Sherzod Artikov – Śladami snu (Fabuła)

0
264
Sherzod Artikov
Sherzod Artikov

     Nagle obudziłem się rano. Ktoś zawołał mnie donośnym głosem. Z ulicy dobiegł głos.

„Wujku Nurmat” – przywitałem się, otwierając bramę i widząc sąsiada ubranego poza sezonem.

– Ja… ja… – powiedział pośpiesznie – wzywam cię od dłuższego czasu. Zamarznięty z zimna. Wejdźmy do środka.

     Pomimo tego, że wujek Nurmat miał siedemdziesiąt lat, był bardzo szczupłym, niskim mężczyzną, na głowie nie wypadł mu jeszcze ani jeden włos. Żył jak dzik. Jego żona zmarła wiele lat temu, zostawiając go samego z dziećmi. Oprócz odwiedzenia dwóch córek nie było ani jednego krewnego, który zadbałby o jego stan.

            Był aktorem, który przez całe życie grał tylko drobne role, przeciętnym człowiekiem, którego marzenie o ucieleśnieniu na scenie bohaterów Szekspira przerodziło się w obsesyjne pragnienie. Ten człowiek, którego jedyną znaczącą rolą w teatrze była rola Babchinsky’ego w sztuce Generalny inspektor, był szczery, wolny od uporu, który tkwi w ludziach starszych, dobroduszny i energiczny. W tym wieku nie miał już nic, o co mógłby prosić życie i nie było co narzekać na los. Ale z jakiegoś powodu, pomimo czterdziestoletniego doświadczenia, czuł się niepewnie na scenie i z tego powodu, jak mówią, nie mógł zagrać roli starego króla Leara na podstawie słynnej sztuki Szekspira.

– Wczoraj wiele razy ćwiczyłem, sąsiedzie – powiedział, bo z zimna wbiegł do pokoju przede mną i ogrzał się przy piecu. – Nie wypracowałem. Ciągle coś mi nie pasowało.

            W tym momencie powiedział sam do siebie:

– Jak możesz ćwiczyć w ten sposób wieczorem? Muszę rano ćwiczyć, wstając wcześnie. Myślę, że to dobra decyzja. Ponieważ zeszłej nocy w ostatniej scenie powtórzyłem czterokrotnie monolog nieszczęsnego króla. Nie wyszło dobrze. A rano mój występ, Twojego pokornego sługi okazał się znacznie lepszy.

            Mówiąc o tym, zatarł ręce. – Czy mogę usiąść przy stole? – kontynuował sąsiad. Najwyraźniej jego ciało się rozgrzało, bo odsunął się od pieca. – Popatrz. Tak siedziałem. Nie bezpośrednio. Trochę zgarbiony. Ponieważ król Lear tak siedzi. Jest stary, wyczerpany. Jego ręce zawsze się trzęsą. Z tego powodu nie będzie w stanie mocno przytulić martwego ciała swojej córki. Co więcej, szeroko otwiera oczy, nie chcąc wierzyć w swoją martwotę.

            Otworzył oczy,  jak chciał, i wyjął z kieszeni marynarki mocno pomarszczoną kartkę papieru. W końcu, przyjmując pozycję króla Leara, zaczął czytać smutny monolog, patrząc na kartkę.

– „Muszę popracować nad pewnymi niedociągnięciami” – powiedział po zakończeniu monologu. – Zasadniczo musisz pracować nad tą ostatnią sceną. To jest najtrudniejsza część.

            Wstał z krzesła, podszedł do mnie i rozglądając się będąc niby złodziejaszkiem, szepnął: – Nawet wielcy aktorzy ledwo odegrali tę ostatnią scenę. Muszę poważnie potraktować monolog i się go nauczyć. Jak długo będę nosić ze sobą pisemne monologi? Jeśli dziś lub jutro wrócę do teatru, w żadnym wypadku nie przeczytam ulotki z monologiem.

            Podrapał się po skroni, wziął oddech. – Muszę rozwiązać ten problem. Idę do domu.

            Pośpiesznie wyraził mi wdzięczność za obejrzenie jego próby i ściskając w dłoni ulotkę z monologiem wybiegł z pokoju.

            Kiedy wyszedł, ciepło ubrany wyszedłem za nim na ulicę,. Cały dzień pracowałem w bibliotece miejskiej. Przeglądając książki, zebrałem informacje do mojej pracy naukowej na temat literatury Ameryki Łacińskiej. Kiedy wracałem wieczorem do domu, ponownie spotkałem w bramie wujka Nurmata. Walnął niecierpliwie pięścią w drzwi. Był ubrany tak samo jak kilka godzin temu.

– Och, nie było cię w domu? – powiedział, kiedy mnie zobaczył.

„Poszedłem do biblioteki” – odpowiedziałem, wskazując na książki.

„Poszedłem dziś do teatru” – powiedział, ignorując książki. Chciałem skonsultować się z reżyserem w sprawie powrotu do pracy. Czekałem na niego długo w pobliżu biura. Ale nie doczekałem się. Jutro znowu pojadę. Powiem mu, że zdecydowałem się wrócić do pracy: wcielę się w rolę Króla Leara.

            Kiedy następnego dnia mijałem jego dom, otworzyło się okno na ulicę, trzaskała rama i wyjrzał przez nie wujek Nurmat.

„Sąsiedzie” krzyknął, machając ręką. – Spotkałem się z reżyserem zeszłej nocy: przyjechał. Powiedziałem mu o swoim zamiarze. Wysłuchał mnie uważnie i pochlebnie mówił o moim powrocie. Ale najwyraźniej ta praca jest odkładana na długi czas, ponieważ, jak mówią, teraz w teatrze nie ma wolnego miejsca. Powiedział, że powiadomi mnie telefonicznie, gdy tylko pojawi się wakat.

            Przez następne trzy dni wujek Nurmat nie przychodził do mnie. A kiedy w końcu go spotkałem, wyglądał na bardzo zirytowanego.

„Łajdaki, łajdaki” – powtarzał bez przerwy.

            Jak zwykle usiadł przy kuchence. Mówiąc, mocno gestykulował. „Moje córki przyjechały” – zabrzmiały w jego głosie nuty wściekłości, nie związane z jego charakterem. – Powiedziałem im, że wrócę do teatru, ale nie pochwaliły mojego pomysłu. Powiedziały mi, że jestem stary i nie mogę pracować jak wcześniej.

– Powiedz, teraz nie mogę pracować. Nie, to się nie stanie! Teraz jest idealny czas, aby zagrać w Króla Lear. A mój wiek jest odpowiedni. Król Lear miał około siedemdziesięciu lat.

            Nagle wstał, chodził po pokoju z boku na bok, kładąc rękę za plecami.

– Widziałeś, prawda? Powiedział, nagle zatrzymując się przede mną. – Widzieliście, że potrafię grać Króla Leara, że dogłębnie przestudiowałam jego stan umysłu. Słuchały, jak ekspresyjnie czytałem monolog. A one nawet nie słyszały, nie dotarło to do nich. Córki zasmuciły moją duszę wypowiadając bezlitosne słowa.

            Podniosłem głowę, odwracając uwagę od opisów portretu Mario Benedettiego. To była jedna z części mojej pracy naukowej. Nie mogłem pracować, kiedy wujek Nurmat był taki zdenerwowany. W tym czasie zagotowała się woda w czajniku elektrycznym. Zrobiłam herbatę.

– „Herbata podnosi ciśnienie krwi” – powiedział wujek Nurmat. Nie chciał pić i postawił filiżankę na parapecie.

– Wujku, może twoje córki mówią prawdę – powiedziałem, popijając herbatę do końca. Potem ze smutkiem spojrzał na resztę herbaty, która pozostała na dnie filiżanki.

   Wujek Nurmat spojrzał na mnie ze smutkiem.

– „One nic nie wiedzą.

