Maria Jolanta Fraszewska – Chodnik z konceptem spisanym na murze

0
51
Ryszard Tomczyk

        “Ja jestem człowiek od dużej ilości małych działań, a nie od małej ilości wielkich”– (z wywiadu Michała Zabłockiego udzielonego Marcie Paluch w 2011 roku „Michał Zabłocki poeta chodnikowy”.

        Działaniem socjologia nazywa takie zachowanie, które jednostka czyli człowiek podejmuje z własnego subiektywnego punktu widzenia oceniając je jako sensowne i wartościowe.

        Chce mu się – to robi. Po prostu i zwyczajnie. Ma potrzebę wyrażenia siebie i swoich wartości, więc czyni to co zamierzył, oczywiście ze skutkiem – skuteczności, ponieważ projekt efektywność zawiera. Według koncepcji G.H. Meada, amerykańskiego naukowca, filozofa, socjologa i psychologa, (Umysł, osobowość i społeczeństwo, 1975), „gestu znaczącego”: znaczenie wypełnia się w odpowiedzi na ten gest w postaci działania partnera.

        Utopia? Kaprys? Widzi mi się? Tzw.: a może chwyci? Nie, to jest pewność, ponieważ reakcja została już wcześniej potwierdzona. A może (czyli z pewnością) to jest zaufanie i wcale nie ślepa wiara w drzemiący twórczy potencjał w każdym człowieku. Wystarczy więc znaleźć sposób na jego uwolnienie. Budowanie więzi społecznych poprzez miłość do poezji, do hobbystycznego stylu życia, do miłośników literatury, do tworzenia, do pisania wierszy. Budowanie wspólnoty opartej na chęci wyrażania swych wrażeń,  myśli, poglądów, ulotnych chwilowych uniesień. Idea jak z projektu, z tym, że dała się oswoić przez wielu. Błysk, promień, iskra.

***

Napisać wiersz
to takie proste
Trzeba znaleźć długopis
kartkę papieru
i poetę
(Michał Zabłocki, Wiersze na murach. Antologia 2010-2020, Fundacja Poemat, 2021)

        Chodzi sobie po ziemi poeta społecznik i rozgląda się wokół. Co jest, a co chciałbym, aby było?

        Michał Zabłocki, poeta chodzi po ziemi czy może jak w stereotypowym myśleniu o poetach – chodzi z głową w chmurach czyli nie stąpa po ziemi, a jest uwieszony w obłokach nie wiadomo na czym?

        Michał Zabłocki poważny poeta krakowski chodzi twardo po ziemi miastem „po mieście”, przechadza się pomiędzy murami kamienic, po miejskich trotuarach depcze, może czasami tupiąc, gdy przymrozi lub gdy plucha. Może przystanie na chwilę, aby wyciągnąć z kieszeni karteczkę i coś na niej zapisać, starym zwyczajem poety. Może popatrzy w górę, może wyciągnie wzrok przed siebie jak królika z kapelusza, może się zamyśli, może zauważy puste fasady domów i porozrzucane na nich okna. Ludzie zaglądają innym ludziom do okien, pomyśli… Ludzie lubią z ciekawości zaglądać do cudzych okien. Eureka, zakrzyknie. A może jeszcze coś doda podczas kąpieli w wannie. Bo poeta to też człowiek.

        Ja tego nie wiem, ale tak sobie wyobrażam chwile zaistnienia pomysłu. I ideę: wiersze na chodnik, wiersze na murze. Wiersze tam, gdzie ciągnie człowieka wzrok. Wiersze na chodnik, bo patrzę pod nogi, aby się nie potknąć; wiersze na murze, bo idąc oczy chce się na czymś zawiesić. Proste, naturalne i fascynujące zarazem rozwiązanie.

        Max Weber, w: Gospodarka i społeczeństwo, twierdzi m.in., że jednostka podobnie jak przy otwieraniu parasola na deszczu, rozprzestrzenia swe działanie na innych członków społeczeństwa, ochrania je, daje możliwości, przykład działania, pokazuje i chroni wartości. Czyli działanie nakierowane jest na zachowanie innych ludzi.

        Tym właśnie jest dla socjologa działanie Michała Zabłockiego występującego w potrójnej roli społecznej czyli poety, społecznika i człowieka (osobowość).

        Umieszczanie wierszy na chodniku i na murze jest działaniem celowym ukierunkowanym na współdziałanie społeczne i rozpropagowanie czytelnictwa, jak i wydobyciem potencjału twórczego jednostki w postaci pisania wierszy w płaszczyźnie wirtualnej emultipoetry oraz na murze kamienicy faktycznie istniejącej. A konkretnie pisanie wierszy w przestrzeni otwartej i dostępnej dla każdego. Stworzenie programu Multipoezja z wieloma inicjatywami, portalu internetowego w przestrzeni wirtualnego i kosmicznego świata takie możliwości daje.

O! księgi
O! ile w was braku mądrości
O! niedobrzy pasterze
O! ddalcie się od nas
O! paście owieczki cudze
(Michał Zabłocki: Wiersze na murach. Antologia 2010-2020, Fundacja Poemat 2021r)

        Książki zawierają słowa. Dużo słów, dużo zdań, dużo czasu potrzeba, aby wszystkie przeczytać, aby wszystkie przebiec oczami i zrozumieć ich treść. A potem do nich odnieść się refleksyjnie. Podczas czytania wzbudzić w sobie emocje, doznanie, przeżycie. Kiedy o książce powiemy, że jest mądra?

        Poezje czyta się inaczej niż prozę. Słów jest mniej, jednak treści mogą być zogniskowane wokół problemów, których istota wymaga tyleż samo skupienia co w prozie, krócej, jednak intensywniej. I co spojrzenie na wiersz to nowa refleksja. Co człowiek to inne skojarzenie. Bywa, że nie doceniamy jakości wiersza. Nie przyznamy się przecież, że nie zrozumieliśmy jego przekazu, bo i komu? Pospiesznie rzucimy okiem i stwierdzimy pytając siebie: o co chodziło poecie?

        Przecież skoro słowa te napisał poeta to są to wiersze, ale czy ten tekst jest poezją? Wgłębianie się w treści zawarte w przekazie złożonym w podtekstach znaczeniowych słów, zdaje się być zbędne. Przeciętnemu czytelnikowi nie przychodzi też do głowy, aby zastanowić się nad przestrzenną głębią udostępnioną czytelnikowi w sposób zaszyfrowany pokładami strukturalnymi. W wierszu „poezję” uzyskuje się „chwytami” za serce. Ukrytymi chwytami stosowanych wieloznaczeniowo słów, trzeba wybrać takie słowo, aby miało… wyraz.

Wyraz: czyli posiadało wewnętrzne znaczenie, istotność wielopłaszczyznową.

https://sadeczanin.info/rozmowy-sadeczanina/michal-zablocki-mialem-dom-rodzinny-z-lekko-uchylonymi-drzwiami:

Redakcja: Jak odróżnić grafomanię od dobrej poezji? Czy to osobiste odczucie…

Michał Zabłocki – Najczęściej jest coś pomiędzy. Rzeczy, które dzisiaj wydają się nam wspaniałe, za dziesięć lat mogą zostać ocenione jako kiczowate. I odwrotnie, to co uznawano kiedyś za grafomanię, współcześnie można uznać za ciekawe. Jest to zmiennie odczucie.

Redakcja: Każdy z nas może być poetą?

Michał Zabłocki – Na pewno każdy z nas powinien być poetą, niezależnie od tego, co z tego wyjdzie. Na pewno każdy powinien pisać. Ostatnio byłem na spotkaniu z młodzieżą, na którym zaryzykowałem tezę, że kto nie pisze, ten nie myśli. Przeżyli szok, ale im to objaśniłem. Myślę, że gdyby było więcej czasu, objaśniłbym dokładniej, o co chodzi. Ale nie ma go, więc zostawiam czytelników z takim hasłem, kto nie pisze, ten nie myśli…

Sztuka konceptualna. Myśl. Pomysł. Wyobrażenie

        Konceptualizm jest młodym nurtem w sztuce, bo powstał w latach 60tych XX wieku w Stanach Zjednoczonych, bulwersujący wśród sztuk plastycznych samą innością nastawienia. Artyści tego nurtu stawiają nacisk na intelektualny charakter twórczości.  

        Według Słownika terminologicznego sztuk pięknych „jest to typ działania sprowadzony do przekazu koncepcji myślowej drogą komunikatu słownego, wykresu, rysunku technicznego, fotografii, czy też tekstów dotyczącej samej sztuki, haseł parafrazujące potoczne zdania wymieniane między ludźmi lub notatek o rozmaitych treściach. Konceptualizm zatem odnosi się do tych form działalności artystycznych, które rozwinęły się w wyniku refleksji nad ontologicznym statusem dzieła sztuki”.

        Dzieło sztuki nabiera wagi “głośnego mówienia”. Ważny jest koncept, myśl, idea, a więc refleksja nad czymś, sytuacją, zagadnieniem, wydarzeniem, problemem. Nie pada więc daleko, jabłko wciąż krąży wokół swojej jabłoni, wyrasta wprost z życia społecznego czy osobistego, jest odpowiedzią na pojawiające się problemy społeczne, czasem jest niezgodą na rzeczywistość zastaną, czasem nową ideą, czasem odkryciem dla siebie i innych, czasem po prostu czasem i przestrzenią.

        „Słowa na wagę”, koncept prowadzący do „Programu Rewolucji Poetyckiej: Multipoezja” – poezja wszędzie czyli szukanie nowych sposobów na funkcjonowanie poezji w naszym świecie współczesnym. I podany jak na tacy: serwis poetycki o kwiecistym wzorze słów: emultipoetry, powstały z inicjatywy Michała Zabłockiego w ramach Fundacji Poemat.

Konceptualna nić wiążąca wieki

        W jaki sposób zadziwić odbiorcę sztuki, czytelnika poezji? W jaki sposób zatrzymać czytelnika na sobie, na wierszu, na treści, na słowie, na układzie? Wzbudzenie głębokich refleksji zazwyczaj kojarzy się z novum, przecież co nowe to nieznane dotąd, to tajemnicze i nieobłaskawione. Mieć pomysł to tak jakby odkryć żyłę złota. Oczywiście w wyobraźni. A gdy koncept ukaże formę i zostanie ona zaakceptowana przez większość, to rodzi się nowe pole do obsiania słowem i wyrazem. Zdaniem z wartościowym przesłaniem do wychwycenia i do refleksji nad sobą, nad światem, nad społeczeństwem, nad życiem.

        W poezji barokowej sam kunszt wiersza wzbudzał podziw i wywoływał efekt zdumienia. Doskonalym przykładem jest twórczość Jana Andrzeja Morsztyna i Daniela Naborowskiego przeładowana wręcz ozdobnikami.

        Pomysłodawcą nowego nurtu w poezji czyli konceptualizmu nie jest współczesność. Twórcą konceptualizmu (inaczej: marinizm), był włoski poeta Giambattissta Marini, żyjący na przełomie XVI i XVII wieku. Nadrzędnym celem poety jest ciągłe poszukiwanie nowych środków wyrażania, dzięki czemu powstanie utwór, który zadziwi czytelnika, zmusi do poświęcenia mu uwagi. Po prostu: zatrzymania się nad wierszem, przy wierszu, obok wiersza.

Paweł Simplicyan (Helikon Sarmacki, 1989 s.306):
Oto masz swe śmierci znamię.
Byłam ci człowieczą głową,
Dziś mie trupią kością zową.
(…)
Przeto sie mną próżno brzydzisz:
Będziesz tym, czym mię być widzisz.
By mię był widział, gdym gniła,
Jakim-em ci smrodem była!
Bo nie masz nic tak brzydkiego
Nad smród ciała człowieczego”.

        Czy wciąż i aż tak bardzo bulwersuje nas wystawa w Zachęcie “Naziści” i szarża z szablą znanego aktora na obrazy? Czy też instalacja z wypchanych zwłok zwierząt: Piramida zwierząt? Czy też performance obierania 50 kg ziemniaków? Czy instalacja “Palma z ronda” w pielęgniarskim czepku, czy Tęcza? Czy „Wagina polska” podczas łódzkiego Fotofestiwalu?

Na pewno wywołuje silne emocje, a o tego rodzaju efekt w konceptualizmie chodzi. Bez subtelnej wrażliwości tego typu dzieła nie powstałyby. Bez niezgody, bez krzyku bezradności wobec tego co zauważalne, a zdaje się być obojętne dla przechodnia, uczestnika codzienności. Nie powstałyby bez istotnej podstawy, podstawy czyli istniejącej takiej a nie innej rzeczywistości.

        Zapewne wszyscy będziemy zgodni co do określenia, że „dzieło” powstaje wewnątrz odbiorcy owego przedstawienia sztuki, które podane jest w formie instalacji, performansu, happeningu. Wspólnego spotkania na płaszczyźnie zewnętrznej w danej przestrzeni np. w Sali Zachęty, a konkretne spotkanie dokonuje się w przestrzeni osobistej, jednostkowej, wewnętrznej, niewidocznej oczami jako organami naszego ciała. Spotykamy się w przestrzeni i na przestrzeni naszej wyobraźni, bo i wiekowej, tzw. głębi znaczeniowej. Powstaje wrażenie ulotne, przyjemne, zachwycające, lub wywołujące emocje, które uruchamiają cały arsenał znaczeń kulturowych naszych ludzkich wartości etyczno-moralnych, czasem bulwersują. Mówimy: czuję się dotknięty do głębi, urażony, dotknięty do żywego. Obrażam się i chcę owo obrażenie, zniewagę zademonstrować innym. Ponieważ moja rana jest wciąż żywa i krwawi kolorem bolesnym.

        Społecznie to jest wymowne na pewno, bo przecież o pobudkę społeczną tu chodzi. Bezpośrednio dotyczy i współgra z problemami współcześnie żyjącego społeczeństwa.  Przybiera formę myśli społecznej biegnącej, obiegającej czyli jak powie lingwista: w obiegu.

        Z pobudek społecznych powstaje, z pobudek społecznych się składa, do pobudki, przebudzenia skomercjalizowanego, ospałego i opasłego społeczeństwa nakłania. Dzieło sztuki “głośno mówi”. Przemawia do tej części wyobraźni, która potrafi widzieć skutki różnorodnych poczynań i reaguje, wzbudza reakcję, daje przeżycie. A poprzez doznanie powoduje rozwój człowieka.

Konceptualizm wciąga

        Józef Robakowski wywodzący się z awangardy międzywojennej Profesor PWSFTviT w Łodzi, artysta konceptualny, neoawangardowy, wielokrotnie nagradzany odznaczeniami państwowymi. W: Dekada 1980-1990, pisze: „właśnie mentalność ludzka jest najbardziej fascynującym materiałem do artystycznej kreacji.”…Absolutna wolność w sztuce, to moim zdaniem anarchia. Autentyczny artysta  musi przez całe życie zdobywać sobie wolność i niezależność, to jest jego cel…. Jego status to przekraczanie powszechności, wychodzenie poza nią jak najdalej”.

        „Autentyczni artyści to na ogół ludzie skromni, zamknięci w sobie, pracujący wcale nie dla poklasku. Trzeba ich szukać, odnajdywać, czasami hołubić, jeżeli tego potrzebują, dbać o to, aby byli sobą, gdyż ich osobowość często niezauważalnie staje się wartością społeczną, narodową czy nawet ogólnoludzką.”

        Działalność Józefa Robakowskiego nazwałabym działaniem społecznym, ponieważ organizował on, pod patronatem Ministerstwa Kultury i Sztuki, konceptualne spotkania artystyczne trwające nawet i po dwa tygodnie. Wieczorami do późnej nocy trwały rozmowy i dyskusje o nowatorastwie w sztuce, odbywały się konceptualne realizacje video, czyli projekcje myśli filmującego, projekty twórcze w formie zamierzenia, ulotności, instalacje, manifestacje multimedialne, wystawy plastyczne i fotograficzne łączone ze słowem, poezją i wykładem, wymiany poglądów na estetykę, awangardę i krnąbrność, sztukę, jej miarę i rolę artysty w jej pojmowaniu i przedstawianiu, dyskusje o przestrzeni emancypacji i walce o swoje rozumienie sztuki. Artyści, przedstawiciele różnorodnych sztuk przyjeżdżali, odjeżdżali, pojawiali się nowi i kolejni, dyskusja trwała.

        Hmmm… Czego to oni jeszcze nie wymyślą? Takie brzydkie, takie obraźliwe i ja mam to oglądać?! Czym się zachwycać, gdzie podziało się piękno? Sztuka sięga bruku. Ideały i myśli wypisuje się na murach i chodnikach. Czy ja mam w to… wdepnąć?!

Znikający czas jak cień

        Wszystko przemija, a trotuar i mur zostaje, choć czasem w ruinie czyli w nowej postaci, której wartość odkrywa się obecnie, bo przecież to wszystko tu było… Cegły rozsypują się, jednak gdy dodamy trochę kleju, trochę zaprawy murarskiej, tu trochę dodamy kamienia, tam  zostawimy wypustkę, nierówność, a tam okienko… a przez nie spojrzymy wstecz na nieistniejący ogród. Spojrzymy gestem wysunięcia głowy, zwrócenia twarzy w kierunku rozkwitających róż, poruszających się na wietrze cieni i spadających liści z drzew, a czasem zbulwersowanych liter odpadających z wyrazów. Chwila refleksji i tęsknoty do tego co było, a było takie piękne, takie szczególne, takie toczące się i żyjące…

        Współczesność wymaga od człowieka chwilowej koncentracji i chwilowej uwagi. Zalew informacji, pośpiech i mijanie się w relacjach. Działania szybkie, zmienne, czy po to, aby człowiek nie zdążył pomyśleć? Bo przecież myślenie człowiek ma również podane na tacy.

        Nie ma czasu. Trzymasz w dłoniach komórkę, gadasz, być może rozmawiasz, być może jedno i drugie,  przy tej czynności wykonujesz inną, patrzysz pod nogi. Idziesz i przesuwasz wzrokiem trotuary. Dawno, dawno temu podsuwano ci pod nos książkę. Czy pamiętasz? (jak ze mną tańczyłeś…walca?) Teraz obracasz się niechętnie, obroty niebieskie czy niebiańskie, obrót w lewo czy w prawo, czy jedno po drugim i przed siebie marsz, komórkę karnie na dół przez chwilę, bo teraz przechodzisz na drugą stronę… ulicy. Przechodzisz przez pasy, wiesz, że poprzeczne wymalowane pasy białe na przemian z czarnymi, a właściwie pustymi, to zebra. To nie jest niedokończone zdanie ze słowem zebranie, to zebra skacząca po buszu twojej wyobraźni, symbol rozbawienia, bo dziecko wciąż w tobie tkwi, bo początkiem twojego ludzkiego bytu była zabawa.

        Koncept, pomysł, działanie, reakcja, rozwój. Pomyślałeś i wykombinowałeś (człowieku). Zaciekawiło cię, rozbawiło, pociągnęło dalej, czasem przez przypadek, ale zawsze eureka: To się przyda na później, na przyszłość, z tego zbuduję kiedyś nowy dom. Przyszłość. I teraz jesteś właśnie tu i na swoim wyśnionym w przeszłości miejscu. Wskazujesz siebie jako podmiot, bo właśnie tworzysz kulturę. Każdy element jak cegiełkę dokładasz do tego trotuaru i stawiasz krok naprzód. Mówią o tobie: ariergarda i wkrótce zginiesz, jednak czy na zawsze?

        Ariergarda, a więc straż tylna, która żyjąc i tworząc w niewoli, skazana jest na tworzenie „sztuki małej”. Jak tłumaczył Zbigniew Sajnóg w wywiadzie dla portalu eprawda.pl: – „Na groźby i pouczający ton morderców, na dzwony kłamstwa, na odwrócenie porządku życia, na rozpanoszony na cokołach koszmar, na krwawą niedorzeczność wciskaną nam przymusem jako prawdziwe życie – sztuka mała, nie obawiająca się żenady, umiejąca zagrać intelektualnie i poprawić grubo…”

Czym była Tranzytoryjna Formacja Totart?

        Jako formacja artystyczna Totart zaczął się w 1986 roku w Trójmieście. „Byliśmy grupą studentów, którzy chcieli się po prostu wyrzygać tą całą komuną, tą całą niemożnością, tą szarą mgłą całą i na podwalinach tego wyrzygania stworzyć coś nowego, coś twórczego” – mówi w filmie Bartosza Paducha Tymon Tymański. Odważnie, dadaistycznie mieszali muzykę, performans, poezję i happening, wywołując zarówno zachwyt, jak i zgorszenie. Tematem przewodnim jest poszukiwanie Zbigniewa Sajnóga – legendarnego lidera grupy, w której skład wchodzili także Paweł „Konjo” Konnak, Darek „Brzóska” Brzóskiewicz czy Paweł „Paulus” Mazur.

        Tranzytoryjna Formacja Totart – formacja artystyczna powstała 23 kwietnia 1986 w Gdańsku. Tego dnia miał miejsce wieczór poetycki pt. „Miasto, masa, masarnia”, który zorganizowali studenci Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Gdańskiego – Zbigniew Sajnóg, Paweł Konnak, Artur Kudłaty Kozdrowski, Tomasz Zając, Grzegorz Bral, Mariola Białołęcka, Iwona Bender oraz Wydziału Architektury Wnętrz PWSSP (obecnie ASP) – Bogdan Kubat. Do tej grupy dołączyli wkrótce Ryszard Tymon Tymański, Paweł Paulus Mazur, Wojciech Stamm (Lopez Mauzere) oraz Dariusz Brzóska Brzóskiewicz.

        „Wygłaszałem wiersz – introdukcję tomu Dwanaście sonetów równowagi. Wiersz nosił tytuł Europa, zaczynał się od słów: Otrząśnij się stara zdziro.” Wspomina swój wieczór autorski Zbigniew Sajnóg w eseju: Co to była sztuka totalna? (Fragmenty wstępu do archiwizacji Totartu w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. TOTART po 30 latach, Gdańsk 2016).

Wśród wielu nagród za działalność artystyczną, niektórzy z nich w 2013 roku otrzymali  najważniejszą: Krzyż Wolności i Solidarności. Polskie państwowe odznaczenie cywilne, które nadawane jest działaczom opozycji wobec dyktatury komunistycznej w PRL.

CZY WARTO W GÓRĘ (Dariusz Brzóska- Brzóskiewicz (tamże)
Ciężko się wchodzi
Niebezpiecznie schodzi
Siedzieć
Też długo nie można

        Wtedy, jeszcze gdy socjalizm wiódł prym wśród umęczonego społeczeństwa w Gdańsku powstał TOTART.

        Teraz w Krakowie jest Michał Zabłocki, uhonorowany wieloma nagrodami za działalność artystyczną, a wśród nich połyskuje  Medal Zasłużony Kulturze Gloria Artis za upowszechnianie kultury. Murki i chodniki są mu z pewnością wdzięczne.

        Społeczeństwo jest sponiewierane przez totalną komercjalizację, uniwersalizm, totalitaryzm podporządkowania się kłamliwym politycznym hasłom.

Inne wyrazy, inne czasy, ale potrzeba mocy słów wtedy i teraz nie zniknęła. Wtedy i teraz jest potrzebne działanie, które spowoduje skuteczność.

Nicią wiążącą ludzi z różnych epok i różnych okresów i różnych dekad jest wrażliwość oraz umiejętność dostrzegania.


***

Będziesz siedział
całą wieczność sam
na kiblu
w ciemnej łazience
za to co wiesz.
(Michał Zabłocki: Wiersze na murach. Antologia 2010-2020, Fundacja Poemat 2021r)

Poezja lingwistyczna w biegłym nurcie

        Poezja lingwistyczna jest nurtem we współczesnej poezji polskiej (po 1956 roku) związanym z awangardą i eksperymentem literackim. Rozwinęła się w latach 1959 – 1965, a  za jego twórcę uznaje się autora Ulissesa – Jamesa Joyce’a.

Warto przypomnieć polskich twórców poezji lingwistycznej: Miron Białoszewski, Tymoteusz Karpowicz, Edward Balcerzan, Zbigniew Bieńkowski, Witold Wirpsza.

A pierwsze nawiązania i zapowiedzi poezji lingwistycznej znajdziemy w wierszach Aleksandra Wata i Juliana Tuwima (nawiązujące do rosyjskiej literatury futurystycznej).

Do tej koncepcji w latach 70-tych nawiązywali poeci ruchu Nowej Fali: Stanisław Barańczak, Adam Zagajewski, Ryszard Krynicki, Julian Kornhauser. Powodem, dla którego tworzyli, inspirując się poezją lingwistyczną, były wydarzenia “marca 1968r” i fałszowanie prawdy w środkach masowego przekazu. Celem, jaki sobie postawili, była demistyfikacja języka. Pisali, stosując metodę kolażu literackiego: używali zapożyczeń z gazet i innych mediów.

Na początku XXI wieku po narzędzia poezji lingwistycznej sięgnęli neolingwiści Jarosław Lipszyc, Maria Cyranowicz, Joanna Mueller, Witold Szwedkowski.

        Ujawnienie paradoksalnych uwikłań słów, sprzecznych z potocznym wyobrażeniem, zastępowanie myślenia słowami, w końcu zabawa i językowa gra, nieustanna podejrzliwość wobec materiału poetyckiego, nieufność do automatyzmów mowy na poziomie leksyki, semantyki, gramatyki, stylu, niezależność języka narzucającego użytkownikowi swe własne prawa, niewydolność znaczeniowa mowy (…) – to podstawowe tematy lingwizmu. Poezja testowała język – kompromitując go, parodiując, polisemizując.

B. Żynis, Współczesność, [w:] Ilustrowane dzieje literatury. Od antyku do współczesności, Bielsko-Biała 2003, s. 400-401

I dalej Bernadetta Żynis wymienia: lingwiści :

– posługują się grą słów i ich znaczeń: kalamburami, parodią, konceptem, pointą, dowcipem, zabawami słownymi zmierzającymi do groteski: ciągła gra z decorum, zestawianie stylu niskiego obok wysokiego, bełkot, zacieranie granic między gatunkami,

– wykorzystują skojarzenia znaczeniowe i brzmieniowe (paronomazja – zestawianie wyrazów o podobnym brzmieniu) wyrazów, np. stosują onomatopeję,

docierają do etymologicznych znaczeń,

– odświeżają i przekształcają skostniałe związki frazeologiczne, czynią z metafory produkt wykolejonego frazeologizmu, najpełniej ukazujący nieskończoność możliwości,

– nadają wyrazom i ich związkom wieloznaczność przez umieszczenie ich w różnych płaszczyznach i porządkach znaczeniowych, co widać w sąsiedztwie „potoku” słów obok zwięzłości, hiperbolizowanej do cząstek semantycznych,

– stosują metodę stopniowego narastania znaczeń i zderzania sensów,

– wprowadzają język kolokwialny, oryginalne neologizmy,

– używają wiersza wolnego, emocyjnego, elipsy, gry homonimem,

– stosują eksperymenty językowe: oprócz słów wykorzystują ich cząstki,

– sprowadzają wypowiedzi do gestu słownego, do bełkotu, by ukazać rozległość obszarów peryferyjnych mowy.

***

wy tu sobie
wierszyki piszecie
a ja gorę
podpisano
świat

(„murek” w Płonące języczki, Maria Fraszewska, 2021); odniesienie do bardzo popularnego filmu z lat 60tych ubiegłego wieku: 1967r: „Ja gorę” z cyklu „Opowieści niesamowitych: z charakterystycznym sloganem: a ja gorę i wykorzystaniem słowa w innym kontekście problemowo-społecznym.

        Założenia poezji lingwistycznej są określone i osadzone w zasadach:

1.  Poezja ma wypróbowywać i wykorzystywać językowe możliwości polszczyzny.

2. Poezja „skonstruowana” z form mowy, z szablonów wypowiedzi, przysłów, konwencji językowych może obfitować w znaczenia.

Bo lingwizm – to gra słów, dowcip językowy, z którego wyłania się niebagatelny sens.

        Poezja lingwistyczna nie zawsze jest łatwa w odbiorze. Właśnie ze względu na konstrukcję i zawarte liczne skojarzenia. W potocznie używanych słowach akcentują paranoję i drugie dno tego co zazwyczaj chce się ukryć. Bez szczególnego wyrafinowania czytelnika bardzo często poezja lingwistyczna jest nie rozszyfrowana, a jej przedstawiciele niedoceniani i w swej niebagatelnej twórczości zostają odizolowani od środowisk.

Wraz z TOTARTem przyszedł czas na „Śmigło: dodatek społeczno-filozoficzny (redagowany przez Zbigniewa Sajnóga) do Tygodnika Literackiego wychodzącego na początku lat 90-tych  XX wieku oraz na BruLion, który zaczął się pojawiać jeszcze w czasach trwającej komuny, a więc powstawał i wychodził w tzw.: „podziemiu”, i przez swojskie drogi był rozprowadzany zanim trafił oficjalnie do księgarń.

Geneza i założenia pokolenia “brulionu”

        Pokolenie „bruLionu” to generacja twórców urodzonych około 1960 roku, którzy koncentrowali się wokół niezależnego czasopisma „bruLion” i debiutowali na początku lat 90. Pismo redagował Robert Tekieli, ukazywało się nieregularnie w latach 1986-1999 i początkowo miało charakter zdecydowanie skandalizujący.

        Z informacji dostępnych w internecie: Formacja „bruLionu” posiadała niesformalizowany program, a raczej wyłącznie silne postanowienie (antyprogramowość) o konieczności całkowitego zerwania z koncepcją literatury zaangażowanej. Obiektem kontestacji stały się nie tylko wzorce patriotyczne, ale również tradycyjna obyczajowość i narodowe stereotypy. Pokolenie to przywiązywało ogromną wagę do indywidualnych doświadczeń, również tych najprostszych, zarówno cielesnych, jak i emocjonalnych. Odwoływało się do zjawisk charakterystycznych dla kultury masowej, a także swobodnie operowało poetyką postmodernistyczną (pastisz, parodia, ironia, intertekstualność).

        Wieki dość szybko przechodzą jeden w drugi i kolejny następny.  Z biegiem lat z biegiem dni mijamy się na ulicach miast bezimiennie. Zaznaczamy swoje życie w dniu codziennym rodzinnym, celebrujemy święta w gronie rodzinnym.  Wychodzimy na ulice, aby zamanifestować nasz sprzeciw społeczny wobec tych, którzy nas nie słyszą. O sztuce i jej przejawach przy rodzinnym stole raczej nie rozmawiamy. Tematyką dotykamy spraw bieżących, czasem zabawnych, czasem drażniących, czasem doniosłych. Na ulice wspólnie wychodzimy pospacerować po sytym śniadaniu czy obiedzie. 

        Bo jak “powiadał” Gombrowicz, mistrz słowa i spostrzegawczości: “…siedzą bezmyślnie na wsi, prymitywni, nieporządni, ograniczeni. […] Wszystko tam dokonuje się z nudów. A ponieważ styl i możliwości tych ludzi są żadne – powoduje to z kolei nowe nudy i jeszcze je wzmaga. Więc cóż robić? Przede wszystkim się je”. (s.69. T.Kępiński. Gombrowicz i świat jego młodości”. I opis sytuacyjny ten zawiera wyjaśnienie: a je się po to, aby: “dzień nie był zbyt długi”. Gdzie Witold Gombrowicz zamierzał pozbywać się mało urodzajnej wiejskiej nudy w mieście czyli w Warszawie? Oczywiście w “instytucji” artystycznej jaką nazywano kawiarnię Ziemiańską, gdzie prym wiedli poeci. A poeci według opisu działań tamtych wydarzeń: “rodzą się wszędzie jak robactwo”. Byli więc w modzie. Zabawy “pod wpływem” wywołują śmiech nawet dziś, bo wtedy były zabarwione fantazją typu: wożenie windą ryb, “żeby miały przyjemność”. A dziś? Zabawa “pod wpływem” urosła do problemu społecznego zmieniającego radość w rodzinne cierpienie.

        Wówczas w rozmowach uczestniczyła „panna” fantazja i „pani” wyobraźnia oraz ciała pseudointelektualistów i półinteligentów, według Gombrowicza. “…wchodziło się z ulicy w ciemność, w jakąś okropną zupę z dymu i zaduchu, z której to otchłani wyzierały zdumiewające oblicza usiłujące coś wykrzyczeć i wygestykulować w powszechnym szumie. Krogulcze rysy rozmaitych (…) pięknoduchów intelektualnych bratały się z poczciwością i okrągłością gąb wsiowskich, chłopskich, (…) zdarzała się też twarz cwana z przedmieścia, a czasem wystrzelał sumiasty wąs szlagona (…)” czyli niewykształconego szlachcica.

        Oto nasza Polska cała i współczesna, obraz jej niezmiennie pasuje do owego opisu. Gdybyśmy opis ten ujęli językiem matematycznym i zamknęli go w postaci “iks”, to byłyby on wiarygodny na przestrzeni wieków budowania społecznych osobowych wizerunków ludzkich.

Konceptualizm czyli gnieżdżące się myśli w ludzkim umyśle

        Konceptualizm czyli obrazy powstające w ludzkim umyśle. Skąd się biorą w ludzkim umyśle różnego rodzaju myśli? Sztuka wyraża się poprzez ślady zewnętrzne powstałe w wyobraźni. Stąd tak blisko do nauki zwanej psychologią poznawczą, psychologią twórczości i ogólnie pojętej kreatywności. To co widzę usiłuję nazwać i unaocznić, wypowiedzieć, narysować. Moje wewnętrzne narzędzia umożliwiają mi powstawanie subiektywnych odczuć, obrazów, myśli. I wyganiają mnie na zewnątrz, aby je tam umieścić. To kreska, która przemienia się w literę, w słowo, w zdanie lub w plamę plastyczną, grafikę, malunek lub kształt, rzeźbę, architekturę, to dźwięk wydobywający się po to, aby brzmieć.

        W sumie wszystko to ma być WYRAZEM, a więc celem wyrazu jest zamysł, wzbudzenie refleksji w odbiorcy. Po co wyjaśniać, gdy można pokazać czyli ujawnić, a ty zrób to sam, przemyśl, podywaguj, zrób kognitywnice na złość. Wyłóż jak kawę na ławę swoje trzy grosze.

        Człowiek reaguje własnym stanem psychicznym i zdaje sobie sprawę z jego istnienia, choć nie zawsze z jego siły, zawartości i wartości. Natchnienie, stan umysłowy twórczego ożywienia, pojęcie wyjaśnia Wikisłownik. Inspiracja, wena, impuls, bodziec, stymulant, poryw, olśnienie, zryw. Słownik języka polskiego dodaje: 1. stan duchowego ożywienia twórczego, dążenie do czegoś wielkiego, wzniosłego 2. rzecz, osoba, zjawisko itp. będące podnietą do jakiegoś działania.  Szukając dalej: Internetowy poradnik pisania wyjawia: Jest rzeczą wątpliwą, czy takie natchnienie w ogóle istnieje. Jednak momenty, w których rodzą się nowe pomysły istnieją, a nawet są przedmiotem zainteresowania psychologii twórczości. Joanna Wrycza- Bekier, doktor nauk humanistycznych, autorka książek o kreatywnym pisaniu i języku internetu, certyfikowana trenerka biznesu pisze: Momenty, w których rodzi się nowa idea, psycholodzy określają niezbyt poetycko brzmiącym słowem: wgląd. To chwila, w której nagle znajdujemy rozwiązanie problemu lub udaje nam się spojrzeć na niego w inny sposób. Wgląd wcale nie musi prowadzić do powstania utworu literackiego, kompozycji muzycznej czy obrazu. Może dotyczyć stosunkowo prostych problemów, pozwala nam np. zrozumieć dowcipy.

Czy każdy człowiek jest twórczy?

        Czy wszyscy ludzie są lub mogą być twórczy? Czy idąc ulicą, będąc bezimiennym przechodniem w ulicznym ruchu mamy szanse zostać osobą twórczą?

Cóż na tak postawione pytanie odpowie Edward Nęcka, profesor psychologii?

        W: „Psychologia twórczości” (2005), wymienia on trzy podstawowe cechy, które charakteryzują człowieka twórczego: otwartość (wykorzystuje różnorodne źródła informacji), niezależność (potrafi połączyć w sposób nieograniczający i wywnioskować coś nowego) i wytrwałość (bo dzięki temu może przezwyciężyć wszelkie przeszkody i przekonać innych ludzi do wartości swego dzieła). Taki człowiek nie myśli komercyjnie, sztampowo, szablonowo, on myśli indywidualnie, jednostkowo, inaczej. Twórczo.

        Nasze społeczeństwo nękane jest przez wiele różnorodnych problemów. Zbyt często rodziny uniemożliwiają swoim członkom, dzieciom właściwy rozwój poprzez własne i istniejące w rodzinie dysfunkcje. Naukowo udowodniono, że ratunkiem dla cierpienia, bólu psychicznego jest stworzenie sobie i w sobie świata równoległego, takiego, który będzie chronił i dawał poczucie bezpieczeństwa.  W rozwoju człowieka istotna jest autonomia i wolność. Przy szczególnej wrażliwości ucieczka w twórczość, w zbudowanie wartościowej rzeczywistości  staje się jednocześnie jedyną jakością umożliwiającą rozwój. (Nęcka s.146 tamże). Gdy dodamy do tego transgresję, czyli potrzebę i zdolność związaną z przekraczaniem wewnętrznych granic, taka osoba dokonuje zmian. Oznacza ona trwałe dążenie człowieka do potwierdzenia  i powiększania własnej wartości. (Kozielecki, 1997,s.119).

        Ekspresja potencjału twórczego w postaci tworzenia miniaturek wierszy, zdań refleksyjnych, poezji, przestaje być elitarna, a staje się powszechna poprzez jej dostępność poprzez zwrócenia oczu „ku”. Zapewnia codzienny trening dla potencjału twórczego człowieka. Oferuje zdolność wydobycia możliwości tkwiących w człowieku. Zaczyna się od zabawy słowami, zdaniami, być może w połączeniu ze śmiechem, radością, co stanowi podstawy do rozbudzania motywacyjnego. Trzeba czasu i pracy, aby wytworzył się pomysł, czasami powstaje on błyskawicznie i niezapisany błyskawicznie znika. Własną skuteczność rozwija się przez ciąg podejmowanych prób oraz wspólnoto-działalność w dostępnej i otwartej przestrzeni.

        Badania naukowe wskazują, że społeczny stan możliwości umysłowych nie zmienia się od zamierzchłych czasów i jest on w miarę stabilny. Gdyby dzieciom z epoki jaskiniowej wręczyć telefon komórkowy, to one znakomicie poradziłyby sobie z jego obsługą.

Mentalność, nasza psyche jedynie przeciąga się leniwie przez koncept nici wiążącej wieki czasowe. W toku życia społecznego pojawiają się jego nowe formy, a zależne są od twórczego charakteru jego członków czyli jednostek osobniczych, ludzi.

        Nowe formy budowania więzi społecznych powstają poprzedzone pomysłem, zarzewiem, iskrą. Obecnie możemy obserwować jak zawiązują się grupy społeczne oparte na wierszach, na poezji, cokolwiek ten wyraz znaczy dla piszących i wchodzących w krąg wrażliwości malowanych słowem.

        Michał Zabłocki jawi się jako działający społecznie wrażliwością wrośnięty w potrzebę podniesienia poziomu empatii społecznej. Otacza nas wszechobecne cierpienie, zło, niesprawiedliwość, krzywdy i rozgoryczenia. W jaki sposób poruszyć społeczeństwo w jego stanie stagnacji wynikłej z bezradności na powyższe? Sztuką jest przyczynić się do powstania wartości jakościowej, etyczno-moralnej, takiej która będzie służyła społeczeństwu w jej wzroście jakościowym, emocjonalnym, kulturowym, etyczno-moralnym.

        Mądrość bierze się z umiejętności stawiania pytań i poszukiwania właściwych odpowiedzi. Z wyciągania wniosków i sprawdzania ich przydatności, trafności, ważkości. Słowo jest budulcem twórczym, kruszywem inspirującym do podejmowania twórczych działań. Wszystko co nowe z reguły swej wzbudza opór. To dobry obraz zwiastujący zmianę, bo wystarczy kopniak i ruszamy do przodu. Taka jest kolej rzeczy przemijającej i toczącej nieznaną przyszłość drogą teraźniejszości.

        A więc niech żyją krótkie skojarzenia i płoche myśli. Refleksje nad sobą i własnym losem.

Dwa talerzyki ze złotą obwódką
Ulepione cukrem
Obok filiżanka po kawie
A pod stołem krew
Pot i łzy
(Michał Zabłocki: Wiersze na murach. Antologia 2010-2020, Fundacja Poemat 2021r)

***

grabarze
życia codziennego
wyruszyli w świat
piewcy życia
gdzie się podziewacie?!
(Maria Fraszewska, w: Wiersze na murach. Antologia 2010-2020, Fundacja Poemat 2021r)


Maria Fraszewska urodziła się w r. 1958 w Słupsku. Absolwentka socjologii, psychologii oraz pedagogiki i coachingu. Należy do Związku Literatów Polskich o/Zielona Góra .

       Debiut poetycki w 1990 roku w zielonogórskiej „Gazecie Nowej“ i koszalińskim„Gońcu Pomorskim“ . Publikowała wTygodniku Literackim:Śmigło“, „bruLionie“, „Przedprożach“.Książeczkę: „Rozmowy mruczącej kotki z mrukliwym kotem” wydał w 1994r Gdański Totart. Publikowała również w„Radiowej Książce Poetyckiej” w Radiu Zachód, „jednodniówce” wydanej przezTF.Totart po 30 latach, Gdańsk 2016 oraz Wrocław Europejska Stolica Kultury UNESCO 2016. Także w: „Na Winnicy“, „Pro Libris“, Pasje Literackie, w cyfrowym artzinie Gazeta Musi Się Ukazać, Piśmie Literacko-Artystycznym Bezkres, w Almanachach Bezkresu oraz kilku antologiach zielonogórskich.

       Od roku 2013 uczestniczy w programie unijnym Emultipoetry: „Wiersze na murach”, Kraków Europejska Stolica Kultury UNESCO 2019. Miniaturki poetyckie jej autorstwa znajdują się również w Antologii Wierszy na murach – wybór z lat 2010-2020, Fundacja Poemat 2021 r.

       Maria Fraszewska jest autorką trzynastu publikacji.

       Od wielu lat związana z Zieloną Górą, wykonywała pracę doradcy zawodowego, dziennikarki „Tygodnik Koszalińsko-Słupski”, „By zdrowym być”, „Kurier zielonogórski”, nauczycielki oraz prowadziła własną firmę poradnictwa psychologicznego „Krainę Zmian“.

       Tomiki: Wio w snach (1995r) oraz Płonące języczki(2021) zostały wyróżnione nominacją do Poetyckiego Wawrzynu Lubuskiego.

W 2022 otrzymała dyplom uznania w konkursie Kobieta Roku Województwa Lubuskiego za działalność artystyczną i społeczną.

            Mieszka i tworzy w Zielonej Górze. Współpracuje w wolontariacie z Lubuskim Stowarzyszeniem na Rzecz Kobiet BABA.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko