Jan Stanisław Smalewski – Minął tydzień

0
290

Jan Stanisław Smalewski


Minął tydzień

Dokąd zmierzasz świecie?

 

Teofil Ociepka            Zauważmy najpierw, że minął styczeń. – Boże, jak ten czas leci, prawda? W połowie miesiąca zauważyła nas wreszcie zima, a Lubelszczyzna doznała jej srogiego kaprysu śnieżyc i zamieci.

Zima, zimą, ma prawo dokuczyć, ale żeby zaraz kpić sobie z niej, albo jeszcze gorzej, kpić z tych, którym zrobiła kuku? To tylko potrafią nasi politycy. Bardzo szybko nowa pani wicepremier Elżbieta Bieńkowska wpisała się do annałów ciekawych wypowiedzi swoich poprzedników, którzy już w jakiś szczególny sposób tam zaistnieli, kpiąc z polskiego klimatu: powodzi, huraganów, klęsk żywiołowych. – Sorry, taki mamy klimat.

A ja dodam: Sorry, takich mamy polityków. Już o tym wiemy.

            Nasze przejściowe ochłodzenie to na razie pikuś w porównaniu z tym, co przeżywają Ukraińcy. Im srogie styczniowe mrozy nie przeszkodziły w kontynuacji narodowej rewolucji (tak – nowej formy współczesnej narodowej rewolucji – jak sądzę), która przeciwstawia się nieudacznym rządom demokratycznie wybranych władz, w tym prezydentowi. Rewolucji przeciwko biedzie, społecznej nierówności, oligarchicznym rządom wybrańców bogacących się kosztem narodu i odcinających mu drogę do wolnej Europy.

            Historyczny już Majdan wpisuje się na naszych oczach w nową sytuację na wschodzie Europy, nie dając odpowiedzi, czym to wszystko się skończy. Odpowiedź jest trudna nie tylko dla mnie, także dla ekspertów, dla polityków i tej części świata, którą ona interesuje ze względów choćby politycznych, czy gospodarczych.

A są jeszcze inne względy, choćby narodowościowe, bo wiadomo przecież, że to państwo stabilnym w swych poglądach nie jest. Prawie połowa narodu jest bardziej prorosyjska niż proeuropejska, prawicowi nacjonaliści (w razie swej wygranej) nie ukrywają nawet pokus do rewizji granicy z Polską, twierdząc, że Przemyśl i kilkanaście pobliskich powiatów powinny być ukraińskie. Andrij Tarasenko (Prawy Sektor) gloryfikuje Stepana Banderę, UPA i UON, neguje ludobójstwo popełnione przez Ukraińców na Polakach na Wołyniu.

            Co ponadto pokazał miniony miesiąc na Majdanie? Że możliwe są różne scenariusze rozwiązań, w tym siłowy. O nim jednak także mówi się, że gdyby do niego doszło, nie ustabilizuje sytuacji na Ukrainie na stałe. Janukowycz jest już przegrany, odsuwają się powoli od niego popierający go wcześniej oligarchowie, a to dzieje się z prostej przyczyny. Im też zależy na tym, by ich pieniądze pomnażały biznesy związane z Europą Zachodnią (tam mają swoje konta).

Wypowiadając się przeciwko użyciu siły odsunął się od Janukowycza Rinat Achmatow niegdyś najbogatszy człowiek Ukrainy (patron Janukowycza), odwraca się od niego niegdyś prorosyjski Dmytro Firtasz, a „król czekolady” Petro Poroszenko (były minister spraw zagranicznych) poparł opozycję występując publicznie na Majdanie.

            O liderach ukraińskiej opozycji mogliśmy przeczytać na portalu dwa tygodnie temu. Ja zauważę tylko, o czym nie wszyscy wiedzą, że promowany przez Zachód Kliczko nie wyrósł nagle spod ziemi. Jego przygotowywał do roli przywódcy opozycji nasz b. prezydent Lech Wałęsa, spotykając się z nim regularnie już w roku 2008, o czym osobiście miałem okazję z nim porozmawiać.

            Tak, Polska powinna być zainteresowana tym, by Ukraina ze względu na graniczenie z nami była prozachodnia. Mimo iż dzisiaj nie do końca da się przewidzieć, w jakim kierunku pójdzie cała Europa z Unią włącznie. Problem to trudny, cholernie trudny tym bardziej, że doświadczenia z pomarańczową rewolucją, w których wystąpiliśmy w roli adwokata Ukrainy w Europie, nauczyły nas (nie wszystkich oczywiście – myślę o politykach czyniących zwłaszcza więcej szkody swym hałasem wokół sprawy niż działalnością) powściągliwości. Trudny także dlatego, że w razie przegranej Putina, który inwestuje rosyjskie pieniądze w Ukrainę, grożą nam sankcje gospodarcze w postaci wstrzymania naszego eksportu produktów rolnych, a i być może dostaw rosyjskiego gazu.

            Co do pieniędzy Moskwy, kolejna ciekawostka. Putin na pomoc dla Ukrainy obiecuje czterokrotnie mniej niż wyniosą jego wydatki na olimpiadę zimową w Soczi. Jak doniosły media koszty poniesione na Soczi szacuje się na poziomie 51 mld dolarów, co w odniesieniu do poprzednich olimpiad nie ma sobie równych; najdroższa z dotychczasowych w 1998 r. w Nagano pochłonęła kwotę 10 mld dolarów.

            Soczi? – A propos sportu. Tu znów ciśnie się pytanie: Świecie dokąd zmierzasz? Dokąd zmierza sport coraz wyraźniej uzależniony od polityki i biznesu, lub odwrotnie. Nie będę analizował dziwacznych decyzji światowych federacji sportowych, które z określonych wyżej powodów podejmują decyzje o np. rozgrywkach piłkarskich zimą, czy też na kontynencie, gdzie temperatury sięgają powyżej 40 stopni Celsjusza, ani nie będę dywagował na temat decyzji o zimowej olimpiadzie w Soczi, bo zrobili to już inni. Będę tylko pytał: Czy tak powinno być? Czy naprawdę trudno dostrzec patologie w działaniach ludzi kierujących światowym sportem? Czy nie widzą oni, że swymi działaniami wypaczają szlachetne idee sportowych rywalizacji?

A czy to normalne, że chora na astmę Norweżka Bjergen od lat zażywająca leki, może osiągać takie wyniki na siłowni, na bieżni w wysokich górach w rozrzedzonym powietrzu? Czy to nie jakiś fenomen medyczny?

Czy to normalne, że w niektórych państwach (Korea Płn., Chiny) „hoduje się” sportowców od dziecka pod wyniki na światowych imprezach, nie bacząc wcale na ich późniejsze skutki zdrowotne? Czy to normalne?

 

Pisząc o wydatkach na Soczi, nie mogę także pominąć zagrożeń terrorystycznych. Jestem w tej sytuacji, że robię to ze względów na swój wyjazd literacki w teren w przeddzień jej otwarcia, co zmusza mnie do ostrożności w kwestii najważniejszej: Czy pokazując światu nowe bogate oblicze Rosji, uda się Putinowi zapewnić ochronę i bezpieczeństwo uczestnikom igrzysk zimowych? Czy duża część środków finansowych z omawianej puli przeznaczona na ten cel spełni swoją rolę?

Prawdopodobieństwo, iż dojdzie do prób jakiegokolwiek zamachu terrorystycznego chociażby w obrębie igrzysk, w jakikolwiek sposób naruszający zapowiedzianą pełną ochronę, jest bardzo prawdopodobne chociażby z przekory tych ostatnich. Przekory? – mało powiedziane. W sytuacji rosyjskiego Soczi światowy terroryzm może również – na przekór Putinowi – postawić sobie za cel pokazanie swej siły, lub determinacji.

 

Jedna jeszcze ważna rzecz nie umknęła mojej uwadze. To żądanie, jakie popłynęło od ONZ (komitetu ochrony praw dzieci) skierowane do Watykanu, by pozbył się wszystkich księży pedofili. I nie chodzi tutaj o fakt, że organizacja ta mocy takiej w świetle prawa nie ma. Chodzi o zarysowanie skali problemu, który w ostatnich latach dotknął Kościół. O przerysowanie go, dokopanie instytucji, która we współczesnym świecie stanowi chyba już ostatni bastion walki o szlachectwo dla Człowieka.

Jak to ma się do promocji modnego problemu Gender? Do dewiacyjnych form seksualizmu zastrzelonego niedawno dyktatora Kadafiego, który masowo wykorzystywał dzieci? Jak to ma się do bratobójczych wojen w Afryce Środkowej?… do setek, tysięcy ognisk zła we współczesnym świecie skierowanych przeciwko dzieciom?

Diabeł, Anioł i Człowiek – trzy kolumny na których opiera się świat. Teoretycznie skala zła i dobra dzieli świat na pół. Po której stronie stał Człowiek, wiadomo. Po której stoi współcześnie, coraz bardziej wątpię. Zło szaleje, szerzy się na niespotykaną skalę, Diabeł wygrywa. A Człowiek w tej walce coraz skuteczniej poddaje mu nowe bronie.

Ale zostawmy teorię. Przejdźmy do patologii, jakie miniony tydzień ujawnił w Polsce. I za wzorem ONZ zacznijmy od dzieci. Telewizja pokazała kolejne przypadki odebrania dzieci rodzicom i skierowania ich do ośrodków opiekuńczych, w związku z nieradzeniem sobie życiowo, a tym samym z biedą.

Absurd goni absurd. Te same media co i rusz pokazują, że kolejnym ośrodkom opiekuńczym brakuje pieniędzy na sprawne działanie, na zapewnienie podopiecznym właściwego poziomu opieki. No to jak to jest?, rodzice nie mogą cierpieć niedostatku, a domy społecznej opieki mogą? Jak cierpiąc niedostatek takie domy zrealizują swe powinności wobec przekazanych im dzieci?

Dlaczego w tych kwestiach nic nie robi polski rzecznik praw dziecka? – Martwa instytucja za publiczne pieniądze, która odnotowuje tylko fakty. Która w ogóle nie pomaga rodzinie. Co robi w tych kwestiach pomoc społeczna? – instytucje prawne powołane do tego, by likwidować ogniska biedy. O państwo nie pytam, za obszerny temat.

 

A teraz, obserwując anachronizmy dziejące się w Polsce, chciałbym złożyć donos do prokuratury. Widziałem, jak pewien urzędnik z ministerstwa sprawiedliwości wyniósł na moich oczach z biura cudzą własność: długopis i kilka kartek papieru.

Jezu! Dokąd zmierzasz polski wymiarze sprawiedliwości?! Dopiero co w ubiegłym roku uporano się, dzięki amnestii, z kilkudziesięcioma tysiącami bezmyślnie zamkniętych za kratkami na okres pół roku, roku, pijanymi rowerzystami (prowadzącymi pojazd po puszce piwa), a już nowa afera. Tylko ponad dwieście osób w samej stolicy odsiaduje wyroki nałożone przez sądy za… kradzież batonika za 99 groszy, wafelka za 2,56 zł, znaczka pocztowego i rolki papieru toaletowego, kawałka kiełbasy, butelki alkoholu…

A jeszcze do tego, jak się okazuje, nikt nie ma prawa (nawet naczelnik więzienia) wpłacić kaucji za ukaranego, gdyż za taki gest solidarności ze „złodziejem” sam może pójść siedzieć. To już lepiej oczywiście, żeby polski podatnik utrzymywał go za 1.700 zł miesięcznie w ciepłym więzieniu. – Paranoja, absurd, obłędna paranoja! Gdybym był na miejscu ministra sprawiedliwości, natychmiast podałbym się do dymisji, za głupotę urzędu.

 

Przyglądałem się (z zaangażowanie zresztą) w minionym tygodniu dyskusji na naszym portalowym forum wokół felietonu Marka Jastrzębia. I wiecie co? Momentami czułem się, że w naszym kraju rozgrywa się też niejeden Majdan. W tym przypadku literacki.

Te podziały pół na pół. Te warunkowane chęcią zysku ogniwa (wydawcy, kolporterzy, księgarze) stające naprzeciwko biednych (piszących za darmo) pisarzy i literatów. To błąkanie się po manowcach literatury tych, którzy sobie sami nie radzą (a są wartościowi) i wreszcie to robienie narodowi wody z mózgu, by łatwiej było go odnarodowić, odbrązowić z ideałów i wartości, to nic innego jak Majdan: literacki. A przy okazji i polityczny. Na razie bardzo skromny i nie rokujący większych nadziei na zwycięstwo, ale… niepokorny i buńczuczny wobec rządzących, którzy na patrona współczesnego świata zamiast kultury i mądrości wybrali pieniądz; mamonę ogłupiającą największych mędrców i włodarzy.

 

Dziękuję za uwagę.

 

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko