Leszek Żuliński – Wspomnienia weterana (44)

0
84

Poezja teraz?

         Czy w tym hiper-pandemicznym roku pora jest na pisanie wierszy?
         Ha!, co ma piernik do wiatraka? Przecież bywały czasy okrutniejsze, bo wojenne, a przecież w tamtych latach poezja w tym natłoku istniała.
         Wszelkie wojny, wszelkie kataklizmy nie zamknęły ust tym, którzy pisali.
         Mało tego… Poezja była bez względu na wszystko potrzebna. Zawsze w takich czasach jest ostoją i nadzieją. To jest swoista „strawa”.
         Iluż mamy tego typu poetów, których wojna ocalała.
         Tego typu teksty są z tamtych czasów niezwykle istotne. Dużo tego znaleźć można na przykład u Różewicza. On miał spory wachlarz „sensów”.
         Przeczytajcie na przykład wiersz Tadeusza Różewicza pt. List do ludożerców.
         Oto on: Kochani ludożercy / Nie patrzcie wilkiem / Na człowieka / Który pyta o wolne miejsce / W przedziale kolejowym / Zrozumcie / Inni ludzie też mają / Dwie nogi i siedzenie // Kochani ludożercy / Poczekajcie chwilę / Nie depczcie słabszych / Nie zgrzytajcie zębami / Zrozumcie / Ludzi jest dużo / będzie jeszcze więcej / więc posuńcie się trochę / Ustąpcie // Kochani ludożercy Nie wykupujcie wszystkich / Świec, sznurowadeł i makaronu / Nie mówcie odwróceni tyłem: / Ja mnie mój moje / Mój żołądek mój włos / Mój odcisk moje spodnie / Moja żona moje dzieci / Moje zdanie // Kochani ludożercy / Nie zjadajmy się / Dobrze / Bo nie zmartwychwstaniemy / Naprawdę.
         Czy dziś, czy teraz rodzą się jeszcze temu podobne wiersze?
         Wydaje mi się, że w dzisiejszych, obecnych wierszach nie ma już tego typu „nawoływania”.
         Podzieliliśmy się. Jedni są Tutaj, a drudzy Tam. Wojny od dawna nie uświadczyliśmy, ale podzieliliśmy się na frakcje. Jak długo to potrwa, nikt nie wie.
         Oto jak można lepsze czasy zmiętolić i zepsuć to, co ongiś było.
         Owszem, Polska nie marniała. Jest chyba nawet mocniejsza i bogatsza niż była. Jednak „klocki się rozsypały” i wszystko to jest jakieś poturbowane.
         Dorastają nasze dzieci i wnuki. Jeśli oni tego wszystkiego nie posprzątają to czasy nas poturbują.
         Może jestem złym prorokiem? Nie wykluczam. Ale po prostu wiem, że czasy PRL-owskie upadły i lepsza tęcza zawisła nad naszym krajem.
         I nagle: trach!
         Nie liczcie już, że ktoś to wyczyści. Moje pokolenie stało się obolałe. Wy, tylko Wy możecie posprzątać to, co zepsuli Wasi Ojcowie.
         A tytuł Poezja teraz? Diabli wiedzą… Jednak teraz w Waszych rękach to wszystko!

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko