Krzysztof Lubczyński: Perszeron ze skrzydłami

0
60

Krzysztof Lubczyński

Perszeron ze skrzydłami


„Teatr Kazimierza Dejmka”, to obszerne kilkusetstronicowe pokłosie zorganizowanej w Łodzi w roku 2004 konferencji naukowej pod tym samym tytułem, uzupelnionym podtytułem: „Między pamięcią i historią”. Wzbogacone przy tym zostało o dodatkowe materiały przygotowane z myślą o książce, które w spoistą całość zebrała i zredagowała Anna Kuligowska-Korzeniewska. Na publikację składają się szkice teatroznawcze, w tym analizy jego ważnych inscenizacji Dejmka, przygotowane m.in. przez naukowców z Uniwersytetu Łódzkiego, ale także przez teatrologów warszawskich oraz wspomnienia uczniów i współpracowników wielkiego inscenizatora teatralnego, w tym „jego” aktorów, Gustawa Holoubka czy Jana Englerta. Książka nie jest, na co skądinąd wskazuje tytuł, biografią Dejmka (1924-2002).

Jest próbą analizy fenomenu sztuki teatralnej jednego z najwybitniejszych polskich inscenizatorów i dyrektorów teatrów w XX wieku, a przy tym jednego z bohaterów – jako twórca słynnej inscenizacji mickiewiczowskich „Dziadów” w Teatrze Narodowym – tak istotnego wydarzenia w polskiej historii powojennej, jakim był Marzec 1968. Nie oznacza to, że rzecz jest sucha, akademicka. Przeciwnie, nie spełniając kryteriów autorskiego, biograficznego eseju, praca pod redakcją Kuligowskiej-Korzeniewskiej zaleca się atrakcyjnością czytelniczą, aczkolwiek zapewne nie dla bardzo szerokiego kręgu odbiorców. Ograniczenie to narzuca sam charakter artyzmu Kazimierza Dejmka, jego – w najlepszym tego słowa znaczeniu – intelektualizm twórczy, kaliber jego sztuki i żywiołowa, legendarna niechęć do jakiejkolwiek łatwizny czy efekciarstwa w teatrze. Dejmek był nie tylko wielkim artystą, ale też niesłychanie silną osobowością, a przy tym człowiekiem znanym z bardzo brutalnego, wręcz wulgarnego języka, co jednak u niego, o dziwo, na ogół jakby nie raziło. Określając kiedyś Gustawa Holoubka, jako artystę, „czystej krwi arabem”, marnującym się w administracyjnej roli dyrektora warszawskiego Teatru Dramatycznego, samego siebie określił Dejmek jako „perszerona”. Skoro wszak jednym z symboli sztuki jest koń ze skrzydłami, Pegaz, to dlaczego nie mógłby nim być perszeron ze skrzydłami? Dejmek był właśnie taki, w pracy i życiu ciężki i wytrzymały jak „perszeron”, a jednocześnie skrzydlaty jako artysta.

 

 

Na biografię Dejmka musimy zapewne jeszcze poczekać, ale wydaje się, że żaden jej autor nie będzie mógł – jeśli zechce zachować rzetelność merytoryczną – pominąć edycji Uniwersytetu Łódzkiego.

 

„Teatr Kazimierza Dejmka” (red. Anna Kuligowska-Korzeniewska. Wydawnictwo Uniwersytetu Łódzkiego 2010

 

 

 

 

 

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko