Krzysztof Kwasiżur – Lwowska Melancholia

0
230

Krzysztof Kwasiżur


Lwowska Melancholia

 

            Beatę Kulagę poznałem na jednym ze spotkań członków Robotniczego Stowarzyszenia Twórców Kultury. Jako, że chciałem się dowiedzieć, kto zacz, skwapliwie sięgnąłem po egzemplarz lokalnej prasy o tematyce kulturalnej który,  drukował właśnie wiersze tej młodej twórczyni.

„Nasz Przemyśl” drukował jednak zaledwie kilka utworów, ale nader interesujących!

Wiedząc zatem, że Pani Beata właśnie wydała swój debiutancki tomik wierszy – poprosiłem o niego, chcąc się przekonać, czy te, w „Naszym Przemyślu”, nie były chwilowym skokiem formy. Niedługo potem poprosiłem o dodatkowe informacje!

            Autorka, urodziła się w 1977 r. we Lwowie,  magister filologii polskiej po skończeniu Uniwersytetu w Białymstoku ( i licencjatu z filologii ukraińskiej w PWSW wPrzemyśl), debiutowała w latach 90-tych w „Gazecie Lwowskiej”.

Później były publikowane materiały pokonferencyjne z “Konfrontacji mickiewiczowskich”. Była również wyróżniana za twórczość i odtwórczość. Aktualnie jest sekretarzem Robotniczego Stowarzyszenia Twórców Kultury w Przemyślu.

            Pierwszy zbiór wierszy Pani Kulagi nie jest zbyt obszerny – to wydany wspólnym sumptem Przemyskiego RSTK i autorki gruby, kolorowy zeszyt. Ale już po zajrzeniu do niego nabieramy respektu i natychmiast wyjaśnia się tytuł całego tomiku („Muśnięcia”) – już w pierwszym utworze „Na chwilę” autorka unaocznia czytelnikowi:

 

Budzisz się, przecierasz oczy

i, zanim nauczysz się być rozumianym,

wpadasz w wir

muśnięć słońca,

pocałunków wiatru,

objęć gorącej zimy

i chłodnych letnich poranków…

 

Ta delikatność, niczym muśnięć wiatru towarzyszy wszystkim wierszom autorki, czy dotyczą one ulubionego tematu poezji tej autorki – miłości, czy piękna przyrody, czy sentymentalnych podróży po Lwowie.

Autorka, nawet w krótkich formach zaskakuje błyskotliwością spostrzeżeń („Liryki postrzępione”), zachwyt zwykłymi sprawami, czy urodę przedmiotów.

Świat uczuć w wierszach Kulagi nie jest ani łatwy, ani przyjazny dla przeżywającego je, młodego człowieka. Trzeba im stawić czoła; czy to tęsknota wobec której współczesny, wykształcony i elokwentny człowiek jest tak samo bezsilny, jak kilkadziesiąt, czy kilkaset lat temu? Człowiek w wersach Pani Beaty pragnie bezpieczeństwa „Nie pragnę niczego więcej, tylko jedną mam prośbę: osłoń mnie, gdy będzie padać…”[1]– mówi bohater jej.

Poezja Pani Beaty jest pełna smutku i zadumy. Autorka, swoimi wierszami i tematami w nich poruszanymi w nich zdaje się mówić iż miłość niejedno ma imię.

Autorka zabiera czytelnika w liryczną podróż jej strony rodzinne, przedstawiając  baśniowe piękno Lwowa („Lwowskie anioły”) niezwykle sugestywnie opisuje strofami podobnymi do spokojnych konstrukcji Mateusza Pieniążka.

We mnie – mieszkańcu Przemyśla, wiersz ten zrobił wrażenie powrotu do bajkowo-gałczyńskich klimatów, gdzie i dorożka zaczarowana i dorożkarz…

Jednak to młoda artystka i warto jej wybaczyć te małe potknięcia.  W wierszu „Słowo” udowadnia, że powtórzenia mogą nadawać wierszowi niezwykłą moc i jest tego świadoma.

W tym utworze młoda poetka wysnuwa paralelę od słów kochanków, szepcących miłosne wyznania, do biblijnych słów stworzenia. To odważny, „męski”, wiersz, w którym jasno postawiono sprawy.

Jednak w większości utworów Beaty Kulagi nie znajdziemy tej stanowczości;

są to wiersze miękkie, kobiece, ciepłe, delikatne a jednocześnie jest w nich głębia przemyśleń. Poetka konsekwentnie przedstawia własny punkt widzenia i robi to w taki sposób, że czytelnik nie staje się oponentem w dyskusji, a obserwatorem jej skrótów ciągów myślowych i wizji. Podobnie  jak w dobrej dyskusji – konstytuują się one w umyśle czytelnika jako integralna jego wartość.

Autorka chętnie obraca się w kontekstach związanych z przyrodą, przy czym robi to niezwykle obrazowo udowadniając, stosując chętnie synestezje, przy tym czytelnik wchodzi w jej świat bez wahania, gdyż jest to świat odczuć bardzo pozytywnych:

 

…Otulił mnie anioł,

zasnęłam, przepraszam.

Zbudziło mnie

światło księżyca.

Otulił mnie anioł,

miał Twoje ramiona

i Twoje, miły,

miał lica…[2]

 

            Ale nawet opisując świat przyrody, porównuje go i przykłada do świata duchowego, bo dla młodej autorki wszystko wiąże się z duchowością. („zaklęte marzenie – wszędzie go pełno”).

Zbiór wierszy „Muśnięcia”, choć porusza w zasadzie niezbyt wiele tematów, jest bardzo zróżnicowany. Spojrzenie na miłość we współczesnym świecie, jest niezwykle plastyczne i nie umyka autorce chyba żaden aspekt tego tematu. Nawet to, co chętnie zamietli byśmy pod dywan B. K. wyciąga na światło dzienne i podsuwa nam do analizy („Dzieci niepokorne”). Autora recenzji urzekł jedyny w zbiorku rymowany wiersz pt. „Biały wiersz”, przypominający mu, autorką wierszy jest kobieta.

Bogactwo treści powoduje, iż każdy z czytelników znajdzie w nim coś, z czym będzie mógł się identyfikować.

Wiersze – bardzo obrazowe, od pierwszego, do ostatniego – będą na pewno pożywką intelektualną bez względu na płeć.

Choć Pani Beata w prywatnej rozmowie zarzeka się, że nie widzi siebie w roli pirata i gwałciciela świętych praw poezji – to ja, życząc większej odwagi, w sięganiu po nowe tematy czekam na nowe pozycje książkowe Beaty Kulagi.

 



[1] B, Kulaga, „Muśnięcia”, wyd. RSTK Przemyśl i własny nakład autora, Przemyśl, 2013, ISBN: 979-83-7343-432-1 str. 11.

[2] B, Kulaga, „Muśnięcia”, str. 15.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko