Nocą jej łóżko
Staje się wyrkiem
Skleconym z brzozy
I wiązki siana
Przy domu świerki
Szumią pieśń tajgi
Nie pozwalają
Zasnąć do świtu
Wszystko powraca
Wciąż obce dłonie
Bezczeszczą ciało
Spuchnięte wargi
Słone od krwi
To nieprawda
Że to było
To wciąż jest
Jej polska Syberia
Trwa





