Franciszek Czekierda – STANY POŚREDNIE

0
20

Prawda i nieprawda, dobro i zło, pokój i wojna, prawo i bezprawie, sprawiedliwość i niesprawiedliwość, wiara i niewiara, nadzieja i jej brak, walka i rezygnacja – oto niektóre tylko wartości i ich przeciwieństwa, z którymi człowiek zmaga się w sobie i jednocześnie ma z nimi do czynienia w otaczającym świecie. Czy zawsze postępujemy zgodnie z wyznawanymi wartościami? Pomimo dobrych chęci i kierowania się szlachetnymi pobudkami – myślę o ludziach dobrej woli – różne sytuacje życiowe zmuszają do balansowania między wymienionymi aporiami.

ŻYJEMY W STANACH POŚREDNICH
czyli w sytuacjach nieklarownych, w przestrzeni istniejącej „pomiędzy”. Sami najlepiej wiemy, że gdy relacjonujemy jakieś fakty, czy zdarzenia, często je ubarwiamy (pomijam ewidentne fałszowanie lub mieszanie prawdy z fałszem). Choć staramy się czynić dobro, naruszamy je, choć staramy się postępować prawidłowo, niejednokrotnie łamiemy obowiązujące zwyczaje, zasady, ustalenia, czy normy. Za najprostszy przykład niech posłuży jazda samochodem, którym kierujący zazwyczaj jeżdżą zgodnie z przepisami ruchu drogowego, lecz czasem przekraczają dopuszczalną prędkość, wymuszają pierwszeństwo, przejeżdżają skrzyżowanie na żółtym lub czerwonym świetle, przekraczają linię ciągłą itp.
Odnośnie do stanu prawa i bezprawia oraz sprawiedliwości i niesprawiedliwości przykładem stanów pośrednich w państwie jest funkcjonowanie jego instytucji i organów po naruszeniu niektórych aktów normatywnych przez podmioty stanowiące prawo i stojące na jego straży. Inaczej mówiąc: to stan nieprzejrzystej pośredniości funkcjonowania ww. podmiotów, które w pewnych przypadkach łamią prawo (i ugruntowane zwyczaje) lub je obchodzą, innym razem zaś postępują lege artis. Typowym obchodzeniem prawa była tzw. falandyzacja prawa praktykowana przez prezydenta RP w latach 90 ub. wieku, polegająca na naginaniu obowiązujących norm prawnych i stosowaniu korzystnej dla siebie wykładni.
Okazuje się, że jako istoty niedoskonałe (z punktu widzenia religijnego: grzeszne) nie  zawsze kroczymy po drodze miłości, prawdy, dobra, sprawiedliwości i czystości. Nieustannie zbaczamy na manowce, balansując między stanami prawidłowymi (idealnymi), a nieprawidłowymi. Inną sprawą jest, że znajdując się, czy działając w owych stanach często wmawiamy sobie, że nie mamy innego wyjścia, bo jesteśmy do tego zmuszeni przez skomplikowane sytuacje, okoliczności lub układy.
Można by nawet zaryzykować tezę, że teraźniejszość jest stanem pośrednim między przeszłością a przyszłością, podobnie, jak życie ludzkie między urodzeniem a zbawieniem. Dla nie wierzących – między urodzeniem a śmiercią. Aby jednak osiągnąć zbawienie należy przejść przez kolejny stan pośredni: czyściec. Występuje on w religii katolickiej i w pewnej formie w islamie (nie ma go w kościołach prawosławnych i protestanckich oraz w judaizmie). Czyściec jest okresem (zjawiskiem?, otchłanią?) przejściowym, w którym następuje odpokutowanie grzechów. Oczyszczona dusza osiąga szczęście wieczne w niebie. Czyściec jest więc czasem oczekiwania i nadziei, a więc stanem pośrednim między śmiercią a osiągnięciem zbawienia. Zresztą każda nadzieja jest stanem pośrednim między tym, co odczuwamy w danej chwili (co jest najczęściej trudne, tragiczne, niepewne, niestałe, nieokreślone), a pożądanym celem, czyli spełnieniem.
Powtórzę: żyjemy w stanach pośrednich, czyli w szarej strefie życia, „drugim obiegu”, sytuacjach niejednoznacznych.
Stany pośrednie dotyczą nie tylko imponderabiliów, na które teoretycznie mamy wpływ, lecz także naszej biologii i środowiska, na które nie mamy większego wpływu, a jeśli mamy, to częściowy. Na przykład każdy pragnie być zdrowy, lecz nasz wpływ na zdrowie jest ograniczony. Pomijam skrajne przypadki, gdy ktoś świadomie sobie szkodzi, np. dokonując samookaleczeń, co się zdarza wśród pewnej grupy więźniów lub – rzadziej – wśród poborowych unikających obowiązkowej służby wojskowej. Ludzi dotykają choroby i wówczas znajdują się w stanie zawieszenia między dobrostanem fizycznym, psychicznym i społecznym a niemocą.
Podobnie ma się rzecz z biosferą Ziemi, na którą człowiek ma wpływ przez swoją aktywność. W ostatnich dwóch wiekach z powodu szkodliwego wpływu działalności przemysłowej żyjemy w zanieczyszczonym środowisku naturalnym, czyli w stanie pośrednim między istniejącym kiedyś czystym środowiskiem, a środowiskiem, do którego dążymy i którego cele zostały określone przez Program Narodów Zjednoczonych ds. Środowiska (United Nations Environmental Programme). Na marginesie: powoływanie się przez przeciwników ochrony środowiska na biblijne słowa „Czyńcie sobie ziemie poddaną” (ks. Rodzaju 1, 28) jest nadużyciem, ponieważ w pewnych obszarach niektóre państwa, korporacje i przedsiębiorstwa czyniły i czynią ją „sobie poddaną” zatruwając przyrodę ożywioną i nieożywioną.
A propos szarej strefy; w gospodarce jest ona typowym stanem pośrednim między prawidłowo funkcjonującymi organami państwa (w którym osoby fizyczne oraz podmioty gospodarcze działają legalnie, ponosząc wymagane przez administrację opłaty i podatki), a niewłaściwie funkcjonującymi. Szara strefa, polega na tym, że państwo dopuszcza, aby dochody osiągane z działalności nie zakazanej były ukrywane przed jego organami, bądź były opodatkowane częściowo. W takich przypadkach, wyłączając z nich podmioty działające świadomie w szarej strefie, obywatele (klienci, użytkownicy) często uczestniczą w niej nieświadomie, są więc wtłoczeni w stan pośredni szarej strefy.

STAN POŚREDNI W FILOZOFII
Stanem pośrednim zajmował się już Arystoteles w sformułowanej liście Kategorii, których było dziesięć: substancja, jakość, ilość, działanie, doznawanie, miejsce, czas, posiadanie, położenie i relacja. Co do pojęcia jakości filozof wyjaśnia, że jest ona z jednej strony stanem podmiotu (substancji) będącego w pewnej relacji do „formy naturalnej”, a z drugiej strony pośredniczy w relacji między podmiotem a wykonywanym przez niego działaniem. Jak pisze Magdalena Płotka w artykule Habitus w koncepcji Arystotelesa i jego średniowiecznych komentatorów (2015): „Gdy Kategorie wraz z resztą corpus aristotelicum stały się w średniowieczu przedmiotem licznych komentarzy i odniesień, ówcześni autorzy podjęli ten wątek precyzując, rozwijając, a także przeformułowując arystotelesowską teorię sprawności i dyspozycji (habitus i dispositio) (…). Sprawność jest «jakby działaniem tego, kto ma, i tego, co ma, jakby jakąś czynnością albo ruchem» (…). Definicję [Arystoteles] ilustruje przykładem: „między tym, kto nosi ubranie, a noszonym ubraniem zachodzi stan pośredni noszenia”. Dalej autorka pisze: „(…) Komentując ten fragment Tomasz z Akwinu podkreślał, że sprawność jest elementem pośredniczącym między posiadającym (habens) a tym, co posiadane (habitum), tak jak między ogrzewającym, a tym, co ogrzewane istnieje stan pośredni – ogrzewanie (…). Bardziej precyzyjną definicję sprawności znajdujemy u Alberta Wielkiego, według którego «sprawność jest pewnym elementem pośrednim pochodzącym ze wzajemnego stosunku dwóch rzeczy, z których jedna jest czynnikiem zmiany [mutans], a druga przedmiotem zmiany [mutatum] w odniesieniu do jakiejś formy» (…). Trzy wymienione aspekty sprawności decydują o konieczności przyjęcia jej jako elementu pośredniczącego między władzą a działaniem”.
Georg Wilhelm Friedrich Hegel zajmując się procesem ontycznym (dotyczącym bytu) rozumiał go jako trwające w czasie powstawanie i przemijanie bytów różniących się od siebie. Proces ów jest stanem pośrednim. „Natomiast przy drugiej interpretacji fakt «znikania» procesu ontycznego w bycie nie może być interpretowany na wzór relacji następstwa czasowego. To, że byt jest rezultatem procesu ontycznego, należy przy drugiej interpretacji rozumieć bezczasowo”. (…) Dla Hegla zmiana, ujęta jako swoisty stan pośredni, w którym przenikają się determinacje stanów skrajnych, była tym, co można intelektualnie zgłębić. Nie była więc czymś pozalogicznym” – stwierdził Stanisław Kiczuk w opracowaniu Główne filozoficzne koncepcje zmiany (1983).
Stanem pośrednim zajmował się także Fryderyk Nietzsche analizując nihilizm. Bogdan Baran w opracowaniu Postnietzsche. Reaktywacja (1997) tłumaczy: „(…) nihilizm zarówno dominuje na początku: tu staje się niemal bezpośrednią przyczyną wyrzeczenia się świata i wynajdowania sobie innego, w zaświatach – ale także na końcu: jako kres zaświatów, ich zdemaskowanie jako konstruktu projektowanego wprost z naszych potrzeb (np. psychologicznych). Co więcej, trzeciej postaci nihilizmu doszukujemy się pomiędzy tymi punktami granicznymi – towarzyszy on życiu rozpiętemu pomiędzy tymi biegunami, a właśnie w ich okolicach zyskuje swe skrajne formy. Życie pomiędzy nimi jest podstawą, jak i manifestacją postawy nihilistycznej. Bo czymże jest «miotanie się człowieka między wartościami» w poszukiwaniu sensu? «Nihilizm we właściwym sensie to dla Nietzschego ‘stan pośredni’»”.
Inaczej widzi stan pośredni u Nietzschego Nishitani Keiji, który – według Zuzanny Fluder (Wprowadzenie do filozofii szkoły Kioto, 2016) – „(…) analizując koncepcje nihilizmu w dziele Nihirizumu (The Self-Overcoming of Nihilism, 1990) dochodzi do wniosku, że jedynym efektem rozważań omawianych filozofów są spekulacje, podczas gdy nihilizm powinien być przeżywany, aby mógł być przezwyciężony. Nishitani proponuje metodę podwójnej negacji – w pewnych sytuacjach życiowych pojawia się w nas niepewność, pytamy o cel naszego istnienia, o nasze miejsce w świecie. To prowadzi do stanu zwanego przez Nishitaniego Wielką Wątpliwością (termin zaczerpnięty z zen), w którym nicość ukazuje się u podłoża wszystkiego, co istnieje. Jest to jednak stan pośredni, stan nicości względnej, który musi zostać pogłębiony w kierunku nicości absolutnej”.
W buddyzmie występuje również stan pośredni, określany jako bardo, między jednym życiem a drugim. Tradycja ukształtowała sześć stanów pośrednich: bardo miejsca, narodzin, snu, medytacji, momentu śmierci, przejrzystego światła (Dharmaty) oraz stawania się lub poszukiwania odrodzenia. Inni przewodnicy duchowi uznają cztery stany pośrednie: bardo życia, umierania, Dharmaty i stawania się.
Mówiąc o stanie pośrednim myślę także o gombrowiczowskiej niedojrzałości, którą można potraktować jako stan istniejący między momentem uświadomienia sobie własnej niedojrzałości, a dojrzałością. Niedojrzałość jako stan pośredni ma trwać permanentnie.  „Mamy tu do czynienia z rozpoczynającym się obrzędem przejścia z dzieciństwa do wieku dojrzałego, który nigdy się nie zakończy, bo zakończenie będzie ciągle oddalane” – twierdzi Francesco M. Cataluccio w eseju Gombrowicz i niedojrzałość (Niedojrzałość. Choroba naszych czasów, 2006). Jest to proces o ograniczonej dynamice: u Gombrowicza następuje przemiana niedojrzałości niedojrzałej w niedojrzałość dojrzałą, na co zwraca uwagęMarek Chojnacki w eseju Witold Bosonóg, czyli polska [nie]dojrzała (nie)dojrzałość. Casus strukturacji tożsamości (2017).

ZAKOŃCZENIE
Jesteśmy skazani na życie w stanie zawieszenia, rozpięci między tym, w czym tkwimy, a tym, do czego dążymy, czy raczej: powinniśmy dążyć. Najczęściej tkwimy w życiu na pokaz, interesujemy się czymś naskórkowo, bardziej zajmuje nas czcza rozrywka, jałowa ekscytacja, niż dogłębne poznawanie faktów, procesów i zjawisk. Pochłania nas ułudny „podkast” świata obrazów i obrazków: rysunków, malunków, znaków graficznych i filmików, nie zaś realny świat poznawania, refleksji (nawet niekoniecznie pogłębionej) i zrozumienia problemów, zjawisk itp. Jesteśmy pogubieni…
To pozorne życie, być może ciekawe i aktywne, lecz spłycone i pseudointelektualne, jest naszym stanem pośrednim. Czy możemy się z niego wyzwolić, by osiągnąć stan doskonały, czyli stan skończonego dobra, prawdy, piękna i pokoju? Najprawdopodobniej celu nigdy nie osiągniemy, choć wielu z nas próbuje przesuwać się z punktu wyjściowego do punktu celowego, który w założeniu jest ideałem.
Poza indywidualnymi stanami pośrednimi znajdujemy się, niezależnie od naszej woli, w zewnętrznych stanach pośrednich, którymi są m.in. niedoskonała cyberprzestrzeń (np. brak bezpieczeństwa), marna jakość środowiska naturalnego (o czym była mowa), niezadowalająca aktywność państwa w wielu obszarach (np. nieakceptowalne działania i zachowania polityków, źle funkcjonująca administracja, ochrona zdrowia, gospodarka, czy kultura), kiepska polityka samorządowa, niekorzystne stosunki w pracy itp.
Odwieczna aktywność człowieka przyczynia się do materialnej poprawy jakości życia, pomijam tu kwestię jakości życia w płaszczyznach duchowej, psychicznej i intelektualnej. Nasze bytowanie jest nieustannym procesem kroczenia po ścieżce stanu pośredniego do celu, którym jest osiągnięcie poziomu względnego dobrobytu. Osiągnięcie stanu doskonałego nie będzie możliwe (zresztą trudno sobie wyobrazić, jak miałby wyglądać ów stan), ale osiągnięcie stopy życiowej wysoko rozwiniętych państw może być za jakiś czas w naszej części Europy realne.

Franciszek Czekierda

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko