Janusz Termer – 80 rocznica urodzin Marka Hłasko

0
464

     ur. 14 I 1934 w Warszawie, zm. 14 VI 1969 w Wiesbaden (Niemcy); prozaik, scenarzysta filmowy. We wczesnej młodości podejmował różne prace zarobkowe; od zawodu kierowcy po zajęcia dziennikarskie w tygodniku “Po prostu”. Zaczął pisać jako nastolatek (jego opiekunem literackim był Igor Newerly). Debiutował w 1954 w almanachu młodych Bazą Sokołowską. Rozgłos zdobył tomem opowiadań Pierwszy krok w chmurach, za który otrzymał nagrodę wydawców i wyjechał w 1958 na stypendium do Paryża, skąd już nie wrócił, mimo starań u władz, i resztę życia spędził m. in. w Berlinie, Wiesbaden (poślubił aktorkę Sonję Zinemann), Izraelu i Stanach Zjednoczonych. Jego następne książki ukazywały się odtąd głównie nakładem paryskiej “Kultury”. Mimo iż w kraju przez długie lata nie wydawane wywierały znaczny wpływ na twórczość młodych pisarzy polskich. Wydał m. in. opowiadania: Pierwszy krok w chmurach, 1956, Cmentarze. Następny do raju, Paryż 1958, Opowiadania, Paryż 1963; Wszyscy byli odwróceni. Brudne czyny, Paryż 1964; powieści: Nawrócony w Jaffie. Opowiem wam o Ester, Londyn 1966; Sowa, córka piekarza, Paryż 1968; Palcie ryż każdego dnia, 1969, Sonata marymoncka, 1985; wspomnienia Piękni dwudziestoletni, Paryż 1965; Utwory wybrane, wstęp L. Kurpiewski, t. 1-4, 1985, wyd. IV rozszerzone t. 1-5, 1989 i in.

 

    Jego twórczość nadal budzi ogromne zainteresowanie, kolejnych pokoleń czytelników w Polsce.

    Powstało wiele książek i opracowań krytycznoliterackich na temat jego życia i dorobku, m. in.:

    B. Rudnicki Marek Hłasko, Portrety Współczesnych Pisarzy Polskich, 1983; S. Stabro Legenda i twórczość Marka Hłaski, 1985; W. Wielopolski, w: Młoda proza polska przełomu 1956, 1987; R. Cynk, A. Marzec, C. Okraska Szkolne spotkanie z prozą Marka Hłaski, 1987; M. Stępień Marek Hłasko, w: Dalekie drogi literatury polskiej. Szkice o polskiej literaturze emigracyjnej, 1989; Z. Kwiecińska Opowiem wam o Marku, 1991; B. Stanisławczyk Miłosne gry Marka Hłaski, 1998; H. Rozpędowski Sonja i Marek, rozmowa z Sonją Zinemann, 1998.

 

    Marek Hłasko to jeden z najbardziej błyskotliwych debiutantów powojennej prozy polskiej. Jego opowiadania i powieści uznano z głos pokolenia, które wyzwalało się z narzuconych mu schematów myślenia i pisania w duchu “socrealizmu” lat 50. Andrzej Kijowski napisał w recenzji Pierwszego kroku w chmurach, że jest tu “namiętność, ambicja i pasja moralna, która rozwala formę produkcyjniaka i przekracza formy namiętności, ambicji i pasji moralnej przewidziane dla literatury”. Baza sokołowsa to skrócona wersja powieści Sonata marymoncka, którą Hłasko napisał mając zaledwie siedemnaście lat. Ten młodzieńczy utwór właściwie nie jest w pełni reprezentatywny dla jego prozy; są tu wprawdzie zawarte pewne charakterystyczne cechy pisarstwa Hłaski (żywy język potoczny, realistyczna obserwacja życia), ale autor zależny jest jeszcze w znacznym stopniu od schematów literackich i obowiązującego wzorca optymizmu społecznego. Postacie z Bazy Sokołowskiej wierzą, że ten zły świat stosunków społecznych można łatwo zmienić, i że to tylko kwestia czasu. środowisko robotnicze, kierowców i mechaników z bazy przy ulicy Sokołowskiej na warszawskiej Woli, ludzi takich, jak kierownik techniczny bazy, tzw. złota rączka Rustecki, brygadzista Durczak czy szofer ciężarówki Karolak – portretuje młody pisarz z wielką znajomością rzeczy i sympatią. Hłasko tworzy nawet coś w rodzaju “romantycznego” kultu solidnej pracy, odpowiedzialności i solidarności zawodowej. Stanie się to później stałą cechą tego pisarstwa w bardziej dojrzałym wydaniu (Baza ludzi umarłych, niektóre opowiadania z Pierwszego kroku w chmurach) i w innym już kontekście. Będzie to jednak kult pracy już nie w zespole, lecz w płaszczyźnie indywidualnej, jako zmaganie się jednostki o silnym charakterze i poczuciu obowiązku z własnymi słabościami.

Opowiadania zebrane w tomie Pierwszy krok w chmurach uznano za głos pokolenia związanego z przełomem polskiego października 1956, wyrosły bpowiem z buntu przeciwko naiwnemu i sztucznemu optymizmowi lat 50., zakłamaniom i fałszom polityki, wyrażały tęsknotę za lepszym i “nieskłamanym” światem. W warunkach emigracyjnych umacnia się ta autorska postawa buntu i protestu przeciwko niesprawiedliwościom życia i świata w ogóle, ale bez rezygnacji jednak z cech swoiście “hłaskowskiego” romantycznego indywidualizmu, tak bliskiego postawie idola młodzieży tamtych lat, amerykańskiego aktora Jamesa Deana. Konstrukcja wielu opowiadań tego tomu (i wielu późniejszych książek Hłaski) oparta jest na ostrych i jaskrawo kontrastowych przeciwieństwach: piękna i brzydoty, prawdy i kłamstwa, namiętności i obojętności, miłości i zdrady, marzenia sentymentalnego i brutalnej, nie upiększanej realności. Oto np. bohaterka opowiadania śliczna dziewczyna oglądana przez podziwiających ją dwoje starszych ludzi, w rzeczywistości rozmawia ze swoim chłopakiem o pieniądzach na pozbycie się niechcianego dziecka! A “najświętsze słowa naszego życia”, z opowiadania pod takim tytułem, okazują się frazesami bez pokrycia. Bohaterów drażni i prowokuje do protestu i buntu zgrzebna rzeczywistość tłoku, biedy, pijaństwa (Pijany o dwunastej w południe), braku mieszkań i szerszych perspektyw życiowych, martwa drętwota propagandowych sloganów. W twórczości emigracyjnej pojawia się zmodyfikowana wersja tego bohatera. Staje się nim teraz człowiek skłócony ze światem, dostrzegający jego brud i podłość, twardy i pozornie nieczuły, często uciekający, po nieudanych próbach nawiązania kontaktu z innymi, w alkoholizm i samotność. Bohater ten żyjący według reguł ustalonych przez siebie, często wręcz na krawędzi społecznych norm współżycia, walczy już tylko o własne, wewnętrzne poczucie wolności, godności i sprawiedliwości. Jak np. Dov i Izrael z Wszyscy byli odwróceni, Abakarow z Brudnych czynów, Robert i Marek z Drugiego zabicia psa i Nawróconego w Jaffie, Grzegorz z Sowy, córki piekarza. Piętno doświadczenia, jakim naznaczeni są bohaterowie tej prozy: zawiedziona miłość, emigrancki los, rozczarowanie do życia rodzinnego, każe im tkwić w przekonaniu, że ludzie wszystko “gnoją”, dlatego też, niejako wyprzedzając nieuchronność klęski życiowej sami niszczą wszystko dookoła i bliskich sobie, by nie przeżywać kolejnego rozczarowania. “Hłasko wierzył w bunt – pisał Lech Kurpiewski – jako najwyższą wartość młodości, jednakże eskalacja ‘światopoglądu buntowniczego’, objawiająca się stopniową negacją wszystkiego, przywiodła go do pewnej granicy, której nieprzekroczenie groziło autorowi już tylko powielaniem ubogiego w swym zredukowanym kształcie wizerunku ziemi jałowej. Tej granicy pisarz przekroczyć nie umiał czy też nie chciał, a może po prostu nie zdążył… Hłasko, przyjmując naturalne istnienie w człowieku takich wartości, jak miłość czy przyjaźń, nie hamował swego bohatera obawą przed upupieniem. Dalszy ciąg gry – po klęsce określonej postawy – nie jest ucieczką. To kolejna próba dotarcia do tych wartości, w które wciąż wierzy. Próba częściowo udana. Dalszego ciągu tej twórczości nie było – przedwczesna śmierć pisarza spowodowała, że w świadomości czytelników pozostanie on na zawsze pięknym dwudziestoletnim“. Przekłady na kilkanaście języków, a także ekranizacje filmowe, m.in.: Osmy dzień tygodnia Aleksandra Forda, 1957 (z udziałem Zbigniewa Cybulskiego), Pętla, Wojciecha Hasa, 1957 (z udziałem Gustawa Holoubka), Baza ludzi umarłych Czesława Petelskiego, wg. opowiadania Następny do raju, prwdr. pt. Głupcy wierzą w poranek), 1959, Sonata marymoncka Jerzego Ridana, 1987 (z udziałem Olafa Lubaszenki).

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko