Władysław Panasiuk – List z Chicago (Nato czy na tamto)

0
128

Władysław Panasiuk


List z Chicago (Nato czy na tamto)


Zbigniew StecNa szczęście moje pokolenie wzrastało w czasie pokoju, choć tu i ówdzie jakiś śmiałek generał usiłował cisnąć granat między grupkę niewinnych ludzi. Ośmielał się strzelać do tych, którzy upominali się o godziwą pracę i zapłatę. Władza nie lubi odważnych, bo są dla niej bezpośrednim zagrożeniem. Tu nie odkrywam Ameryki, wie o tym każdy pacan. Doświadczyliśmy wiele, a tak mało z tego pozostało w naszej, jakże krótkiej pamięci. Źle się dzieje, bo przywykamy do rzeczy niegodnych człowieka. Inaczej widzimy świat i piękno, które kiedyś było naszym udziałem. Tak niedawno do najpiękniejszych pod słońcem zaliczaliśmy: konia w galopie, okręt pod żaglami i kobietę w tańcu. Coraz trudniej w tym bałaganie rozpoznać kto tańczy, bo i płeć staje się zmienna. Dzisiaj byle co nas zachwyca: jakaś przewrotna tęcza, gejowskie pary i skacząca małpa w oknie płaskiego telewizora. Jest bezpieczniej. Oświecone seksualnie przedszkolaki zabezpieczą się przed niepożądaną  ciążą, a ich przemęczeni wiedzą rodzice odetchną z ulgą. Co nie robi się dla dobra człowieka. Już od samych narodzin rządzący się o nas troszczą. Takich jaj nie znosiły najśmielsze kury w PRL-u. Okazuje się, że potrzeba niewiele czasu, by całkowicie upaść, stoczyć się do rynsztoku. Kilka audycji telewizyjnych, głupawych tekstów wykolejonych do reszty pseudo artystów kpiących z samego Boga. Zda się, że nowoczesna sztuka też się stoczyła na bocznicę.  Akceptujemy taki świat na jaki zasługujemy.

Partie prześcigają się w genialnych pomysłach, a ich członkowie ścielą sobie puchowe gniazdeczka w Brukseli. Nie obowiązuje ich wiek emerytalny, który sami uchwalili, śmieciowe umowy, ani głodowa pensja. Wszystko to poza ich zasięgiem. Wałęsa nie był ostatnim, który nabił naród w butelkę, są od niego lepsi.

Odchodzą na wieczną wartę ostatni bohaterowie walczący za wolność wielu krajów. Uczestnicy wielkich bitew, żołnierze, którym przyświecał honor. Owe cechy, których się dziś pozbywamy odchodzą wraz z nimi. Honor, to zaledwie dwie sylaby umieszczone w słowniku pod „h”, mające dzisiaj całkiem marginalne znaczenie. Kiedyś za nie oddawano życie, dzisiaj łatwiej żyć bez honoru. Nowoczesna, zawodowa armia nie wymaga takich poświęceń, ówczesny  żołnierz, to tylko zawód podobny do kowala czy rzeźnika. Dzisiaj większość  pryncypiów przekształciło się w biznesy. Znikły z naszej armii samoloty, okręty, działa, samochody. No, może nie zupełnie wszystkie, ale pozostałe stanowią obiekty zabytkowe. Może rzeczywiście powracamy do historii gdzie koń zastępował maszyny. Ekonomicznie całkiem zasadne: siano tańsze od paliwa. Może NATO przelękło by się jeźdźców machających srebrzystymi  szabelkami? Ułani, ułani – malowane dzieci…  Nie bez kozery wspomniałem o koniu w galopie. Jeśli odkurzono zapomniane rogatywki z dumnym orłem w koronie, dlaczego nie wracać do tego, co piękne. Skoro armia bezsilna, mało skuteczna, niech będzie chociaż urocza. Oficerów ci u nas mnogo, ale cóż bez wojaków znaczą, w dodatku z trzydniowym zapasem amunicji. Za to należymy do paktów, które nadstawią za nas nikczemnych – swą pierś. Nie ma to jak sojusze, pomagały już nie raz.

Zostaliśmy daleko w tyle, a kiedyś przed II wojną byliśmy czwartą armią na świecie (po Rosjanach, Niemcach i Japończykach). Jak postęp, to postęp, cóż wyprzedziła nas Rumunia i Bóg wie kto jeszcze.

 Każdego roku zjeżdżają się wodzowie do wybranych miast, by zażegnać ogniska zapalne trwoniąc przy tej znakomitej okazji jakieś 60 milionów, a  głodnych na świecie przybywa. Zresztą biedni nie potrzebują pieniędzy, im wystarczy garść ryżu. Niestety tak wysocy rangą nie zajmują się rolnictwem, a ryż nie należy do najłatwiejszych upraw. Ludzie dadzą sobie rady, zawsze dawali,  ale jakby to wyglądało gdyby prezydenci i wysocy rangą dostojnicy spali w jakimś podrzędnym hotelu. Niektórzy wożą ze sobą pancerne limuzyny, licho nie śpi. NA TO zawsze są pieniądze. Wysupłano też 15 mil. dla Ukrainy, dobre i to. Coraz mniej ludzi wierzy w pomoc, a jeszcze mniej w skuteczność światowych organizacji. Jesteśmy pasieni wieloma kłamstwami i to każe nam zachować dystans.

Weszliśmy w okres rocznic wojen, powstań i narodowych tragedii. Wszędzie słychać przemowy, deklaracje i obiecanki, i tych jest najwięcej. Premier kończy przedwczesne rządy i w nagrodę udaje się wraz z dworem na dobrą, a już na pewno lepiej płatną posadę. Nie będzie odpowiadał za żadne błędy i niedociągnięcia,  ani za gospodarkę, bo takiej dawno nie ma. Zasłużył się całej Unii choć nie ważne jaki pozostawił kraj. Znamy królów, którzy zostawiali murowane wsie. Jesteśmy w czołówce zaraz za Rumunią i Bułgarią – zupełnie we wszystkim. Kopalnie zalegają z wypłatami, a pułkownik zakręca kurek z gazem.

Najważniejsze, że M. Navratilova poprosiła o rękę byłą rosyjską piękność J. Lemigową i, że księżna brytyjska jest w ciąży. Tym żyje świat i część nas uwikłanych w telewizyjnych ekranach. Ludziom od przybytku przewraca się w głowach, często nie potrafią znaleźć pomysłu na wydanie grosza. Nic to, że większości brakuje pieniędzy na zapłacenie wciąż rosnących rachunków. Za to jakiś prezes rządowej spółki zarabia bagatela 60 tys. miesięcznie. Stać nas na taką rozrzutność,  w końcu prezesów nie ma aż tak dużo. Wszędzie rozbudowuje się maksymalnie administrację, kumpli i ciotki trzeba gdzieś umieścić. Taka szansa zdarza się rzadko.

 

Wszystko wskazuje NATO, że niechybnie powracamy do historii, a najbliżej nam do sodomitów. Najczęściej znajdujemy to, czego nie szukamy.


Władysław Panasiuk


Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko