Paweł Tański* – Czereśniowe sady. O „Złodziejach czereśni” Adama Lizakowskiego

0
524
Franciszek Maśluszczak

Publikujemy Państwu fragment i jednocześnie zapowiedź książki  na 40 lecie pracy twórczej poety sowiogórskiego Adama Lizakowskiego.


        Czytając Złodziei  czereśni Adama Lizakowskiego wciąż myślałem o jego miejscach, przestrzeniach, w których przyszło mu żyć. Urodził się na Dolnym Śląsku – w Dzierżoniowie, w roku 1956. Miejsce jego dzieciństwa i młodości to Pieszyce – poświęcił im wiele uwagi w drugiej części omawianego tomiku – jej tytuł to Pieszyce miasto. We fragmencie tym znajdziemy wiersz pod takim właśnie tytułem, a pod nim Krótki zarys wydarzeń historycznych – tym razem nie wierszem, lecz najczystszą prozą, jest to faktograficzna relacja z dziejów miasta, jego powstaniu i losach. Pieszyce powracają nieustannie i w innych utworach. Lizakowski stał się emigrantem – sam opowiada, jak w roku 1981 opuścił swoje miejsce na Ziemi i zawędrował do obozów uchodźców w Austrii – Traiskirchen i Podersdorf. Wylądował w Ameryce, która odtąd wciąż jest obecna w jego wierszach. Mieszkał w San Francisco przez lat dziewięć, zaś potem dotarł do stolicy Polonii Świata – Chicago, w którym do dziś chodzi ulicami, przemierzając kolejne miejsca… Jednym z takich punktów w przestrzeni jest jego polska księgarnia Golden Bookstore przy ulicy Archer – tu spotykali się pisarze, rozmawiający o literaturze. Wyobraźmy zatem sobie polskiego emigranta, jak idzie ulicami Chicago, jak stoi w oświetlonym słońcem majowym pomieszczeniu, pełnym książek. Dla mnie zawsze już będzie na ten obraz nakładał się inny – tym bardziej, że złączony jest z literaturą. Jest to obraz chodzącego – być może – tymi samymi ulicami amerykańskiego, sławnego i wielkiego poety, Carla Sandburga, którego zresztą wiersze Adam Lizakowski tłumaczył. Sandburg przybył do Chicago w roku 1913 i tu debiutował jako poeta. W roku 1916 ogłosił tom wierszy Chicago Poems i w nim to umieścił głośny wiersz Chicago. I odkąd poznałem ten wiersz, amerykańskie miasto zafascynowało mnie. Odkryłem potem niezwykłe wiersze Adama Lizakowskiego – wśród nich całkiem niedawno wydany tom o znamiennym tytule Chicago Miasto Nadziei (1998), recenzowany zresztą na łamach „Przeglądu Artystyczno-Literackiego” (B. Czarnecka, Zdanie sprawy (z Chicago), nr 3 (85), s. 191-193). I tu zamieszczony jest wiersz-inwokacja do miasta Chicago, który łączy się dla mnie z utworem Sandburga. Tak czytane oba teksty przynoszą obrazy miasta z początku i końca wieku, szczególne miejsce dla robotników i uchodźców. Warto zresztą choćby we fragmencie przypomnieć wiersz Carla Sandburga:

Rzeźnik tuczników dla całego świata,
Producent narzędzi i ładowacz zboża,
Żongler kolejowych linii i szef krajowego transportu,
Popędliwe, krzepkie, zawadiackie
Miasto o mocnych barach:

Mówią mi, że jesteś złe i wierzę im, bo widziałem
               twe wymalowane kobiety pod gazowymi latarniami,
                wabiące chłopców z farmy.

[…]
                                         (tłum. Lech Sokół, „Poezja” 1969, nr 1, s. 75).

        Dla Adama Lizakowskiego stało się zatem Chicago miastem nadziei. Czy jest nim i dziś? – Może sam poeta nam kiedyś na to odpowie!

        Autor Złodziei czereśni jest poetą, tłumaczem, autorem dzienników, aktywnym uczestnikiem polskiej kultury – jeszcze przed opuszczeniem kraju zamieszczał wiersze na łamach prasy. Później drukował w nowojorskim „Nowym Dzienniku”, paryskiej „Kulturze”, krakowskim „Tygodniku Powszechnym”. Publikował również wiersze w języku angielskim w pismach amerykańskich. Wydał do tej pory kilka tomów poetyckich: dwujęzyczny Cannibalism Poetry (1984), w języku angielskim, wspólnie z Nealem M. Warrenem Anterom Poetry (1986), Wiersze amerykańskie (1990), Złodzieje czereśni. Wiersze i poematy (1990), Współczesny prymitywizm. Wiersze i poematy 1986-1992 (1992), Święte miasto – arkusz poetycki (1995), Nie zapłacony czynsz – wiersze pieszyckie (1996) i wspomniany wyżej Chicago Miasto Nadziei (1998). Jest współzałożycielem grupy poetyckiej „Krak” w Kalifornii oraz twórcą słynnej grupy młodych poetów The Unpaid Rent Poetry Group – Niezapłacony Rent. Sam Lizakowski tak tę nazwę wyjaśniał:

        Nazwa grupy jest dwuczęściowa, składająca się ze słowa polskiego (niezapłacony) i angielskiego (rent) to czynsz, komorne. W strukturze znaczeniowej także tkwi projekt teorii zjawisk pozaartystycznych. Mają one duży wpływ na podmiot liryczny i artyzm grupy.

        Lizakowski, Manifest Literacki – grupy poetyckiej Niezapłacony Reny, „Dwa Końce Języka”, Chicago 1993, zima).

            Pismem grupy stał się założony przez Lizakowskiego kwartalnik „Dwa Końce Języka”. Grono grupy nie było zamknięte. Odbyto kilkadziesiąt spotkań z czytelnikami i wydano w ramach zainicjowanej serii poetyckiej Niezapłaconego Rentu kilka tomików.
            Za działalność literacką otrzymał Lizakowski kilka ważnych nagród i wyróżnień – m. in. Golden Poetry Award (1987 i 1990) nadawaną przez organizację World of Poetry, główną nagrodę w dziale poezji na I Wiedeńskim Konkursie Literackim im. Marka Hłaski zorganizowanym przez Korespondencyjny Klub Pisarzy Polskich w Austrii (1990), Wiedeńską Nagrodę Literacką – za tom Złodzieje czereśni (1991), pierwszą nagrodę w konkursie im. Stanisława Maczka pt. „Zachodnie losy Polaków”, ogłoszonym w Polsce (1996).
            Doczekał się już uznania w oczach niektórych badaczy literatury – spory tekst napisał o jego poezji Zbigniew Andres w książce W kręgu twórczości pisarzy emigracyjnych (Rzeszów, 1999), nosi on tytuł „Błogość dziecinna i gorycz rozpaczy”. O Adamie Lizakowskim (s. 331-352).
            To naszkicowanie sylwetki poety jest nam pomocne o tyle, że w jego tekstach pojawia się odwołanie do swojej biografii, los emigranta wpisuje się w szerokie tło historii wychodźców, ich miejsca w przestrzeni Ameryki. Tom Złodzieje czereśni. Wiersze i poematy ukazał się znów, po latach, w innym miejscu – wcześniej w Wisconsin, teraz w Toruniu. Znamienna to podróż przez przestrzeń i czas – dziesięć lat później dociera do czytelnika w Polsce, z miasta Kopernika jako przypomnienie i swego rodzaju wyrzut sumienia dla tych, którzy wcześniej do niego nie dotarli. Przyznaję się od razu – jest to warunek bycia uczciwym nie tylko w roli badacza literatury, ale przede wszystkim jako czytelnika zainteresowanego losami emigracji i emigrantów – nie znałem wcześniej tomu Złodzieje czereśni, teraz czytałem go i wiele dowiedziałem się o zjawisku wykorzenienia z miejsca rodzinnego. Bowiem tom Lizakowskiego jest dla mnie książką i o emigracji w sensie ogólnym (rozważania o poszczególnych falach emigracji po 1980 roku), ale przede wszystkim piękną, poetycką opowieścią o przyjęciu losu emigranta i powrotach pamięci do miejsc utraconych. Tak zresztą już bywało w książkach emigrantów, u Lizakowskiego odnajdziemy jednak nie tylko teksty poetyckie, wiersze i poematy, ale także prozatorskie teksty będące opisem kolejnej fali emigracji w zestawieniu z innymi, mniej więcej z tego samego okresu. Jednak po kolei.
            Tomik podzielony jest na siedem części. Pierwsza nosi tytuł O poezji i poetach słów kilka. Mamy tu poetyckie refleksje na ten temat i prozatorskie komentarze do nich. Lizakowski próbuje odpowiedzieć na serię pytań fundamentalnych dla każdego piszącego wiersze. Pojawia się w tej części książki po raz pierwszy motyw czereśni – który tak smakowicie obiecuje nam tytuł tomu. Poeta wyznaje w wierszu Psalm złodziei czereśni:

Panie nawet jeśli zjemy
wszystkie czereśnie całego świata
i poznamy tajemnice
sadów czereśniowych
bez Twojej miłości jesteśmy niczym
bez ciebie słodycz czereśni
nie jest słodyczą
jedynie mokrym drewnem
rzuconym w ognisko
które nie zapłonie płomieniem

            Kim są owi złodzieje czereśni? To każdy z nas – ci, którzy w dzieciństwie wkradali się do sadów sąsiada, by zerwać trochę słodkich owoców. Jednak dokładną odpowiedź znajdujemy w utworze Złodzieje czereśni-poemat z kolejnej części tomiku Pieszyce miasto. To piękna, poetycka opowieść o trzech dwunastoletnich chłopcach, kolegach z jednego podwórka, amatorach cudzych czereśni. Oni to po latach znajdują się w obozach uchodźców w Austrii. W siedmiu częściach poemat opowiada o losach emigrantów. Nie jest to łatwe życie. Ostatni fragment mówi o poznawaniu Ameryki, jej twardych realiów. Nazwa „Złodzieje czereśni” pojawi się w dalszej części książki, ale o tym za chwilę.
            W kolejnych poematach z fragmentu Pieszyce miasto pojawiają się m. in. rozważania o miejscu idealnym, o Arkadii (Arkadia – treny), o losach mówiącego w tym obszernym tekście, jego miejscu na świecie, wśród innych ludzi, cywilizacji. To powrót do chwil dzieciństwa, marzenie o wspaniałym miejscu, ale i o powszechnym szczęściu ludzkości. Poematy przynoszą opisy najbliższych poety – babki (Babka Paulina), matki (Śmierć i życie), ulic Pieszyc, wspomnienia zawiązane z miejscem dzieciństwa (np. Opis kosmosu dzieciństwa).
            Trzeci fragment książki nosi tytuł Polska. I jak można się domyślać z tytułu, są tu teksty podejmujące refleksje na temat opuszczenia kraju, w którym dotąd się żyło, kraju rodzinnego, prób znalezienia nowego miejsca na Ziemi. Tą nową przestrzenią staje się Ameryka, o niej to mówi poeta w części kolejnej, zatytułowanej Wyspa Kalifornia. To opis – nie tylko w wierszach, bo pojawiają się tu teksty prozą – mieszkańców Ameryki, Kalifornii, San Francisco, relacja z wpisania się siebie w rytm życia, realiów, codzienności Ameryki, przyjęcia nowego losu. I nie jest to sytuacja szczęśliwa – dominuje w tym nowym świecie gonitwa za pieniądzem, brak bliższych kontaktów międzyludzkich, poezja staje się nieważna – zetknięcie z amerykańskimi poetami uświadamia mówiącemu, jacy oni są, czego od życia oczekują i że nie ma dla nich miejsca w podłym świecie:

Amerykańscy poeci których znam
przypominają mi wielkiego
prehistorycznego ptaka
który jeszcze ma pazury i łuski
jest za ciężki aby móc daleko pofrunąć
lub usiąść na gałęzi
ale uparcie patrzy w niebo
i przegląda się w gwiazdach.

            (Amerykańscy poeci).

