Podwójne urodziny
dziś Maksym pewnie nakarmiłby kota
urodzinową konserwą
napisał wiersz na okoliczność
wypiłby może i uroczyściej zakąsił –
to się nie wydarzy – wydarzą się inne poezje,
bardziej rude koty przemykać będą
pod blaszanymi księżycami w okopach piwnic
dzisiaj urodził się mój wnuk,
może ktoś przetłumaczy na szwedzki rozbrojone wiersze
może mój wnuk ich kiedyś zupełnie nie zrozumie
daj Boże
Zabawy małe i duże
roczny chłopczyk układa klocki – niewprawnymi rączkami nanizuje kółka na plastikowy kijek,
nie trzyma się zasad, które zapisano w instrukcji
małe na duże, potem największe albo średnie,
daleko od idealnej piramidy –
zdejmuje, nakłada, nakłada, potem znów zdejmuje,
uparcie i z namysłem
duzi chłopcy mają większą wprawę – układają klocki świata,
nabijają na pal polityki, tylko szybciej,
z większym hukiem
i błyskiem
zasad nie ma
Według Lenicy
Urojenia 1
nocą zamienia się we fletnię pana
żebra przebijają skórę
mnożą się
za dnia bezkształtny kokon z człowiekiem oplątanym, opętanym –
w ciemnościach wielożebrowy instrument boga
nie wie którego- jeszcze mu nie ujawnił swego imienia-
wie, że muzyka, którą się staje będzie hymnem, burzą i wezwaniem –
gdy wybrzmi coś nadejdzie, albo coś się skończy
apokalipsa
tylko, czy apokalipsę może ogłosić dźwięk fletni?
na razie pilnie ćwiczy dźwięki wyższe i niskie, ociera się o ściany, tarza po podłodze
w gołębim błękicie na skraju dnia owija się na nowo w normalność
trójkątów
Urojenia 3
w pudełku pełnym piasku trzyma kości
znalezione w kubłach; kostki kurczaka, wołowe piszczele, świńskie łopatki
przynosi do domu rozwleczone przez drapieżniki kości saren, lekkie powietrzem kręgosłupy gołębi
gotuje dokładnie, suszy
wczoraj po raz pierwszy od dawna był szczęśliwy
trofeum – drobna czaszka wróbla bielała do niego w rudej trawie
rozpoznał, że jest bogiem
jeszcze nie wie którym, nie ustalił swojego imienia, nikomu go nie zdradził
nawet gdy z balkonu nauczał
nie-wiernych
rozumie, że być bogiem najprawdziwszym to stworzyć własną Istotę
dlatego właśnie dzień po dniu preparuje, wygładza, składa
kiedyś, na pewno w południe, tchnie życie w kościany konstrukt
potem być może poszuka odpowiedniego żebra
posadzi drzewa, zbuduje dom, zamieszka w sadzie
jak każdy porządny bóg





