Tom wierszy poetki Jolanty Marii Dzienis (pseudonim literacki Ismogena) „W cieniu słów” (Ruda Śląska 2022) to osobista opowieść poetycka zawarta na 138 stronicach. Sens utworów wyznacza ich treść utkana w sposób natchniony i powierzony wrażliwemu czytelnikowi. A z drugiej strony jest to spójny tom poetycki połączony filozoficznym motywem metafor, tematów i nastrojów. W pewnym sensie utwory zestawione są chronologicznie, ukazując refleksję autorską wobec świata i własnej tożsamości twórczej.
W tomie poetyckim Jolanta Maria Dzienis próbuje wyjaśnić sens istnienia swojej twórczości oraz opisać naturę rzeczywistości widzialnej językiem poezji. Obejmuje zatem zarówno fundamentalne zagadnienia osobiste, jak i praktyczne refleksje nad ludzkim losem. Poetka zawarła więc w strukturze zbioru nie tylko myślenie mityczne, ale także nierozerwalny dialog z żywym doświadczeniem literackim. Poprzez metafory autorka stawia pytania o sens istnienia, prywatność, śmierć czy naturę wszechświata. Tak pojemna treść tomu poetyckiego staje się namysłem nad rzeczywistością i jej egzystencjalną strukturą.
Tom wierszy Jolanty Marii Dzienis posiada rozdziały, a umieszczone w nim ilustracje Marka Wacława Judyckiego dopowiadają graficzną historię struktury książki poetyckiej. We współczesnej poezji taki stan graficzno-treściowy odpowiada na wiele pytań analitycznych. Tom poetki otwiera autorski wstęp „Poprzez Krainę Słów” – gdzie każde słowo pisane jest z wielkiej litery oraz notka o przyjaciołach życia Jolanty Marii Dzienis – Barbarze i Adamie Podgórskich o symbolicznym tytule „Wspomnienie o Adamie Podgórskim”. Obie krótkie formy prozatorskie łączą się z poezją i tworzą nierozerwalny dialog serca i natchnienia.
W tomie poetyckim Jolanty Marii Dzienis wiersze tworzą krąg osobisty, a ich tematyka świadomie nawiązuje do krągłego roku obrzędowego, poprzez który poetka odzwierciedla harmonijne zjednoczenie człowieka z przyrodą i porami roku. Z kolei motywy osobiste dotyczą wewnętrznego przeżywania dat, świąt i uczuć widzianych z potrzeby serca. Takim głębokim przykładem może być utwór „A ta moja ziemia…” w którym autorka zastanawia się nad sensem darowanej przez los podlaskiej ziemi:
Po ziemi podlaskiej trzeba chodzić boso
Dłońmi muskać chmury wplątane we włosy
Łowić woń powietrza w nozdrza rozszerzone
Pieśni rzewne śpiewać z miłości zrodzone
Nad podlaską ziemią marzenia szybują
Razem z motylami baśń o życiu snując
Z pszczołami zbierają pyłek pracowicie
Z maków rozsypanych w chlebodajnym życie
Na ziemi podlaskiej szumią bujne puszcze
I rwące strumienie niepokornie pluszczą
Na łąkach złociście plenią się nawłocie
Wśród których żab szuka laskonogi bociek
I tę moją ziemię obdarzyłam szczerze
Uczuciem, jakiego nie potrafię zmierzyć
Za nią dzięki składam w modlitwach do Boga
Wszędzie, gdzie mnie wiedzie życia kręta droga
(Utwór „A ta moja ziemia…”, s. 10)
W utworze odczuwalne jest istnienie prywatnych czterech stron świata i ich filozoficzna głębia. Tutaj „Na ziemi podlaskiej szumią bujne puszcze / I rwące strumienie niepokornie pluszczą”. A więc mówiąc językiem egzegezy biblijnej, czyli w dosłownym odczytaniu symbolicznego sensu – tutaj na „obdarzonej szczorym / Uczuciem” ziemi, nic się nie dzieje oprócz wieczności, chociaż mijają dni, tygodnie, miesiące i lata.
Utwór „A ta moja ziemia…” koresponduje z wierszem „Mirabelki”, który jest jakby przedłużeniem tematu sakralizacji ziemi rodzinnej, małej ojczyzny oraz egzegezy biblijnej, że dzieło literackie posiada metaforyczny sens:
Tuż obok parkingu, w zakątku niewielkim
Rosły od lat wielu smukłe mirabelki
Gdy słońce wiosenne ogrzało świat cały
Śnieżnymi sukniami wdzięcznie czarowały
Latem cień dawały od skwaru schronienie
Jesienią śliweczki sypały na ziemię
Przyjaźnią zieloną obdarzały szczodrze
Codziennie witały mnie szmerem gałązek
Uśmiech im serdeczny co ranka rzucałam
Kiedy na nie z okna ciepło spoglądałam
Aż dziś coś się stało serce drży do teraz
Pojawił się człowiek z piłą i siekierą
Zamordował drzewka bez mrugnięcia okiem
Obryzgany krwawo ich żywicznym sokiem
Zostawił za sobą bolesny pił skowyt
Tak uczcił brutalnie Dzień Ziemi… Światowy
(Utwór „Mirabelki”, s. 34)
Świat widziany z perspektywy utworu „Mirabelki” dzieje się w zaciszu pamięci o mirabelkach, które rosły przy parkingu na skraju zielonego zakątka i zostały zniszczone przez człowieka: „Aż dziś coś się stało serce drży do teraz / Pojawił się człowiek z piłą i siekierą // Zamordował drzewka bez mrugnięcia okiem / Obryzgany krwawo ich żywicznym sokiem”. Poetka mówi, że świat zbudowany jest z przeciwności, z jednej strony wrażliwość, a z drugiej bezduszność wobec drzew, które miały ważną funkcję egzegezy. Bowiem ten zakątek autorka widziała swoimi wrażliwymi oczyma. Stąd alegorie oraz oryginalne przesłanie tekstu należy rozumieć jako stan zranionej duszy, wobec brutalności.
W tomie poetyckim, zwraca uwagę przesłanie zawarte w utworze „Na Nowy Rok”. Jolanta Maria Dzienis mówi w nim o wiecznym powrocie cykliczności czasu. Przełom roku to mikrokosmos idei, w której porzucamy stary cykl i wchodzimy w nowy, odradzający się – jako ład cykliczności nowego czasu. W utworze poetki ma on metaforyczne podglebie – zostaje pokonany rozpad starego roku, a wyznaczony jest nowy rytm darowanego czasu:
Noworoczne życzenia przesyłam dziś w darze
Składam je o północy, jak obyczaj każe,
A gdyby nie kazał, też bym je złożyła,
Gdyż jestem dobrze wychowana, grzeczna oraz miła!
Spełnienia tego, co Ci się wyśniło
Wszystkiego po trochu, by się nie nużyło
Odrobinę miłości i szczyptę przyjaźni,
Ferajny złożonej z ludzi z wyobraźnią
Bez ograniczeń zdrowia w każdej życia chwili,
I żeby starzy znajomi Ci się nie znudzili…
Nie wiem, co by tu jeszcze, przecież snów Twych nie znam
Ale że spełnią się wkrótce, tego jestem pewna!
Teraz wznoszę kielich, rżnięty, kryształowy,
Wypełniony szampana blaskiem księżycowym.
Wychylam go do dna, sycąc wszystkie zmysły,
Szepcząc cichutko życzenia, by magia nie prysła!
(Utwór „Na Nowy Rok”, s.104)
W utworze „Na Nowy Rok” Jolanta Maria Dzienis, uwypukla ważność samej daty w którą wkracza Nowy Rok. To czas kończących się zadań i początek nowych planów na przyszłość. To także w sensie filozoficznym archetyp „wiecznego powrotu”, w którym człowiek symbolicznie przekracza próg między skończoną przeszłością a otwartą przyszłością. Parafrazując Martina Heideggera – czas kalendarzowy to linearna miara naszej skończoności. Nowy Rok przypomina o upływie czasu (tempus fugit), skłaniając do refleksji nad autentycznością własnego istnienia i sensem podejmowanych działań.
Z wierszem „Na Nowy Rok”, (w sensie filozoficznym) koresponduje utwór „Na czterdziestu męczenników”, będący w zbiorze wierszy poetki ważnym przyczynkiem do rozważań natury medytacyjnej. W utworze pojawia się opis święta o męczennikach, ale treść wiersza ma szersze znaczenie poznawcze. Czterdziestu męczenników to grupa rzymskich legionistów z elitarnego legionu XII Fulminata, którzy w 320 roku zginęli w Sebaście (obecne Sivas w Turcji). Skazano ich na zamarznięcie w lodowatej wodzie za odmowę wyrzeczenia się wiary chrześcijańskiej i złożenia ofiary pogańskim bogom.
Dzisiaj, gdy nadeszło święto
Męczenników aż czterdziestu
O mężczyznach mam pamiętać
Co wciąż łakną miłych gestów?
Szybko składam więc życzenia
Nim się ranek zdążył zbudzić
Bo osłabną ze znużenia
Albo zaczną się tym nudzić!
Dużo zdrowia i rozgłosu
Pomyślności oraz krzepy
Z działań pieniężnych kokosów
Dobrze jest, niech będzie lepiej!
Miłości więcej nie trzeba
Każdy facet sam się kocha
Przyjaciół, gdy ich potrzeba
Tak jak w strąku ziarnek grochu!
Sto lat także im zanucę
W górę wzniosę kufel piwa
Czym żadnego nie zasmucę
Niech nam żyją! Wiwat! Wiwat!
(Utwór „Na czterdziestu męczenników”, s. 111)
Wspomnienie liturgiczne czterdziestu męczenników przypada na 10 marca. Z tą datą w Polsce tradycyjnie wiąże się również nieoficjalne święto – Dzień Mężczyzny. Stąd utwór poetki składa się z dwóch emocjonalnych części i jego treść dobrze koreluje z przeszłością i teraźniejszością. Dlatego druga część utworu odnosi się do Dnia Mężczyzny: „Niech nam żyją! Wiwat! Wiwat!”.
W tomie poetyckim jest cały szereg utworów nasyconych refleksją autorską wobec świata i własnej tożsamości. Nie sposób mówić o nich bez emocji. Bowiem wyznaczają one patrzenie na poezję Jolanty Marii Dzienis, z wielu perspektyw. W sensie poetyckim utwory te posiadają osobiste konotacje, zwłaszcza w rozdziałach „W zaklętym kręgu codzienności”, czy „W białej krainie słów”. Ale są także wiersze nawiązujące do okolicznościowej mowy wiązanej, w której Ismogena pragnie podkreślić swój związek ze światem – to jej „Przekomarzanki”, jako dialog z poetą Wojciechem Więckowskim (s. 128-133). Dają one dobrą aurę ciągłego odkrywania i świeżości wierszy poetki, mimo faktu, że tomik ukazał się w 2022 roku.
Jolanta Maria Dzienis „W cieniu słów”, redakcja Barbara i Adam Podgórscy; ilustracje: Marek Wacław Judycki. Wydawca: Polski Związek Filatelistów. Zarząd Oddziału Ruda Śląska : wydano nakładem autorki, Ruda Śląska 2022, 138 stron. ISBN: 978-83-929285-4-6





