Piotr Wojciechowski – Wyplącz się z głupoty

0
234

Piotr Wojciechowski


 

Wyplącz się z głupoty

 

piotr-wojciechowski Bywają prezenty, które można określić jednym słowem – „duronostojka” – zdecydowanie bezużyteczne i bezstylowe i na tyle jednak estetyczne, że przez pewien czas ociągamy się z wyrzuceniem ich na śmieci. Mamy prawo się ociągać, gdy durnostojka pochodzi od kogoś bliskiego sercu. Gorzej, gdy ta  opieszałość  w uwalnianiu się od  przedmiotu podszyta jest haniebnym złudzeniem – może dam to komuś w prezencie, może dopasuję  czyjąś głupotę do bezsensowności obiektu? Po walce wewnętrznej wyrzuciłem  ostatnio taki prezent i dopiero przy wyrzucaniu zorientowałem się, że w opakowaniu znajduje się wizytówka ze sklepu, w którym rzeczony zakupiono.

 Na awersie wizytówki mogłem odczytać imię  i nazwisko właściciela, także adres sklepu. Naprawdę intersujące było to, co na rewersie – szeroka oferta usług. Cytuję in extenso, bo to kawał literatury:

    Porady. Wróżby (również w godzinach wieczornych). Konsultacje telefoniczne. Tarot. Karty przemiany. Karty Anielskie. Runy. Afirmacje.  Zaklęcia. Zdejmowanie klątw i uroków. Oczyszczanie z bytów i skutków błędnych praktyk duchowych. Kontakt ze zmarłymi. Medium. Odprowadzanie dusz. Rytuały – miłosne, zdrowotne, finansowe. Przesyłanie energii na odległość do dowolnego miejsca w świecie. Energetyzowanie przedmiotów  na indywidualne amulety i talizmany. Doradztwo biznesowe – energetyzowanie nazwy firmy. Oczyszczanie mieszkań, domów, ziemi, biur z negatywnych zapisów energetycznych. Analiza poprzednich wcieleń. Uzdrawianie duchowe. Szczęśliwe liczby. Terapia par – analiza związku. Zdejmowanie blokad seksualnych. Medytacje. Uwalnianie od nałogów. Odchudzanie mentalne. Nauka wróżenia. Świecowanie uszu.

   Odnalazłem ostatnio tę wizytówkę wśród zapisek i kalendarzy na moim biurku i popadłem w zadumę. Odkryłem, że w kampanii wyborów prezydenckich właściwie wszystko z tej oferty było puszczone w ruch – prócz świecowania uszu i zdejmowania blokad seksualnych.

   Skarżyłem się ostatnio w gronie przyjaciół, że daremnie wsłuchuję się w głosy kandydatów oczekując, że przypomną coś ze swoich osiągnięć w dziedzinie kultury, może zacytują poetę, obiecają księgarnie w małych miastach, w albo wezwą wyborców, aby czytali. Zostałem zakrzyczany, że nie dostrzegam. Przypomniano mi podniesionym głosem, że były występy aktorów z promowaniem nowego czasownika – „międolić”. Były twarze świata kultury w komitetach. Był występ muzyczny pana Kukiza. A pani Magdalena Ogórek, tajemniczy Konrad Wallenrod lewicy, brylowała na wybiegu w pięknej kreacji. Czy to nie dosyć? Wydaje się, że nawet  jeśli połączyć to z ”przesyłaniem energii na odległość do dowolnego miejsca w świecie” i resztą parapsychologicznej oferty – daleko nie dosyć.

 Każdy inny kraj mógłby sobie na to pozwolić.

  My nie, dlatego, że u nas kultura nie jest jednym z elementów obronności i przetrwania. Tu, między Bugiem a Odrą kultura jest elementem głównym ocalenia, obrony, istnienia. Tak wskazują doświadczenia historyczne i tak podpowie każda racjonalna analiza współczesności. Zaniechanie w tych dziedzinach musi być osądzone jako głupota. Powie ktoś – kandydaci muszą mówić o tym, na czym ludziom zależy. A mało komu zależy na kulturze.

    Żałosna to wizja prezydentury i kandydatów. Prezydent musi mówić nie tylko o tym, na czym ludziom zależy. Musi mówić i o tym na czym ludziom powinno zależeć.

    Miałem pod ręką fachowy komentarz do zjawiska, moje notatki z lektury  szkicu księdza profesora Michała Hellera, kosmologa, “Jak głupota jest możliwa?” Zawęził on  jednak pojęcie głupoty do zjawiska świadomego odrzucenia logiki, do twierdzenia, że “dwa plus dwa równa się lampa”.

    Wchodząc od tego dostrzegł Heller pewną wielkość: “W ten sposób głupota staje się argumentem na rzecz duchowości. Człowiek jest czymś więcej niż materią, bo może zawieszać prawa logiki. A niczemu, co materialne dotychczas nigdy się to nie udało. Wolność do głupoty. Oto wielkość ludzkiego fenomenu.”

    Opisuje dalej ksiądz profesor Heller skutki głupoty odrzucającej logikę: “Wystarczy odrobina wyostrzonego spojrzenia, by dostrzec jak głupota niszczy sama siebie. Tylko, że głupi tego nie widzi i, nawet ginąc, cieszy się swoim zwycięstwem. A więc moralny happy end następuje, chociaż niestety bardzo powoli. Zapas głupoty jest jednak olbrzymi i logika świata musi się sporo napracować, zanim go przepuści przez swoje tryby. Tym bardziej, że układ wcale nie jest zamknięty. Głupoty  nieustannie przybywa.”

   Słusznie pisze Heller, że głupota niszczy głupca. Szybciej jednak i skuteczniej niszczy świat wokół głupca, niszczy jego bliźnich, najbardziej dotyka słabych, bezbronnych, potrzebujących opieki, którzy się w zasięgu głupoty znajdą. Głupiec nie chce myśleć o pewnych sprawach, aby nie psuć sobie humoru, aby nie mieć dodatkowych obowiązków, aby nie narazić się na wyrzuty sumienia. Głupiec leni się z dostosowaniem swojego myślenia do czasu i sprawy, leni się z dostosowaniem swojego mówienia do partnerów rozmowy.   A może mówiąc na przykład do  młodzieży trzeba zaczynać od “dwa plus dwa równa się lampa”? To stwierdzenie, chociaż nieprawdziwe, ma w sobie zadziorną świeżość, twórczą prowokację, tak jak “dwa plus dwa równa się cztery” chociaż prawdziwe, straszy morderczą nudą.

   Musimy być  przygotowani na to, że nudna słuszność w polityce będzie przez młodych i oburzonych odrzucana na rzecz upojenia zamętem, mglistą nadzieją zmiany dla samej przygody zmieniania. Trochę to źle wróży perspektywom mądrości w polityce.   

    Chciałbym w cieniu myśli profesora Hellera trochę się z nim spierać.

      Naukowo definiowana głupota odrzucająca logikę to tylko jeden rodzaj głupoty – i nie każde odrzucenie logiki jest głupie.

      Najbardziej tragiczna i mroczna jest głupota definiowana egzystencjalnie – głupota negująca mądrość, wyrzucająca za burtę kategorię mądrości.

 To, że rozpoznajemy głupotę kiczu, rozpoznajemy nicość moralną komercji, rozpoznajemy cynizm celebryckiej hucpy, każe nam – wyrobnikom kultury – rozpoznawać, że istnieje drugi biegun głupoty – mądrość, mądrość materializująca się w akcie tworzenia. Twórczość to nie jest coś zarezerwowanego dla artystów. Tworzenie rodziny, domu, kręgu przyjaciół, nastroju religijnego przeżycia, czy tworzenie sprawiedliwych struktur społecznych to sytuacje twórcze nie mniej wartościowe niż malowanie arcydzieł, komponowanie niezapomnianych symfonii, pisanie powieści.

    Głupota idzie z biegiem czasu, bierze udział w rozpadzie, starzeniu się świata, przyśpiesza zniszczenie i przemijanie. Twórczość idzie pod prąd czasu, włącza ludzką wolność i ludzką pracę w demiurgiczny akt stwórczy. Nawet gotując smaczny obiad bliskim, nawet sprzątając śmiecie z przydomowego trawnika, nawet naprawiając zamek w szufladzie starego biurka, można to robić z uwagą, roztropnością i miłością dostateczną do tego, aby wyjść “poza czas”.

   Wspominam jakąś dyskusję o kulturze sprzed lat, podczas której nieżyjąca już dziś znakomita eseistka, poetka i tłumaczka, pani Aleksandra Olędzka-Frybesowa, przypomniała  podczas dyskusji myśli Simone Weil o tym, że ocalenie kultury potrzebuje powolniejszego rytmu życia i myślenia, kontemplacyjnego zatrzymania, a przede wszystkim uwagi. Bo samą kulturę można określić jako umiejętność pełnej i głębokiej uważności.

 

POST SCRIPTUM

Już po napisaniu tego tekstu jeden z kandydatów odbył spotkanie z twórcami kultury, na którym powiedział wiele słusznych rzeczy, a także – cytuję:

Najważniejsze jest to, by państwo roztaczało nad kulturą mecenat, który jest nazywany wielowymiarowym. Być może, to jakiś pozytywny  sygnał. Boję się jednak, że to kontynuacja usługi przedwyborczej dającej się określić jako:

Zaklęcia. Zdejmowanie klątw i uroków.


Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko