Jagoda Opalińska – EWA WENCEL na pogodę i niepogodę

0
465
Fot. Ewy Wencel na licencji Creative Commons [CC-BY-SA-2.0 Flickr images reviewed by trusted users , Photographs by Sławek Skonieczny }

Jagoda Opalińska o kilku rolach Ewy Wencel:                                

            Żegnając lato, chciałabym przywołać mój teatralny lipiec, który zdominowały trzy świetnie uszyte role Ewy Wencel. Maria Skłodowska-Curie (Promieniowanie-Teatr Kwadrat, mała scena; prem. 26.05.2017); Anna Wilkes (Misery-Teatr Kwadrat, mała scena; prem. 09.01.2017); Natalia (Godzinka spokoju-Teatr Kwadrat; prem. 08.01.2017).

            Pierwszy tytuł otwiera przestrzeń monodramu, drugi – rozmowy, a trzeci – farsowo usytuowanych zwrotów akcji. Idźmy zatem po kolei.

            Maria Curie-Skłodowska. Porządek biograficzny stanowi zagrożenie dla aktora, ubierając go często w ciasny gorset imitacji i anegdotycznych obrazków. Tymczasem Ewa Wencel wprowadziła, bardzo zresztą ciekawy, scenariusz Jarosława Sokoła na plan wyrazistego inscenizatorskiego skrótu oraz precyzyjnie dawkowanych zbliżeń. Kształtując wizerunek niezwykłej kobiety, aktorka cały czas pozostaje w strukturze roli. Jest Marią, bywa Marią, opowiada o Marii, co w praktyce spektaklu oznacza psychologizm, werystyczny szczegół i otwartą narrację. Żadnych umizgów, mrugnięć w kierunku widowni. Szlachetny, nasycony światłem i półcieniem portret, który zachwyca, wzrusza, bawi, a jednocześnie dotyka moralnych dylematów, sfery polskiej tożsamości. Nad głową i sercem bohaterki krążą miłość, tęsknota, macierzyństwo. Rozmaitość odniesień posiada wymiar prawdy, którą niesie zwarty aktorski przekaz. Nie ma gadulstwa. Są historyczne cytaty w oszczędnej stylizacji, czemu służą i scenograficzne (W. Stefaniak) i muzyczne (T. Bajerski) ramy. Sposób użycia rekwizytu trafia w punkt ekspresji. Tak też Wencel dopełnia rysunek postaci kostiumami Doroty Roqueplo. Znakomite projekty nabierają emocjonalnego kolorytu wraz z gestyką i ruchem. Mieści się w tym formalny  rygor i otwarcie środków wyrazu. Bardzo ciekawa artystyczna symbioza.

            Inaczej, kształtowana w dużym stopniu na planie ostrych zbliżeń, ujawnia się osobowość Annie Wilkes (Misery). Zostawia tu swój ślad stylistyka powieści Stephena Kinga oraz forma thrilleru Roba Reinera. Idąc tym tropem, reżyser Robert Gliński umieścił dramaturgię w obszarze skondensowanej rozmowy, którą steruje na równi wizja i dźwięk. Taki tryb wypowiedzi uzasadnia    sceniczny wizerunek postaci, jaki przedstawia Ewa Wencel. Aktorka obcina każdy element nadekspresji, czym zresztą kusi psychopatyczna osobowość bohaterki. Strzela okiem, tnie gestem, uderza ruchem. Wspaniale wielobarwna, ukoronowana Oskarem rola Kathy Bates rosła z kadru na kadr. Tymczasem Wencel coraz mocniej zaciska emocjonalny węzeł. Skurczona, deformowana chorobą wpycha Annie w otchłań szaleństwa. Im Jej mniej, tym większy budzi strach. Słaba, a mocna. Utajniona, a groźna. No i stale obecna na linii partnerstwa dialogu, gdzie też autentycznie zaistniał powściągliwy, skupiony Paul Sherdon Piotra Polka. Jest tekst i podtekst. Brawo!

            Odmienny porządek wyznacza rola Natalii. Bowiem ster komediowych perypetii trzyma Philip Pawła Wawrzeckiego. I robi to z wdziękiem, świadomy wszystkich meandrów żartu. Trzeba powiedzieć, że francuska farsa Floriana Zellera mieści się w kanonach ładnie  skrojonej słowno-sytuacyjnej zabawy. Reżyser Marcin Sławiński czuje bluesa, co widać i słychać. Śmiech towarzyszy intrydze. Są pląsy i dąsy. Przy kolejnych zawirowaniach miga refleksja serio, odzywa się wzruszenie. Bierze w tym aktywny udział cały zespół, m.in. Lucyna Malec, Andrzej Andrzejewski, Andrzej Grabarczyk, Grzegorz Wons.

             Głos Ewy Wencel, wibrując w tak doborowym towarzystwie, sięga rejestrów wysmakowanej fonetycznej gry. Stąd rozmaite zdziwionka, zmiękczonka, zawieszone pytania, rzucane mimochodem osobne słówka. Dodajmy jeszcze gesty, geściki, kroki, kroczki. Dzięki temu mała słodka kobieta nabiera kolorów kobiettona.

            Doskonałe rzemiosło, precyzyjny dobór środków ekspresji. Prawda wsparta wyobraźnią. Trzy role z krwi i kości. Wiem, że Ewa Wencel coraz częściej spogląda w stronę scenariuszy i reżyserii. Wiem, że wciąż szuka nowych artystycznych wyzwań. Ale też wiem, że jest w znakomitej aktorskiej kondycji. Dlatego apeluję: Pani Ewo, proszę o tym nie zapominać!

Jagoda Opalińska    

.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko