osoba przemawiająca w imieniu innych) wcielił się Wiktor Zborowski. Na co dzień widowisko jest prezentowane na deskach Teatru 6. Piętro. Do każdego spektaklu zapraszany jest jakiś gość specjalny. Osobiście miałem przyjemność „trafić” na dwóch gości: Mariana Opanię i Krzysztofa Tyńca. Jestem bardzo ciekaw, jak wypadną młodzi artyści w utworach Mistrza Młynarskiego. Nie tak dawno temu miałem szczęście oglądać w Sopocie laureatów Konkursu „Pamiętajmy o Osieckiej” i z dużym zaciekawieniem obserwuję ich dalsze losy.

 

Wojciech Młynarski znany jest z krótkich stwierdzeń, które weszły do publicznego obiegu. Wystarczy przytoczyć „Absolutnie!”, „Róbmy swoje”, „Przyjdzie walec i wyrówna”, „W Polskę idziemy” czy „Kocham cię, życie”. Zastanawiam się jednak, czy tym razem nie został on zainspirowany przez Kubę Strzyczkowskiego, który w radiowej „Trójce” kończy swoje audycje zapowiedzią terminu następnego programu z jego udziałem oraz słowami: „Obecność obowiązkowa!”. Oczywiście, to nie ma znaczenia, bo Mistrz równie dobrze mógłby wymyśleć dziesiątki innych słów – symboli. I nie jest to tylko moja opinia. Znowu sięgnę do tego, co usłyszałem w radiowej „Trójce”. Otóż, pewnego dnia Stanisława Celińska opowiadała, w jaki sposób powstały słowa do jednej z piosenek, które znalazły się na jej płycie „Atramentowa…”. Artystka zwróciła się o ich napisanie właśnie do Wojciecha Młynarskiego, który poprosił o kilkudniowy termin na stworzenie tekstu. Zadzwonił … już następnego dnia, oczywiście z gotową treścią pięknej pieśni „Drzwi odemknij”. Nie waham się nazwać tego utworu pieśnią – przede wszystkim ze względu na bardzo mądre, zawarte w niej przemyślenia. Należy w tym miejscu dodać, że duża w tym zasługa również autorów muzyki – Macieja Muraszko i Anny Liv.  W trakcie prezentacji owej piosenki jeden ze słuchaczy przysłał mejl, w którym stwierdził, iż nie tylko ten, ale każdy utwór Wojciecha Młynarskiego jest napisany w mistrzowski sposób. Równie entuzjastyczne recenzje zdobyła „Czerń i biel”, będąca wiodącym utworem płyty. Jeden z internautów napisał: „Genialny tekst i wykonanie. Świetna muzyka. Zaśpiewana po angielsku, pewnie byłaby światowym hitem”, a inny dodał: „Wspaniały tekst mistrza Młynarskiego, a mistrzowskie wykonanie Pani Celińskiej”. Jak się okazuje, polscy użytkownicy internetu – to nie tylko hejterzy. Czyż trzeba coś więcej dodawać do zacytowanych powyżej sformułowań?

 

 

Roman Soroczyński

3.07.2015 r.


Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko