Rekomendacje książkowe Krzysztofa Lubczyńskiego

0
47

Rekomendacje książkowe Krzysztofa Lubczyńskiego


Andrzej Wajda w zwierciadle własnym

Nie ma  i nie było w dziejach polskiego kina twórcy tak żywotnego jak Andrzej Wajda. Przywołuję tu akurat cechę żywotności, a nie talent, bo ten Wajda objawił już 60 lat temu, jako że tyle już czasu upłynęło od momentu premiery „Pokolenia”. W latach 50-tych, 60-tych i 70-tych jego talent zabłysnął najsilniejszym blaskiem. „Kanałem”, „Popiołem i diamentem”, „Popiołami”, „Weselem”, „Ziemią Obiecaną” zapisał się jako wielki artysta polskiego i światowego kina. To było apogeum, potem już linia talentu Wajda nie wznosiła się w górę, a bywało że opadała. Teraz jednak 86-letni (88-letni? – funkcjonują dwie daty urodzenia Wajdy – 1926 i 1928) bije polski rekord żywotności w swoim środowisku. Nie było i nie ma polskiego reżysera, który przez sześćdziesiąt lat i do tego bez przerwy funkcjonowałby w zawodzie i nadal zapowiadał kolejne filmy.

Właśnie ukazało się drugie, poszerzone wydanie „Kina i reszty świata. Autobiografii” Andrzeja Wajda. Wbrew podtytułowi nie jest to klasyczna autobiografia, w miarę wyczerpująco, od A do Z opisująca życie bohatera, od dzieciństwa do teraźniejszości, i jego twórczość. W gatunku „Roman by Roman” Polańskiego. Książka Wajdy takich kryteriów nie spełnia, bo też i prawdopodobnie nie została pomyślana. jako klasyczna autobiografia. Akcentów autobiograficznych, życiorysowych jest co prawda sporo, ale nie są on pokazane ani metodycznie, ani linearnie, zdecydowanie wybiórczo. Dominuje tematyka związana z twórczością Wajdy i z jej perypetiami głównie w PRL, ale także po 1989 roku. To raczej subiektywny wybór niektórych zagadnień i tematów. Wybór, bo na przykład pisząc o swoich inscenizacjach teatralnych autor ogranicza się jedynie do realizacji według Dostojewskiego („Biesy”, „Zbrodnia i kara”, Idiota” czyli „Nastazja Filipowna”), a pomijając inne swoje głośne osiągnięcia, choćby „Kapelusz pełen deszczu” (1960) wystawiony w Gdańsku czy krakowskie teatralne „Wesele” z 1963 roku. Wybiórczość dotyczy także filmów, znaczna ich część ich pominięta została właściwie milczeniem (n.p. „Popioły”), a pisząc o tych, które wybrał, o których napisał, uczynił to raczej lakonicznie. Wajda odsłania kulisy niektórych realizacji, role niektórych instytucji i osób, cytuje niektóre listy, przytacza garść smacznych anegdot, ale wiele też zjawisk pomija. To oczywiście zapewne kwestia koniecznego wyboru, ale gwoli ścisłości trzeba to odnotować.

Poza niedosytem wynikającym ze wspomnianych braków pozostaje jeszcze wszakże odbiór tego, co w tej książce jest i z tego punktu widzenia „Kino i reszta  świat” stanowi pozycję pasjonującą, można by rzec – obowiązkową dla każdego kto podziwia, ceni lub co najmniej interesuje się twórczością Andrzeja Wajdy, jako jednym z najważniejszych fenomenów polskiej kultury XX wieku. Odsłania wiele z jego artystycznych i psychologicznych motywacji, więc lepiej pozwala osadzić jego twórczość w społeczno-politycznym kontekście, zarówno PRL jak i czasów po 1989 roku. Jako narrator jawi się Wajda jako przeciwieństwo artysty narcyza i egotysty, raczej jako człowiek skromny. „Kino i reszta świata”, to rzecz bardzo interesująca, cenna jako dokument-świadectwo wybitnego twórcy. Warto ją przeczytać w komplecie z kilkoma innymi książkami Wajdy oraz z wydaną lata temu biografią („Wajda”) autorstwa Tadeusza Lubelskiego.

Andrzej Wajda – „Kino i reszta świata. Autobiografia, Wyd. IW „Znak”, Kraków 2013, (wyd. II), str. ISBN 978-83-240-2051-5, str.332

 

W Starym Kinie raz jeszcze

Pozostaję w domenie kina, rekomendując tym razem zbiór tekstów o kinie i jego postaciach, autorstwa Stanisława Janickiego. To legendarny już dziś dziennikarz filmowy, twórca niezapomnianego przez starych widzów telewizyjnych programu „W Starym kinie”, który sam prowadził przez kilkadziesiąt lat, uzbrojony (niczym Zbigniew Cybulski) w ciemne okulary, a także w charakterystyczne, dobitne francuskie „r” w wymowie. „Odeon” jest zbiorem jego tekstów o wybitnych i sławnych postaciach kina XX wieku, od pionierskich czasów kina po czasy nam współczesne, choć nie bieżące – z hollywódzkiej „fabryki snów”, z Europy, znad Wisły, z dodatkiem rozdziału o wybitnych reżyserach i ich arcydziełach. W rezultacie ten zbiór może pełnić rolę swoistego, subiektywnie dobranego leksykonu kina. Książka powstała na podstawie tekstów wygłaszanych przez Janickiego w „Radiu Classic” i uzupełniona jest o płytę CD z zapisem dźwiękowym jego kilku radiowych felietonów. Z przekonaniem rekomenduję ją miłośnikom starego kina.

Stanisław Janicki – „Odeon. Felietony filmowe”, Wyd. Bosz, Olszanica 2013, str. 254,  ISBN 978-83-7575-191-7


Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko