Jerzy Granowski o poezji Yvette Popławskiej-Matuszak

0
200

Jerzy Granowski o poezji Yvette Popławskiej-Matuszak


Słoneczniki jesiennej mgły

 

Yvette Popławska-Matuszak to poetka, animatorka kultury polonijnej, dziennikarka, fotografik i podróżnik. Ambasadorka i krzewicielka kultury polskiej w Europie. Wiersze i artykuły publikuje na portalach internetowych, Radio Roza Bruksela, Polonia Całego Świata, MMWroclaw.pl, Wiadomości24, Gmina Polska PIAST.de, Książkobranie oraz w almanachach i antologiach. Wydała jako inspirator i redaktor „Antologię Poetów Wybranych” w 2011 r.

Wiersze i aforyzmy Yvette Popławskiej-Matuszak urzekają prostotą, konkretnym i ekspresyjnym przekazem myślowym. Poetka bardzo zręcznie stara się dotrzeć do czytelnika i pobudzić jego zainteresowanie pięknem otaczającej nas przyrody, znajdując także miejsce dla przyjaciół.

Nawet gdy poranki / rosą płaczą // fruń jak letni motyl / przyjaźni ludzkiej szukać.

 

W swoich poetyckich utworach dostrzega każdą zmianę w przyrodzie. Widzi to czego sami nie zauważamy goniąc zadyszani za pieniędzmi, poszukiwaniem pracy, zerkając na zegarek, który bezdusznie odmierza nam czas snu i gonitwy. Biegniemy nie zważając na przelatującego motyla, pracowitego pajączka, kołyszące się kwiaty, czy płynące na niebie chmury. Niepokoi się cywilizacyjną ślepotą na otaczające nas prawdziwe życie. Nie znajdujemy czasu na pójście do kina, teatru, na spacer, czy na modlitwę. Wyraża to nawet w aforyzmie:

 

Czasu drogocennego

nie kupisz

nie pożyczysz

 

naucz się

żyć zgodnie

z biologicznym zegarem

 

W poezji Yvette jest też miejsce na nowoczesność i wdzierającą się w naszą codzienność cyfryzację… Pisze, że komputery rozsiewają mikroby dlatego umysł ludzki trzeba zresetować, a nawet wymienić software – czytamy w jednym z wierszy.

Poetka próbuje nawet radzić czytelnikom, by pogodzili się z mijającym czasem, ponieważ nie mamy niego żadnego wpływu, a frustrując się możemy zaszkodzić swojemu… sumieniu.

 

Czy możemy zatrzymać czas lub go cofnąć? Tęgie umysły zawsze szukały sposobu na wieczną młodość i długowieczność. Czytamy, m.in.:

 

…”Odzyskujesz wigor

przesypując swoje życie

nadzieja w klepsydrze

od nowa czas odlicza”…

 

Przesypujące się złote drobiny piasku to nic innego jak upływające życie. To ostatecznie usypany kopczyk, pod którym możemy pozostać, jeśli nie zdążymy uskoczyć z linii czasu. Całe szczęście, że kopczyk jest jeszcze tylko w szklanym pojemniku piaskowego zegara, który możemy zawsze odwrócić. Dla Yvette symbolem upływającego czasu są także powstające jesienią kolorowe kopce opadłych liści z drzew.

Ciągłe pytania i zastanawianie się nad przyszłością, która mknie ku kopcom, a w domyśle grobom, do których wcześniej, czy później dotrzemy. Czy mamy się bać, zastanawiając się co będzie za wyimaginowaną bramą życia po życiu? Chyba nie, ponieważ pojawia się doza optymizmu, który pozwala dostrzec samych siebie, nasze Ego i otaczające nas obrazy w innym świetle. Wszystko jest jednak ponad naszą wyobraźnią.

 

Dojrzałość wierszy świadczy o tym, że autorka ma za sobą bogaty bagaż doświadczeń życiowych, a jej twórczość nie wzięła się znikąd. Twierdzi, że podróż w głąb siebie to „Klucz do życia” i właśnie z autorką wchodzimy w niezbadane pokłady umiłowania do świata i natury. W dążeniu do celu pozbywamy się strachu przed niezbadaną przestrzenią a z otwartą duszą kończyć będziemy tę niesamowitą wycieczkę.

Podmiot liryczny, czując swego rodzaju samotność, dąży do poszukiwania bratniej duszy, a niespodzianką jest odnalezienie przyjaciela w odbiciu lustra. Okazuje się, że poznając siebie możemy zdecydowanie i odważnie (poza iluzorycznym lustrem) udać się na poszukiwanie bratniej duszy na obczyźnie.

Yvette Popławska-Matuszak, Wrocławianka mieszkająca od 2001 roku w Belgii, jak wielu innych rodaków, tęskni za krajem, swoją małą i dużą Ojczyzną, ale coś nie pozwala jej wrócić. Tęsknotę wyraża w wierszach, m.in. w zatytułowanym „Marzyć o kraju rodzinnym”:

 

z tkliwością spoglądać w przeszłość

mgliście tęsknić za OJCZYZNĄ

błądzić wzrokiem

daleko za horyzont   

gdzie tylko już echo”

Ciągłe rozterki, krzyczących myśli nie zatrzymają czasu, który nieubłagalnie upływa, upływa, upływa…

Nic nie zagłuszy

krzyku myśli rozterek

gdzie pozostać na stałe

uczuciami swoimi

rozkołatanym sercem

tu gdzie teraz nasz dom rodzina

czy tam gdzie zostali

nasi rodzice dziadkowie”

 

Czy jest siła, która to zmieni? A może to zależy tylko od naszej decyzji gdzie osiądziemy, gdzie będzie nasz dom. Poetka zastanawia się i stoi na rozdrożu

 

Kto zmieni moją kliszę

w scenariuszu życia

z dawnej biało czarnej

na kolorowy film

pełnometrażowy…

 

W wierszach odczuwamy zmienność nastrojów, jak w kalejdoskopie, niczym grymas jesieni: barwność, smutek, radość, chłód, upał czy deszcz. Całość tworzy swoisty klimat, który wpływa na naszą wyobraźnię. Ta z kolei wzmaga się, gdy nasza wirtualna podróż zatrzymuje się na chwilę na cmentarzu w Normandii, gdzie kamienne koce otulają bohaterów II Wojny Światowej i nakazują pamiętać o tamtych dramatycznych dniach..

 

„Kamienne koce na francuskiej ziemi

pokrywają zimno przeszywające

wątło tlące się w okopach życia po śmierci

ich ciała

ku pamięci które spisała historia wojny”…

 

Kto sięgnie po wiersze Yvette Popławskiej-Matuszak na pewno nie pozostanie obojętny. Pozna w nich inny wymiar poezji, a po letnich refleksjach znajdzie w jesiennej mgle złociste słoneczniki z życiodajnym ziarnem, które pobudzi do życia kolejne pokolenia.

 Jerzy Granowski

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko