Strona główna Felietony Ludmiła Janusewicz – O stylach miłości w epokach

Ludmiła Janusewicz – O stylach miłości w epokach

0
112


Każda epoka w historii kultury tworzyła własny styl nie tylko w literaturze, malarstwie czy modzie, również w uczuciach i miłości.
W romantyzmie jest to czas płomiennej, wybuchowej młodości szafującej energią w tym kierunku. Wystarczy zapoznać się z biografiami pisarzy tego okresu, aby stwierdzić, że geniusz ich płodził z równą łatwością wiersze, jak i nieślubne dzieci, zaś żeby zliczyć wszystkie muzy, trzeba by prowadzić, jak Puszkin, skrupulatny rejestr.
Jednak gdy zasiadali nad arkuszem papieru z gęsim piórem zanurzonym w inkauście, wychodzili im inni bohaterowie, niż w życiu. Miłość będąca treścią utworów romantycznych jest jeszcze nie skonsumowana, stąd wiele przysiąg i wyrzeczeń, na próżno by szukać fizjologii, takiej np. jak w „Romeo i Julii” Szekspira, gdzie Julia nie może doczekać się nocy poślubnej. Poeta romantyczny stara się za wszelką cenę, by do tej nocy nie doszło. Fredro potem pokpiwał z tego typu miłości stwarzając w „Ślubach panieńskich” postać Albina.Puszkin tak skutecznie realizujący swoje podboje miłosne, stworzył poemat o nie zrealizowanych amorach w „Eugeniuszu Onieginie”. Tam otóż, pomijając poboczne wątki, prowincjuszka Tatiana zakochuje się w eleganckim uwodzicielu, bywalcu salonów petersburskich, Onieginie, który po śmierci stryja osiadł w odziedziczonym majątku sąsiadującym z jej majątkiem, i wyznaje swoją miłość: „byłabym wierną żoną i wzorem cnoty macierzyńskiej” wprost proponując mu małżeństwo. Oniegin odrzuca ofertę, po ojcowsku prawie przekonując ją, że nie raz jeszcze się zakocha. Po kilku latach podróży po świecie, wraca do Petersburga i spotyka całkowicie zmienioną Tatianę – z naiwnej panienki ze wsi, przemieniła się w piękną damę, żonę bogatego księcia. On wprost cierpi z namiętności i zabiega o jej względy, ale teraz ona go odrzuca.
Ten schemat historii miłosnej dużo później wykpił Tadeusz Boy -Żeleński w „Słówkach”: „Z tym największy jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz”.

Do XIX wieku świat w literaturze był określony: miał swój początek, środek i koniec. Początek XX wieku stanowił okres, w którym jednośćuznanych dotąd zasad i wielkości uległa rozbiciu. Dotyczyło to zarówno atomów, jak ludzkich emocji i sposobu narracji.
Tego wyłomu w literaturze dokonał Marcel Proust w 1913 roku w pierwszej części cyklu „W stronę Swanna” w historii związku Karola Swanna i Odety de Crecy rozbijając naturalny zdawałoby się porządek zjawisk, odkrywając ich nowe związki i połączenia. Procesy narodzin, trwania i obumierania miłości toczą się w sposób, który podważa starą wiedzę o tym uczuciu i ujawnia jego nie znane dotąd mikroskładniki, podobnie jak osiągnięcia z zakresu fizyki i chemii ujawniające nie zbadane dotąd możliwości materii.
Geniusz obserwacji Prousta rozkłada miłość na czynniki pierwsze wprawiając je w ustawiczne drgania i przeobrażenia cząstek, świat uczuciowy znajduje się w ciągłym ruchu, jest dialektyczny.
Związek ten powinien się wykluczać. Swann jest wybitnym znawcą sztuki bywającym w najwyższych elitach Paryża, Odeta sprzedaną prawie dzieckiem przez własną matkę bogatemu sponsorowi, mieszkanką domów publicznych. Mimo, że oboje wywarli na sobie wrażenie, odbywa się między nimi koncert obojętności – gdy on jest nią zainteresowany, ona jest chłodna, i na odwrót. A kiedy po latach tych wyrafinowanych udręk miłość Swanna wygasła – dochodzi do małżeństwa.

W początkach dwudziestego wieku miłość staje się nie tylko historią miłosną, to w gruncie rzeczy inne słowo na określenie życia, choć miłość to zakłócenie normalnych procesów biologicznych, choroba, spalanie się, odsłanianie najgłębszych tajemnic.
To wszystko przyniosła na świat para z „Czarodziejskiej góry” noblisty z 1924 roku Tomasza Manna: Hans Castorp i Kławdia Chauchat. Historia ich miłości jest dziwna, jak i dziwne są wydarzenia tam rozgrywające. Nigdzie dotąd nie ujawniło się owo czarodziejstwo literatury, sprawiające, że zwykłe czynności, takie jak obiad, mierzenie temperatury, przyjazd lub odjazd – stają się nieomal magicznymi znakami spraw wyższych. Hans Castorp młody niemiecki mieszczuch po ukończeniu studiów technicznych przybywa na krótko do kuzyna w szwajcarskim sanatorium, gdzie poznaje kuracjuszkę, mężatkę Kławdię Chauchat. Poznaje to eufemizm, kontakt ogranicza się do wymiany wiele mówiących spojrzeń, ukłonów przy mijaniu się na spacerze, oczekiwaniu z bijącym sercem i nagłym rumieńcem, gdy ją widzi. Znajomość przedłuża się, bo Castorp okazał się również chory, co przyjął z mieszanymi uczuciami i radością, że teraz będzie mógł, choć na odległość, nadal ją widywać. W noc karnawału oszołomiony szampanem, świątecznym nastrojem i tuberkuliczną gorączką po raz pierwszy wdał się z Kławdią w rozmowę, a ona przyjęło go w swoim pokoju i została jego kochanką. Nazajutrz wyjechała, i powróciła po kilku latach z nowym kochankiem. Hans Castorp wciąż na nią czekał z tęsknotą w sercu, chorobą w płucach i otrzymaną od niej kliszą rentgena ukazującą jej prześwietlenie. Ot, zwykły koniec sanatoryjnego romansu.
Tak wyglądało to od zewnątrz, ale od wewnątrz dla Castorpa wszystko było czarodziejskie. Kławdia trzaskająca niedbale drzwiami, obgryzająca paznokcie, źle się prowadząca – wyzwala niszczycielską, ale piękną i upajającą tajemnicę i istotę życia. W ciągu siedmiu lat pobytu w sanatorium młody inżynier spogląda z przerażeniem i zachwytem w otchłań, która nie wiadomo czy jest gwiaździstym niebem szczęścia, czy piekłem zepsucia, a może jednym i drugim.

Kochankowie literatury zwykle zostają w pamięci czytelników jako uosobienie fizycznej urody. Są jednak w literaturze i takie postaci bohaterów, które stanowią niemal ich przeciwieństwo. Tak jest w książce „Błogosławieństwo ziemi” Knuta Hamsuna, za którą w 1920 roku otrzymał nagrodę Nobla.
„Izak był to mężczyzna silny, kudłaty, brodaty, ponury, wyglądał niby pniak dębu kilkuwiekowego, a Inger była wprawdzie również mocna i rozłożysta w biodrach, ale za to bardzo brzydka, z zajęczą wargą i o krótkim rozumie”. Ta znamienna brzydota jest symbolem antyhumanistycznej koncepcji bohaterów i oddaje pogląd autora na miłość, a zatem na świat i życie.
Izak wyszedł z więzienia i osiedlił się niczym biblijny człowiek na odludnym pustkowiu dzikiej Północy. Po roku zamieszkała z nim Inger, i to by wskazywało na łączącą ich miłość, ale w tej historii nie ma nic z tego, co się pod tym pojęciem rozumie. Może to była po prostu chęć wspólnego dźwigania losu, ciężkiej pracy, borykania się z surową ziemią i przyrodą, zaspokajania potrzeb fizjologicznych. Ona rodzi dzieci w samotności, podziwia niedźwiedzią siłę Izaka, a on zachwyca się krową, którą ona mu przyprowadziła. Z upływem lat kobieta zaczęła czuć upodobanie do innych mężczyzn, których coraz więcej przybywało na bezludne przedtem pustkowie. W bardziej wyrafinowanych historiach podobne konflikty kończyły się nie raz morderstwem, a tu patrzcie – Izak wygrzmocił porządnie swoją kobietę, co ją tak wzruszyło, że stała się znowu porządna, poważna i pobożna. Autor dodaje” Stało się tak, jak być powinno, pięści męskie tak znacznych mogą dokonać przeobrażeń!”. Owe pięści spełniają zatem funkcję ideowo-wychowawczą i są w tym stadle jedynym systemem filozoficznym. Odtąd ich życie nie ulega już zakłóceniu i para może cieszyć się wznoszonymi nowymi budynkami gospodarskimi i zwiększającym się stadem bydła!
Niektórzy odczytywali tę historię, jako wzniosły hymn na cześć wspaniałości natury. Dopiero od czasu, gdy noblista do swojej sławy dołączył smutny rozgłos wielbiciela faszyzmu i Hitlera – te dwie prymitywne egzystencje, kierujące się głównie instynktem i działaniem praw biologicznych, budzą już raczej niechęć i odrazę.

 Ludmiła Janusewicz









Poprzedni artykułHalina Ewa Olszewska – Urszula Kozioł laureatką Nagrody Literackiej Nike 2024
Następny artykułPaweł Jaszczuk – „Powiedzmy, że Piontek”

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę wprowadź nazwisko