Dojrzałość
Wszyscy bardziej punktualni niż zwykle. I podekscytowani.
Dzisiaj matura i każdy z czarnym długopisem. I z numerkiem w lewej ręce.
Każdy ma swoje miejsce. I swoje luki w wiedzy. Albo w pamięci.
Za oknem pachnie kasztanami. Tulipany wciąż pięknie kwitną.
Kos nuci radosną melodię.
To za oknem. A tu drżenie rąk i naklejki z kodami.
Ruszyli. Za sto siedemdziesiąt minut będę dojrzali.
Poczują kasztany. Zobaczą tulipany. Usłyszą kosa.
***
Weź ten stary
kredens dębowy krzesła
i zegar który dostaliśmy w ślubnym prezencie
tylko nie zabieraj naszych kolacji śmiechów
i wspomnień
zniknie stąd ta szafa
twoje ubrania teraz tak bolą
i kanapa na której siedzieliśmy
i wszystkie miejsca
w których było nam tak dobrze
pozbyłem się już wielu
niepotrzebnych rzeczy
Ciebie nie mogę
***
Wyobraź sobie kolację w czasie
której nic nie musisz mówić
Siedzisz w milczeniu uśmiechasz się
Rozkoszujesz się kalamarami po azjatycku
schabem z śliwkami i zupą gruszkową z imbirem
Kieliszkiem czerwonego Bordeaux białego Sauvignon Blanc
Między nami ściana tak delikatna
że wszystko słychać
Początkowo to krępujące
Nie patrzę Ci w twarz i miło się gada
Przypominamy wówczas niewidomych stroicieli fortepianów
Tracąc wzrok wyostrzamy inne zmysły
Mówienie nie pozwala nam się cieszyć
***
To bardzo wyjątkowy obraz
nienamalowany
dusza w kolorowych kokardach
drewniane chodaki
i stopy w morskich falach głębokiego szafiru
pomarańczowe całusy
na tylnym siedzeniu śmiech
i tyle świetlistych marzeń
jesteś i odlatujesz
na dywanie tulipanów strużka łez
zawsze będę Cię wspominał na głos
byś nie umarła dwa razy
Tramwaj
Głaskała się po brzuchu. Jaki będzie gdy się urodzi ?
Trzymał dumnie pomarańczowy rower. Musiał być nowy. Miałem kiedyś taką Ukrainę.
Na tamte czasy super. Oby się te dobre wróciły.
Zbyt głośno relacjonowała swoje zakupy. Nie wiem jak osoba z drugiej strony telefonu.
My mieliśmy dość wydanych pieniędzy.
Z śmiechem zaglądały sobie przez ramię do komórek. Dobrze słyszeć radosnych.
Są jak rosa o zmierzchu gdy słońce morduje.
Spoglądała w dal. Zamyślona, smutna. Ten rumor jej nie wybijał. Ja też przestałem ją prześwietlać.
I staruszka w pas pochylona z ciężkimi zakupami.
Kto ją puścił samą ?
Możliwe, że mąż z cmentarza a dzieci z emigracji.
Lubię maki
Wśród tej czerwieni wzywającej z daleka
dywanu stąpnięć kruchej
naszej ziemi
oko zachwycone
majestatyczną prostotą
ta bliskość kwiatów łodyg i korzeni
***
Płatki brzozy świdrują na wietrze
lekko odchylona tuja brabant salutuje
kosmyki traw zielonych
i rzeźwiący podmuch
Żonkile żółkną dalej
koloryzują się sąsiadki tulipany
irys dalej fioletowy
i my świdrujemy salutujemy
bywamy zieloni
koloryzujemy i żółkniemy
fioletem okrywamy koniec
***
Karta pamięci zapełniona. Już nie zmieszczę żadnego zdjęcia.
Dotykam wyświetlacza by najbliższych zobaczyć.
Długopis wypisał się. Nie mam teraz nowego.
Nie ma już miejsca na żaden wpis. Ten był ostatni.
Zeszyt zapisany do końca. Do ostatniej strony. I pamiętnik.
Drzwi zatrzaśnięto mi przed nosem. Furtka na klucz.
I ten napis. Uwaga zły pies.
A gospodarz jeszcze gorszy.
***
Zostawiasz na talerzu przyjaciół
mniej myśli zjadłaś
podenerwowana
niewiadoma przyszłości
za to do spodu
wylizujesz lepsze jutro
pieczołowicie
wszystko do ostatka
***
Może nie lubisz jak ktoś
siada na Twoim brązowym krześle
Wkłada Twoje skórzane pantofle
czyta wiadomości z Kuriera
którego zaprenumerowałeś
Potem spaceruje po Twoim domu
chce pomalować ściany na beżowo
na kolor którego nie znosisz
Zmienia powoli Twoje przyzwyczajenia
Fotel na którym chętnie drzemałeś
zwyczajnie znika z domu
Kuchnia już nie jest wyspą
a wanna w nowej łazience
już nie jest morzem
Przed kilkoma miesiącami
nie brałeś tego pod uwagę
A teraz wszystko widzisz
w równoległym świetle
***
Tyle zła – trzeszczę w środku
jak drzewo kora pień gałęzie
nie chyboczę nie panikuję
korzenie zanurzam w źródle
***
Z ogrodu mojej mamy
herbaciany zapach
wspomnień delikatnych róż
żółtych czerwonych
białych
ich
płatki drgają
na dumnych łodygach
kolce i zieleń
***
Nie spotkali się w pociągu
ani na targu z zapachem pomarańczy
na wyciągnięcie ręki molo
tu ich spojrzenia dotarły
Nic nie wiedzieli o sobie
bo nic się nie wie o nieznajomych
ale uśmiech ich oczarował
i pierwsze słowa
Możemy
I choć nie możemy
być razem
kochać się wierszami
zawsze
***
Kraj z którego pochodzisz
słynie z chmur i jaśminu
Chmury zapewni nam krakowskie niebo
a jaśmin przyniosę z bukietem kwiatów
Nie żegnam się
Od kiedy się spotkaliśmy
wciąż mam cię przed oczami
***
Spakowała walizkę
ledwo zamek dopięła
upchnęła kolanami
udało się nic nie uwiera
Wyjeżdża za dwa miesiące
jest już gotowa
Bilet Wizz air kupiony
by uwolnić się od deszczu złudzeń
które zjadała z każdym
śniadaniem lepszego jutra
Nic tu się nie wydarzyło
mega różowego na tyle
by miała zostać dalej
i nadal z nadzieją
Pięć lat to sporo ale za krótko
by odkryć swój kraj
za granicą
Za mojego życia
Poszedłem na spacer
po swoim osiedlu
chciałem zaczerpnąć
świeżego powietrza
Na tablicy przy sklepie
już z daleka
dojrzałem świeżą klepsydrę
Nie wierzę swym oczom
czy to mi się zdaje
tchu mi brakuje
I tu, i w innych miejscach
wisi mój nekrolog
Namiętność ponad tytułami
W Alcobaca książę Pedro wziął hiszpańską dwórkę za żonę i kochankę.
Urodziła mu dzieci. Byli szczęśliwi.
Ojciec król Alfons nie zdzierżył tego.
Wynajął płatnego zabójcę.
Pozbawili Ines życia.
Dwór odetchnął z ulgą.
Nie będzie plamy na honorze dynastii.
Syn poczekał dwa lata. Ból był nie do wytrzymania.
Ojciec umarł. Nareszcie. Nigdy nie przypuszał, że tego będzie mu życzył.
Wydobył ukochaną z grobu.
Ubrał w najlepsze szaty i najdroższą biżuterię
I wszystkich dworzan ustawił w kolejce.
By całowali rozpadającą się dłoń trupa.
Skoro żywej nie chcieli.
Potem kazał się pochować naprzeciwko ukochanej.
Aby gdy zmartwychwstaną
od razu wpadli w swe ramiona
—
Bernard Łach
Od 2008 roku z przerwami publikuje na portalach poezja-polska.pl, publixo.com. i emultipoetry.eu. Od 2018 roku członek Grupy Literackiej Sylaba, i grupy Peron Literacki. Członek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich Odział Kraków od 2023 https://www.sppkrakow.pl/bernard-lach/,
W 2004 wydał monografię klubową z okazji Jubileuszu 50 lat istnienia K.S. Grębałowianka.
W 2021 tomik wierszy „Psalmiki” wydany przez Krakowską Bibliotekę Młodych Stowarzyszenia Pisarzy Polskich.
W 2022 tomik wierszy „Unosi się” wydany przez Krakowską Bibliotekę Młodych Stowarzyszenia Pisarzy Polskich.