            Piąty fragment tomu nosi tytuł Złodzieje czereśni proszą o głos czyli manifest pokoleniowy. Odnajdujemy tu odpowiedź, kim są tytułowi złodzieje czereśni. Otóż tak nazywa Lizakowski emigrantów, swoich rówieśników, którzy byli marzycielami ufnymi w mit Ameryki, opuszczali Polskę w latach 1980-1981, korzystając ze sposobności osłabienia władzy komunistycznej przez ruch „Solidarność”. Charakteryzuje ową falę emigrantów, opisuje ich dzieje, zestawia z innymi falami: „Solidarnościowcami” (internowani w latach 1982-1984), „Wakacjuszami” (ci, którzy przybyli do Ameryki w latach 1985-1989, korzystając z możliwości wyjazdu za granicę na wycieczki, wśród nich znajdziemy też „złodziejów czereśni”, którzy osiedli w Europie i z różnych przyczyn dopiero po kilku latach trafili do Ameryki), „Kukułkami” (już nie fala, ale grupa – tzw. inteligencja, ludzie, którzy znaleźli się w Stanach na podstawie różnego rodzaju umów o pracę).
            W manifeście tym Lizakowski sytuuje poszczególne fale na tle podłoża polityczno-społecznego, daje szeroką charakterystykę poszczególnych fal.
            Część przedostatnia książki to arkusz poetycki Na kalifornijskim brzegu. Mowa jest tu głównie o San Francisco, ludziach tu żyjących, ale to też próba rozrachunku nie tylko z rzeczywistością otaczającą poetę, lecz także z rzeczywistością duchową, przeżytą, minioną, której echa odzywają się we wspomnieniu. To refleksja nad czasem, który zmienia miasto i ludzi, ale także zapis anektowania nowych miejsc, nowej przestrzeni. Przytoczmy fragment z świetnego wiersza Rok 1987:

Będzie to dla mnie wyjątkowy rok
choć nic ważnego się nie wydarzy
trzydziesty pierwszy życia
piąty w San Francisco, szósty na emigracji
poproszę o obywatelstwo amerykańskie
a także zmienię mieszkanie
[…]
Kalifornia stworzyła mnie na nowo, oczarowała
to kraina mitów, poszukiwaczy złotych marzeń
i snów, rozległe pole dla wyobraźni
[…]

            Ten fragment, będący pamiętnikarskim zapisem stanu świadomości emigranta-poety mówi wiele o łagodzeniu bólu po stracie ukochanego miejsca rodzinnego, kraju, dawnego świata, o przyjęciu nowej przestrzeni, znalezieniu w niej swojego miejsca, godnego aprobaty i podziwu.
            Ameryka jednak, nim zostanie poznana i zaakceptowana, nim człowiek przekona się, jak ona jest, stanowi dla wielu kraj pełen mitów, legendę. By ustrzec tych, którzy zostaną niemile zaskoczeni w zetknięciu się z nowym lądem, napisał Lizakowski Poradnik dla tych, co wybierają się do Stanów Zjednoczonych – jest to część zamykająca tom.
            Złodzieje czereśni to książka, która jest poetycką faktografią, dokumentem losów emigranta, człowieka rzuconego przez los do Chicago. Trafna formuła podtytułu Wiersze i poematy informuje o rodzaju wyboru języka i materii poetyckiej – są to teksty długie i dłuższe, posługujące się wierszem wolnym, poematowością, językiem jak najbardziej zbliżonym do prozy, wręcz reportażowym. Ale pamiętać trzeba, że pisał je poeta wyczulony na słowo, znajduje to konsekwencje w ukształtowaniu słów w zdaniach – wiele jest takich wersów, które można by z powodzeniem zapisać jako prozę, ale są one połączone  w strofy, inne w strofoidy, a jeszcze inne są stychiczne. Ma więc być to poezja jako wybór drogi pisarskiej, wyczulenia na świat, a łączy się to, oczywiście, z refleksją autotematyczną wpisaną w początkowe partie książki:
Kim jest poeta? Co jest poezją? Dlaczego ludzie piszą wiersze? Dlaczego ja piszę wiersze? Dlaczego ze wszystkich muz najwyżej cenię Kaliope? Dlaczego poezja jest mową wybranych? Kim są ci wybrani? Dużo pytań, na które nie znajduję odpowiedzi. Być może nie ma odpowiedzi. Mimo wszystko postaram się na niektóre z nich odpowiedzieć.

            Na zakończenie chciałbym przypomnieć dwie definicje poezji według Sandburga, który jest dla mnie „bratem z Chicago” dla Adama Lizakowskiego:

Poezja jest dziennikiem stworzenia morskiego, które żyje na lądzie, a które chciałoby latać.

oraz –

Poezja jest dokumentem wyobraźni, który wyjaśnia, jak robi się tęcze i dlaczego one znikają.
Kraina dzieciństwa, gdy mogliśmy zakradać się do sadów sąsiada, by kraść owoce czereśni, odeszła bezpowrotnie. Wciąż jednak szukamy miejsc idealnych, Arkadii, sadów czereśniowych, gdzie nie dosięgnie nas przemijanie, śmierć i zło, gdzie tęcza rozpostarta nad drzewami cieszy oczy… Wspomnienia dają ukojenie, wracamy do utraconych chwil, miejsc, pamiętając tylko to, co dobre, smakując słodkie jak miód owoce czereśni.


Paweł Tański
Toruń, 17 maja 2000


A. Lizakowski, Złodzieje czereśni. Wiersze i poematy, Wydawnictwo Adam Marszałek, Toruń 2000, ss. 194.

* Paweł Tański (ur. 22 lipca 1974 w Toruniu) – polski historyk literatury, krytyk literacki, poeta, prozaik, autor tekstów piosenek (m. in. dla bluesowego zespołu Tortilla), gitarzysta, redaktor pism literackich, animator kultury, juror konkursów poetyckich, prozatorskich, teatralnych, filmowych, recytatorskich  i krasomówczych, członek sekcji muzyki rozrywkowej Akademii Fonograficznej.

Absolwent filologii polskiej na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu (W kręgu tajemnic mitów, legend i języka. O twórczości poetyckiej Bogumiła Witalisa Andrzejewskiego, promotor: prof. dr hab. Janusz Kryszak, 1998). Tutaj obronił doktorat w 2002 roku (Emigracyjna poezja Mariana Czuchnowskiego, promotor: prof. dr hab. Janusz Kryszak). W latach 1996–2002 uczestniczył również w wybranych konwersatoriach i wykładach z filozofii, natomiast w latach 1998–2002 także w wybranych wykładach z etnologii, historii sztuki, socjologii oraz historii. Od roku 2002 adiunkt w Zakładzie Metodyki Nauczania Literatury i Języka Polskiego Instytutu Literatury Polskiej UMK (od roku 2008: Zakład Antropologii Literatury i Edukacji Polonistycznej Instytutu Literatury Polskiej Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu). Habilitowany w 2012 roku (UMK). Od 1 października 2019 roku profesor Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, w Katedrze Historii Literatury Polskiej i Tradycji Kulturowej, Instytut Literaturoznawstwa, Wydział Humanistyczny, Uniwersytet Mikołaja Kopernika.
Zajmuje się głównie problematyką kultury XX wieku i po roku 2000. Jego zainteresowania naukowe dotyczą polskiej literatury XX wieku i po 2000 roku, ze szczególnym uwzględnieniem polskiej poezji wieku dwudziestego oraz po roku 2000. To właśnie liryka pozostaje głównym przedmiotem jego badań, także ta występująca w związkach z muzyką. Od roku 2008 pisze artykuły o tekstach utworów rockowych (w latach 2010–2016 opublikował osiemnaście artykułów dotyczących tej problematyki). Prowadzi badania dotyczące czterech kręgów zagadnień: literatury dwudziestowiecznej i współczesnej, problematyki tekstu głosowo interpretowanego, związków sztuki słowa i muzyki oraz interpretacji tekstów piosenek rockowych. W kwietniu 2015 roku z jego inicjatywy odbyła się na UMK w Toruniu konferencja naukowa “Kultura rocka. Twórcy – tematy – motywy”, która zgromadziła blisko 90. autorów referatów.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko