Strona główna Rok 2025 nr.591 Roman Soroczyński – Historia Bez Patosu

Roman Soroczyński – Historia Bez Patosu

0
206

Mam wrażenie, że pisanie książek historycznych jest… niebezpiecznym zadaniem. Jak bowiem pisać o historii własnego narodu, by uniknąć patosu? Wydaje się, że najlepszym rozwiązaniem jest sytuacja, w której o historii jednego narodu czy państwa pisze osoba wywodząca się z innego kraju. Czy aby na pewno? Czy nie może to wywołać chichotu historii? Owszem, może. Warto jednak czasem spojrzeć z dystansu.
Z takiego założenia wychodzi Stephen Clarke – autor książki Rewolucja francuska …i co poszło nie tak. Przypomnę, że niedawno – 14 lipca – minęła kolejna, nieokrągła, rocznica szturmu na Bastylię, który w 1789 roku zapoczątkował rewolucję francuską. Niektórym wydaje się, że była ona wielkim zwycięstwem wolności, równości i braterstwa nad tyranią, a kierujący się szlachetnymi ideami rewolucjoniści zmusili upudrowanych arystokratów do oddania majątków głodującemu ludowi. I nawet jeśli trzeba było w tym celu ściąć pewną liczbę ozdobionych perukami głów, w gruncie rzeczy wyszło to Francji na dobre. Inni dla odmiany widzą w rewolucji skrupulatnie zaplanowaną zbrodnię, dokonaną na narodzie przez szaleńców, którym zawróciła w głowie filozofia, a potem władza.
Stephen Clarke twierdzi, że ani jedno, ani drugie nie ma wiele wspólnego z prawdą. W roku 1789 nikt nie planował obalenia monarchii ani nie myślał o ścinaniu głów. Wszystko miało potoczyć się zupełnie inaczej! Po prostu sprawy wymknęły się spod kontroli, a skutki okazały się nieobliczalne: zamiast wolności, równości i braterstwa, rewolucja przyniosła terror, gilotyny i odkryła rolę fake newsów w sterowaniu gniewnym tłumem.
Francuski polityk, Pierre Victurnien Vergniaud, który w styczniu 1793 roku ogłosił wyrok śmierci na Ludwika XVI, powiedział:
Rewolucja jest jak Saturn. Pozera własne dzieci.
I faktycznie, dziesięć miesięcy później sam trafił na szafot. A co najgorsze, gdy kurz opadł, według autora, Francuzom żyło się jeszcze gorzej niż przedtem.
Stephen Clarke urodził się w Wielkiej Brytanii. Studiował w Oksfordzie. Od kilkunastu lat mieszka i pracuje w Paryżu jako dziennikarz i redaktor naczelny gazety „Today in English”. Jest autorem kilkunastu książek poświęconych Francji, w tym słynnego cyklu, którego tytuły zaczynają się od jednego z najbardziej znanych francuskich słów Merde! W 2004 roku własnym sumptem wydał pierwszą powieść Merde! Rok w Paryżu, która szybko stała się bestsellerem – również we Francji! Kontynuacją przygód Brytyjczyka Paula Westa jest Merde! W rzeczy samej. Trzecia powieść tego cyklu to Merde! chodzi po ludziach. Mistrz ironii i ciętego dowcipu opublikował również: 1000 lat wkurzania Francuzów oraz Jak Francuzi wygrali pod Waterloo (a przynajmniej tak im się wydaje).
Większa część Rewolucji francuskiej … paradoksalnie dotyczy czasów sprzed rewolucji. Dzięki temu łatwiej nam zrozumieć tło ówczesnych wydarzeń. Stephen Clarke przedstawia kilku królów, którzy panowali przed Ludwikiem XVI. Przyznam, że wiele informacji wydaje się być zaskakującymi: na przykład fakt, że – świadomy swej popularności Henryk IV – często wychodził z pałacu z minimalną obstawą. Niestety, jedna z takich wypraw zakończyła się śmiertelnym zamachem na króla. Cóż, przypomnijmy sobie śmierć Olofa Palmego w 1986 roku.
Autor przedstawia przebieg prac legislacyjnych w Zgromadzeniu Narodowym, które postanowiło, że nowa konstytucja zostanie poprzedzona deklaracją praw obywatelskich. Znalazły się w niej m.in. hasła, które do dzisiejszego dnia funkcjonują w naszej świadomości. Jedno z nich zostało chyba „zapomniane” przez rządzących niedawno w naszym kraju:
Nikt nie może być oskarżony, zatrzymany ani więziony bez podstaw prawnych określonych w ustawie i z zachowaniem form przez nią wskazanych.
Wróćmy do ostatniej dekady XVIII wieku. Warto zwrócić uwagę, że rewolucja francuska rozpoczęła się w 1789 roku, zaś Ludwik XVI i jego żona, Maria Antonina, zostali zgilotynowani 21 stycznia 1793 roku. Przez długi czas król współpracował ze Zgromadzeniem Narodowym. Czy robił tak ze strachu? Stephen Clarke zdaje się twierdzić, że nie. Paradoksem jest to, że Ludwik XVI dokładnie trzy lata przed swoją egzekucją podpisał dekret umożliwiający korzystanie z nowego urządzenia, czyli gilotyny. Ba, ponoć sam, będąc zapalonym inżynierem amatorem, brał udział w technicznym doskonaleniu urządzenia! W podsumowaniu książki autor wylicza, że w ciągu siedmiu lat na gilotynie zginęło w Paryżu niemal 3.000 osób.
Ale nie tylko król i gilotyna są „bohaterami” tej, liczącej nieco ponad siedemset stron, publikacji. Stephen Clarke przedstawia wiele innych aspektów związanych z rewolucją francuską, dochodząc do wniosku, że jednak coś poszło nie tak…
Czyni to za pomocą lekkiego pióra, dzięki czemu tę bardzo ładnie wydaną książkę czyta się znakomicie i w ten sposób lepiej poznaje się istotę rewolucji francuskiej.
Stephen Clarke, Rewolucja francuska …i co poszło nie tak
Przełożyła: Magda Witkowska
Redaktor prowadzący: Adrian Markowski
Redakcja: Joanna Popiołek
Korekta: Maciej Korbasiński, Małgorzata Denys
Opracowanie okładki wersji polskiej: Marcin Słociński
Ilustracja na okładce: Marsz na Wersal, 5 października 1789 r., rycina z epoki
Photo © CCI / Bridgeman Images
Skład i łamanie: Ewa Wójcik
Wydawca: Prószyński Media Sp. z o.o., Warszawa 2024
ISBN 978-83-8391-011-6


Hmm… skoro Brytyjczyk napisał o Francji, to może – nie antagonizując obydwu narodów – znaleźć coś o Wielkiej Brytanii? Niekoniecznie musi być to książka pochodzenia francuskiego.
I oto mam: amerykańska autorka, Caroline Elkins, napisała książkę Dziedzictwo przemocy. Historia imperium brytyjskiego. Jak doszło do tego, że imperium brytyjskie obejmowało prawie 1/4 lądów i niemal 700 milionów ludzi pod jedną flagą? Autorka monumentalnego dzieła, którego tworzenie zajęło jej 10 lat życia i wymagało pracy na 4 kontynentach, stwierdza:
Imperium brytyjskie zrodziło się z konfliktu i podobnie rzecz się ma do ładu z jego historią. Studiować ją to otwierać bramy pamięci przy użyciu klucza historycznych dociekań.
Caroline Elkins jest historyczką, profesorką Uniwersytetu Harvarda. Ukończyła Princeton, a doktorat obroniła na Harvardzie. Znana z badań nad historią kolonializmu brytyjskiego, szczególnie w Afryce. Międzynarodową sławę przyniosła jej książka Imperial Reckoning: The Untold Story of Britain’s Gulag in Kenya, za którą w 2006 roku otrzymała Nagrodę Pulitzera. Opisała w niej brutalne metody, jakie stosowało Imperium Brytyjskie wobec Kenijczyków podczas powstania Mau Mau w latach 50. XX wieku. Jej badania wywołały duże kontrowersje, zwłaszcza w Wielkiej Brytanii, ale doprowadziły też do historycznego procesu, w którym byli więźniowie otrzymali od rządu brytyjskiego odszkodowanie. Zmusiła Zachód do krytycznego spojrzenia na własną historię. W 2022 roku opublikowała drugą głośną książkę Legacy of Violence, która została przetłumaczona przez Marka Fedyszaka i jest omawiana w niniejszym artykule.
Potęga imperium brytyjskiego rośnie od XVIII wieku. Wyzysk, deportacje, kary cielesne, napaści seksualne, tortury, zabójstwa, obozy koncentracyjne, wojny. Terror. Tak wyglądała „misja cywilizacyjna”, którą wyspiarze nieśli w świat. Brytyjczycy – naród w swoich oczach wybrany – używali przemocy, by zbudować swój raj na piekle innych. W XX wieku władza imperium brytyjskiego rozciągała się na kilka kontynentów i zostawiła rany, które po 100 latach nadal będą krwawić. Jego ambicja była niepohamowana, a apetyt nieposkromiony. Imperium pożerało słabszych, okaleczało bezbronnych i rządziło bezlitośnie – w imię Ich Królewskich Mości. Napisałem to w czasie przeszłym, ale warto pamiętać, że Wielka Brytania wstąpiła do Europejskiej Wspólnoty Gospodarczej [poprzednia nazwa Wspólnoty Europejskiej – przyp. RS] dopiero w 1973 roku, kiedy to utraciła większość swoich kolonii. Natomiast EWG została powołana do życia… 1 stycznia 1958 roku.
Prawie sześćdziesiąt procent Brytyjczyków, w sondażu przeprowadzonym w roku 2014, uważało, że „imperium brytyjskie było czymś, z czego należy być dumnym”; w bliższych nam czasach ponad jedna czwarta Brytyjczyków twierdzi, że chcą powrotu imperium.
Autorka twierdzi, że wspomnienia imperium odegrały niemałą rolę w zwycięstwie brexitu. Nie jest to twierdzenie rzucone ad hoc. Caroline Elkins przerzuciła tysiące stron dokumentów – także tych skrzętnie ukrywanych, które wiele lat czekały na odnalezienie. Z chłodną precyzją prezentuje fakty, które przedstawiają nową wersję historii świata. Jestem przekonany, że w trakcie badania dokumentów doskonale poznała, niezrozumiałą dla wielu, mentalność Brytyjczyków.
Kiedy czytałem Dziedzictwo przemocy, przypominało mi się powiedzenie o mentalności Kalego ze słynnej powieści „W pustyni i w puszczy” Henryka Sienkiewicza. Byle pretekst wystarczał brytyjskim kolonizatorom, aby krwawo tłumić wszelkie próby buntu czy nawet pokornego upominania się choćby o cząstkę swoich praw. Spójrzmy choćby na okładkę. Początkowo myślałem, że widać na niej czyszczenie butów brytyjskim oficerom, co już uważam za upokarzające. Ale nie! Jest to rycina przedstawiająca akt poddania się króla Aszanti Prempeha i jego matki w 1901 roku. Królowi nakazano zdjęcie korony i sandałów, po czym musiał, wraz z matką, obejmować – na znak poddania – nogi Brytyjczykom.
Pięknie wydane Dziedzictwo przemocy przynosi wiele takich opowieści o potędze i ambicji, a zarazem o upokarzaniu i pacyfikowaniu, a w konsekwencji – o krwawym, niespłaconym do dziś, rachunku.

Caroline Elkins, Dziedzictwo przemocy. Historia imperium brytyjskiego
Tłumaczenie: Marek Fedyszak
Redaktor nabywający: Krzysztof Chaba
Opieka redakcyjna: Magdalena Kowalewska
Menadżer projektu: Marianna Starzyk
Opieka językowa: Agnieszka Mąka
Opieka promocyjna: Maciej Pietrzyk
Adiustacja: Jacek Ring
Korekta: Joanna Kłos, Izabela Cisek
Projekt okładki: Maciej Trzebecki
Zdjęcie na okładce: PHAS/Universal Images Group via Getty Images
Opracowanie przypisów końcowych i bibliografii: Kinga Kosiba
Fotoedycja: Ewelina Olaszek
Indeks: Tomasz Babnis
Mapy: Mapping Specialists
Skład i adaptacja map: Daniel Malak, Jędrzej Malak
Wydawca: Społeczny Instytut Wydawniczy Znak Sp. z o.o., Kraków 2025
ISBN 978-83-240-9064-8


Autorka wyżej omawianej książki przypuszcza, że rozległe posiadłości zamorskie Wielkiej Brytanii przechyliły szalę zwycięstwa na korzyść aliantów. Między innymi dlatego premier tego kraju znalazł się – obok prezydenta Stanów Zjednoczonych i przywódcy Związku Sowieckiego – w składzie Wielkiej Trójki.
I właśnie Wielka Trójka – Roosevelt, Stalin i Churchill – ma w 1943 roku spotkać się w Teheranie. Alianci przygotowują konferencję, zaś naziści pracują nad operacją, która może zmienić bieg historii: planują zamach na przywódców trzech mocarstw. Związane z tym mało znane wydarzenia ożywają na kartach porywającej książki Zabić Roosevelta, Stalina i Churchilla. Jak naziści planowali zamach na Wielką Trójkę. Jej autorzy, Brad Meltzer i Josh Mensch, ukazują przerażającą prawdę o morderczych zmaganiach wywiadów, podczas których ważyły się losy nie tylko przywódców sprzymierzonych państw, ale i całej Europy.
Brad Meltzer jest absolwentem Uniwersytetu w Michigan oraz Columbia Law School. Autor thrillerów, które przez wiele tygodni gościły na liście bestsellerów „New York Timesa”: Pod groźbą śmierci, Ryzykowna gra oraz Milionerzy. Przed rozpoczęciem pisania książki, przeprowadza dokładne badania w interesującej go kwestii, bo, jak twierdzi, nawet najlepsza fikcja powinna stać jedną nogą w świecie rzeczywistym. Jego specjalnością są powieści pełne napięcia, wartkiej akcji, silnie osadzone w realiach amerykańskiego świata biznesu i polityki. Dwie jego powieści już w niedługim czasie zostaną zekranizowane. Jest także gospodarzem telewizyjnych programów dokumentalnych.
Josh Mensch jest absolwentem Uniwersytetu Princeton i Szkoły Dziennikarstwa Uniwersytetu Columbia. Producent telewizyjnych programów dokumentalnych. Stworzył szeroką gamę programów historycznych, kulturalnych i dziennikarskich. Współautor kilku książek, napisanych wraz z Bradem Meltzerem, poświęconych historii Stanów Zjednoczonych.
Uważny Czytelnik książki Zabić Roosevelta, Stalina i Churchilla… powie zapewne, że przeczę tezie postawionej na początku niniejszego artykułu. Wszak autorzy są Amerykanami, a treść publikacji odzwierciedla przede wszystkim amerykański punkt widzenia. I tak, i nie! Oto bowiem już w dniu ataku Japończyków na Pearl Harbor, 7 grudnia 1941 roku, trafiamy do Wolfsschanze, czyli kwatery Adolfa Hitlera. Widzimy, jak próbuje on zdyskontować przystąpienie Japonii do II wojny światowej. Czytamy o jego osobistej obsesji na punkcie Wielkiej Trójki.
Autorzy opisują przygotowania do szczytu w Teheranie oraz przygotowania do zamachu na jego uczestników. Sytuacja nie jest linearna – zarówno pod względem czasowym, jak i geograficznym. Dzięki temu zostajemy wciągnięci w grę wywiadów, śledzimy poczynania związane z ochroną Wielkiej Trójki.
podczas szczytu w Teheranie toczyła się dodatkowa, skomplikowana rozgrywka – niezależna od tego, co działo się w sali konferencyjnej.
Brad Meltzer i Josh Mensch nie poprzestają na konferencji. Bowiem jeszcze długo po II wojnie światowej każda ze stron przedstawiała swoją wersję. Autorzy wsłuchują się w te odgłosy, analizują je. Do jakich wniosków dochodzą? Nie zdradzę tego, zachęcając do przeczytania książki. Zaręczam, że czyta się ją doskonale.

Brad Meltzer, Josh Mensch, Zabić Roosevelta, Stalina i Churchilla. Jak naziści planowali zamach na Wielką Trójkę
Przekład: Zbigniew Zawadzki
Redaktor prowadzący: Adrian Markowski
Redakcja: Joanna Popiołek
Korekta: Grażyna Nawrocka, Bożena Hulewicz
Projekt okładki: Marcin Słociński, Prószyński Media
Zdjęcia na okładce: © akg-images/EAST NEWS
Skład i łamanie: Ewa Wójcik
Wydawca: Prószyński Media Sp. z o.o., Warszawa 2025
ISBN 978-83-8391-071-0


Skoro zrobiłem odstępstwo od zasady, że wydarzenia z danego kraju opisuje obcokrajowiec, to idę dalej. Tym bardziej, że kolejna książka dotyczy Polaków. Nosi ona tytuł Krew i popiół. Polscy żołnierze Napoleona. Jak zobaczyłem tę książkę, pomyślałem, że tytuł nie jest przypadkowy. I tak jest w istocie: w rozdziale Zamiast wstępu. Szwoleżerska błyskawica autor, Piotr Korczyński, przyznaje, że świadomie nawiązuje do świetnych „Popiołów” Stefana Żeromskiego oraz znakomitego filmu Andrzeja Wajdy pod tym samym tytułem [nawiasem, 25 września 2025 roku minie sześćdziesiąt lat od premiery tego filmu – przyp. RS]. Nie ukrywa on również swojej fascynacji Napoleonem Bonaparte. Tym bardziej, że cesarz Francuzów mawiał:
Niemożliwe? Nie znam takiego słowa. Nic nie jest niemożliwe dla moich Polaków!
Piotr Korczyński jest absolwentem historii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Zawodowo zajmuje się dziennikarstwem. Jest również grafikiem. Ma niezwykle szeroki zakres zainteresowań: od historii wojskowości, poprzez historię społeczną XIX i XX wieku, do historii sztuki. Był redaktorem oddziału Krakowskiego Zakładu Narodowego im. Ossolińskich. Regularnie publikuje w licznych czasopismach, wśród których m.in. są: „Polityka”, „Polska Zbrojna” „Ale historia”, „Focus”, „Historia” oraz „Newsweek. Historia”. Obecnie jest redaktorem naukowym, a także autorem tekstów i wielu publikacji, wydawanych przez Wojskowy Instytut Wydawniczy w Warszawie. Spod jego pióra wyszły m.in.: Dla ojczyzny ratowania, Dawno temu na Dzikim Zachodzie, Przeżyłem wojnę. Ostatni żołnierze, Wojownicy. Żołnierze i śmierć, Elitarne jednostki specjalne Wojska Polskiego 1939-45, Dzika dywizja. Historia Czerwonych Beretów oraz Piętnaście sekund. Żołnierze polscy na froncie wschodnim. Tę ostatnią publikację prezentowałem na stronie www.pisarze.pl (zob. https://pisarze.pl/2023/04/04/roman-soroczynski-szli-ze-wschodu/).
Piotr Korczyński nie jest odosobniony w swojej fascynacji Napoleonem Bonaparte. Wszak w pieśni z 1797 roku, Mazurku Dąbrowskiego, który od 26 lutego 1927 r. jest oficjalnym hymnem państwowym Rzeczypospolitej Polskiej, śpiewamy:
Dał nam przykład Bonaparte, jak zwyciężać mamy!
220 lat temu zwyciężył pod Austerlitz. 210 lat temu przegrał pod Waterloo. Pierwsza z tych bitew uczyniła go bogiem wojny. Druga odebrała mu władzę, lecz unieśmiertelniła jego legendę. Najwierniejsi z wiernych – Polacy, stali u jego boku w chwilach triumfów i klęsk. Do końca lojalni wobec człowieka, który obiecywał im odzyskanie ojczyzny.
Piotr Korczyński przyjął niezwykle ciekawą formę książki Krew i popiół. Polscy żołnierze Napoleona: sięga po relacje i wspomnienia wiarusów i po raz pierwszy, z ich perspektywy, opowiada niezwykłą historię wojen napoleońskich. Siedmiu napoleońskich oficerów, wraz z obsługującym ich karczmarzem – starym wiarusem, dzieli się…
… refleksjami ze swej służby wojskowej nie tylko pod rozkazami księcia Józefa czy cesarza Napoleona, lecz także generałów Tadeusza Kościuszki lub Jana Henryka Dąbrowskiego i innych wodzów.
Sprawdziłem: każdy z nich jest człowiekiem z krwi i kości, upamiętnionym w historii Polski i nie tylko! Nam, zwykłym zjadaczom chleba, chyba najbardziej znany jest Aleksander Fredro. Tak, ten znakomity komediopisarz też służył w armii napoleońskiej! Piotr Korczyński oparł opowieści tych oficerów na ich pamiętnikach lub na źródłach, w których wspominano o nich. Oczywiście, wspomnienia są uzupełnione komentarzem historycznym, co absolutnie nie umniejsza ich rangi. Są one niezwykłe, a na ich podstawie można by nakręcić niejeden film czy serial.
Oficerowie ci mają też do spełnienia misję, podczas której zatrzymali się na noc w knajpie Fugla – stąd wynikają kolejne rozdziały tej książki, które sięgają drugiej wojny światowej i dalej – lat sześćdziesiątych XX wieku oraz współczesności. (…) … jest to opowieść nie linearna, lecz żonglująca wydarzeniami, pełna dygresji do przeszłości i przyszłości.
Piotr Korczyński zastosował jeszcze jeden ciekawy zabieg: zamiast zakończenia czy posłowia opublikował wywiad z wybitnym napoleonistą, prof. Dariuszem Nawrotem. Krew i popiół. Polscy żołnierze Napoleona to głos tych, którzy ponad dwieście lat temu stali z Napoleonem ramię w ramię, byli jego prawdziwymi żołnierzami. Ta, pięknie oprawiona i ilustrowana, książka niesamowicie wciągnęła mnie i gorąco ją polecam.

Piotr Korczyński, Krew i popiół. Polscy żołnierze Napoleona
Redaktor inicjujący: Krzysztof Chaba
Opieka redakcyjna: Urszula Ilnicka-Gębarowska
Opieka promocyjna: Maciej Pietrzyk
Adiustacja: Witold Kowalczyk
Korekta: Anna Piechota, Joanna Kłos
Projekt okładki: Marcin Słociński / monikaimarcin.com
Ilustracja na okładce: Piotr Korczyński
Wybór ilustracji: Piotr Korczyński
Indeks: Piotr Korczyński, Tomasz Babnis
Opracowanie typograficzne i łamanie: Witold Kowalczyk
Wydawca: Społeczny Instytut Wydawniczy Znak Sp. z o.o., Kraków 2025
ISBN 978-83-8367-856-6


Roman Soroczyński
20.07.2025 r., Warszawa

Poprzedni artykułKrystyna Habrat – Dwa Michały
Następny artykułTadej Karabowicz – Światła na wodzie

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę wprowadź nazwisko