Tomasz Wybranowski – wiersze

0
204
Tomasz Wybranowski, Dom Księgarza, Warszawa 2019. Fot. Jolanta Bogusławska

DZICZĄ PORANKA NIE URADUJESZ

Upijane dni rozproszenia nie uśmiercą
konturu dogmatu pragnień
Jedynie serce pośrodku granicznej linii
zastanawia się czy przeżyje w ułudzie jeszcze jedno
Niedopowiedzenie wyklaskane staccato
kolejnych kolejek i wódki, i perypetii losu

Ukochanie jak przygaszony płomień uśmiechu
jak kalendarz z dodanymi dniami
Lubość w każdej fali krwi, wypowiedzianym słowie
Choćby najplugawszym, spojrzeniu, oddechu piszącym
Po zimowej szybie…

Dlaczego nie mieć czelności by odgadnąć
osi jej losu i obrysu sejsmografu czerwieni
wzbierającej by dosięgnąć przeznaczenia
kiedy go przeciw Słońcu okadza sfora
słów bez składu i ładu, aby jeszcze bardziej zdusić
jego tętno, uśpić oczy i odciąć ostatni haust powietrza
i kroplę trzeźwej rzeczywistości zanim nadejdzie barman rozproszenia

Succubus i Incubus przeglądają się w zwierciadłach.
Ty to widzisz i jesteś blisko.
Najbliżej.

Kropelkowa infekcja dopada i Ciebie.
Dręczą, kaleczą i napominają ten opór przed dotykiem.
Powrócą jak co wieczór.
Powracają z cicha
Nierozłączni

Wiadomo, gdzie pójść by ocaleć
Nadzieja godziny błogości nić wywabia przetrwania szarą
Rozświetla lapis lazuli usta i ciała przesyca
Kąpie w miriadach westchnień
Możliwym
Wszystko
Jest

Jak nieskończoność liczby narodzonej 14.3


ODDZIELANIE MAGICZNE PLEW

Poeta coraz częściej napoczyna tylko ciasto metafory
Coraz więcej niedokończonych warstw urwanych nawet nie w pół słowa
Poeta coraz częściej zdaje sobie sprawę
Że oto podmiotu lirycznego nie odwiedził choćby
Jeden bezdomny czytelnik – autostopowicz

Dawniej miał marzenia i wiedzę o pełnych labiryntach
historii, symboli i literackich toposów
Dzisiaj w tym nie wiadomo do czego podobnym świecie
O klasyczne dzieła potkniesz się w śmieciowych altankach

Po Goethem spacerują muchy, Miłosza oblepia maź taniego masła
Tylko Herbert się broni. Ktoś łaskawie położył Strunę światła na
Mokrym murku…

Wieszczów i profesorów sprzedających marzenia (ale i złudzenia)
i historie, których nikt nie chce słuchać (ani tym bardziej uczyć)
Wciąga bagno zapomnianych wartości i szum 5G

Poeta patrzy ma gwiazdę i wdycha. Potem płacze
Oddzielanie plewy od słowa staje się czynem heroicznym
Często też funkcją magiczną, bo wszyscy teraz ulegają i boją się
Nazywać prawdy taką jaka jest

II
Poeta nie wie też do czego podobne jest tak zwane życie
Kiedy pada pytanie o poetycką tożsamość przed oczami
Pojawia się obłok pierwszej miłości w zerówkowym oddziale
W ustach smak łez na pierwszym koncercie, gdy usłyszał
Krzysztofa Myszkowskiego…

Jeszcze w uszach słowa seniorki rodu, że zawsze jesteśmy samotni
w niedosłonecznieniu perypetii losu
Zamiast idei i rojeń o poprawie świata panuje tymczasem
moda na bezkresność bez korzeni i walka o paszport
obywatela – świata, czyli obywatela niczego

Nawet nie ziemi jałowej Thomasa Elliota

III

I nic się nie stanie
kiedy zbraknie milionów
Nawet miliardów

Nikt nie przejmuje się ciętymi kwiatami
Statystyki bawią cienie za kurtyną


PAN ECCE HOMO PIJE IRLANDZKĄ WHISKEY

Kostka lodu na podobieństwo fregaty
przecina brązowe fale i wiry

Pan Ecce Homo pije powoli
To manifest pogodzenia
Peruna i Samheina
Później pod sercem pączkuje
pytanie o strukturę bytu

Kolejna kostka lodu jak zmienna wolna
dryfuje w szklance bez pośpiechu.
Obija się o szklane obręcze jak ćma nocna
W draperiach rozważań o podstawach
kwantyfikatorów egzystencjalnych

Ostatni łyk i oczekiwanie
by wyłonił się cypel ostatecznego
sensu

Poranek przynosi rozżalenie
i post alkoholową martyrologię

O świcie Pan Ecce Homo na krańcu Europy
pyta na głos o rzecz prostszą
– strukturę istnienia narodów

Marzy teraz o świeckiej iluminacji
w cieniu ogona komety zarazy
gdzieś pomiędzy tajemnicą a istnieniem
na rozdrożu trwogi i staro kontynentalnej buty

Drapieżcy
nawet głodni
wciąż mają w ustach smak mięsa
To co nieludzkie zawsze człowieka
o trzy oddechy wyprzedza

Przedawkowanie bodźców i podniet
objawia się ontologiczną alergią
i aksjologiczną nieczułością


UŚWIADOMIWSZY SOBIE, ŻE NIE ZDĄŻY

Miłość w cynowym kubku
Zawsze gasi pragnienie
Porcelana zbyt krucha i płocha
Srebro ciąży i brudzi ręce
Złoto oślepia i nie chce się pić

Miłość w cynowym kubku
Pochłania i dopełnia zarazem
Jest mocarzem co przegania
Piastunów nicości
Zawstydza architektów abstrakcji
Sztuki na kształt dla sztuki

Miłości w cynowym kubku
Zdarza się pomieszkiwać w różnych czasach
i pod różnymi adresami
Usiłuje przetrwać
Chociaż nikt nie czuwa na granicy światów
I nie ma dróżników rogatek dni i nocy


ZAPISKI NA OKŁADCE OPOWIADAŃ JULIO C.

Nie zawierzam kartce
atramentowi ani chmurze
zimnym klawiszom

w pismo i sploty słów
nie oblekam spraw najważniejszych

we śnie widzę łoże kryształowe
zimne i piękne
skrapiam go światłem

tutaj będziemy jednością
jednym ptakiem płochliwym
znikającym trzepotem skrzydeł
przed jutrznią

chwilowo zegar niechciany
zakurzony światem smakuje
kiście codzienności

i jeszcze blizna niedokończona
pulsuje klątwą i błogosławieństwem
tutaj

co znaczy tutaj?
metafizyka podpowiada czas
za 2 119 kilometrów
na chmurze migdałowego zapachu


SNY GERINELDO
MÁRQUEZA W INNYM CIELE

Płomień pogardy wypełnia tłoki aort
Krew pachnie gliceryną
Jeszcze i chwila i eksploduję
Stawiając krzyże ponad brukiem
Cuchną strachem o jutro
Resztki godności

Ecce Homo
Oto Człowiek
Tak! Oto ja!
Bezradny na pustyni niemocy
Rozgwieżdżony miłością
która daje smaki i barwy
a bólem codziennych rozczarowań
Ecce Homo
Oto Człowiek
Tak! Oto ja

Oto Biblię przysypał kurz refleksji
O piekle kolonii ziemskiej
Ludzkie piłkarzyki w pudełkach śmieciowych pism
Grają tak, jak poruszy nimi korpo – bóg

Wolność na uwięzi
Marzenia na samoblokującej się smyczy
Miłość spętana talią rachunków
I duch jak drzewo Jozuego
Dogorywający w piasku goryczy

GROSSETESTE’A PRZYPOWIEŚĆ O ZAGUBIONYM “ŁO”

Nienazywalność tej przestrzeni
Przesuwa wciąż granice mediacji

Absolutny punkt odniesienia
Nie istnieje
Bo wszystko, co istnieje
Zbudziło się z jednego punktu światła
obdarowanego substancją

Jest wszędzie i nigdzie

Ten świat
okruch czasoprzestrzeni
i Boża praca domowa –
Zapomniał już o świetlistości

Tak jak człowiek


W PEWNEJ DRUKARNI ZACZYNAJĄ DRUKOWAĆ KATECHIZMY PO CHIŃSKU

Wiekuistość ma za nic
wahadło odroczenia
Jest falą w pasażach świateł ruchu
Wciąż mniej ich a jednak
porównywalnie
bez końca więcej

I tak jak ja
wierzy wciąż
w soczystość poezji
gdy co noc modlę się o jej
niejednoznaczności

Wiaroskładacze i dyspozycyjne skryby
odsunęli Boga eksponując tylko mury
i wieże
Gdzie ślad stóp rozbitków?

Poezja i literatura
zachorowały poważnie
na swoją misyjność


BEZSILNOŚĆ, CZYLI WANNA JIMA MORRISONA

Bracie Wilku. Zawsze w nowiu zza
drugiej strony wzgórz przyzywasz
siostrę Księżyc. Las skowytu rośnie i potężnieje
w maglownicy koniunkcji. Potem opada.
Skowyt zamienia się w kamień.
Skalny okruch pochłania ryba, którą bezcześci
cisza. Jeszcze nieuchronny oddech chłodu. Zimne
ostrza mieczy Dike i Ananke. Ruch przeznaczenia.
Bracie Wilku. W skalnej krypcie
rozszarpałeś wszystkie słowa, zbędny
balast, który zakłóca rejs po sennym morzu
wspomnień. Siostra Księżyc nigdy nie wzeszła.
Zmiętym cieniem uciszyła oczy i płochliwe serce maga.
Czas drąży dwie rzeki rwące 
niewoli i zbawienia


Tomasz Wybranowski

Rocznik 1972. Absolwent wydziału humanistycznego, kierunek filologia polska na Uniwersytecie Marii Curie – Skłodowskiej (specjalność edytorsko – medialna). Studiował również jako wolny słuchacz filozofię i politologię. Członek Związku Literatów na Mazowszu i Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

Pracował w rozgłośniach radiowych: Centrum (Lublin), Puls (Lublin), Top (Lublin), oraz kieleckim TAK. Był korespondentem radiowej Trójki. Współpracował także z publicznym Radiem Lublin.

Publikował w pismach „Próba” , „Dzienniku Wschodnim”, „Kurierze Lubelskim” , dwutygodniku „Praca i Życie Za Granicą”, „Nowej Okolicy Poetów”, piśmie „Enigma. Ludzie – Sztuka – Myśli”, miesięczniku „Akcent”, „Zamojskim Kwartalniku Kulturalnym”, tygodniku „Do Rzeczy”, magazynie „Kontury”, miesięczniku „Dziś”, a także w „Poezji DZISIAJ”, miesięczniku „Kurier WNET” i „The Irish Polish Society Yearbook”.

Był także korespondentem tygodnika „Przegląd” i redaktorem dwumiesięcznika „Imperium Kobiet”. Jego teksty ukazują się w witrynie Pisarze.pl, w Dwutygodniku Literacko – Artystycznym.

Tomasz Wybranowski jest także członkiem redakcji miesięcznika „Kurier WNET” i stałym felietonistą miesięcznika „MiR”, który ukazuje się w Irlandii.

Od 2005 roku żyje, pracuje i tworzy w Republice Irlandii. Na przełomie 2005/2006 był redaktorem naczelnym tygodnika „Strefa Eire”. W latach 2006 – 2008 wydawca i redaktor naczelny miesięcznika „Wyspa”.

W tym czasie wydał trzy książkowe przewodniki dla polskich emigrantów „Irlandzki Niezbędnik. Irish ABC”, przy współpracy ze Stowarzyszeniem „Wspólnota Polska” i wsparciu okołorządowych instytucji irlandzkich.  

Od roku 2008 do 2012 redaktor naczelny tygodnika „Kurier Polski”. W latach 2008 – 2009 był także irlandzkim korespondentem Polskiego Radia i Informacyjnej Agencji Radiowej. Wydawca i prezenter programu „Polska Tygodniówka” (ponad 700 wydań)  nadawanego w każdą środę w dublińskiej rozgłośni NEAR 90, 3 FM.

Od października 2010 roku jest jednym z fundamentów sieci Radia WNET Krzysztofa Skowrońskiego. Obecnie jest dyrektorem muzycznym stacji. Był także dyrektorem Polskiego Radia S.A. Szefował antenie Polskiego Radia dla Zagranicy.

Autor czterech tomików wierszy: „Oczy, które…” (1990), „Czekanie na świt” (1992) i „Biały” (1995) i „Nocne Czuwanie” (2012), oraz arkusza poetyckiego „Zaklinator” (Warszawa 2019).

Jego wiersze drukowano w ponad trzydziestu antologiach poetyckich (m.in. „Opisać Swój Świat” (Zamość 1995), „Harmonia Dusz” (Warszawa 2011), „Piękni Ludzie” (Londyn – Warszawa 2013), „Pięciu z KaMPe” (Wydawnictwo Książkowe IBIS, Warszawa – Londyn 2014), Anthology Of Slavic Poetry” (Kasjas Publishing, London 2016) czy „Antologii Poetów Polskich 2018” (Pisarze.pl 2019).

Jego wiersze tłumaczono na języki angielski, rosyjski, bułgarski i niemiecki. Popularyzator polskiej literatury i kultury w Republice Irlandii na antenie Radia NEAR FM.

Napisał ponad 5,5 tysiąca recenzji i artykułów, głównie poświęconych muzyce, literaturze i sztuce.

Jego samodzielne rozdziały pojawiły się m.in. w książkach “My lunatycy. Rzecz o Republice” Krzysztofa Janiszewskiego i Anny Sztuczki (Wydawnictwo Muza) czy “Marek Jackowski: pięciolinia życia” Renaty Bednarz (Wydawnictwo Zielona Gałązka).

Rok 2011 przyniósł nominację do nagrody „Polak roku w Irlandii”. Tomasz Wybranowski wyróżniony został przez środowiska polonijne w Irlandii nagrodą „dziennikarz roku 2010”.  

W 2015 roku był współorganizatorem I edycji PolskaEIRE Festival w Republice Irlandii pod patronatem irlandzkiego ministerstwa kultury.

Rozpoczął studia doktoranckie na wydziale Nauk Politycznych UMCS do których zamierza powrócić. Do tej pory ukazało się jego sześć artykułów naukowych poświęconych mediom, głównie imigracyjnym.

Nakładem wydawnictwa Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, w 2012 roku ukazała się dwutomowa praca naukowa, pod redakcją profesor Iwony Hofman i dr Danuty Kępy – Figury “Współczesne media – kryzys w mediach”. Znalazł się tam jego artykuł „Polonijne media w Irlandii wobec kryzysu ekonomicznego. Ich nowa rola, posłannictwo i walka o przetrwanie na przykładzie tygodnika Kurier Polski”.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko