Christian Medard Manteuffel – Rainer Maria Rilke: …, o czysta sprzeczności

0
76
Ryszard Tomczyk, Kompozycja z kobietą (Plotka), 1978
Ryszard Tomczyk, Kompozycja z kobietą (Plotka), 1978

Część I. Pod dwoma słońcami Pragi

       Wszak ten dzień jest głośny w mieście wielu wrogości i zakłamań,
a każdego poranka dwa słońca wschodzą nad Hradczanami: jedno niemieckie
i jedno – inne. To inne słońce kocha ten kraj, i (co bardziej istotne) ono go rozumie.

     Rainer Maria Rilke:w eseju Ein Prager Künstler, w czasopiśmie secesjonistów
wiedeńskich Ver Sacrum, 7/1900

Kraj i jego naród, a wśród nich Rilke 

Bóg miał dobry dzień. Wszak chytrzeć
nie ma on w zwyczaju;
uśmiechnął się: dla tego kraju
mam ziemię sutą w dobra liczne.

Jak uśpione światło leży łan
pszenicy wśród liściastych zboczy,
a w koronie drzewa cieszy oczy
owoców przepełniony dzban.

Bóg dał chaty, owiec pełne
szopy; tryskające zdrowiem
dziewcząt pełne piersi.

Dał krajowi chłopców dzielnych,           
silnych, sprawnych, co się zowie,
i ojczyste w sercach pieśni.


Gott war guter Laune. Geizen
ist doch wohl nicht seine Art;
und er lächelte: da ward
Böhmen, reich an tausend Reizen.

Wie erstarrtes Licht liegt Weizen
zwischen Bergen, waldbehaart,
und der Baum, den dichtgeschart
Früchte drücken, fordert Spreizen.

Gott gab Hütten; voll von Schafen
Ställe; und der Dirne klafft
vor Gesundheit fast das Mieder.

Gab den Burschen all, den braven,
in die raue Faust die Kraft,
In das Herz – die Heimatlieder.

Rainer Maria Rilke – Land und Volk, Larenopfer – 1895

   Czesi domagają się Rilkego dla siebie, o czym miałyby świadczyć w sposób trwały, jego pierwsze dwadzieścia lat; Camil Hoffmann widzi go jako poetę melodii słowiańskiej, a Nadler, który każdego pisarza chciałby przypisać swojej ziemi, traktuje go jako niewątpliwie praskiego poetę, co ma potwierdzać dalsza twórczość poety w powrotach do tego jądra. Niemieccy krytycy natomiast twierdzą stanowczo, że Praga była mu obca, powracał tam bardzo rzadko; oni podkreślają niemiecki charakter jego poezji. Pisze wielki  Joseph François Angelloz[1], który zasłużył się bezprzykładnie dla literatury niemieckiej jako rektor pierwszego niemieckiego uniwersytetu po zakończonej wojnie w swoim dziele Rilke, Leben und Werk. (Nymphenburger Verlagshandlung, 1955 – str. 51).

   I co na to sam poeta? Na płycie nagrobnej pod murem cmentarza w szwajcarskiego miasteczka Raron kazał wypisać:

Rose, oh reiner Widerspruch, Lust,

Niemandes Schlaf zu sein unter soviel
Lidern.


Różo, o czysta sprzeczności, pragnienie,

być snem niczyim pod tak wieloma
powiekami.

*

   Siódmy tom cyklu CHLOE – BEIHEFTE ZUM DAPHNIS zatytułowany Daß eine Nation die ander verstehen möge, (Aby jeden naród ten drugi zechciał rozumieć) dostałem w prezencie od moich przyjaciół, gdy przyjechałem do Niemiec; oczywiście z uwagi na polską tematykę tej edycji. Tytuł tego 900 stronicowego tomu w kontekście prezentu nikt z nas nie komentował; rozumiemy się już dawno. Jest tam też rozdział o związkach Rilkego z Polską. Książka jest jednak zadedykowana Marianowi Szyrockiemu na jego 60 urodziny i z tej racji we wstępie jest m. in. o dysertacji doktoranta Mariana Szyrockiego na Uniwersytecie Wrocławskim z roku 1956. Tematem był poeta niemiecki związany niegdyś z Polską Martin Opitz (1597-1639). Przypomniałem sobie o tym teraz i postanowiłem wykorzystać fragment:   

   Gdy podejmujemy próbę ocenienia Opitza z perspektywy naszego czasu, nie wolno nam go od historycznych wydarzeń, z którym jego dzieło tak ściśle było związane, oddzielić. Jego wielkość leży dla nas w roli, jaką poeta w swojej epoce odgrywał, polega bowiem na tym, że on ze swoim czasem czuł się związany z tym nowym w życiu narodu. To jest ta historyczna miara tej wartości, którą dla nas jego dzieło stanowi.

    Co ma Opitz (1597 – 1639) wspólnego z Rilkem? Ano to właśnie, że nie możemy o nim poważnie mówić nie znając historii kraju w którym się urodził. Czechy były jedynym krajem, który nazywał: mein Heimat, a żadne inne miasto, poza Pragą, nie zostało upamiętnione w jego twórczości. Nie można zrozumieć dlaczego, jeżeli nie znajdziemy czasu na poznanie historii Czech. A szczególnie wtedy nie, gdy mówimy za innymi: to trudny poeta, ignorując czas i miejsce jego twórczości. Jeżeli ktoś się ze mną nie zgadza, powinien dalej nie czytać tego tekstu; jeżeli ktoś podziela moje zdanie, na pewno będzie szukał źródeł historycznych ponieważ w moim szkicu podaję jedynie zarys tła historycznego[2].

   Przecież dobrze wiemy, że nie był Czechem. Jednak narody Czech i sąsiadujących krajów niemieckojęzycznych były od wieków silnie powiązane. Co najmniej od X wieku żyło w Pradze znaczące niemieckie środowisko. W dziejach Czechów i Niemców jest wiele wspólnych rozdziałów, gdy te narody żyły obok siebie, a także we wspólnych granicach i pod wspólnym berłem. W roku 1251 po wymarciu w Austrii dynastii Babenbergów  w drodze elekcji władzę w tym kraju przejął  król Czech z dynastii Przemyślidów, (czes. Přemyslovci), Ottokar II. Niemcy osiedlali się na terenie Czech i Moraw począwszy od 12 i 13 wieku za zachętą Przemyślidów. Niemieccy osadnicy kolonizowali tereny Czech i Moraw głównie z terenów Starej Bawarii, Brandenburgii, Frankonii, Saksonii, Śląska i Austrii. Ciągnęli na tereny Czech i Moraw wyludnione w następstwie Wojen Husyckich, epidemii dżumy i Wojny Trzydziestoletniej. Osadnicy mówili językiem niemieckim i dla tej mniejszości w granicach Czech, Moraw i Słowacji utrwaliło się pojęcie Mniejszości Niemieckiej.

   Gdy królem Świętego Imperium Rzymskiego Narodu Niemieckiego został Rudolf I z dynastii Habsburgów, wypowiedział czeskiemu władcy wojnę o ten spadek po Babenbergach. Historyczna bitwa pod Marchfeld zakończyła się zwycięstwem Habsburga. Od tego czasu Czesi w mniej lub bardziej ścisłych strukturach związani byli z władzą dynastii Habsburgów.  W ten sposób Habsburgowie, panujący już wówczas nad obszarami dzisiejszej Szwajcarii, Włoch, Alzacji  doszli do panowania nie tylko nad terenem rdzennej Austrii, ale i nad całym terytorium przejętym w schedzie przez Czechów po Babenbergach. Habsburgowie byli dynastią niemiecką i Czesi, choć z Wiednia, rządzeni byli faktycznie przez Niemców. Panowanie tej dynastii nad Czechami trwało z krótkimi przerwami, między innymi na korzyść naszych Jagiellonów; Władysław zginął pod Warną bezdzietnie i w roku 1515 władzę przejęli ponownie Habsburgowie. Powrót Habsburgów przyniósł Czechom ograniczenie przywilejów stanowych oraz swobód religijnych. Habsburgowie narzucili rządy absolutne, a czeską arystokrację zastąpili oddanymi dynastii cudzoziemcami. Z czasem także język niemiecki stal się dominującym. W założonym w roku 1348 Uniwersytecie Karola od wieku 18 zastąpiono łaciński język wykładowy językiem niemieckim.[3]  Od połowy wieku 18-tego w wielu regionach Europy będących pod panowaniem Austro-Węgier, Prus i Rosji rodziły się idee budzenia ducha narodowego. W Rosji rodził się bunt Dekabrystów, we Włoszech utworzyła się zbrojna formacja Carbonari, w Polsce Insurekcja Kościuszkowska. Tak tworzyło się pojęcie Młodej Europy, a  kraje słowiańskie w swojej specyfice kulturowej i politycznej łączyły się w ruch panslawizmu. [4] Zjazd Słowian austriackich w Pradze, który opowiedział się za federacją państwa w odpowiedzi na plany parlamentu frankfurckiego (2-12.06), zakończył się powstaniem wznieconym przez demokratów. W czasie walk padło 43 zabitych i 17 czerwca Praga skapitulowała. 1 stycznia 1861 roku pod redakcją Juliusa Grégra zaczęły ukazywać się Národni listy w których Rieger sformuował czeski program polityczny. Obejmował on postulat zjednoczenia ziem Korony Czeskiej, wprowadzenie samorządu oraz równouprawnienie językowe Czechów i Niemców, co oznaczało w praktyce federalizację Austrii i w konsekwencji utratę przez Niemców uprzywilejowanej pozycji w krajach słowiańskich. Ale już w latach siedemdziesiątych stało się jasne, że Austria nie pójdzie na trializm. Szczególnie zagrożeni poczuli się Niemcy, obawiając się rzeczywistej słowianizacji tego obszaru, gdzie żyło tylko 36% Niemców, a całej monarchii było ledwie 25%. To była jakaś nadzieja dla Czechów.

   Na przełomie XIX i XX wieku powstały w Czechach nowe partie polityczne; zaostrzył się konflikt między ludnością czeską a niemiecką. Praga była wówczas trzecim pod względem wielkości miastem Cesarstwa Austro-Węgierskiego a Niemcy stanowili prawie czwartą część ludności, która w przekroju społecznym tego społeczeństwa stanowiła jej górną warstwę. Miasto mogło się chlubić nazwiskami niemieckich pisarzy, jak Franz Kafka (1883-1924) czy Franz Werfel (1890-1945), ale wraz napięciami społecznymi i prądami literackimi Młodej Europy ogarniającymi niemieckojęzyczną przestrzeń Europy, także w Pradze skupiały się środowiska literatów czeskich i niemieckich. W latach siedemdziesiątych z radykalnych ruchów robotniczych wyłonił się zorganizowany ruch młodzieżowy, Omladina, do którego dołączyli się studenci i rzemieślnicy. Omladina domagała się niezależności Czech. 12 września 1893 roku w Pradze ogłoszony został stan wyjątkowy i wielu członków organizacji zostało skazanych na długoletnie więzienie.

   W roku 1875 urodził się w Pradze René Karl Wilhelm Johann Josef Maria Rilke. Rodzice przywędrowali na teren Czech w okresie Wojny Trzydziestoletniej (1618-1648).[5] Oboje mieli rodowody niemieckie.[6] Rodowód matki, Sophii Entz, sięgał aż do Alzacji. Ojciec, Josef Rilke, był urzędnikiem na kolei. Jego rodzina pochodziła z miasteczka sudeckiego Trmice, wówczas Türmitz; był to teren zamieszkały w dużym stopniu przez tak zwanych Niemców Sudeckich. Sophia urodziła się w rodzinie mieszczańskiej. Żyła w świecie fantazji, gdzie była arystokratką, damą, tym światem chciała imponować mężowi i otaczała nim dzieciństwo Rilkego. (wg. Alfred de Angelloz, jak wyżej, str. 18) Gdy po nieodżałowanej śmierci córki pojawił się syn, matka nadała, zgodnie ze zwyczajem rodzin arystokratycznych, łańcuszek imion. To był rok 1875. Król Prus, Wilhelm, z powodzeniem integrował kraje obszaru niemieckojęzycznego w Związek Niemiecki i właśnie w wyniku wygranej wojny z Francją Alzacja została akurat przyłączona do Niemiec. Król Prus stał się cesarzem Związku Niemieckiego. Fanatyczne uwielbienie Sophii Entz[7] dla od czterech lat pierwszego niemieckiego cesarza zostawiło ślad w metryce przyszłego poety w postaci imienia Wilhelma. Pod naciskiem rodziców rozpoczął swoją naukę w roku 1885 jako dziesięcioletni chłopiec w szkole wojskowej w St. Pölten, która miała dać mu podstawę do dalszych studiów oficerskich. Szybko okazało się, że  René nie ma żadnych predyspozycji w tym kierunku. Po sześciu latach przerwał te naukę schorowany i zestresowany w 1891. Znów rodzice znaleźli mu szkołę handlową i rodzice też zabrali go stamtąd, gdy dowiedzieli się romansie z o kilka lat starszą opiekunką dzieci.

Rodzice rozwiedli się, gdy René miał 9 lat. Mieszkał u swojej ciotki, ponieważ matka była często w Wiedniu i w roku 1895 otrzymał maturę. Rilke chciał być pilnym studentem i zapisał się na studia filozoficzne w Pradze. Interesował się czterema kierunkami: metafizyką, modernistyczną i klasyczną literaturą niemiecką, historią sztuki i historią. Po 6 miesiącach zapisał się na fakultet prawniczy a z wcześniejszych fakultetów zrezygnował. Po następnych 6 miesiącach rozpoczął studia filozoficzne w Monachium, gdzie poznał Lou Andreas-Salomé. W roku 1897 wyjeżdża za Lou do Berlina. To ona nakłoniła go do zmiany pisowni imienia René na brzmiące stateczniej: Rainer. (jw. Angelloz, str. 34)

  W roku 1894 w środowisku pisarzy czeskich powstało modernistyczne czasopismo dekadenckie Moderni Reuve. Jego współzałożycielami byli Arnošt Procházka i Jiří Karásek. Szybko między wielkimi nazwiskami czeskiego modernizmu na łamach czasopisma znalazło się też nazwisko młodego Rilkego. Jego utwory były często pozytywnie recenzowane, najczęściej przez samych założycieli pisma. Wytworzyły się przyjazne kontakty z Jiřím Karáskiem, które utrzymały się długo jeszcze po wyjeździe Rilkego z Pragi. Karásek śledził twórczość poetycką Rilkego i cenił wysoko jego twórczość.  

*

   Trudny jest Rilke! A już szczególnie trudny, gdy rozpatrując jego twórczość, czyli jego życie, kształtowanie się jego postaw, opuszczamy utwory okresu praskiego; są to utwory poety próbującego odnaleźć siebie w miejscu, gdzie los go rzucił. Utwory początkującego poety, więc nie wielkiego jeszcze lotu, do którego przywiązał nas ten poeta dziś, gdyśmy poznali całość jego twórczości. Utwory literacko mierne, więc nie warte pióra krytyka literackiego. Nie mam się za takiego, ale wiem coś, co wiedział Rilke, gdy ojczyzną stał się dla niego obcy kraj, a – chyba – ci, którzy zdobywają się na takie radykalne oceny jego twórczości, tego nie wiedzą. Żył wśród Czechów, żył wtedy, gdy pasja odrodzenia narodowego była jak powietrze, którym i on oddychał, Niemiec; czy – jak świadczyło jego obywatelstwo: Austriak.

Praga, kde domov můj, czyli: Larom w ofierze

   Odwołuję się raz jeszcze do książki J. F. Angelloz’a, (str. 43): Rilke …nie pisał ani nie mówił wprawdzie nigdy po czesku, ale rozumiejąc ten język nie krył swojego podziwu dla czeskich pisarzy jak Vrchlický i jego kosmopolityzmu, dla Zeyera, Sovy, Březiny czy Kajetána Tyla. Niektórych z nich Rilke uwiecznił w wierszach zbioru Larenopfer. Rilke wprowadził do tych wierszy różne czeskie motywy. Obca mu była jakkolwiek wrogość do Czechów.

   Ofiary Larów (Larenopfer)– Praga, 1896. Lary, to bóstwa starożytnej mitologii rzymskiej, które roztaczały opieką otoczenie człowiekowi najbliższe: rodzinę i jego dom. Czytając 90 wierszy tego zbioru, już po przeczytaniu kilku musimy się zastanowić nad statusem narodowym poety abstrahując od języka w jakim go czytamy. Wtedy intencja stworzenia tego cyklu o kraju, jego stolicy i tamtejszych ludziach staje się wykładnią stosunku autora do nich: do kraju, miasta i ludzi – do Czech.  Wiersze w tym zbiorze są proste i naturalne często z aliteracją, często sięgające po język znany Larom z ich czasów, gdy byli bóstwami i po słownictwo czeskie, gdy niemiecki język poety nie jest w stanie sprostać ich znaczeniu i po łacińskie, gdy poeta szuka wsparcie u mędrców rzymskich. Oczywiste, mamy w tych wierszach poezję młodzieńczą, czasami sprawiającą wrażenie wprawek poetyckich, ale nawet sama konsekwentność stylu, konstrukcji wiersza, nie mówiąc już o tematyce w tym zbiorze, zwiastuje pojawienie się świadomego poety. A przecież René  ma w tym momencie zaledwie dziewiętnaście lat i jest pełen entuzjazmu dla odkrytego w sobie talentu poetyckiego i wiary w siłę oddziaływania poezji. Niektórzy surowi krytycy dają im notę słabych wierszy neoromantycznych. Ten metafizyczny poeta Elegii Duinajskich jest tutaj trudny do odkrycia, jednak odkrywamy poetę wrażliwego na świat, który go otacza i spragnionego posiadania własnej ojczyzny.

   W jego wierszach ze zbioru Larenopfer ludzie, nad którymi Rilke chce roztoczyć opiekę starych dobrych bóstw, to konglomeracja Czechów, Żydów, Niemców i Cyganów, konglomeracja stworzona przez wieki nie prostej historii tego kraju. Ale co i rusz pojawiają się wersy przywołujące postacie i wydarzenia z historii narodu czeskiego. Ten cykl wierszy Rilkego to nie tylko baedeker praski, jak to próbuje się trywialnie mówić o wierszach z Larenopfer, choć …to niezwykłe mieć na ustach tekst jego wiersza i mieć przed oczami jego obraz, pisała do mnie Roma Warmus podczas tournée jej wokalną adaptacją wierszy praskiego poety.  Rilkew atmosferze narastających dążeń narodowościowych Czechów, jest pod silnym wrażeniem historii tego narodu i do niej też sięga nie tylko w tej strofie parafrazującej z sentymentalnym humorem powstanie państwa czeskiego. Jakiż znaczący jest tutaj kontekst ich powstania w momencie, gdy ten naród zrywa się, aby uwolnić swój kraj spod obcego panowania.

   W wierszu adresowanym do poety czeskiego Juliusa Zayera jest parafraza brzmiąca jak  wezwanie do czynu: ty jesteś mistrzem, – wcześniej lub później zaprzęgnie się twój naród do twego rydwanu dumny sam z siebie i ze swoich przodków.

   Wiele działo się w tym czasie w stolicy Czech. W Pradze wystawiony został dramat śląskiego dramaturga Gerharta Hauptamanna Die Weber (w oryginale śląskim: De Waber); pierwsze wystawienie dramatu obyło się w Belinie w lutym 1893 roku, a mogło dojść do niej tylko jako prezentacji prywatnej z powodu zakazu wydanego przez sąd; gdy doszło wreszcie do oficjalnej premiery we wrześniu 1894 roku w berlińskim Deutsche Theater, cesarz Wilhelm II wypowiedział z wściekłości swoją lożę w tym teatrze, gdzie śmieli pokazać sympatię dla buntu śląskich tkaczy. Choć fabuła dramatu rozgrywa się nie wśród Czchów, lecz Ślązaków, echo rozniosło się szeroko wmieszało w rytm narastającej świadomości niepodległościowej społeczeństwa czeskiego.

   Dyskusje te toczyły się w obecności Rilkego, a niewątpliwie też z jego udziałem. Znalazło to odbicie w wierszu  In Dubiis [8].

Nic nie dociera tutaj do mnie
z tych dzikich narodowych waśni,
nikomu nie przyznaję racji,
nie ma jej tutaj, ani tam nie.

(…)

Ja wielkość przyznać jestem skłonny
Kto z żadną stroną się nie zbratał;
Jest teraz wolny i bezstronny,
Należy do całego świata…


Es dringt kein Laut bis her zu mir
Von den Nationen wildem Streite,
Ich stehe ja auf keiner Seite:
Denn Recht ist weder dort noch hier.

(…)

Der erscheint mir als der Grösste
doch nicht klein der Heimat Hort;
denn das Vaterland, es ist ihm
dann sein Haus im Heimatsort.

Gdy dochodzi do kody wiersza Rilke sięga do maksymy chorwackiego myśliciela i w tej ostatniej strofie wiersza pojawia się niespodziewanie pacyfista. Lecz to już echo modernistycznego pacyfizmu, prądu ekspresjonistycznego wykluwającego się w obrębie twórczości niemieckojęzycznej, niesionej falą Młodej Europy: pacyfizm i budzenie się ducha narodowego w zniewolonych narodach, jak się niebawem okaże hasła trudne do pogodzenia.  

Ten świat to jego dom: on gardzi nim,
chociaż nie mały jest to schron;
własna ojczyzna mu się ckni,
rodzinny dom z ojczystych stron.


Ist sein Heim die Welt: es misst ihm
doch nicht klein der Heimat Hort;
denn das Vaterland, es ist ihm
dann sein Haus im Heimatsort.

   Alfred de Zayas w odczycie dla kanadyjskich studentów University of Waterloo, 23 marca 2010 mówił: (…) Jednak Rilke nie był żadnym ograniczonym szowinistą. Wprost przeciwnie – wszak  poważa wszystkich ludzi i ceni ich dobre cechy – jakim objawia się on tolerancyjny i kosmopolityczny w wierszu In Dubiis. Otwiera się w tym wierszu dla wszystkich kultur i odrzuca ciasny nacjonalizm. (wcześniej, bo 15 września 2007 rokuopublikował ten tekst pod tytułemRené Maria Rilke als Heimatdichter: von böhmischer Heimat zur walliser Wahlheimat wiedeński Felix Ermacora Institut)

   Ite cechy praskiego poety objawiają się niewątpliwie nadto dobitnie w tym wierszu. Nie bardzo jednak rozumiem dlaczego akurat te cechy miałyby potwierdzać, że Rilke, to poeta na wskroś austriacki.

   Bardziej przekonuje mnie interpretacja Emila Skáli [9] w książce Rilke – ein europäischer Dichter aus Prag (str.53), który – analizuje konsekwentnie mowę całości cyklu tych wierszy o kraju i jego narodzie – sięga do wiersza trzy strony dalej i zauważa, że do Rilkego docierają inne odgłosy, odgłosy wolności. I pod takim też tytułem  – Freiheitsklängen –  pisze z otwartym entuzjazmem: Narodzie czeski! W twoich kręgach / stare, wolnościowe hasła / budzi duch nowy, / które nie błahymi słowy / wzywają, abyś twe okowy  / do reszty roztrzaskał.   W dwóch wierszach cytuje Rilke też słowa czeskiego hymnu: kde domov můj. Gdzie jest mój kraj rodzinny? Czy są to tylko słowa podchwycone od Czechów, czy stawia je w istocie sam sobie?  Znalazł się przecież nie na swojej ziemi, nie w obrębie swojego języka i kultury. Jego język nie jest językiem narodu, wśród którego żyje, a jego austriackie obywatelstwo jest tylko dowodem jego obcości. Niebawem świadomość ta stanie się tak silna, że gotów jest poszukiwać swoich korzeni wszędzie, byle nie w Austrii, a już absolutnie nie w Niemczech. Poeta mówi i pisze po niemiecku. To jego język. Czesi nie mogą odebrać tych wierszy tak, jak odebraliby je od poety piszącego te wiersze w ich ojczystym języku. To nie miało znaczenia, że te wiersze powstały w języku niemieckim; Rilke wyniósł z domu język rodziców: niemiecki i francuski, którym chętnie mówiła matka. Języka czeskiego uczył się dziewięć lat, początkowo w szkole pijarów, potem będąc już w szkole wojskowej, otrzymywał najlepsze noty z czeskiego, a jego kontakty z Czechami były intensywne [10], nie opanował języka tych ludzi w stopniu takim, aby w nim tworzyć. Zachwycał się patriotyczną twórczością Jaroslava Vrchlický’ego, a w szczególności postacią i twórczością Josefa Kajetána Tyla. Latem 1895 roku zwiedzał w Parku Stromovka wystawę etnograficzną, na której było zrekonstruowane mieszkanie Kajetána Tyla. Wrażenie było silne. Powstał wówczas ten 38. wiersz w zbiorze Larenopfer:Kajetán Tyl.

Podczas zwiedzania pokoiku,
który został zrekontrowany
na czeskiej wystawie etnograficznej.

A więc to tu ten biedny Tyl
napisał pieśń „kde domov můj”.
Doprawdy: przy miłości muz,
nie za wiele to, by dla nich żył.

Izdebka – dla lotu ducha dosyć duża,
i aby spoczął jest dość wielką.
Skrzynia za biurko i krzesełko,
łóżko, drewniany krzyż i kruża.

A choćby krocie mu dawali, aby swój
opuścił kraj, gdzie nikt go nie odszuka,
lecz nie – rzekł on – „ja pozostanę tutaj”,
tu będę żył, „kde domov můj”.


Bei Betrachtung seines Zimmerchens,
das auf der böhmischen ethnographischen
Ausstellung zusammengestellt war.

Da also hat der arme Tyl
sein Lied „Kde domov můj“ geschrieben.
In Wahrheit: Wen die Musen lieben,
In Wahrheit: Wen die Musen lieben,

Ein Stübchen – nicht zu klein dem Flug
des Geistes; nicht zu groß zur Ruhe.
Ein Stuhl, als Schreibtisch eine Truhe,
ein Bett, ein Holzkreuz und ein Krug.

Doch wär er nicht für tausend Louis
von Böhmen fort. Mit jeder Fiber,
hing er daran. – „Ich bleibe lieber,”
hätt er gesagt, „kde domov můj”.

   Słowo „Heimat” pojawia się w wierszach tego cyklu 7 razy. Inny wyraz, duchowo z tamtym wyrazem związany – „Volk” – nawet 10 razy. Słowo „Heimat”, rozumiane potocznie jako „ojczyzna” (czyli po czesku: „vlast”), w rzeczywistości jest równoznaczny z polskim: ziemia rodzinna, a czeskim: rodné země. Ojczyzna – to Vaterland.

  I w rzeczywistości zbiór ten jest hymnem dla jego ziemi rodzinnej i żyjących tam ludzi. Alfred de Zayas w swoim eseju, po stwierdzeniu, że René war durch und durch Österreicher, konkluduje przecież, że choć w tym czasie w Pradze żyło wielu literatów niemiecko-austriackich, wielu tam urodzonych, w żadnym wierszu nie ma cienia ich tam obecności, (In der Tat ist der ganze Zyklus eine Hymne an seine Heimat und an die dort lebenden Menschen – keineswegs nur an jene seiner deutsch-österreichischen Mitbürger) poza wskazaniem na konflikty tych obozów w wierszu In Dubiis.

   W wielu biograficznych opracowaniach niemieckojęzycznych z życia młodego René są informacje o jego podróżach z rodzicami, a później z jego stryjenką, Gabriele Rilke – u której mieszkał praktycznie od roku 1892 – w towarzystwie jej córki Heleny w głąb kraju. Z zamiłowaniem zwiedzał mniejsze miasteczka i wsie, stare zamki z ciągle żywą wśród miejscowej ludności ich historią. Inspiracje z tych wędrówek pojawiają się nie tylko w wierszach Larenopfer, ale będą pojawiały się i później.

     Rilke oprowadza czytającego te wiersze przez uliczki stolicy Czech, Złote Miasto, wzgórze Hradczany z zamkiem, który historia narodu uczyniła symbolem, domy postaci z historii kraju, pomniki, wtedy wiersz Rilkego opowiada o tej historii i przywołuje postacie.

   To prawda, że czytając te wiersze kolejno mamy przed sobą bedeker poprzez stolicę Czech i mijamy zbiorowisko ludzi, tych znanych i ważnych, i tych prostych, spotkanych, gdzieś wędrówce przez wioski. Jak ta dziewczyna z ostatniego wiersza zbioru, której ponownie wkłada w usta słowa czeskiego hymnu. Poeta zastał ją siedzącą na miedzy i prosi, aby zaśpiewała mu pieśń, która jest hymnem Czechów.  Das Heimatlied

(…)
siada na między
i śpiewa: „Kde domov můj”…

Teraz zamilkła. Moje oczy
pokrywają łzy, –
bierze kilka miedziaków
i milcząc całuje mi dłoń.


( … )
setzt nieder sich am Feldrain
und singt: „Kde domov můj“…

Jetzt schweigt sie still. Voll Tränen
das Aug mir zugewandt. –
nimmt meine Kupferkrauzer
und küßt mir stumm die Hand.

   Wzruszony daje jej kilka miedziaków, a ona całuje mu w milczeniu jego dłoń. Piękny, poruszający wiersz, naturalny folklor i ta czeska dziewczyna całująca dłoń Austriaka. I tylko trudno pozbyć się refleksji, że ten ostatni wiersz zbioru ma wydźwięk gorzkiej kody całego zbioru. No cóż, tutaj nasz młody poeta René to Pan Rakouský.

  Zbiór Larenopfer wydało w grudniu 1895 roku wydawnictwo H. Dominikus w Pradze w pięknej szacie graficznej z myślą o dużym rozprowadzeniu tej książki w postaci prezentów. Dokładnie rok później, w grudniu 1896 roku młody Rilke mógł wyglądać na młodzieżowca z Omladiny, gdy z plikiem broszurek chodził ulicami Pragi rozdając ja za darmo. Okładka miała tytuł Wegewarten (Cykoria). Książeczka zawierała 21 wierszy utrzymanych w tym samym stylu co wiersze poprzedniego cyklu. Na stronie tytułowej była dedykacja: Lieder, dem Volke geschenkt. Autor i zarazem wydawca, bo Rilke wydał tę broszurkę sam za pieniądze otrzymane od stryjostwa i ze wsparcia przyjaciół, zapowiadał, że następne wydania będą pojawiały się raz lub dwa razy w roku. Rilke uprościł swój język i główny nacisk położył na melodyjność, wprowadził ludowe słownictwo: to, oczywiście pozytywizm, pragnienie, aby te wiersze trafiły pod strzechy. Sam tytuł periodyku, Cykoria, nawiązywał do Paracelsusa, który zalecał tę roślinę, która miałaby co sto lat przyjmować pełną życia postać ludzką. Miałyby też tak przemienić się jego wiersze, gdy trafią między lud, in der Seele des Volkes zu höherem Leben aufwachen zapewniając im lepsze życie. I tylko jednego nie przewidział, że językiem tego prostego ludu w tym kraju jest czeski. Rilke wydał dwa periodyki Wegwarten i – jak pisał potem do Richarda Zoozmanna – Dużą ilość egzemplarzy rozesłałem do stowarzyszeń narodowych i rzemieślniczych, do księgarń, do szpitali etc. i wyłożyłem w różnych lokalach. Czy trafiły one rzeczywiście między „lud” – któż wie? (Rilke an Zoozmann, 1.II.1896, Briefe I. 1939, S. 12 f.)

   Tak, jak poprzednio, krytycy, uważali, że młody poeta cofnął się w stosunku do jego pierwszego zbioru z roku 1894 (Leben und Lieder). Pojawiły się jednak też opinie, oceniające te wiersze jako bardzo udane szkice impresjonistyczne. Wzorem dla pomysłu młodego Rilkego miał być periodyk Karla Henckella, Sonnenblumen, który w tym czasie ukazał się w Zurychu  i był recenzowany w Prager Abendblatt. Rilke podzielał sympatię okazywaną przez Henckella dla prostego ludu, jednakże nie jego socjalistyczne poglądy.      

   W roku 1896 i René Maria Rilke przenosi się do Monachium, gdzie podejmuje studia filozofii i chodzi na wykłady z estetyki. Niewątpliwie musiał już zorientować się, że w tym mieście dzieją się ważne zwroty w życiu literackim. Monachium jest już jednym z europejskich centrów cyganerii literackiej. W semestrze letnim rozpoczyna studia filozoficzne  (estetyka, teoria Darwina) i łączy je z historią sztuki. To czas, gdy kończy się czas realizmu a pojawiają  się nurty naturalizmu i symbolizmu. Rilke nie włącza się jeszcze w ten nurt. Jest oszołomiony dynamizmem życia środowisk artystycznych? Raczej nową miłością: zakochał się w intelektualistce Louise Andreas-Salomé, która jest zaprzyjaźniona z Zygmuntem Freudem, dopiero co rozstała się z Fryderykiem Nietzsche, ma bliskie kontakty z Frankem Wedekindem i Gerardem Hauptmannem, a ze swoim mężem żyje w wolnym związku. Lou ma ogromny wpływ na młodego poetę z Pragi. Spędzją miłosny miesiąc w małym mieszkanku w Wolfrathshausen nad Starnberger See. Wkrótce przenosi się za nią do Berlina. Mimo nowych wrażeń myślami jest ciągle w Pradze. W styczniu jadą razem do Pragi, potem w marcu do Arco,Wenecji i Meran, aby późnym latem powrócić do Wolfrathshausen. To tutaj powstaje jeden z najbardziej znanych wierszy Rilkego (tutaj korzystam z pięknego przekładu Witolda Hulewicza):

Zgaś moje oczy: ja cię widzieć mogę,
zamknij mi uszy, a ja cię usłyszę,
nawet bez nóg znajdę do ciebie drogę,
i bez ust nawet zaklnę cię najciszej.
Ramiona odrąb mi, ja cię obejmę
sercem mym, które będzie mym ramieniem,
serce zatrzymaj, będzie tętnił mózg,
a jeśli w mózg mój rzucisz swe płomienie,
ja ciebie na krwi mojej będę niósł.


Lösch mir die Augen aus: ich kann dich sehn,
wirf mir die Ohren zu: ich kann dich hören,
und ohne Füße kann ich zu dir gehn,
und ohne Mund noch kann ich dich beschwören.
Brich mir die Arme ab, ich fasse dich
mit meinem Herzen wie mit einer Hand,
halt mir das Herz zu, und mein Hirn wird schlagen,
und wirfst du in mein Hirn den Brand,
so werd ich dich auf meinem Blute tragen.

  Silnym echem po opuszczonej Pradze pojawiają się dwa opowiadania, Zwei Prager Geschichten: König Bohusz (w październiku 1897) i Die Geschwister (w lutym 1898).

   W  „Król Bohusch” Rilke po raz pierwszy w swojej pracy narracyjnej zajmuje się aktualnym tematem politycznym: procesem Omladiny, nielegalnej czeskiej organizacji narodowej, która pojawiła się na pierwszych stronach gazet w związku z zabójstwem agenta prowokatora w 1893 roku. Omladina była początkowo tytułem czasopisma wydawanego od 1891 roku, którego celem było zbliżenie czeskich studentów i rzemieślników. To przekształciło się w radykalne antydynastyczny ruch patriotyczny.

   Zbiór Zwei Prager Geschichten zawiera dwa luźno wzajemnie powiązane opowiadania: König Buhusch, napisane w październiku 1897 i Die Geschwiste rozpoczęte jesienią 1897 i zakończone w lutym 1898. Obydwa utwory powstały już w Schmargendorf (dzielnicy Berlina). To było pożegnanie a okresem praskim.

*

   Dwie praskie opowieści uzupełnił poeta przedmową, gdy emocje powodujące ich stworzenie, były już za nim:

  Ta książka jest głośną przeszłością. ziemia rodzinna i dzieciństwo – daleko odległe – są jej tłem. – Dziś byłbym tego już tak i dlatego na pewno już wcale nie napisał. Ale wtedy, gdy to pisałem, było to konieczne. To przybliżyło mi to nawpółzapomniane i obdarowało mnie nim; ponieważ my posiadamy z przeszłości tylko to, co kochamy. I chcemy wszystko przeżyte posiadać.

    W tym cytacie jest zamknięte wyznanie o chęci zapomnienia tego, co w twórczości z tego okresu zapisał. To nie tylko czas dzieciństwa, ale i czasu, gdy widzi siebie wśród miejscowych literatów przy stolikach kawiarnianych, zapisuje:

Ci panowie nie wiedza o tym nic. Oni nie są z dzisiejszego dnia, jak ten naród, który jest jeszcze dziecinny, pełen życzeń i bez żadnego ich spełniania. Noc pokryje ich szronem.

   Te słowa włożył Rilke w usta  człowieka postronnego, krytykujący tych kawiarnianych literatów i intelektualistów.  Ale, gdy to  czytam nie mogę oprzeć się wrażeniu, że to jest on sam, Rilke; a jeżeli tak, to musi on widzieć i siebie wśród tych niezdecydowanych, pełnych sprzeczności. I ta refleksja musiała spowodować, że Rilke potem uznał za konieczne stwierdzić, że po raz drugi by tak nie napisał.  Rilke wprowadził do swojego utworu święcie przez Czechów pielęgnowane w historii zrywy narodu uwalniania się spod  obcej hegemonii powstanie. Nie zignorował tego wydarzenia należąc do tej części społeczeństwa, przeciw któremu ruch ten był skierowany.

     Czeski okres Rilkego, jego poetyckie początki, są w większości surowo ocenione. Najsurowszą ocenę wystawił poeta sobie sam w Malte Laurids Brigge:

Ach, ale z wierszami można nie wiele zrobić, gdy pisze się je wcześnie. Powinno się z tym czekać i gromadzić sens i słodycz przez całą długie życie i takie długie, jak to możliwe, i wtedy, zupełnie na końcu, być może dziesięć wersów, które byłyby dobre. Ponieważ wiersze to nie są, jak sądzą ludzie, uczucia (których ma się wcześnie wystarczająco), – to są doświadczenia. Aby napisać jeden wiersz, trzeba zobaczyć wiele miast, ludi i rzeczy, trzeba znać zwierzęta, trzeba czuć jak fruwają ptaki, poznać ruchy, którymi te małe kwiatki pojawiają się o poranku. Trzeba powracać myślami do dróg na nieznanych terenach, do tych nie oczekiwanych spotka i rozstań, które widziało się długo nadchodzące, – do dni dziecięcych, którą są jeszcze nie wytłumaczone, do rodziców.

   Po ukazaniu się tych publikacji okresu praskiego Rilke często wyjaśniał, że nie podobają mu się one lub napisał je inaczej. Nigdy tak naprawdę nie wiedział, gdzie się znajduje. Do tego trzeba dodać fakt, że Rilke nigdy nie uznał Pragi za swój dom.

Tak interpretował pojęcie „ojczyzna”:

To, że nie urodziliśmy się we własnej ojczyźnie, powoduje że szukamy jej usilnie aby ją gdzieś znaleźć – jak świątynia oczekująca naszego powrotu.

Tylko to że, nie urodziliśmy się we własnej ojczyźnie powoduje że szukamy jej usilnie, aby ją gdzieś znaleźć – otworzy się świątecznie tak jakby czekała na nasz powrót

 „Nur werden wir nicht in unsere Heimat geboren, und mir scheint sogar, als ob alles Große immer aus diesem Verlangen gekommen wäre, sie irgendwo zu finden – offen und festlich und wie wartend unsere Wiederkehr.“


[1] Joseph François Angelloz (1893-1978) – Rainer Maria Rilke. Leben und Werk, Zürich, Verlag der Arche, 1955, str. 51.

[2] Każdemu, komu ten mój zarys nie wystarczy, polecam Historię Czech Jerzego Targalskiego.

[3] Po roku 1848, wraz z walkami o czeski język wykładowy, a potem o narodowy charakter uczelni, rozpoczęła się jej  dramatyczna historia, która pociągnęła za sobą życie studentów i profesorów. 

[4] Ruch Młodej Europy był stowarzyszeniem tajnych ugrupowań kilku krajów europejskich, które tworzyli młodzi intelektualiści, studenci, rzemieślnicy i emigranci spod zaborów. Twórcą ruchu był powstaniec włoski, Giuseppe Mazzini, a zarodkiem ruchu, obok włoskiej Givine Italia, były grupy Młodych Niemiec, Młodej Polski, Młodej Irlandii i Młodej Austrii.

  Panslawizm pojawił się w Austrii (termin został utworzony w roku 1926 przez filologa słowackiego Jana Herkela twórcę idei wspólnej mowy słowiańskiej). Działalność tego ruchu została powiązana z ruchem Młodej Europy na I Kongresie Panslawistów w Pradze w roku 1948. 

[5] Alfred de Zayas w: René Maria Rilke als Heimatdichter: von böhmischer Heimat zur walliser Wahlheimat,   (Alfred-Maurice de Zayas ur. 1947 w Hawanie, amerykański prawnik prawa międzynarodowego, historyk, funkcjonariusz ONZ. Prezes PEN Centre Suisse PEN International)

[6] Joachim W. Storck: Rilke – ein Europäischer Dichter aus Prag, Würzburg, Königshausen u. Neumenn, 1998. str. 214.

[7] Sophie Entz, matka Rainera Marii Rilkego, urodzona w Pradze 4 maja 1851r.

[8] In necessariis unitas, in dubiis libertas, in omnibus caritas, po polsku: W konieczności zgoda, w niepewności swoboda, ale zawsze miłość bliźniego. Słowa Markantuna de Dominis z roku 1617 w jego dziele De Republika Ecclasiastica

[9] Emil Skála (1928-2005), czeski germanista i geograf, był profesorem katedry germanistyki na Uniwersytecie Karola w Pradze.

[10] Alfred de Zayas

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko