Czas czekania
Ponownie chmury krwi demonstrują na niebie
już tyle razy umierałeś wśród nich
rodziłeś się potokami szaleństw
a mimo to nadal twoja podróż nie przeszkadza nikomu
zatem uczyń gest jakiś
otwórz źrenice
tak jak otwiera się starym wytrychem skrzypiące drzwi
do czyichś zupełnie zapomnianych snów
być może jesteś tam wśród licznych szczegółów rekwizytów
w starym magazynie na przedmieściu trwogi i zwątpień
– to jest ten nowy dzień
w którym ktoś ci podpowiada z środka wyobraźni
– tak
zgodzisz się zupełnie obojętny z śladami łez na policzkach
wciąż umieramy w każdym ruchu dłoni
niecierpliwym wykrzywianiu warg
rzeczach codziennych
ale w tym czasie zamknięta rzeka w naszych ciałach
nasiąka wzruszeniem czasem miłością
w upalne dni nadal odwiedzają nas
okrutnie białe obszary śniegu






