Strona główna Rok 2025 Nr 582 Małgorzata Borzeszkowska-Bojke – wiersze

Małgorzata Borzeszkowska-Bojke – wiersze

0
109
Filip Wrocławski
Filip Wrocławski

Podwójne urodziny 

dziś Maksym pewnie nakarmiłby kota
urodzinową konserwą
napisał wiersz na okoliczność 
wypiłby może i uroczyściej zakąsił –
to się nie wydarzy – wydarzą się inne poezje,
bardziej rude koty przemykać będą
pod blaszanymi księżycami w okopach piwnic

dzisiaj urodził się mój wnuk, 
może ktoś przetłumaczy na szwedzki rozbrojone wiersze
może mój wnuk ich kiedyś zupełnie nie zrozumie
daj Boże


Zabawy małe i duże

roczny chłopczyk układa klocki – niewprawnymi rączkami nanizuje kółka na plastikowy kijek,
nie trzyma się zasad, które zapisano w instrukcji 
małe na duże, potem największe albo średnie,
daleko od idealnej piramidy –
zdejmuje, nakłada, nakłada, potem znów zdejmuje,
uparcie i z namysłem 

duzi chłopcy mają większą wprawę – układają klocki świata,
nabijają na pal polityki, tylko szybciej, 
z większym hukiem
i błyskiem 
zasad nie ma

Według Lenicy

Urojenia 1

nocą zamienia się we fletnię pana 
żebra przebijają skórę
mnożą się
za dnia bezkształtny kokon z człowiekiem oplątanym, opętanym –
w ciemnościach wielożebrowy instrument boga
nie wie którego- jeszcze mu nie ujawnił swego imienia-
wie, że muzyka, którą    się staje będzie  hymnem, burzą i wezwaniem –
gdy wybrzmi coś nadejdzie, albo coś się skończy

apokalipsa

tylko, czy apokalipsę może ogłosić dźwięk fletni? 

na razie pilnie ćwiczy dźwięki wyższe i niskie, ociera się o ściany, tarza po podłodze

w gołębim błękicie na skraju dnia owija się na nowo w normalność
trójkątów


Urojenia 3

w pudełku pełnym piasku trzyma kości
znalezione w kubłach; kostki kurczaka, wołowe piszczele, świńskie łopatki
przynosi do domu rozwleczone przez drapieżniki kości saren, lekkie powietrzem kręgosłupy gołębi

gotuje dokładnie, suszy

wczoraj po raz pierwszy od dawna był szczęśliwy
trofeum – drobna czaszka wróbla bielała do niego w rudej trawie

rozpoznał,  że jest bogiem
jeszcze nie wie którym,  nie ustalił swojego imienia, nikomu go nie zdradził
nawet gdy z balkonu nauczał 
nie-wiernych 

rozumie, że  być bogiem najprawdziwszym to stworzyć własną Istotę

dlatego właśnie dzień po dniu preparuje, wygładza, składa

kiedyś, na pewno w południe, tchnie życie w kościany konstrukt
potem być może poszuka  odpowiedniego żebra

posadzi drzewa, zbuduje dom, zamieszka w sadzie
jak każdy porządny bóg

Poprzedni artykułBernard Łach – wiersze
Następny artykułTomasz Hrynacz – wiersze

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę wprowadź nazwisko