            Tutaj wynająłem dom. Wizyty u rodziców były czasami opóźniane z powodu pracy w instytucie, ponieważ nauka zajmowała mi dużo czasu. Odkąd odpoczywałem od kazalnicy, mam teraz wiele okazji do częstszego ich odwiedzania.

– Jutro jadę do wioski – powiedziałem, czując, że wujek Nurmat trochę się uspokoił. – Odwiedzę rodziców na dwa, trzy dni, może na tydzień.

            Skinął głową, jakby powiedział: „OK”.

– Do tego czasu zadzwonią do mnie z teatru.

            W wiosce zostałem dwa tygodnie. Zimna styczniowa pogoda wydawała się tam jeszcze chłodniejsza. Pracę naukową kontynuowałem bez wychodzenia z domu, z powodu zimna. Dni były nudne, przetłumaczyłem opowiadania Benedettiego na język uzbecki. W dniu, w którym wróciłem do miasta, wystąpiły obfite opady śniegu. Śnieg sięgał po kolana. Drogi były śliskie. Nie tylko chodzenie, ale nawet jazda samochodem stała się niebezpieczna i trudniejsza. Jechaliśmy tak wolno, że wydawało się, że ze względu na małą prędkość nie działa prędkościomierz taksówki. Kiedy wysiadłem z samochodu koło mojego domu, zauważyłem karetkę przy bramie wuja Nurmata, kierowca się nie poruszał, skulony na kierownicy. Jakiś czas później z domu wyszedł ratownik z walizką na instrumenty medyczne w rękach i usiadł na przednim siedzeniu. Auto wolno ruszyło drogą. Po rozliczeniu się z taksówkarzem poszedłem do domu wujka Nurmata, nie wchodząc nawet do swojego pokoju. Kiedy wszedłem, jego najstarsza córka Zarifa właśnie czerpała wodę ze studni i witała mnie. Zapytałem o jej sprawy, zdrowie i wszedłem do domu. Wujek Nurmat leżał na łóżku, wpatrując się w sufit. Jego głowę owinięto białym bandażem.

– Wczoraj bardzo się upił i poślizgnął się na śniegu – powiedziała Zarifa. – Tył głowy został uszkodzony.

            Usiadłem na krześle przy łóżku, odkładając swoje rzeczy.

– „Jeszcze nie dzwonili do mnie z teatru” – powiedział wujek Nurmat, kiedy mnie zobaczył.

            Zapadła krótka cisza. Rozejrzałem się po pokoju. Nieogrzewany piec, szafa ze skośnymi drzwiczkami zawierająca około dwudziestu książek, łóżko sprężynowe i stare krzesło. Na parapecie stał stary telefon, na otwartym oknie, obok pusta butelka wina, stos kartek i porozrzucane używane strzykawki. W pokoju było tak zimno.

– Sąsiad – powiedział z niepokojem wujek Nurmat, widząc, że przyniosłem z podwórka drewno do pieca. – Spójrz na telefon, co, przewód się zepsuł?

– „Nie, stoi nieruchomo” – powiedziałem, spoglądając na telefon. Zapalił zapałkę i włączył kuchenkę.

– „No cóż” – powiedział z wielką satysfakcją, odczuwając ulgę po mojej odpowiedzi – „jeśli zadzwonią z teatru, usłyszę, gdy zadzwoni telefon”.

   Wkrótce w piecu się rozpaliło i trzaskało palącym się drewnem. W pokoju było ciepło. Prawdopodobnie Zarifa zobaczyła dym z pieca i weszła do pokoju, aby się ogrzać.

   – Zapamiętałem wszystkie przemówienia i monologi króla Leara – powiedział wujek Nurmat, gdy jego córka wyszła z powrotem na podwórko, już zagrzana. Nie mógł potrząsnąć głową z powodu kontuzji. Dlatego przewracał oczami, kiedy mówił. – „Jednak nie dzwonią z teatru. Czekam codziennie. Brak wiadomości”.

            Wujek Nurmat wkrótce zasnął, najwyraźniej sanitariusz dodał tabletki nasenne, gdy podał zastrzyk znieczulający. Najmłodsza córka wuja Nurmata, Zamira, gdy tylko weszła do pokoju, podeszła do parapetu i darła porozrzucane prześcieradła na strzępy. Kiedy skończyła, usiadła na skraju łóżka, w którym leżał jej ojciec.

– „Musisz iść do szpitala, bez sprzeciwu” – powiedziała, zbliżając się do wujka Nurmata, gdy się obudził. Wujek Nurmat spojrzał najpierw na nią zdziwiony, potem na najstarszą córkę, która przyniosła herbatę do pokoju.

– „Nie chcę iść do szpitala. Wkrótce zadzwonią do mnie z teatru”.

            Córki potrząsnęły głowami, słysząc jego słowa.

– „Nie zadzwonią” – powiedział Zamira, wzdychając głęboko. – „Wiesz, dlaczego do ciebie nie dzwonią? Ponieważ cię nie potrzebują. Istnieją dziesiątki aktorów, którzy mogą grać rolę Króla Leara. Wszyscy są bardziej utalentowani od drugich. Dyrektorzy nie dają ci tej roli, innym ją dają. Nie otrzymałeś głównej roli, kiedy tam pracowałeś, czy myślisz, że teraz chętnie ci dadzą?”.

– „Siostra słusznie mówi” – odezwała się najstarsza córka Zarifa stojąc w drzwiach. – „Przez całe życie marzyłeś o roli Króla Leara. Spędziłeś większość swojego życia i młodości na realizacji tego marzenia. Ale – los nie pozwolił. Teraz zestarzałeś się … Nie jesteś w wieku, by podążać śladami swoich marzeń”.

            Wujek Nurmat westchnął ciężko, z całej siły ściskając krawędź łóżka.

– „Obie opuśćcie pokój”.

            Po ich wyjściu leżał cicho, nie odrywając oczu od drzwi. Kiedy mówił, nie mogłem określić, co mówił, czy do siebie czy do mnie.

– „Moje życie nie przebiegało śladami snu, ale było doglądaniem córek, staraniem o nie. Rano wszyscy moi koledzy szli do teatru czysto ubrani i uczesani, a ja szedłem w starej odzieży, nie ostrzyżony, z nieogoloną od tygodni brodą. Ponieważ nie miałem wystarczająco dużo czasu, aby o siebie zadbać. Z powodu choroby żony wziąłem na siebie odpowiedzialność za codzienną opiekę nad moimi córkami. Opiekowałam się nimi, myłem, karmiłem, zabierałem do szkoły i przedszkola, odrabiałem z nimi prace domowe, jak zachorowały, przez kilka dni przebywałem z nimi w szpitalu. Z tego powodu nie mogłem pracować w teatrze, tak jak marzyłem. Ja też byłem utalentowany. Ale opiekowanie się córkami zajęło mi za dużo czasu. Kiedy spektakl był wystawiany w teatrze, wielokrotnie otrzymywałem reprymendy od reżysera, ponieważ nie tylko nie mogłem doskonale odegrać powierzonej mi roli, ale nie mogłem nawet przypomnieć sobie przemówień i monologów bohaterów. Prawie nie pracowałem nad sobą jak inni. Nie czytałem książek, nie rozwijałem wymowy. Przez 24 godziny na dobę myślałem tylko o moich córkach. Następnie przestali dawać mi jakiekolwiek role. Zdaniem reżyserów zyskałem reputację aktora niezdolnego, nie nadającego się do żadnej roli, kompletnie nieodpowiedzialnego i odsunięto mnie, gdy były przydzielane role. Czasami nic nie grałem przez miesiące. Dawali mi rolę, tylko sporadycznie i nieoczekiwanie, ale były to drugorzędne role w małych, niepopularnych przedstawieniach, epizodycznych, złożone z dwóch lub trzech linijek”.

            Wuj Nurmat milczał, patrząc smutno na telefon. Łzy stanęły w jego oczach i gromadziły się, spływając do kości policzkowych.

– „Moje życie nigdy nie podążało tak jak sen” – powiedział wujek Nurmat, zamykając oczy.

            Prawdopodobnie drewno w piecu już się wypaliło, ponieważ ciepło z pieca znacznie się zmniejszyło. Przyniosłem z podwórka kolejny pakiet drewna na opał. Kiedy zacząłem rozpalać w piecu, drzwi się otworzyły i na progu pojawił się sanitariusz, ten sam, którego widziałem rano.

– „Próbowaliśmy zabrać twojego ojca do szpitala” – powiedział do Zamiry, usprawiedliwiając się – „ale on sam się nie zgodził.

– „Człowiek staje się taki kapryśny, kiedy się starzeje” – odpowiedziała córka, patrząc z zażenowaniem na łóżko, na którym leżał jej ojciec.

            Dwóch mężczyzn ostrożnie położyło wujka Nurmata na noszach. Nie stawiał oporu. Nawet nie otworzył oczu.

            Podszedłem do okna, stojąc przez jakiś czas sam na środku pokoju. Skrawki ulotek, na których zapisano monologi i uwagi króla Leara, były porozrzucane po parapecie, niektóre leżały obok butelki wina i strzykawki, inne za telefonem.

            Chciałem trochę przewietrzyć i posprzątać w pokoju. Widząc Zarifę stojącą w progu, wyszedłem na korytarz. Stojąc w zamyśleniu, oparłem się o ścianę. Nagle zadzwonił telefon. Po chwili usłyszałem głos Zarify, podnoszącej słuchawkę.

– „Ojciec jest już hospitalizowany. Przewietrzam pomieszczenie, wszędzie pachnie.

Z języka uzbeckiego przełożyła Iroda Kholbekova

Na język polski przełożył Zbigniew Mirosławski.


Autobiography

Sherzod Artikov was born in 1985 in the city of Marghilan of Uzbekistan. He graduated from  Fergana Polytechnic institute in 2005. He was one of the winners of the national literary contest “ My Pearl Region “ in the direction of prose in 2019. In 2020, his first authorship book “ The Autumn’s Symphony “  was published in Uzbekistan by publishing house “Yangi Asr Avlodi” . In 2021, his works were published in the anthology books called “ World Writers “ in Bangladesh,  “Asia  sings” and “ Mediterranean Waves “ in Egypt in English language.  In 2021, he participated in “ International Writers Congress “ which was organized in Argentina ,  the international literature conference under the name “ Mundial insurgencial cultural “ dedicated to Federico Garcia Lorca’s life and work , “ International Poetry Festival “ in Tunisia,  “ International Poetry  Carnival “ in Singapoore.  This year he’s awarded “ Global Peace Ambassador “ by Iqra Foundation,  “ International Peace Ambassador “ by World Literary Forum for Peace and Human Rights,  “ Certificate of friendship “ and other certifications by “Revista Cardenal” in Mexico.  Currently,  he is the literary consultant  of the cultural website of Pakistan “ Sindh courier “, the representative and delegate in Uzbekistan of the literature magazine of Mexico ” Revista Cardenal “ and the literature and art magazine of Chile “ Casa Bukowski “.

His works were  published  in several magazines and newspapers of Uzbekistam. Then translated into Russian,  English,  Turkish,  Serbian,  Slovenian,  Macedonian,  Spanish,  Italian,  Polish,  Albanian,  Romanian,  French,  Greek,  Hebrew,  Portuguese,  Bengali,  Arabic,  Chinese,  Indonesian,  Persian and Urdu languages .

Besides,  his works were published in the literary magazines, newspapers and websites of Russia, Ukraine, Turkey, Montenegro, Serbia, Slovenia, England, Germany, Greece, Italy, Spain, Romania, Poland, Israel, Belgium, Albania, Macedonia, Kazakhstan, Bangladesh, Pakistan, China, Saudia Arabia, India, Indonesia, Iraq, Jordan, Syria, Lebanon, Yemen, Iran, Egypt, Peru, Bolivia, Argentina, Colombia, Chile, USA, Mexico, Costa Rica, Guatemala and Nicaragua .

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko