Maria Żukowska – wiersze

0
87
Autoportret autorki


orbit[1]

przyszła pora wyrzucić swoje uczucia
w prostym papierku od gumy do żucia

połykać przecież nie jest zbyt zdrowo


3.6

czy już jest ci lepiej?
wątpię, ale dzięki za trwogę
w sumie, kiedy ostatnio sprawdzałam
to sufit nie spadł mi na podłogę

czy już ci przeszło?
nie za bardzo, ale się przyzwyczaiłam
wyszło całkiem głupio
na początku było przykro, lecz się znudziłam

czy wiesz, że możesz zadzwonić?
oczywiście, nie chcę pokazać się świnią
sensu w tym jest bez lika
plotki przecież z pewnością nie winią

u mnie to wszystko super.
wiadomość cieszy, lecz nie pytałam
jak długo będzie to trwało
nieistotne, kiwnęłam i się rozwitałam[2]


mapa świata

gwiazda nade mną świeci
świeciła i będzie świecić
ludzie nadal będą rodzić dzieci
słońce na horyzoncie wzejdzie o świcie
księżyc powita wieczorem w błękicie
autobus przyjedzie o wyznaczonej godzinie
pantofelki narodzą się w jeziorowej glinie
rzeczy zostaną na swoich półkach
pył się ulotni w jesiennych chmurkach
i nawet jeżeli teraz nie mogę odpuścić
zapomnieć ten na wpół szczery uśmiech
to wiem, że tak stać się musiało
bo w życiu niczego nie bywa za mało
wszystko po prostu czeka swego czasu
aby ułożyć mapę życia jak z atlasu
i nawet jeśli byłam bolącym bezdrożem
na mej mapie ten czas zostanie znaczącym wąwozem
z którego wybrnąć jest tak niełatwo
bo tam poznałam, że kochać i żyć jest warto


repetitio

czas od czasu personifikuję swój ból
nadaję mu ludzkie oblicze
obwiniam, się gniewam i szydzę
wymawiam mu wszystko
czego nikt nie musi wiedzieć i słyszeć

a on tak od czasu do czasu się mści
powracających w momentach lirycznych
podczas wesela i zabaw
śmiechu i rozmów
słońca i ciepła

podle rysuje mi w myślach obrazy
tego co było i nigdy nie będzie
posyła czerstwe uściski gardła
i się ulatnia jak puszek z topoli

zostaję z ranami na sercu
w szklanym odbiciu w mych oczach
i czas od czasu personifikuję swój ból


kometa

kometa, która ode mnie ucieka
spadająca gwiazda nie będzie czekać
marzenie się spełni, lecz tylko na chwilę
bo potem wszystko zmyje butelka Akvilė[3]

wspomnienia zostaną,
lecz po prostu otwartą raną
w której dłubać będę we dnie i w nocy
bo tego zmienić nie jest już w mej mocy
stać się to mogło i innej przybłędzie
dlatego milczę i czekam, dopóki to przejdzie

z nadzieją, że kamień mej duszy w proch się zamieni
i obok jadący samochód rozwieje tej smutnej pantomimy wspomnienie.


nie ma czasu

zbieram minuty tracąc godziny
cały czas odmawiam szukając przyczyny
stawiam priorytety i rozpisuję rozkłady
wnerwia mnie to że znowu zwiędły kwiaty

ciągle biegnę i próbuję nadążyć
nie widzę że ten rytm zaczyna ciążyć
fantomowe bóle wracają by nadal drążyć
jak chomik w kółko nie przestaję krążyć

stop
ale czy to wszystko naprawdę się dzieje?
mozaika harmonogramu jakoś się nie klei

czas raptownie zmienia kierunek gdy
na horyzoncie pojawia się mocny trunek
lub gdy bezmyślnie przewijam tik toka[4]
nawet gdy w korku trzęsie się noga
albo gdy zaspałam tak na godzin dwanaście
czy też gdy rozmowa telefoniczna osiem razy
przekroczyła granicę „minut piętnaście”

analizując statystyczne dane ochłonęła mnie eureka
tak naprawdę to czas nigdzie nie znika
więc może już pora się trochę ogarnąć
więc odłóż telefon i idź wreszcie posprzątać


peppa

przyszedł koniec rejwu[5]
i wszystko jakieś mętne
nie mam co powiedzieć
i w środku jakaś pustka
leżę i oglądam kreskówkę
o śwince która wydaje się szczęśliwa
ale naprawdę to tylko imaginatywa
bo kiedy przejawia pozytywną inicjatywę
to dostaje naganę prawdziwą
i zostaje wyśmiana przez najbliższych
nie ma co tu skrywać
wolałaby spędzić czas w kręgach milszych
ale niestety ma swoje życie
takie bezsensowne bycie
a więc koniec odcinka
niestety powiesiła się świnka


Maria Żukowska jest poetką i aktorką rodem z Wilna. Studiuje teorię i historię sztuki na Uniwersytecie Witolda Wielkiego w Kownie. Od kilku lat występuje w awangardowych przedstawieniach Teatru Polskiego w Wilnie. W ubiegłym roku otrzymała nagrodę za wyrazistą grę aktorską w spektaklu Pop-ezja na festiwalu małych teatrów Słodkobłękity w Zgierzu. To pierwsza prezentacja jej twórczości literackiej w Polsce.


[1] Marka gumy do żucia
[2] Pożegnałam się
[3] Marka wody mineralnej
[4] Aplikacja internetowa
[5] Impreza – z ang. rave

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko