Zygmunt Janikowski – Konstytucja w trumnie

0
236

Zygmunt Janikowski


 

Konstytucja w trumnie

 

Olga BoznańskaDawno, bardzo dawno temu, w początkach lat siedemdziesiątych ubiegłego stulecia, zafascynowany byłem genialną twórczością dramatyczną Samuela Becketta. Za największe jego osiągnięcie uznałem wówczas (nie pamiętam dlaczego) słuchowisko radiowe pt. “Którzy upadają.” Do dzisiaj zatrzymałem w pamięci ostatnią scenę, w której starsza już i schorowana pani Rooney, żali się swojemu ociemniałemu mężowi, że wiatr przewiewa jej cienką sukienkę i czuje się jakby szła w samych majtkach. W chwilę później przypomina sobie odczyt “jednego z tych nowomodnych lekarzy od nerwów,” na którym chciała się dowiedzieć, dlaczego przez całe życie interesowały ją końskie zady.

 

Podziwiałem talent Becketta i chociaż natychmiast zauważyłem przygnębiający pesymizm zawarty w całej jego twórczości, wcale mi to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie, temat fizycznego cierpienia i umierania wydał mi się bardzo interesujący. Dotyczący każdego żyjącego stworzenia na naszej przeludnionej planecie. Tak było dawniej. Wraz z osiągnięciem wieku becketowskich bohaterów, sytuacja zmieniła się diametralnie. Zacząłem Becketta unikać, jego dramaty umieściłem na “bocznej półce” i nigdy już do nich nie wróciłem. Na domiar złego, wraz z Beckettem, który w dalszym ciągu pozostał dla mnie genialnym pisarzem, porzuciłem całą literaturę przesiąkniętą panicznym strachem przed śmiercią i ubolewaniem nad bezsensem naszej egzystencji. Tego typu twórczość daje poczucie uczestniczenia we własnym pogrzebie.

 

Preferuję bardziej rzeczowe określenie wartości naszego życia, jakie np. sformułował jeden z “założycieli” egzystencjalizmu, Blaise Pascal: “Ostatni akt jest krwawy choćby cała sztuka była  i najpiękniejsza: gruda ziemi na głowę i oto koniec na zawsze.” Jego propozycja rozwiązania problemu wiary, zwana “zakładem Pascala”, również przypadła mi do gustu:

“Zważywszy zysk i stratę, zakładając, że Bóg jest – jeżeli wygrasz, zyskujesz wszystko; jeżeli przegrasz, nie tracisz nic”.  Krótko i węzłowato. Aż chce się żyć!

Do filozoficznych rozważań Pascala można by jeszcze dołożyć całkiem “optymistyczny” obraz nieboszczyka, opisanego w wierszu E.E. Cummingsa pt. “Buffalo Bill” (tłum. Artur Międzyrzecki).

 

Buffalo Bill niech mu

ziemia lekką będzie

                 jak on dosiadał

                                 swego ogiera

                                             z płynnego srebra

i spadał  razdwatrzyczterypięć  gołębiedokładnietaksamo

                                                                                 Chryste

jaki to był przystojny mężczyzna

                                          i jednego tylko jestem ciekaw

czy lubi pan swoich niebieskookich chłopców

Panie Smierć

 

W tym miejscu muszę podkreślić, że pomimo modyfikacji moich poglądów sprzed lat, odnoszę się z wielkim szacunkiem do filozofii egzystencjalnej, która w ubiegłym stuleciu była kierunkiem wiodącym i wywarła zasadniczy wpływ na światową literaturę. Słusznie nazwana “filozofią nicości”, pozostawiła ślady w każdym z nas, nie mogę zaprzeczyć, że również i we mnie. Czasami większe niż myślałem.  Na pytanie moich znajomych czy będąc w Paryżu wybiorę się na słynny cmentarz Pere-Lachaise, odpowiedziałem gburowato:

– Nie, nie wybieram się na żaden cmentarz, gdziekolwiek by on nie był. Niedługo zawiozą mnie tam karawanem.

Na całe szczęście nie wszyscy narażeni są na cierpienia i męki z powodu bezsensu istnienia. Najbardziej podatni na tę chorobę są mężczyźni. Nie spotkałem w swoim życiu ani jednej kobiety, której doskwiera poczucie nicości i przerażającego osamotnienia w bezmiarach Kosmosu. Widocznie kobiety potrafią w większym stopniu zachować poczucie zdrowego rozsądku. I chwała im za to.

 

Instynktowny strach przed śmiercią mamy zaszczepiony w genach. Nasza świadomość dołożyła do tego obawę przed ewentualnym życiem pozagrobowym, pomimo tego, że większość kultów religijnych towarzyszących człowiekowi od tysiącleci, gwarantuje nam komfortowe życie po śmierci. Prawie każde wyznanie religijne, z zadziwiającą dokładnością opisuje miejsca wiecznej szczęśliwości. Dbałość o szczegóły jest tak wielka, że niecierpliwie oczekuję pierwszego wydania ilustrowanego katalogu roślin występujących w Raju. Przypuszczam, że niebawem ukaże się też przewodnik turystyczny po Zaświatach. Mając to na uwadze i myśląc na zapas, postanowiłem zabezpieczyć się na przyszłość od strony prawnej i zapakować do trumny egzemplarz Konstytucji Stanów Zjednoczonych, jeden z najważniejszych (obok Biblii) dokumentów w historii ludzkości. Może się przydać gdybym natrafił na hierarchiczny układ stosunków społecznych. Pomysł zarzuciłem, gdyż w raju konstytucja prawdopodobnie nie będzie mi potrzebna, a w piekle i tak nie ma większego znaczenia.

 

Ponieważ na stare lata nie zamierzam upodobnić się do ostatniego autoportretu Pabla Picassa (Self Portrait Facing Death), namalowanego kredką w czerwcu 1972 roku, na kilka miesięcy przed śmiercią artysty; z wielką przyjemnością słucham “Czterech ostatnich pieśni” Richarda Straussa (youtube.com/watch?v=fa74n3CO7DE), powstałych w 1948 roku, na rok przed jego odejściem. Pierwsze trzy pieśni skomponował Strauss do tekstów Hermanna Hesse, ostatnią z nich, do wiersza Josepha von Eichendorffa. Ze szczególnym upodobaniem słucham dwóch ostatnich pieśni: “Zapadanie w sen” (Beim Schlafengehen) i “W zmierzchu” (Im Abendrot).  Obie dotyczą problemu śmierci. Nie ma w nich jednak ani śladu nihilizmu, żalu i rozpaczy z powodu rozstania się z realnym światem. Dominuje łagodny smutek, zmęczenie życiem, pogodzenie się z losem i świadomość, że nic nie zmieni biegu rzeczy. Ten rodzaj filozofii działa na mnie uspokajająco. Mogę zaryzykować twierdzenie, że zaczynam optymistycznie patrzeć w przyszłość. Może nawet wybiorę się na spacer po cmentarzu. Muszę powoli przyzwyczajać się do realności opisywanych tu problemów, żebym później nie był zdziwiony, że umarłem.

 

PS

Mam nadzieję, że Bóg jest wyrozumiały i posiada poczucie humoru. W przeciwnym wypadku mogę znaleźć się w dużych kłopotach.


Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko