Mikołaj Melanowicz – Amerykańskie medytacje zen czy neo-zen?

0
250

                                W Centrum zen w Rochester, założonym przez Philipa Kapleau, w miejscu gdzie podobnie jak w wielu japońskich świątyniach zen kiedyś był kamienny ogród, teraz pośród drzew i krzewów stoi posąg  „Buddy bez twarzy”. Trzeba domyślić się, że przedstawia istotę oświeconą w pozycji medytacyjnej kwiatu lotosu. Tradycyjnie rysy twarzy Buddy powinny być azjatyckie, ale wtedy zen kojarzyłby się Amerykanom z religią innego kontynentu, której przyjęcie oznacza odrzucenie własnej tożsamości kulturowej. Wizerunki Matki Boskiej o rysach twarzy Japonki w niektórych kościołach katolickich w Japonii sprawiają, że ten obiekt kultu staje się bliski Japończykom. Jednak posąg Buddy z Rochester nie ma rysów twarzy, co oznacza, że może mieć dowolną twarz. Przesłanie zen staje się uniwersalne, skierowane do każdego, niezależnie od narodowości.                                                   

Agnieszka Kozyra


     Tak rozpoczyna  się monografia pt. Neo-zen? Filozofia zen a racjonalizm, libertynizm i hedonizm (JAPONICA 2019) Agnieszki Kozyry.

   Neo-zen (neozen) jest neologizmem, terminem utworzonym przez Agnieszkę Kozyrę, cenioną w środowisku  japonistów i filozofów za wcześniejsze publikacje na temat fundamentalnych problemów z zakresu tradycyjnej filozofii zen i religii Japonii. Tytuł książki wskazuje więc na nowe zjawiska w dziedzinie praktyki zen, jakie zachodzą poza Japonią, głównie w Stanach Zjednoczonych.

    Zen ([‘cicha]medytacja’), po polsku nazywany też zenizmem, jako odłam buddyzmu, wykształcony w Chinach i w Korei, a następnie w Japonii, nie jest jednorodną formacją religijną i filozoficzną. Dzieli się na wiele „nauk”, „religii” (shū) i „szkół” (ha).  W średniowieczu, od XII wieku przyczynił się do duchowego odrodzenia w Japonii, do rozwoju myśli filozoficznej, poezji,teatru nō, umiłowania sztuk i dyscypliny zwłaszcza w środowisku samurajów. W nauce i praktykach zen ważną role odgrywało zespolenie się z otaczającą jednostkę społecznością traktowaną jako byt absolutny. Szczególnie ważną rolę w zespoleniu się z absolutem, to znaczy z Buddą, odgrywał  indywidualny wysiłek w codziennym działaniu i w medytacji, która może prowadzić do nagłego olśnienia, zwanego oświeceniem (satori), zrozumieniem prawdy o świecie, to znaczy wglądem w prawdziwą naturę rzeczywistości. Niestety, ja chyba niewiele osiągnąłem podczas kilkudniowej praktyki medytacyjnej w świątyni Eiheiji w pobliżu miasta Fukui kilkadziesiąt lat temu. Założycielemm tej świątyni był Dōgen (1200-1253), słynny filozof i poeta, twórca szkoły sōtō. Może  zrozumiałem tylko tyle, że i w tej dziedzinie niezbędny jest wieloletni wysiłek fizyczny i duchowy.    

   W Japonii są trzy główne sekty religii zen, tzn. sōtō, w której ważną rolę odgrywa praktyka medytacji na siedząco (zazen) i rinzai, w której na drodze do ‘oświecenia’ należy osiągnąć zdolność rozwiązywania swoistych zagadek zwanych koanami. Jest też ōbaku – szkoła zbliżona do  rinzai, założona przech chińskich mnichów w XVII w. Wszystkie te odmiany i szkoły buddyzmu zen różnią się naukami i praktyką prowadzącą do ,’oświecenia’. Różnią się również  indywidualnym wkładem do kształtowania się etyki mistrzów i nauczycieli zen. W każdej z powyższych „nauk wiary” można wyróżnić wiele „szkół”. Nic więc dziwnego, że te różnice zakorzeniły się również w Stanach Zjednoczonych od początku, gdy nauczyciele wiary propagowali zasady i praktyki różnych szkół zen wśród imigrantów japońskich w II poł. XIX w., a następnie w XX wieku również wśród Amerykanów zainteresowanych nowymi religiami.

   A co najważniejsze, wspomniani nauczyciele starali się dostosować nauczanie wiary do potrzeb lokalnych wyznawców, wychowanych wcześniej w odmiennym środowisku społecznym i kulturowym. Z tych powodów powstało wiele odmian zen. Należy też brać pod uwagę  również wpływ chińskich, koreańskich i wietnamskich nauczycieli buddyjskiej medytacji.    

   Profesor Agnieszka Kozyra przestudiowała podstawowe publikacje propagatorów zen w USA, następnie odwiedziła ośrodki zen w USA, i dzięki temu mogła stwierdzić, jak duże różnice zachodzą między zen „amerykańskim” (zachodnim?) a myślą i praktyką tradycyjnego zen.  Dzięki dobremu przygotowaniu mogła wykazać, że w procesie akulturacji powstała nowa formacja ruchu religijnego. W doktrynie i praktyce zen   zaobserwowała tak duże zmiany, że miała  podstawy do wyróżnienia „odłamu amerykańskiego/ zachodniego” zen i nadania mu nowej nazwy neozen. Wykazała, że po prostu nastąpiło dostosowanie zen do zachodniej matrycy kulturowej, w której podstawą jest racjonalizm,  libertynizm, hedonizm, a także logika klasyczna.

   Drugą ważną cechą rozważań  nad wspomnianą nową formacją religijno-filozoficzną w książce pt. Neo-zen? Filozofia zen a racjonalizm, libertynizm i hedonizm  (Seria Japonica, Katedra Japonistyki Uniwersytetu Warszawskiego, 2019), jest skoncentrowanie się na dwu koncepcjach, tzn. na popularnej w amerykańskim środowisku praktyce tzw. ‘pełni umysłu’ (Mindfulness, w pol. przekładzie również ‘uważność’), wywiedzionej z buddyzmu Małego Wozu, podczas gdy japoński zen tradycyjny należy głównie do buddyzmu Wielkiego Wozu. oraz na tzw. pierwotnej ‘jakości’.

   A po trzecie, co można uznać za najciekawsze i najważniejsze w tej książce, to przedstawienie głównych czynników wpływających na dostosowanie pierwotnej praktyki zen do miejscowych warunków. A tymi czynnikami są podstawowe idee współczesnej kultury amerykańskiej, do których autorka zaliczyła: racjonalizm, libertynizm, hedonizm i konsumpcjonizm. Pisząc na ten temat konfrontowała je z podstawami filozofii zen, tzn. m.in. z samoograniczeniem poznania rozumowego, negowaniem „ja” i  pozbyciem się pragnień.

   Omawiając wpływ postaw libertyńskich na zen Autorka podaje przykłady Beat Zen Alana Wattsa i Hardcore Zen Brada Warnera oraz Roberta Pirsiga. Ponadto wyjaśnia, że amerykańscy nauczyciele wiary zen znajdowali wizje wolności w tekstach tradycyjnych, głównie japońskich mistrzów zen. W ten sposób np. buddyjskie uwalnianie się od cierpienia reinterpretowali jako naukę o drodze do szczęścia jednostkowego i społecznego.

   W bardzo interesującym rozdziale pt. „Rozum na drodze do ‘oświecenia’„ Autorka tej pracy analizuje rozprawę filozoficzną – napisaną w formie „powieści drogi” – pt. Zen i sztuka oporządzania motocykla (1974) Roberta Pirsiga. Źródeł tej książki można doszukiwać się w kontrkulturowym ruchu w USA, ale Autorka koncentruje się na wykazanej przez Pirsiga możliwości przekraczania granic rozumu klasycznego i na dążeniu do prawdy, która w zen jakoby nie jest definiowalna. Narrator tej powieści, Fedrus, odkrywa, że źródłem inspiracji dla naukowych odkryć często są trywialne czynności. I tak doszedł on do wniosku, że intuicja i pasja w badaniach są równie ważne jak rozum klasyczny. Przekonał się on bowiem o względności wszystkich teorii, bo prawdy naukowe to nie są dogmaty, ponieważ mają one wartość tymczasową. Szukał więc kryterium prawdy i znalazł je w pojęciu ‘jakości’. Zwłaszcza że sprawdzając wypracowania studentów, Fedrus zrozumiał, że nie potrafi podać obiektywnych kryteriów oceny ich jakości, więc zrezygnował z nauczania. Ale być może dlatego łatwiej doszedł do wniosku, że ocena jakościowa jest skutkiem intuicyjnego odczucia, które poprzedza refleksję na poziomie rozumu klasycznego. A poznanie przedmiotu przez podmiot umożliwia „jakość jako wydarzenie”. Taka „jakość’ jest przyczyną istnienia podmiotu i przedmiotu, a nie odwrotnie. To rozumowanie uznał za przewrót kopernikański. A jest tym przewrotem AWARNESS of QUALITY, czyli świadomość jakości. A skąd wiadomo, że  taka jakość istnieje? Odpowiadając, twierdzi, że coś istnieje, jeśli świat bez tego nie może funkcjonować normalnie…

   Według narratora powieści Pirsiga omawiana ‘jakość’ daje początek dualizmowi: jakości romantycznej (emocje, impresje) i jakości klasycznej (rozum, myślenie dyskursywne, dychotomia ducha i materii). I dochodzi do problemu definicji ‘jakości’ jako  cechy myśli i wypowiedzi rozpoznanej w procesie, który nie jest myśleniem dyskursywnym. Więc nie można jej zdefiniować. I tak dzięki tej interpretacji swego czasu  kultowej książki o prowokującym tytule, poznajemy interesujące meandry filozofowania Amerykanina, przeprowadzone w stylu i  konfrontacji z zen.

  Podsumowując przekonujące rozważania, Autorka stwierdza, że  neo-zen jest pewnym zagrożeniem dla tradycyjnego zen, ale też i szansą dla tej odmiany religii zen (raczej chyba religii niż filozofii) krytykowanej w Japonii), ponieważ afirmuje ona rozum poddany w wątpliwość przez mistrzów oryginalnego, tzw. tradycyjnego zen.

   Książka pt. Neo-zen  wzbogacona jest aneksem pojęć i nazw w języku japońskim oraz zestawem najważniejszych wydarzeń w historii zen w USA (1893-2018). Świadczy o dobrej znajomości nie tylko buddyzmu zen, lecz także filozofii zachodniej. A to pozwala Autorce  opisywać fenomen amerykańskiej odmiany religii, nazwanej neozenem, konfrontowanej z tradycyjnymi koncepcjami zen i jego historią. Może więc służyć jako kompendium wiedzy nie tylko dla czytelników interesujących się wpływem myśli i religii japońskiej na Amerykanów, lecz także istotą oryginalnego chińskiego, a przede wszystkim japońskiego zen.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko