Stefan Jurkowski – Na poetyckich skrzyżowaniach

0
36

Stefan Jurkowski 


Na poetyckich skrzyżowaniach

 

Tadeusz BrzozowskiUkazały się niemal jednocześnie trzy tomiki wierszy. Dwa – autorek mających po trzy książki oraz tom Janusza Michalika – także trzeci w dorobku autora. Magiczna trójca wyraźnie zarysowujących się twórczych osobowości. Co je zatem łączy?

Bardzo ciekawym i oryginalnym zbiorem wierszy jest “Na skrzyżowaniu” Barbary Szafrańskiej. Wcześniej wydała już tom wierszy “Paralele”, następnie powieść “Piętra” oraz zbiór opowiadań “Między prozą a prozą”.Utwory składające się na tomik “Na skrzyżowaniu” cechuje znakomite wyczucie formy, własny język poetycki. Szafrańska nie korzysta z gotowych poetyckich szablonów. Pomaga jej w tym wyostrzony zmysł obserwacyjny, dystans zarówno do rzeczywistości, słowa, jak i do siebie samej. Można stwierdzić, że w tych wierszach pobrzmiewają jakieś dalekie echa poezji Wisławy Szymborskiej. Mamy tutaj do czynienia ze swoistą przekorą, widzeniem świata jakby nieco w krzywym zwierciadle. Ostrze tej poezji skierowane jest w stronę fałszu, obłudy, konwencjonalności, nieszczerości, udawania. Czyni to poetka z cienkim, finezyjnym humorem.

Szafrańska buduje swoją poezję z codzienności. Nie ma tu wielkich słów, hieratycznych gestów. Jest liryka, ale nie przesłodzona. Przeciwnie, zawierająca demaskatorskie szpileczki, za pomocą których pragnie zmusić czytelnika do refleksji nad rzeczywistością i sobą samym. Wiersz “Instalacja” stanowi coś w rodzaju klucza do twórczości Szafrańskiej:

 

Wrzątek przemyśleń

Ekspresja w układzie

Siła rażenia wielka

Plan pierwszy

– piła

drugi

– muszelka

trzeci

– stos klocków

na macie

 

Wiele w tych wierszach ironii, a także autoironii, co stanowi niebagatelną ich wartość. Świat jest tutaj poddawany próbom, autorka dokonuje niejako “wiwisekcji” rzeczywistości otaczającej, ale i tej, którą sami tworzymy w swojej psychice:

 

Świadomość niezgodności zakodowanego

wizerunku własnego z oglądanym w lustrze

Samotne napawanie się własnym rozsądkiem

 

Poetka dąży do tworzenia własnego języka, indywidualnego obrazowania. Nie posługuje się poetyckimi szablonami, wiedząc jednocześnie, iż:

 

Bezradni twórcy ze swymi muzami

krążąc po piasku igliwiu

kamieniach i wodzie

szukają tonów – słów – gestów

                                           najodpowiedniejszych

 

I te poszukiwania w pełni się Szafrańskiej udają. Jest to – jak się rzekło – poezja oryginalna, indywidualna, dająca się rozpoznawać na tle innych wierszy, których mamy multum. A to już niewątpliwe zwycięstwo.

 

Na czym więc może polegać pokrewieństwo pomiędzy wierszami Barbary Szafrańskiej a Kaliny Izabeli Zioły? Właśnie na usiłowaniu budowania własnego języka, kreowaniu odrębnego świata. Oczywiście, krąg tematyczny wierszy autorki “Kwaśnych winogron” jest zupełnie inny. Pisze ona o miłości – spełnionej i nie – o tęskocie za drugim człowiekiem, o rozpaczy wynikającej z rozstań. Zioła, podobnie jak Szafrańska, bardzo dba o precyzję słowa, jej wiersze są oszczędne, operują celną metaforyką. Zapraszają czytelnika do współkreowania poetyckiego świata. Zioła zostawia przestrzeń dla wyobraźni odbiorcy, stara się go zaintrygować, wzruszyć. Jednak w tych wierszach, bardzo zresztą “kobiecych”, nie ma czułostkowości, ale czułość. Nie ma afektacji. Są emocje. Poetka nieraz balansuje na krawędzi banału, ale czyni to z wdzięczną zręcznością akrobatki. Jak w wierszu “Przypływy”:

 

chciałabym dziś odnaleźć

w sobie

tamtą dziewczynę

kwitnącą oczekiwaniem

która

dzwoneczki śmiechu

wieszała na twej szyi

 

Jest w tym zaduma nad przemijaniem, “utraconym czasem”, chęć powrotu do minionego, które jest jeszcze tyle realne, co już niedostępne.

Poetka świetnie stopniuje nastrój:

 

miasto wstrzymało oddech

zastygło w oczekiwaniu

tylko trzepot okiennic

łamie ciszę

 

Wspaniały, ekspresyjny, dynamiczny obraz. Wiersze Kaliny Izabeli Zioły zawsze oparte są na jakimś pomyśle, konsekwentnie skonstruowane dążą do wyraźnych point. To nie jest niekontrolowana erupcja uczuć, która prostą drogą prowadzi do banału i w konsekwencji do niezamierzonej śmieszności.

Zioła nie tylko pisze o miłości. W “Kwaśnych winogronach” są również wiersze zawierające reminiscencje z podróży. Mówią o tym same tytuły: “Andaluzja”, “Nad Morzem Czarnym”, Pocztówka z Krymu, i wiele innych. O ile poprzednie Tomiki Zioły były monotematyczne (dotyczyły osobistych emocji), o tyle w “Kwaśnych winogronach” poszerzył się krąg tematyczny i wzbogaciła się warstwa refleksyjna.

 

Osobliwą książkę stanowi wybór wierszy Janusza Michalika. Autor, związany od ponad trzydziestu lat z nowosądeckim Miejskim Ośrodkiem Kultury jako kierownik artystyczny, instruktor teatralny, jest również współzałożycielem i kierownikiem powstałego w 1981 r. Teatru NSA.

Tom “Kastor i Polluks” gromadzi wiersze z lat 1978 – 2012. Możemy więc prześledzić rozwój poetycki Michalika, zwłaszcza że układ wierszy jest w zasadzie chronologiczny. Od wierszy pejzażowych (ale jednocześnie pejzaż nie jest w tej poezji ozdobnikiem ale “znaczeniem”) do utworów o akcentach filozoficznych, nawet jeśli są to wiersze o miłości. Autor zamyśla się nad tymczasowością życia, ulotnością wszelakich uczuć, mówi o niepoznawalności świata i człowieka. Ale też powie:

 

Wypędź z siebie

                     ducha miłości

a przemienisz się

w kamień

lub w człowieka

 

Brzmi to niczym moralitet, ale z jakże gorzką konkluzją. Trafne i ponadczasowe bywają te wiersze:

 

Coraz więcej smutku

Coraz mniej czerwonych maków

Kończy sie powolutku

Nasza wolność – wolność Polaków

 

Powyższa “Ballada o naszej wolności” została napisana w czerwcu 1981 roku. Czy jednak nie zachowała swojej aktualności do dziś?

Utwory Janusza Michalika cechuje oszczędność słowa, dystans, a także delikatna ironia. Często zbudowane są z paradoksów, podszyte żartem:

 

Potrafię

pięknie

gestykulować

 

to przewaga

nad tymi

którzy chcą kogoś w

mordę rąbnąć

 

Wiersze datowane 2012 są lapidarne, aforystyczne. Poeta nie stosuje rozbudowanych obrazów, piętrowych metafor. Mówi wprost, posługuje się niemal dyskursywnym językiem, a jednak cały utwór staje się metaforą bogatą w znaczenia. Jakże trafnie ujął to Michalik w innym wierszu:

 

Dwa słowa – znaczą tyle

ile dwie

zwinięte w spiralę

krople

kawy i mleka

 

Czy nie jest to świetna i trafna definicja poezji?

Twórczość Janusza Michalika wydaje się dążyć od obrazu, od swoistego opisu do sedna słowa poetyckiego, w którym zawiera się maksymalna ilość znaczeń. Słowo uruchamia wyobraźnię, Nie opisuje, nie tłumaczy, ale JEST. Michalik w pewnym sensie dotyka – jeśli tak można powiedzieć – słowa absolutnego. Nie ma to nic współnego z nadprzyrodzonością. On poddaje tylko analizie i próbie możliwości języka. Na ile czyni to świadomie, a na ile jest to proces irracjonalny – trudno powiedzieć. Ale nie to jest najważniejsze. Ważne jest to, że poeta oferuje czytelnikowi swój własny, frapujący świat poezji. Uświadamia nam, jak ważne jest poetyckie tworzywo samo w sobie, i jak wiele znaczeń ukrywa w swoim bogactwie.

 

Tak – trzy tomiki, troje autorów ale o jakże odmiennej osobowości twórczej. Te bardzo indywidualne wiersze łączy dbałość o formę, dążenie do znalezienia i doskonalenia własnych środków wyrazu, co wcale nie jest tak częste pośród zalewającej nas masy słabych i wręcz grafomańskich zbiorków.

 

 

Barbara Szafrańska: “Na skrzyżowaniu”, Wydawnictwo Komograf, Warszawa 2012, s.74

 

Kalina Izabela Zioła: “Kwaśne winogrona”, RADWAN Wydawnictwo Literackie i Naukowe, Tolkmico 2012, s.66

 

Janusz Michalik: “Kastor i Polluks”, Stowarzyszenie Animatorów Kultury, Nowy Sącz 2012, s.144

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko