Kalina Izabela Zioła – W poszukiwaniu człowieka

0
71

Kalina Izabela Zioła

 

W poszukiwaniu człowieka

 

 

            Naszą Ziemię dokładnie oplotła pajęczyna internetowej sieci. Na jej nitkach zawieszone są komputery, laptopy, smartfony, telefony komórkowe, iPody, i wiele jeszcze innych różnych urządzeń najnowszej generacji, o istnieniu których, prawdopodobnie, nie mam nawet pojęcia. Te wszystkie nośniki informacji mają ogromny wpływ na nasze życie, zupełnie je zmieniają. Zaczyna brakować osobistych kontaktów międzyludzkich. Prawie nikt nie pisze już listów na kartce z eleganckiej papeterii, nie wysyła ich w papierowej kopercie. Nie można ich przewiązać wstążką i schować jak skarb do szuflady. Zamiast tego wysyłamy i otrzymujemy setki SMS-ów i e-maili, które również, jeśli są dla nas cenne, możemy schować w zakładce „odebrane” (sama mam takie pochowane, drogie sercu wiadomości). Ale to jednak nie to samo! Ludzie przestali się z sobą spotykać, zaczyna im wystarczać rozmowa przez telefon komórkowy albo przez Skype. Można wygodnie siedzieć w domu, w porozciąganym dresie i kapciach, i rozmawiać do woli , za darmo, ze wszystkimi na całym świecie. Z pewnością to rozszerza nasz świat, choć jednocześnie bardzo ogranicza realne życie, bezpośrednie ludzkie relacje. W internetowej sieci można więc pracować, rozmawiać, nawiązywać znajomości, pisać listy, i, jak się okazało, również pisać wiersze. Przekonał o tym czytelników Adam Lewandowski swoją najnowszą książką „Granice myślenia o… czyli wiersze pisane komórką”. Jest to poetycki zapis myśli autora, zapisanych na gorąco, w danej, przeżywanej właśnie chwili, wpisanych do notatnika telefonu komórkowego.

            Są to myśli częstokroć bardzo głębokie, filozoficzne, poruszające wiele istotnych spraw. Poeta używa jasnego, zrozumiałego języka, choć, pewnie ze względu na sposób zapisu w „komórce”, treść jest skondensowana, bardzo zwarta. Metafory stosowane w omawianych utworach są trafne, błyskotliwe i nowatorskie. Całe szczęście, że autor nie ograniczył tych wierszy do internetowej sieci, że nie zamieścił ich tylko na którymś z literackich portali, a wydał je w formie tradycyjnej, jako papierowy tom poezji. Zresztą pozostawienie ich tylko w Internecie kłóciłoby się wyraźnie z przesłaniem, jakie odczytać można w wierszach Lewandowskiego. Autor korzysta, oczywiście, z wszelkich udogodnień technicznych, są mu one niezbędne w pracy zawodowej, w życiu, nawet w twórczości, ale najważniejszy dla niego jest człowiek, żywy, realny, i związane z człowiekiem uczucia. O tym właśnie mówi w swoich utworach: Myślenie rozpoczyna się po północy/ krótka reminiscencja codziennego objawienia./ To taki prosty odruch podświadomości/ przewijający obrazy dnia./ …/ W pośpiechu dziennych chwil/ myśli uderzają w ściany szyb okien/ by trafić na ekran cywilizacji./Granice myśli są ostre/ obijając się od czasu do czasu/ od krawędzi. („2/ …objawieniu”).

Dopiero po północy, gdy zgaśnie już światło, gdy wyłączone zostaną komputer i telefon, poeta może spokojnie pomyśleć, nie ograniczony pancerzem cywilizacji: Jesteś tam gdzie inni nie mają/ wieczorem wstępu/ a rytmiczne wołanie pochodzi/ tylko z moich ust i zakamarków głowy. („5/ …uczuciach”). To jest wołanie człowieka o człowieka. W takich chwilach jest naprawdę sobą i te chwile realnego życia są jak objawienie. Bo przecież: Serwerem dnia jest noc/ z magią sennych wyobrażeń/ bezpieczną rozmową/ lekkością przemyśleń. („33/ … sobie”). Myśli więc wtedy o ludziach, relacjach pomiędzy nimi, o ich postępowaniu i motywach tego postępowania: relacje ludzkie są nieprzewidywalne/ w znaczeniu rzeczywistym./ Twórcze myślenie pozostawia ślad/ dla ludzkich oczu/ by przeobrazić się/ w tajemnice o głębokich rysach/ w duszy człowieka./ To one determinują/ dalsze działanie uczucia/ pozostawiając/ nieodwracalne motywacje. („1/ ..motywacjach”).

            W trosce o innych, pragnąc ich dobra, autor stara się wskazać im drogę, jaką powinni podążać, udziela rad, dzieli się swoimi głębokimi przemyśleniami: Bądźcie roztropni jak węże/ skromni jak gołębie/ by wzbudzić podziw otoczenia./ Jednak same zachowania filozoficzne/ nie wystarczą trzeba mocy i prawa („19/ … roztropności”); Niekoniecznie liczby decydują o losach milionów/ jednak wspierają historię/ tworząc podwaliny wielkich/ bogactw królów i władców/ tego świata. („ 20/ … świecie”); Kłamstwa ścierają gardła/ doprowadzając do ostrego nieżytu/ …/ ożywają po latach/ by wzbudzać dziwne emocje/ domysły i interpretacje./ Najlepszym rozwiązaniem/ jest zabieg chirurgiczny./ Chwila bólu spokój na lata. („21/ … kłamstwach”). Bliski jest mi szczególnie wiersz o kłamstwie – o tej przywarze, której najbardziej u ludzi nie znoszę.

W omawianej książce nie zabrakło też utworu o zmorach. Z pewnością jednak nie chodziło autorowi o legendarne stwory z ludowych baśni i legend, ale o te dzisiejsze, codzienne, dopadające nas na każdym kroku ludzkie złośliwości, zawiści, uprzedzenia, nienawiść, nietolerancję czy złość. Te współczesne potwory i zmory gorsze są od legendarnych smoków i równie niebezpieczne. I choć trudno z nimi walczyć, nie są niezwyciężone i po pewnym czasie okazuje się nawet, że walka ze zmorami wychodzi atakowanemu na dobre: Jakaś zmora nas zniewala/ niszcząc proste odczuwanie/ by z czasem przywrócić/ intymność zachowań/ i proste spojrzenie./ Daje czas i myśli/ by oczyściły zamroczone/ otoczenie. („32/ … zmorach”)

            Z książki można wywnioskować, że poecie nieobce były różne nieszczęścia, dotykające go zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Jak każdy człowiek o subtelnej naturze, a takim człowiekiem z pewnością jest Adam Lewandowski, autor wielu pięknych książek, najboleśniej odczuwał wszelkie sytuacje raniące duszę:  Ból ciała jest prosty/ wymaga tylko odwagi/ odporności i zaciśniętych zębów./ …/ Gorszym jest ból duszy/ obiegający układ nerwowy./ Cokolwiek to znaczy/ wyznacza ścieżki zwątpienia/ po których stąpamy/ oddzielając rzeczywistość/ od pochmurnej wyobraźni. („23/ … bólu”). Z bólem fizycznym można się pogodzić, można go uśmierzyć środkami farmakologicznymi, ale, jak można przeczytać nawet w Starym Testamencie, w Mądrościach Syracha (Biblia Tysiąclecia) „Każda rana, byle nie rana serca”. Każdy ból jednak, nawet ten najsilniejszy, z czasem mija, tak jak mija również i sam czas: Gdzieś obok siebie/ przemijają myśli i słowa/ mające wpływ na/ czynności życia./ …/ Gdzieś w przyszłości/ splotą się palce dotkną usta/ by przenieść ciało i myśli/ w inny wymiar. („30/ … przemijaniu”).

 

            Wiele miejsca w utworach Adama Lewandowskiego zajmuje miłość. Autor uważa ją za największą siłę napędową życia, za najważniejszy cel. Słowa o miłości, choć nie są nachalne czy czułostkowe, przewijają się w niejednym wierszu i uważny czytelnik z pewnością je dostrzeże. Wrażliwy poeta wplata miłość pomiędzy słowa o codzienności, o technice, o przemijaniu czy historii: ... bliskość pozostaje./ W strumieniach myśli/ chcianych lub niechcianych dotknięć/ słów które porażają/ spojrzeń wdzięcznych/ użytecznych wrażeń. („4/ … domysłach”). Piszący tęskni do czyjegoś dotyku, spojrzenia, do zmysłowych wrażeń zastępowanych często przez wirtualną rzeczywistość: Jesteście inni w swoim świecie./ Konserwatywni codziennie/ marzący o innych dniach/ zniewalających ramionach/ usta palce stopy („6/ …zauroczeniu”); Odbijanie się uczuć od trampoliny/ wieści nieporządek w duszy/ która niefortunnie oswoiła się/ w codzienności. („5/ …uczuciach”); Z wypisaną na twarzy inteligencją/ spoglądasz w moje oczy/ obiecując odrobinę chwilowego szczęścia./…/ Czasami dotykam Twoich chłodnych dłoni/ by dowiedzieć się o wczorajszym oddziaływaniu./ Bezszelestnie wycofuję swoje palce/ by wspominać Twój zapach późnym wieczorem. („7/ …flircie”). I znów mamy dotyk, zapach – zmysły, których próżno by szukać w komputerowym nierealnym świecie. I znów dopiero późny wieczór pozwoli skupić się na tych zmysłowych doznaniach, smakować je, doceniać. Niezależnie od stanu wysokiej technologii, od ilości przekaźników słów i obrazów, największą siłą człowieka, według Lewandowskiego, jest właśnie miłość. Mówi o tym odważnie, nie bojąc się posądzenia o słabość: Miłość nie jest oznaką słabości/ wtulającą pod siebie ogon/ uciekającą przed wszelką presją/ pochylającą się przed surowością./ Najpiękniejszy znak wszechświata./ Jest żywym odważnym ruchem/ penetrującym wszystkie części ciała/ zawładniającym wszelkim/ zakamarkiem mózgu./ Największą siłą człowieka. („12/ … miłości”). Gdy jest miłość, to niewiele już człowiekowi potrzeba do szczęścia: Tak niewiele potrzeba/ może trochę wzruszenia/ dotyk zgody zrozumienia/ jedno słowo wspomnienia. („18/ … radości”). Autor często pisze o wieczorze, nocy i budzącym się dniu. Myślę, że to właśnie krótkie momenty przed świtem, jeszcze tak pomiędzy jawą a snem, przed włączeniem się na dobre w kołowrót codziennego życia, dają poecie najsubtelniejszy obraz otaczającego go świata i pozwalają mu spojrzeć na siebie samego z dystansu: Skrajnością dnia jest świt/ odbierany intensywnie/ dzięki skojarzeniom poetyckim/ mistycyzmowi myślenia./ Dzień który wstaje/ to jestem ja/ kiedy patrzę na świat/ o tej porze widzę siebie/ z…/ motywacją przekraczania/ nowych granic („33/ …sobie”).

            Reasumując, książka Adama Lewandowskiego jest wyjątkowa. Nie tylko dlatego, że została pierwotnie zapisana w tak niekonwencjonalny sposób, w notatniku telefonu komórkowego. Jej wyjątkowość polega również na głębi filozoficznych przemyśleń ukazanych w kilku prostych zdaniach, w sposób jasny i precyzyjny. Na ocaleniu i afirmacji wyższych uczuć w dobie zalewającej nas bezustannie fali internetowego bełkotu.

Warto więc ją przeczytać i zastanowić się przez chwilę nad tym, co poeta starał się nam przekazać.


Adam Lewandowski „Granice myślenia o… czyli wiersze pisane komórką”,

Wydawnictwo LIBRA, ZLP Poznań 2012, s.64


Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko