Krzysztof Kwasiżur – Bronek z Obidzy

0
230

Krzysztof Kwasiżur



Bronek z Obidzy

 

Bronisław Kozieński, pięćdziesięcioletni stolarz i cieśla z Beskidu Sądeckiego, góral, prosty budowlaniec. Lecz jego wiersz „Faryzeusze ze swojej Gehenny” zdobył I-szą nagrodę na konkursie Konkursu Poezji Religijnej im. ks. prof. Józefa Tischnera, zaproszony na warszawskie spotkanie Stowarzyszenia Autorów Polskich „DACH” – podbił serca publiczności, która ustawiała się w kolejce po nowy tomik, nie czekając na koniec imprezy.

Wyjazdy do pracy fizycznej w Norwegii, Danii, Francji, Niemczech nie przeszkadzają temu – niewątpliwemu samorodkowi – wciąż tworzyć; przez ostatnie dwa lata zdobył także wiernych czytelników i miłośników wśród niemieckiej polonii. Ostatnimi czasy zdarza się temu – bądź, co bądź prostemu człowiekowi – zasiadać w palestrach konkursów poetyckich.

Co takiego jest w poezji tego twórcy, piszącego i wydającego pod pseudonimem „Bronek z Obidzy”, że tak szybko zdobywa rzesze zwolenników, a nawet fanów, a jego tomik „Strefa ciszy” staje się nagrodą główną w konkursie rozpisanym przez Portal Literacki Fabrica Librorum? Że przeróżni twórcy, literaci różnego kalibru i ludzie dobrej woli angażują się, by powstał nowy zbiór wierszy górala-poety?

Wiele – jeśli nie wszystkie z tych strof jest upstrzonych gwarą, każda z nich ma w sobie twarde realia i prawdę o życiu człowieka związanego z naturą.

Komentując jeden z jego wierszy, napisałem: „Są wiersze, co od pierwszego wersu trzymają za nos przy tekście. Są poeci, związani z przyrodą tak mocno, że nikogo nie dziwi, iż o niej piszą i gdyby pisali inaczej, byłoby to nienaturalne i sztuczne. Są wreszcie poeci – drzewa, wrośnięci w swoją krainę…”.

To chyba najpełniejsza definicja twórczości Bronka z Obidzy.

Na szczęście ten poeta, wymyka się prostym definicjom – sam tworząc wiersze proste, bezkompromisowe, a czasem nawet bezpardonowe, gdy pisze na tematy mało popularne:

 

„…ps. U nas w przytułku po staremu,

       pan też wspomina o panience,

       żyjemy więdnąc w swej jesieni,

       jak tamte kwiaty na sukience.”[1]

 

pisze autor, nadając wierszowi formę listu i obnaża największy mankament starości – samotność.

To nie jedyny moment, gdy ten góral pisze wiersz społecznie zaangażowany; w tym samym zbiorze znajdziemy też „Opowieści ze schroniska II” pisane na tą samą modłę i dowody na to, iż Bronisław Kozieński sięgając po tematy do swoich wierszy, znajduje je w życiu własnym, cudzym, w historii („Skrzydła oligarchów” – z tomiku „Strefa ciszy”, „Transsiberian”), jednak każdy z tych wierszy ubogacony jest suto wyjątkowo obrazowymi opisami przyrody.

Autor nie stroni od tych opisów ich ogrom nie jest wadą, bo nie są one suchymi li opisami, ale wplecionymi we wspomnienia, przemyślenia i marzenia, których Bronek nie ukrywa, ani się nie wstydzi.

Trudno nazwać tą postawę wobec czytelnika inaczej jak bezkompromisowość.

            I nie idzie tu jedynie o to, że Bronek z Obidzy nie liczy się z miłością własną czytelnika – on nawet z własnymi uczuciami i wspomnieniami bezpardonowo się obchodzi!

W myśl słów pisarza i poety duńskiego, Nielsa Hava – który twierdził, że: „Poezja nie jest dla mięczaków! Wiersz ma być tak samo uczciwy (…) – mieszanka realiów z regularnym blefem.”[2]  Bronisław Kozieński tworzy uczciwą poezję i na pewno nie jest mięczakiem. Mówi swoją prawdę bez ogródek, bez owijania w bawełnę, mając świadomość, że ból, który zadaje czytelnikowi, jest bólem oczyszczającym. Bronek chętnie sięga w swej twórczości po formułę rozmowy, czy listu, nadając w ten sposób swoim wierszom charakter bardzo osobistych wynurzeń.

Nawet pisanie w trzeciej osobie pojedynczej nie łagodzi wrażenia (chyba trafnego), że autor wciąż pisze o sobie, usiłując wszelkimi sposobami zdystansować się do tych słów, przemyśleń, gdyż nawet po latach są bolesne;

 

„w południe zaczął opowiadać,

słonko na snopy zaświeciło,

a nam się wtedy, szkoda gadać,

nawet do chleba nie spieszyło.

 

Kto go nauczył takiej mowy,

że, nawet niedopowiedziane

nie mogło się pomieścić w głowie,

za szybko uchem połykane.

 

Nie było w opowieściach skargi,

lecz czasem tak się wydawało,

jakby oczami, nie przez wargi,

słowo ze łzami wypływało…”[3]

 

            W powyższych strofach można odnaleźć całą esencję twórczości Bronka z Obidzy, jednak mylne byłoby wrażenie, iż cała twórczość tego autora jest łzawa i zadumana. To twarde, bezkompromisowe słowa hardego górala, w których na każdym kroku znać potężny związek z naturą („Lot nr. X”, „Byłem ptakiem” – z tomiku „Strefa ciszy”) i umiłowanie „ślebody”.

Zbiór „Nie szkoda gadać” Bronisława Kozieńskiego pełen jest tej pierwotnej dzikości ujarzmionej jedynie talentem autora. Następny jego tomik – „Strefa ciszy” już tej dzikości jest pozbawiony, bardziej ułożony, wysublimowany, miałem wrażenie, że w doborze wierszy do tej książki uczestniczyły osoby trzecie i to bardziej dla nich powstał tomik, niejako wymuszony.

Moją obserwację potwierdził sam autor w krótkim wywiadzie telefonicznym.

To, co urzekło czytelników od początku i kazało się zaangażować wielu osobom w powołanie do życia następnego zbioru wierszy niepokornego juhasa – znikło za ich sprawą w kolejnym tomiku! Ale dzięki temu przekonujemy się, że Bronisław Kozieński potrafi także pisać poezję nierymowaną, intelektualizującą, introwertyczną.

Ludzie, urzeczeni nieposkromioną urodą dzikiego mustanga, chcąc mieć to piękno dla siebie; pozbawili go dzikości, ale nie szlachetności!

I mnie osobiście urzekła ta tischnerowska prostota słów prosto od człowieka – do człowieka, bez woalu i przeładowania stylem.

Bronku! Nie zatrać swojej szlachetności dzikiego mustanga, gdy będziesz spoglądał ze szczytów, to – obok daru poruszania serc i umysłów – najcenniejszy dar, jaki posiadasz…

 

 

 



[1] Bronek z Obidzy,”Opowieści ze schroniska” (w:) „Nie szkoda gadać”, GOLDRUK, Nowy Sącz, 2014, Wyd. I, ISBN: 978-83-60900-25-3, str. 34

[2] N. Hav, „Moje fantastyczne pióro”, przekład: L. Preis

[3] Bronek z Obidzy, „Nie szkoda gadać”, (w:) „Nie szkoda gadać”, GOLDRUK, str. 17


Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko