Izabella Degen – EPIZOD Z PRZYSZŁOŚCI (opowiadanie futurystyczne)

0
367
Ryszard Stryjec

       Jest rok 2071, ciepły maj, w tych dniach dokona się wielkie odkrycie, które będzie punktem zwrotnym w dziejach planety Ziemi. Za parę dni wystartuje na Antarktydę wielka międzynarodowa ekspedycja, aby rozwiązać kolejną zagadkę istnienia duchowego pierwiastka wszechludzkiej egzystencji.

      Adam siedział w bibliotece przy komputerze, sprawdzając w sieci najnowsze informacje dotyczące eksperymentu. Nagle popatrzył na rozświetloną majowym słońcem ulicę i zapragnął znaleźć się w parku, aby pooddychać zielenią, popatrzeć na chłopaków grających w piłkę lub na obejmujących się czule młodych ludzi.

Lecz powaga chwili nie pozwalała mu na marzenia. Ogarnęła go niecierpliwość i zniechęcenie, chciałby już być w samolocie, połączyć się z innymi naukowcami, rozpocząć prace przy eksperymencie uruchomienia tajemniczej maszyny.

To był zaszczyt dla niego, być zaproszonym do prac związanych z tym wydarzeniem. Jego zasługi, odkrycia i prace w dziedzinie fizyki kwantowej czy medycyny mentalnej zdobyły w ostatnim czasie wielkie uznanie. Adam odkrył metodę, za pomocą której ludzie siłą własnej mocy serca uruchamiali system immunologiczny i już po kilku sesjach zauważalna była znaczna poprawa zdrowia lub całkowite wyzdrowienie. Adam pracował nad maksymalnym przedłużeniem życia ludzkiego, a obecny średni wiek wynosił około stu dwudziestu lat. Nauka już dawno dowiodła, że ciało zmienia się fizycznie pod wpływem środowiska w którym żyje a także jak wielkie znaczenie ma jakość naszych pragnień i myśli.

      Człowiek już dawno nauczył się, jak może wykorzystać swoją wielowarstwową i wielopoziomową budowę na szczeblu konstrukcji wszechświata, nauczył się uruchamiać energię życiową i z niej korzystać. Jego metody w kręgach naukowych były krytykowane, ponieważ wymagały dużo więcej czasu i indywidualnego kontaktu z pacjentem niż metody współczesne oparte na bazie sztucznej inteligencji, fizyki nuklearnej czy też chirurgii wirtualnej, uważano go wśród naukowców za niekonwencjonalnego konserwatystę.

     Do udziału w eksperymencie na Antarktydzie, został zaproszony przez przyjaciela, profesora archeologii ewolucyjnej, który odkrył w nieznanej dotąd piramidzie i jej podziemnych tunelach dziwną konstrukcję, wyglądającą jak maszyna do poznania tajemnic istnienia wszechświata. Od wielu tysiącleci maszyna stała nieczynna. Uruchomienie jej z pewnością doprowadzi w przyszłości do radykalnych zmian w wizerunku naszej cywilizacji. Radykalnie zmieni to poglądy w świecie naukowym, religijnym, geopolitycznym i gospodarczym.

     Większość naukowców twierdziła, że maszynę musiały stworzyć pozaziemskie istoty, aby poznać zagadkę istnienia człowieka. Inni twierdzili, że maszyna jest wytworem istot mających związek z materiałem genetycznym DNA człowieka, ale zamieszkujących inne galaktyki. Przypuszczano też, że urządzenie zostało zbudowane, żeby zapobiec katastrofie wyginięcia człowieka i nosi tajemnicę dalszego przetrwania ludzkiej cywilizacji.

Wielu czołowych naukowców pracujących nad „teorią wszystkiego”, poszukiwała pól wolnej energii zawierających pierwiastek duchowy. Wiązano duże nadzieje z uruchomieniem tego urządzenia, przypuszczano, że wkrótce otworzy się nowa karta dalszej historii ludzkości. Głosy były podzielone, uruchomienie maszyny miało zarówno swoich zwolenników, jak i przeciwników. Niektórzy uważali, że poznanie tajemnic duchowości człowieczeństwa może spowodować różne zakłócenia w przepływie czasu.

Maszyna posiadała zapis w starożytnym języku: „Kto uruchomi maszynę, ten pozna tajemnicę istnienia człowieczeństwa i teorię wszystkiego”.

    Naukowcy w swych oczekiwaniach byli bardzo podzieleni, ci którzy nie mogli powstrzymać ciekawości, domagali się szybkiego rozpoczęcia eksperymentu, aby przeżyć wielką przygodę. Decyzja o rozpoczęciu prac jednak była przekładana. Terminy wciąż ulegały zmianom, lecz w końcu nadszedł ten dzień i Adam był gotowy do wyjazdu.

Ewa była pełna zrozumienia dla jego kariery naukowej, nie była jednak zadowolona z tego,  że mąż chce osobiście wziąć udział w tym eksperymencie. Uważała, że te odkrycia mogą wykraczać poza tajemnicę istnienia i rozwoju człowieczeństwa, udział w tych pracach mógłby prowadzić do nieznanych konsekwencji.

Mimo jej obaw Adam pojechał na wyprawę.

Po paru dniach Ewa otrzymała wiadomość:

Moja najdroższa Ewo, nawet sobie nie wyobrażasz, jakie to przeżycie tu być i uczestniczyć w tym eksperymencie. Widziałem tę maszynę, jest to coś niezwykłego a zarazem coś bardzo zwykłego, jakby była skonstruowana w naszych czasach. Lecz to tylko na pierwszy rzut oka, w sumie jest to obiekt bardzo skomplikowany, pracujemy nad jego uruchomieniem, badamy poszczególne części, aby zrozumieć sens, to urządzenie ma postać materialną, lecz jego przesłanie musi być duchowe. Jestem bardzo ciekawy dnia, kiedy je uruchomimy, będę Cię na bieżąco informował o naszych pracach i moich odczuciach. Brak mi Ciebie Ewo, aby na co dzień dzielić się wszystkim. Twój Adam

      Ewa w zamyśleniu przeczytała wiadomość, wracając wciąż do jej głębokiej treści, wspominała ich długie wspólne dyskusje o sensie tego eksperymentu. Adam próbował jej tłumaczyć, że uruchomienie maszyny będzie początkiem nowej ery człowieczeństwa we wszechświecie, spowoduje to zmianę całej cywilizacji. Ludzkość zrozumie, że tylko uczciwością, dobrem i miłością można dojść do wszystkich celów. Ten jego idealizm był wspaniały ale nie potrafił każdego przekonać do tych kategorii myślenia.

Adam i inni chcieli udowodnić, że uruchomienie tej maszyny to wielki dzień dla ludzkości i dla planety Ziemi. Miało wydarzyć się coś niezwykłego. Czas mijał, Adam prawie co dzień kontaktował się z Ewą, na bieżąco była informowana o jego odczuciach i dalszych pracach. Poznanie budowy urządzenia posunęło się znacznie, ale optymizm Adama był coraz mniejszy. Właściwie budowa maszyny była rozpracowana, lecz jej działanie pozostawało nadal tajemnicą, której nie mogli w żaden sposób zgłębić.

Zbliżały się święta Bożego Narodzenia i koniec roku, naukowcy przerwali pracę, aby ten czas spędzić w domach z rodzinami. Adam wrócił do domu do Ewy.

 ***

      Czas spędzany z Ewą wydał mu się czymś najpiękniejszym, jakby właśnie tą tajemnicą, której poszukiwał, czymś, co zaspokajało duszę człowieka, co dawało mu poczucie przynależności, uczucie ciepła, miłości i spokoju wewnętrznego. Bardzo pragnęli mieć dziecko, ale w ostatnich pięćdziesięciu latach nastąpiła hybrydyzacja genetyczna ludzkości, oparta na nanotechnologiach. Od wielu lat, kobiety rzadko w naturalny sposób zachodziły w ciążę, prawie graniczyło to z cudem. W bankach zasobów ludzkich można było na zamówienie wybrać sobie embrion z pożądanymi cechami oraz płcią. Zastanawiali się wspólnie nad podjęciem decyzji wszczepienia płodu i posiadania dziecka.

 * * *

       Adam opowiadał Ewie o swoich wątpliwościach związanych z pracą, liczył się zawsze z jej zdaniem, choć w tej chwili wyprawa była sprawą pierwszoplanową.

Opowiadał z fascynacją.

– Wiesz, na początku byliśmy wszyscy euforyczni, byliśmy przekonani o sensie tego odkrycia. Lecz teraz, gdy już jesteśmy tak daleko z badaniami, pytanie i odpowiedź o tajemnice istnienia duchowości człowieczeństwa stają się coraz bardziej trudne.

– Mamy już tak dużo zgromadzonych informacji, że właściwie nie wiadomo od czego zacząć. Całe urządzenie jest rozebrane na części, a te mają dalsze części, mam uczucie, jakby to zadanie było syzyfową pracą, bez końca…

Ewa pocieszała go z uśmiechem, jakiś sens musi mieć ta maszyna skoro została zbudowana, a ten tajemniczy napis mówi sam za siebie.

– Posłuchaj, Adamie, jestem osobą wierzącą i myślę, że wszystko na tej planecie i we wszechświecie pochodzi od źródła, a jego trzeba upatrywać w samym Bogu. Czy ta maszyna jest może jakimś egzaminem dla ludzkości?  

– Myślę, że za jakieś kilkaset, a może kilka tysięcy lat ludzie będą dojrzalsi i nie będą potrzebować rozbierać tej maszyny, będą od razu znali jej budowę, sens i działanie.

– A może… to nie jest zadanie na wymiar naszych czasów?

Może trzeba to zostawić?                    

 – powiedział  w zamyśleniu Adam.

         Ewa położyła mu rękę na ramieniu i przytuliła go.

–Wszystko ma swój czas i miejsce, jesteśmy tu i teraz, po nas przyjdą inni i też będą chcieli poznawać dalej tajemnice istnienia wszechświata.

Adam w swych rozważaniach powoli stawał się pesymistą. Zastanawiał się nad niebezpieczeństwem odkrycia tajemnicy, biorąc pod uwagę, że ludzkość nie jest przygotowana na to odkrycie.

  ***

        Po powrocie na Antarktydę pracowano dalej nad uruchomieniem tej konstrukcji. Pewnego dnia udało się część maszyny uruchomić, co wywołało w zespole euforię, lecz po paru minutach maszyna przestała funkcjonować. Adam i jego przyjaciel poczuli jakieś nieznane uczucie strachu, ten nastrój udzielił się całemu zespołowi. Czy konstrukcja która przetrwała tysiąclecia była zniszczona? I on poczuł się też za to odpowiedzialny. Siedział wraz z innymi kolegami i zastanawiali się nad konsekwencjami tego eksperymentu. Każdy z nich czuł się teraz samotny i winny tego, co się stało. Widocznie Ewa miała rację… nie w tym czasie i nie oni powinni dokonać tego odkrycia… „Powinienem to wiedzieć i wiedziałem od początku, ale ciekawość była silniejsza od rozsądku”.

Ekspedycję i dalsze badania przerwano. Czy przyjdą inne generacje, które powrócą do tego eksperymentu – z pewnością tak, może za sto lat, a może za tysiąc? Zamyślił się, siedząc głęboko w fotelu.

– Dlaczego maszyna nie chciała funkcjonować? Czy jest uszkodzona?

       Wracał wciąż do jednego ze stwierdzeń Ewy: „nie ten czas, nie wy dokonacie tego odkrycia”. Rozważając to, zmęczony usnął w fotelu. Śnił, że ludzkość została ukarana za dociekanie istnienia człowieczeństwa. Było ciemno, słońce więcej nie wzeszło, a w nocy księżyc też nie świecił. Ludzie zbierali się na ulicach, modlili się głośno do Boga i prosili o cud przywrócenia porządku świata.

       Obudził się zaspany i przerażony, przypomniał sobie napis wyryty na maszynie: „Kto uruchomi maszynę, ten pozna tajemnicę istnienia człowieczeństwa i teorię wszystkiego”. Miał gonitwę myśli: może droga poznania była błędna, może zamiast badać pojedyncze części, trzeba maszynę potraktować jako całość, tak jak traktuje się człowieka. Izolowanie narządów: serca, mózgu, płuc, pozbawia nie tylko funkcji, ale także istnienia człowieczeństwa. Bo człowiek jest i zawsze był najwspanialszą i najdoskonalszą istotą pośród stworzeń całego wszechświata i może właśnie to jest tą tajemnicą i sensem przetrwania człowieczeństwa. Zrozumiał, że życie co dzień przynosi nam szansę na odkrycie czegoś nowego. Życie nasze rozgrywa się tu i teraz, a nie w laboratoriach, bibliotekach czy też podczas eksperymentów. Życie jest tu, z naszymi bliskimi, w rodzinie, z przyjaciółmi.

    Ewa zastała go pogrążonego w zadumie.

 – Myślisz wciąż o tej tajemniczej maszynie? – zapytała troskliwie.

Popatrz, życie jest tu, gdzie my jesteśmy, tu gdzie jest szczęście, to właśnie jest sensem człowieczeństwa. Po prostu pięknie jest żyć i być tu na Ziemi. Trzeba mieć zaufanie do losu, do życia i mieć wiarę. Wiara jest ważna, dzięki niej można dotrzeć do najgłębszych zakątków nauki i posiąść jej tajemnice.

Wzięła go za rękę, położyła ją sobie na brzuchu i roześmiała się.

– Kochanie, życie toczy się dalej i rozgrywa się tu w nas. Za parę miesięcy będziemy mieli dziecko i to jest waśnie ta największa tajemnica sensu człowieczeństwa.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko