Stefan Jurkowski – Świat wielowarstwowy

0
19

Na skrzydełku „Chaosmosu” – zbioru opowiadań Ireny Nyczaj – czytamy świetny wiersz pióra jej niedawno zmarłego męża, Stanisława Nyczaja „Wobec nadziei”. Oto początek tego utworu:

Brniemy pośród ciemności
blado
przyświecając sobie nadzieją,

która, choć nikła,
zawsze milsza jest od pewności,
pozbawionej jakiegokolwiek wdzięku.

Wersy te mogą stanowić niejaki klucz do prozy autorki „Winy”; prozy niełatwej, choć z pozoru komunikatywnej. Tutaj wszystko co najważniejsze, ukryte jest głęboko w warstwie treściowej utworów. Oto świat, w którym żyjemy – twierdzi autorka – nie jest przez nas poznany do końca. I nie wiadomo, czy kiedykolwiek będzie. Nie znamy przecież wszystkich mechanizmów, które nim rządzą; na pierwszy rzut oka (lepiej: na pierwsze doświadczenie) wydaje się nam rzeczywistość banalną historią, której na swój sposób doświadcza każdy z nas. Ale przecież wszystkie zdarzenia, ludzkie reakcje czy – co tutaj ważne – ich następstwa, sprawiają wrażenie chaotyczności, choć zarazem są poddane jakiejś osobliwej, w pełni nam niedostępnej, logice. Zakorzenione w tajemniczym świecie otaczającym nas oraz psychicznym. Jest on dla nas ciemny, niedostępny, nieograniczony, często przerażający w swojej nieskończoności. Stąd i tytuł całego zbioru sugerujący kosmiczny chaos zdarzeń, ludzkich reakcji, poplątanych, czasami wydawałoby się: irracjonalnych losów.
To wszystko pulsuje w podskórnych warstwach tej dynamicznej prozy, bardzo ciekawej od strony zarówno fabularnej jak i psychologicznej. Oto – jak w tytułowym opowiadaniu – stary, samotny i schorowany człowiek, spotyka kobietę. Ona również niesie swój bagaż traumatycznych  przeżyć. Wydawałoby się, że nastąpi jakieś harmonijne porozumienia. W psychice obojga tak dużo się nawarstwiło negatywnych doświadczeń, że w konsekwencji nastąpiła eksplozja. Doszło bowiem do niewyobrażalnej tragedii.
Irena Nyczaj potrafi zaskakiwać czytelnika niespodziewanymi obrotami zdarzeń. Czyni to jednak w sposób jak najbardziej naturalny. W jej utworach nie ma nic z sensacji, z chęci epatowania czytelnika. Autorka po prostu pokazuje świat i zjawiska w nim zachodzące, ale  widzi je w sposób wielowarstwowy, panoramiczny. Ich „chaos” a zarazem swoista logika, są tutaj nieodłączne. Taka bowiem jest głębia ludzkiej psychiki, jej niezmierzona ciemność i… jasność zarazem.
Oto mamy tu opowiadanie „Rodzinna układanka”. Jest to swoisty „portret rodzinny”, pogodny, obrazujący fragmenty życia kulturalnych, inteligentnych ludzi. Irena Nyczaj pokazuje tutaj, podobnie jak w innych utworach, konsekwencje wzrastania człowieka w określonych warunkach oraz następstwa, swoiste „dalsze ciągi”, które mogą w istotny sposób zaważyć nawet na losach następnych, odległych pokoleń. Tu zostały pokazane losy jakże odmienne od tych, które widzimy choćby w „Chaosmosie”, „Tradycji” czy „Kanadzie Jadwini”. Autorka pokazuje wyraźnie, jak ważne jest dla ludzkiej psychiki to własnie osobiste doświadczenie.
Zauważmy, iż nie ma w tych opowiadaniach żadnego zbędnego dydaktyzmu. To nie są utwory pisane „z tezą”. Prozę Ireny Nyczaj charakteryzuje to naturalność, bezpretensjonalność, naturalność, prawdopodobieństwo zdarzeń, które mogą przytrafić się każdemu z nas. Życie, niby takie „zwyczajne”, jest wszak przebogate, i samo niesie – bez pomocy fantazji – wiele zaskoczeń, zdziwień, niby nieprawdopodobnych faktów. Tylko my tego wszystkiego nie dostrzegamy tak ostro bez pomocy pisarza, patrzymy na rzeczywistość w sposób nazbyt naskórkowy. Ta cała niezmierna złożoność ludzkiego wnętrza oraz w konsekwencji zachodzących wokół zjawisk i tajemniczych zależności unaocznia się w pisarstwie Ireny Nyczaj. I to właśnie, obok niewątpliwie zajmującej fabuły, znajomości ludzkiej psychiki, stanowi niezwykle istotny walor tych opowiadań.
Autorka bowiem nie tylko chce opowiedzieć i opisać jakieś ciekawe zdarzenie. Owszem, jej opowiadania mają walor realistyczny, ale przesłanie tej prozy nie kończy się na postawieniu ostatniej kropki. Wszystkie te utwory pulsują oryginalnymi znaczeniami, ułatwiają czytelnikowi indywidualną interpretację wszystkiego, co go otacza. Uwrażliwia i pozwala na głębsze zrozumienie świata. Są przy tym lapidarne, oszczędne, co tylko potęguje ich ekspresyjność.
Czy można jednak ten świat choć trochę zrozumieć? Czy nie jest to swoisty syzyfowy wysiłek? Ale czy to zwalnia nas z wyciągania wniosków, z bacznej obserwacji otoczenia i samych siebie? Taki już jest nasz ludzki los, że – jak napisał Poeta – brniemy pośród ciemności,/blado/ przyświecając sobie nadzieją…

Stefan Jurkowski

Irena Nyczaj Chaosmos, Oficyna Wydawnicza STON 2, Kielce 2022, s. 90. Posłowie Krystyna Cel.
Publikacja powstała dzięki stypendium Funduszu Popierania Twórczości im. Andrzeja Szczypiorskiego przy Stowarzyszeniu Autorów ZAiKS.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko