Ma być bez polityki, wakacyjnie, z ocieplającym akcentem osobistym. Tytuł pożyczam od starego filmu mistrza Carlosa Saury, od niego też pożyczam ostre hiszpańskie słońce wczesnego majowego popołudnia. Oto taras przed nadmorską kawiarnią ozdobiony drzewkami pomarańczy. Pusto, tylko przy jednym stoliku dwie dziewczyny w białych kapeluszach ze słomki sączą przez rurki zielony miętowy napój. Są piękne, ale tylko jedna z nich jest dobrze wychowana. Bo gdybyśmy siedli przy ich stoliku, usłyszelibyśmy, że da się słyszeć, jak ta druga popija. Jej rurka bulgoce cichutko.
Rzecz można wyjaśnić naukowo. Otóż płyn poruszający się w rurce może płynąć dwojako – laminarnie, albo turbulentnie. Przepływ laminarny jest cichy i uporządkowany. Najwolniej płyną te warstwy płynu, które są hamowane tarciem o ścianki naczynia, kolejne coraz szybciej, a maksymalną chyżość osiągają cząsteczki pomykające środkiem nurtu. Hałaśliwy jest przepływ turbulentny – ciecz tworzy wiry, dzieli się na strużki o różnych prędkościach. Oczywiście wszystko zależy od lepkości płynącej substancji i od szybkości. Przy przekroczeniu granicznej liczby Reynoldsa przepływ laminarny zamienia się w turbulentny. Gdyby dziewczyny na tarasie były studentkami fizyki, miałyby taką wiedzę. Ale, jak się okazuje, czasem wystarczy dobre wychowanie.
Zamyśliłem się o hiszpańskim filmie z mistrzowską podwójną rolą Geraldine Chaplin nad książką, która pojawiła się u nas niespodziewanie. Żona zaprenumerowała przyjaciółce elitarny miesięcznik. Ona nie będzie czytać ! – powiedziałem. A ona czyta trzeci już rok. Teraz ona, przyjaciółka, przysyła prezent „Heller – siedem ważnych słów”[1]. Zawsze myślałem, że Hellera, kosmologa i teologa, celebrytę i kapłana, to już przepracowałem, sprawa zamknięta. Ale koło takiego prezentu nie mogę przejść obojętnie. Czytam i muszę myśleć o tym, że dziewczyny piją mrożony peppermint, a jego przepływ może być laminarny, albo turbulentny, z wirami.
A więc przepływ myśli także może być turbulentny. I ja rozstałem się z teoriami Hellera dlatego, że Hellerowi myśli płyną laminarnie, a mnie potrzeba wód szalonych, zmąconych, piany i rozbryzgów. Ja, jak umiem. przeżywam potrzebną mi przygodę myślenia turbulentnego.
To oczywiste, że Heller prezentuje laminarnie swoje racjonalności i logiczności, wyobraźnie matematyczne, bo tak wynika z jego wyboru. On jest świadom innych możliwości, właśnie to czytam, że – gdy przekraczamy granice nauk ścisłych, to wtedy – cytuję: ”jak włączamy świat zewnętrzny, to wszystko się komplikuje. A komplikuje się tym bardziej, że nie mamy dwu elementów: język i świat, tylko trzy: język, świat i nasz mózg. I zależności biegną we wszystkich kierunkach.”.
A więc profesor Heller, orzeł zgarniający pod swoje skrzydła ścisłość matematyki i akuratność astronomii, ortodoksję wiary i nieuchronność wzrostu entropii, może laminarnie opisać świat. Dlatego, że ta część świata, która laminarnemu opisowi podlega – lepiej spisuje się w dialogu z naszym mózgiem.
Wiem, można się chronić przed szaleństwem świata w świat księdza profesora Hellera. A niepomny na to wsłuchuję się w szum turbulencji. A turbulencja to cała cywilizacja, wielość i zmienność kultur, puchnące skarbce wiedzy szczegółowej, religie i ideologie. Głębie i płycizny, banały i tajemnice, kolorowość naszej codzienności, zygzaki życiorysów. Ciągle o tym rozmawiamy, ciągle to widzimy, dopisujemy do tego swoje teorie, prognozy, moralne wyroki. Piana o wielu smakach, efektowne kaskady. Marcel Proust i jego księgi o poszukiwaniu zagubionego czasu to turbulencja rozbuchana, obrazowa i emocjonalna zarazem, a „Pan Tadeusz” przykład mistrzowskiego równoważenia turbulencji i laminarnego potoku opowieści.
Ale to wszystko zebrane razem, to nie ten potężny nurt, który obraca młyny bytu. Brak nam słów, aby to sobie opowiedzieć. Laminarnie, a z wielką inercją płynie świat finansów, banków, giełdy. Bilanse się domykają, saldo musi być dodatnie, zysk jest ostatecznym argumentem. Spokojna, głęboka woda. Krachy, bankructwa i kryzysy – to wszystko wliczone w koszty ogólne.
Drugi spokojny przepływ to technologia, z jej racjonalnością i logiką. Turbulentnie zmieniają się ustroje, style architektoniczne, zmienia się krój szmizjerek, przychodzą na talerzach nowe potrawy i nowe aromaty w buteleczkach perfum.
Ale laminarnie i spokojnie doskonalą się sposoby produkcji tego wszystkiego. Pojawiają się nowe źródła energii, ale energia jest i będzie potrzebna. Pewne jest to, że stare maszyny pójdą precz, ustawi się nowe, a potem jeszcze nowsze. I zawsze plus podłączony do plusa, minus do minusa, śruby dokręcone, wytrzymałość fundamentu sprawdzona. Są gdzieś laboratoria wynalazców, są gdzieś warsztaty partaczy, ale to nie jest główny nurt technologii. Postęp jest dla technologii tak ważny, jak zysk dla ekonomii i bankowości.
Finanse i technologia sklejone ze sobą stałą zależnością, to skała, na której wszystko stoi. Nasze życie płynące wśród wirów, piany złudzeń, rozbryzgów wszelakiej nowości – jest jak pepperment w rurce źle wychowanej dziewczyny. Na szczęście ta druga wie, jak się zachować. A obydwie wyglądają prześlicznie w tych swoich kapeluszach z białej słomki.
Michał Heller w rozmowie z Wojciechem Bonowiczem „Siedem ważnych słów” Wydawnictwo ZNAK; Kraków 2026 ↑






