Krzysztof Lubczyński – Spowiedź intelektualisty

0
90

Krzysztof Lubczyński

Spowiedź intelektualisty

Obfitość literatury pamiętnikarskiej,  wspomnień, dzienników , zbiorów listów, etc., jaka objawiła się w ostatnich latach na księgarskich półkach, nieczęsto przekłada się na rzeczy naprawdę interesujące. Nawet wybitne czy dobrze znane nazwiska nie zawsze gwarantują ani atrakcyjności lektury ani też jej wartościowej zawartości intelektualnej czy faktograficznej. Wzorce gatunku, jakimi są  dzienniki Zofii Nałkowskiej, Marii Dąbrowskiej, Jarosława Iwaszkiewicza czy choćby nawet interesujące z różnych względów dzienniki Andrzeja Kijowskiego lub – z dawna i z daleka – Jana Lechonia, nie mówiąc już o literackim arcydziele, jakim są dzienniki Witolda Gombrowicza – są bardzo trudne do doścignięcia.  I tak na przykład, lektury wydanych przed laty dzienników Jerzego Andrzejewskiego, czy zupełnie niedawno Teodora Parnickiego, przyniosły raczej rozczarowanie.

 

Tym bardziej warto więc ogłosić, że ukazało się ostatnio dzieło w tym gatunku znakomite. To „Kręgi obcości. Opowieść autobiograficzna” Michała Głowińskiego, wybitnego intelektualisty, znakomitego teoretyka literatury, autora wielu książek naukowych i eseistycznych, m. in. badacza nowomowy lat PRL, emerytowanego dziś profesora Instytutu Badań Literackich PAN. Od razu trzeba uspokoić potencjalnych czytelników tej książki, którzy nie należą do branży polonistycznej, że choć kwestiom polonistyki, badań naukowych i edycji, sympozjom, kongresom, seminariom, a także tłu politycznemu w humanistyce i personaliom z tego kręgu  poświęca autor sporo miejsca, to ani trochę nie jest to skażone akademicką nudą. Głowiński dokonał niełatwej sztuki, polegającej na ukazaniu fragmentu świata uniwersyteckiego w sposób atrakcyjny dla odbiorcy z zewnątrz, nawet jeśli jest to świat humanistyki, nie tylko w PRL, choć wtedy szczególnie, uwikłanej w konteksty polityczne.

Głowiński obdarzony jest atrakcyjnością pióra i potoczystość jego narracji sprawia, że tę opowieść autobiograficzną,  obejmującą czas od przedwojennego i okupacyjnego, bardzo traumatycznego dzieciństwa żydowskiego dziecka do lat ostatnich czyta się wyśmienicie. O „Kręgach obcości” już powiedziano, że są bardzo szczere i odważne. I nie jest to truizm. Głowiński odsłania osobiste – w szerokim tego słowa znaczeniu – aspekty swojego życia, choć czyni to bez ekshibicjonizmu, z dużą dozą wstrzemięźliwości. Te cechy jego opowieści wpisane są właśnie w tytułową „obcość”, która jawi się jako dominanta, jako kardynalna cecha narratora i źródło jego cierpień.

Jednakże atrakcyjność opowieści Głowińskiego osadzona jest nie w sensacyjności (choć wiele tu fragmentów „smakowitych”), lecz w talencie pióra i w mądrości opisu rzeczywistości. Jedną z najciekawszych i najbardziej interesujących partii książki należy ta, która poświęcona jest polonistyce czasów stalinowskich. I choć na ogół Głowiński nie odsłania tu zjawisk i faktów zupełnie nieznanych, to oświetla je ze swojego punktu widzenia w taki sposób, że nabierają nowej, oryginalnej barwy, nie mówiąc już o walorze syntetyczności. Wyśmienita, unikalna lektura.

 

Michał Głowiński – „Kręgi obcości. Opowieść autobiograficzna”, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2010, str. 535, opr. twarda

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko