Monika Luque-Kurcz – w ogrodzie

0
291

dziadek pobielił pnie jabłoni gaszonym
wapnem nie wolno dotykać zwykł mawiać ja lubiłam
palcem wskazującym malować powieki

na sznurach między drzewami wisiały
koszule choć ojciec od pięciu lat nie żył myślałam
że wiatr wytrząśnie go w końcu
z któregoś rękawa

listki zwijała mszyca pies szurał łańcuchem
o budę

za wysokim progiem sień kryła wspomnienia i stary
pędzel do golenia w pękniętej szklance jakby stała tu
od wczoraj
w nierównościach cegieł byle jak

doklejonych do drewnianych bali pająki jak śmierć
szczelnie wypełniały każdą próżnię cierpliwie
czekając na ofiarę

moja była bezkrwawa

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko