Tadej Karabowicz – Chłodne rzeki, nieznajomi ludzie… Serhij Żadan i wojna

0
197
Serhij Żadan. Charków 2021


Serhij Żadan jest jednym z najpopularniejszych pisarzy współczesnej literatury ukraińskiej. Jego utwory zyskały niezwykłe uznanie za swoją bezkompromisową treść. Sam autor jako poeta i pisarz jest wielowymiarowy. Pisze poezję i prozę, opowiadania i powieści, realizuje ciekawe projekty muzyczne. Znakiem rozpoznawczym twórcy jest miejsce jego zamieszkania, miasto Charków we wschodniej części Ukrainy. Twórczość Żadana charakteryzuje się osobistym kolorytem i poprzez użycie języka potocznego, a czasem obscenicznego, przyciąga wielu czytelników, także w aspekcie pokoleniowym. Dodatkowym atrybutem jego twórczości są występy muzyczne. Dlatego Serhij Żadan pozostaje twarzą współczesnej kultury ukraińskiej. W Polsce znany jest z wielu przekładów swoich dzieł na język polski. Wydawcami większości jego książek są Monika Schneiderman i Andrzej Stasiuk, prowadzący wydawnictwo Czarne. Stworzyli oni pokaźną bibliotekę przekładów Serhija Zhadana. Od wybuchu wojny rosyjskiej poeta przebywa w Charkowie, udziela się w wolontariacie, jest czynny literacko, prowadzi zapis swojej działalności na Facebook. Zaproponowany wywiad został specjalnie udzielony dla portalu literackiego Pisarze.pl.

Rozmowę z poetą prowadzi Tadej Karabowicz.

Panie Serhiju! W 1991 roku, gdy Ukraina ogłosiła niepodległość państwową i pojawiła się na mapie Europy jako samodzielny byt państwowy, miał pan 17 lat. Jak wiadomo, posiadał pan już pierwsze ważne publikacje literackie. Zastanawiam się, co wtedy pan czytał?

Cóż, oprócz obowiązkowej literatury szkolnej czytałem poetów lat 20. i 30. – Tyczynę, Plużnyka, Sosiurę, Chwylowego, w ogóle to pokolenie które wtedy aktywnie publikowano, i to było prawdziwe odkrycie. Ponadto aktywnie czytałem naszych autorów lat sześćdziesiątych – Wasyla Symonenkę, Linę Kostenko, Iwan Dracza. Odkryłem także współczesną literaturę głównie poprzez czasopisma, takie jak “Berezil”. Moja ciocia Oleksandra Kowalowa, wspaniała poetka i tłumaczka, dała podsuwała mi dużo ciekawej literatury. A kiedy przyjechałem do Charkowa, odkryłem pokolenie lat 80-tych, co też jest dla mnie bardzo ważne.

Czy uważał się pan już wtedy za poetę?

Ależ oczywiście))) Pisałem wiersze, literatura była moim świadomym wyborem, pragnąłem się nią zajmować.

Jak to się stało, że w latach 90. wszedł pan w relacje literackie z ukraińską grupą literacką Bu-Ba-Bu, którą tworzyli Jurij Andruchowycz, Wiktor Neborak i Ołeksandr Irwaneć?

Moi przyjaciele i ja, młodzi poeci, szukaliśmy wówczas ludzi o podobnych poglądach, estetycznie nam bliskich. W ten sposób dowiedzieliśmy się o istnieniu grupy literackiej Bu-Ba-Bu, o poecie Wołodi Cybulce, grupie LuhoSad i o literackim ugrupowaniu z Kijowa “Propała Hramota”. Właśnie odwiedzając Kijów, czy jadąc do Lwowa poznałem członków tych ciekawych ugrupowań. Pamiętam, że właściwie poetę Wiktora Neboraka spotkałem bezpośrednio na lwowskiej ulicy, podszedłem do niego i zapoznałem się)

Czy ta zależność od starszych kolegów nie była dla pana obciążeniem?

Ależ nie, fajnie było się od nich uczyć wielu rzeczy. Nie było presji, wręcz przeciwnie, była chęć podzielenia się tymi samymi poetyckimi odkryciami. Pamiętam jak zaprosiliśmy grupę Bu-Ba-Budo Charkowa i to był wspaniały wieczór literacki.

W ogóle, jak pan wspomina lata 90., w których powstała nawet literacka narracja: grupa literacka Bu-Ba-Bu i Serhij Żadan.

To było ciekawe. Ale kiedy masz 18-19 lat, nie może być inaczej. Pamiętam, jak my, nasze pokolenie, spotykaliśmy się na Seminariach Młodzieży Twórczej w siedzibie pisarzy w Irpeniu pod Kijowem. W zasadzie wszyscy poznaliśmy się dzięki wydawnictwu “Smołoskyp”, i najwięcej w tej dziedzinie dokonał  nieżyjący już Osyp Zinkewycz.

A czy można tak powiedzieć, że gdzieś na progu nowego tysiąclecia w 2000 roku, zerwał pan literackie węzły z grupą Bu-Ba-Bu. Coś musiało pana tam fascynować, ale zapewne coś także denerwowało? Prawda?

Ale to nie było denerwujące. W pewnym momencie my, pokolenie lat 90., również staliśmy się „dorosłymi” pisarzami. Ale nadal bardzo szanuję tych swoich starszych kolegów po piórze, komunikuję się z nimi. Są mi bliscy i drodzy.

A jakie książki grupy Bu-Ba-Bu pan czytał wtedy?

Oczywiście  wszystkie ich nowości lat 90. po prostu aktywnie czytałem.

 Na swoje życie literackie wybrał pan miasto Charków, dlaczego?

To był wybór sytuacyjny. Tutaj mieszkała moja ciocia, o tym mówiłem powyżej. W dużej mierze przyjechałem do niej. Oczywiście, Charków jako miasto potrafi urzec i można się w nim zakochać)

Pierwsze pana projekty muzyczne również narodziły się w Charkowie? Jak to się stało…

Zawsze miałem wielu przyjaciół wśród muzyków. W pewnym momencie przerodziło się to we współpracę. Nasz pierwszy projekt muzyczny zrobiliśmy w 1998 roku.

Nie pociągało pana mieszkanie w stolicy Ukrainy – Kijowie?

Nie, nigdy!

Mówi się, że na pański rozwój intelektualny i na poglądy literackie wpłynął słynny teolog charkowski, arcybiskup Ihor Isiczenko?

Tak, znam arcybiskupa od końca lat 80-tych. To wciąż jest dla mnie bardzo ważna osoba, nadal się komunikujemy. W ogóle zawsze z wdzięcznością wspominam ukraińskie środowisko Charkowa z przełomu lat 80-tych i 90-tych.

Wiadomo, że lata 2000 przyniosły burzliwy rozwój form internetowych, takich jak e-mail, Facebook, telefonia komórkowa, a także smsy i szybkie listy internetowe. Literatura przestała istnieć jako coś niedostępnego, tożsamego z papierową książką, którą można kupić w księgarni, wypożyczyć w bibliotece lub zobacz na półkach u znajomych. Jak pan przystosował się do wyzwań współczesności jako poeta i pisarz.

Szczerze mówiąc, nie przystosowałem się do końca. Jestem człowiekiem XX wieku, człowiekiem papierowych książek. Pomimo wszystkich sieci społecznościowych nadal chodzę do księgarni, lubię odwiedzać także antykwariaty. Oznacza to, że pod wieloma względami jestem beznadziejnie przestarzały)

W pana twórczości literackiej dużą rolę spełniają przekłady na język polski. Proszę opowiedzieć o tym ciekawym zjawisku…

Bardzo lubię tłumaczyć, szczególnie z języka polskiego. Tłumaczyłem wiersze Czesława Miłosza, Ryszarda Krynickiego i Marcina Świetlickiego. To są dialogi z tymi, których lubisz.

Pańska twórczość literacka tłumaczona była na wiele języków. Ważną rolę spełniają tutaj tłumaczenia na język polski. Właściwie jak pan ocenia historię przekładów pana twórczości na język polski?

Jestem bardzo wdzięczny polskim tłumaczom. Dla mnie to zawsze przygoda – nowe doświadczenie przetłumaczonego tekstu, znajomość z nim czytelnika. To za każdym razem intryga.

Czy można powiedzieć, że pańskie książki przetłumaczone na język polski mają szerszy kontekst literacki?

Jest mi bardzo blisko polskie środowisko kulturalne i literackie. Kocham polską literaturę, a także polskich czytelników). Moimi przyjaciółmi są na przykład wydawcy moich książek w Polsce, Monika Schneiderman i Andrzej Stasiuk, którzy prowadzą wydawnictwo Czarne. W dużej mierze dzięki prozie Andrzeja odkryłem współczesną literaturę polską.

Był pan uczestnikiem Pomarańczowej Rewolucji, potem stanął pan po stronie obrony idei ukraińskiej w 2014 roku. Teraz, podczas rosyjskiej inwazji na Ukrainę, aktywnie pan pracuje jako znany charkowski wolontariusz. Proszę, powiedzieć, jak istnieją w takim świecie wojny i napięcia psychicznego kwestie literackie i polityczne. Czy próbuje pan oddzielić politykę od literatury, czy nie?

Oczywiście próbuję, choć nie zawsze się to udaje. Kultura na Ukrainie to także element polityki. Pisanie po ukraińsku to nadal wybór polityczny.

Dziękuję panu za rozmowę.

Ja również dziękuję.


17-18. 05. 2022

Serhij Żadan, Nikt nie powróci z długiej nocnej wędrówki, przekład Tadeusz Karabowicz, Lublin 2021


Serhij Żadan

Tłumaczenie z języka ukraińskiego Tadej Karabowicz


Historia kultury początku wieku

Ty odpiszesz jeszcze dzisiaj, dotykając ciepłych liter,
sortując je w ciemności, myląc samogłoski ze spółgłoskami,
jak maszyna do pisania w starym warszawskim mieszkaniu.
Ciężkie plastry pisma
już ciemnieją tym złotem, z którego przędzie się język.
Pisz, tylko nie zatrzymuj się,
przedrukuj te białe płachty, wydeptuj niemo-czarny trop.
Nikt nie powróci z długiej nocnej wędrówki,
zapomniane przez wszystkich ślimaki będą umierać w mokrej trawie.

W białych śniegach, jak w serwetkach leży Centralna Europa.
Zawsze wierzyłem w cygańską elastyczność leniwą,
bo nie każdemu sądzony ten wyświechtany szeląg
Jak byś zajrzała do ich paszportów,
które pachną gorczycą i szafranem,
jak byś usłyszała ich rozbite akordeony,
które odstraszą skórą i arabskimi miarami –
one wskazują, że gdziekolwiek idziesz –  gdziekolwiek byś nie jechała-
ty tylko oddalasz się i nigdy nie będziesz bliżej, niż jesteś;
gdy milknie muzyka starych gramofonów,
z nich wycieka oliwa,
jak sok pomidorowy z przebitych konserw
od zupy.

Nie za tymi drzwiami, nie w rozpalonych słońcem miastach
rozwija się każdego ranku utrudzone serce epoki.
Czas rzeczywiście mija, lecz mija tak blisko, że ty,
przyglądając się mu, już rozróżniasz jego ciężki włókna,
i powtarzasz szeptem usłyszane od niego zdania,
jak by chcesz by potem w przyszłości rozpoznając twój głos, można było powiedzieć;
tak powstawała epoka,
tak nabierała rozpędu – ciężko jak transporter z bombami,
zostawiając wygasłe planety i przeciążone komutatory,
przeganiając z bagien dzikie kaczki,
które rozlatując się przekrzykują
ciężarowców,
boga,
barki.

Wybierając kurs nauki wśród innych rzeczy
ty powinnaś  dowiedzieć się –
                                              w rzeczywistości kultura początku wieku
już odcisnęła się żyłami na twojej powolnej ręce,
ukorzeniła się w gniazdach twoich silnych włosów,
uchwyconych niedbale na wietrze,
                                                       rozwianych nad palcami,
niczym strumienie ciepłej wody nad umywalką,
niczym gliniane kolorowe korale nad kubkami i popielniczkami,
niczym długie jesienne niebo
nad polem kukurydzy.


Oddział pocztowy

Pocztowy oddział, nad którym przepełza odwilż
i poranne supermarkety przez które przechodzą dostawcy pizzy –
jak ty lekko trzymasz rzeczy, potrzebne tobie codziennie,
fajkę z haszyszem
i kubek z herbatą,
zalepione miodem zimowe talerze,
a ty unikasz przeciągów i pisania listów;

z pejzażem na miasto, które zupełnie zacichło,
uliczny handel niezbyt żywy o tej porze,
dwóch, trzech sprzedawców smażonych kasztanów
patrzy w niebo,
i sypie się śnieg lecz taki zagubiony,
że topnieje nie doleciawszy
do pierwszych ptasich kluczy;

i ptaki cieszą się z tego –
że nad ich głowami tak dużo śniegu
a pod skrzydłami tak pusto,
że chce się długo lecieć pod niskimi mostami,
trzymając w dziobie zapach smażonych kasztanów;

każdy coś może znaleźć dla siebie, wystarczy by szukał dobrze,
anioły sypią tobie pod nogi piasek budowlany i diamenty,
bezradne słońce pośród zimy,
wszystko co może to tylko wędrować –
ze Wschodu na Zachód, kochana,
ze Wschodu na Zachód.


Sprzedajni poeci 60. lat

Sprzedajni poeci 60. lat mieli by cieszyć się,
że wszystko zakończyło się szczęśliwie;
przecież było tyle niebezpieczeństw,
a spójrz – żyją, powrócili do łask,
jedynie może rany zadane w boju
będą bolały podczas huraganów
jak w okresie.

Sprzedajni poeci 60. lat wożą za sobą
wielkie walizy z żółtej sztucznej skóry;
zatrzymując się w hotelach,
przytrzymują słuchawkę  barkiem jak skrzypce,
a na ich walizach jaskrawieją tandetne naklejki.
Hong Kong dziewczynko, i to jest nasza zbiorowa podświadomość.
Co do mnie  masz? – lekko wyrzucisz pogniecioną wizytówkę.
Jedną wizę w paszporcie mniej,
jedną więcej.

Kiedykolwiek na zaśnieżonym lotnisku
któremuś z nich przypomną się ich wszystkie ich wykłady,
radio Berlin i mosty przez Wisłę.
„ Dobrze – pomyśli on – dobrze,
to były niezłe czasy – nasze sprzedajne 60. lata,
nieważne, że w głowie po tym wszystkim
całkowita perwersja i socjaldemokracja.
Nas wiodła za sobą miłość,
miłość wyrywała nasze jestestwo,
 tak jak wyrywa się słuchawkę z budki telefonicznej.
Poezja pisze się gardłem,
lecz to gardło beznadziejnie zaziębione”.

Kierując się  prawami literatury,
prawami umów podpisanych i honorariów
oni rzeczywiście walczyli o wolność,
a wolność jak wiadomo wymaga,
by za nią czasami walczyć  –
w okopach, lasach
i na stronach prasy niezależnej.

Mówiąc tutaj o poezji,
wspomnijmy wszystkich tych kto pozostał
na deptakach i plażach starych dobrych 60 lat,
wszystkich tych kto nie przeszedł do końca kursu uniewinnienia
i nad tymi co jeszcze dzisiaj chmurzy się
co swoją strukturą przypomina białe wiersze;
wspomnijmy ich bowiem to co nazywamy czasem,
przypomina zwyczajne rozpychanie się łokciami,
gdzie bebechy rozpruwa się dlatego,
bo tak rzekomo ma być;
lecz dźwignąwszy się z tego
chyba że sprzedajni poeci
z płucami – rozerwanymi
z miłości.


Gumowa dusza

Obojętnie jaka historia,
ta historia dobrej dziecięcej przyjaźni
powoli dobiega końca.
Nastolatki w stanie ciągłego
zaziębienia i euforii,
pragnący złączyć
barwną przędzę podróżnych wrażeń
wreszcie zmilkną znacząco
pod majowym deszczem,
który chowa się w ich włosach,
że go nie można
wyczesać żadnym grzebieniem.
Tylko topielec – ten anioł powolnych rzek,
leży pod wodą i
faluje za nurtem,
jak liście wodorostów,
i tylko swawolne wrony przelatują z nieba
do nieba i znudzone dybią
na pagórach skib,
przenosząc na plecach swój domowy
dobytek i  kraciaste worki z pierzem.
Obojętnie jakie rzeczy,
również rzeczy z tej historii naprawdę
mają swój wydźwięk,
chociaż i tak nie potrafiliście
powiedzieć sobie o każdej z nich.
Okazuje się, że wszystko jest jasne i proste –
widma, które wychylają się do niej
zza deszczu
swoimi niemymi twarzami;
ziarna kawy puszczające
korzenie
w ciepłym gruncie
jej bezsenności;
jej prześcieradła, podobne
do ulotek
z odezwami strajkujących
komitetów.


Serhij Żadan – ukraiński poeta, prozaik, aktywista społeczny, publicysta. Urodzony 23 серпня 1974 w Starobielsku w obwodzie ługańskim, mieszka i tworzy w Charkowie, gdzie studiował filologię niemiecką i ukraińską oraz uzyskał stopień doktora nauk filologicznych. Tłumaczy literaturę piękną, głównie z języka niemieckiego (m.in. utwory Paula Celana i Bertolta Brechta), a także polskiego (w tym Czesława Miłosza). Jego własne utwory tłumaczone były na kilkanaście języków. Po polsku ukazały się m.in. tomy jego wierszy i Etiopia (2011, przeł. Adam Pomorski i Ola Hnatiuk), a także powieści i zbiory opowiadań w tłumaczeniu Michała Petryka: Big Mac (2005), Depeche Mode (2006), Anarchy in the UKR (2007), Hymn demokratycznej młodzieży (2008), Woroszyłowgrad (2013), Mezopotamia (2015, tłumaczenie wierszy Adam Pomorski), Internat (2019), Nikt nie powróci z długiej nocnej wędrówki (2021, tłumaczenie wierszy Tadeusz Karabowicz). Laureat licznych nagród i wyróżnień, w tym Nagrody Literackiej im. Josepha Conrada-Korzeniowskiego (2009), nagrody Brücke Berlin (2014) oraz Literackiej Nagrody Europy Środkowej Angelus (2015). Występuje jako frontman i wokalista z zespołem Sobaky w Kosmosi (Psy w Kosmosie), z którym nagrał kilka albumów studyjnych. Zawodnik literackiej reprezentacji Ukrainy w piłce nożnej. (za: https://rozstaje.art/autorzy/serhij-zadan/ 2021. 10. 04).


© Serhij Żadan, 2022
© Tadej Karabowicz, 2022
© Portret Serhija Żadana z prywatnych zbiorów tłumacza


Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko