„Biennale kontrowersji. Otwarcie puszki Pandory”.
***
W ponadstuletniej historii Biennale w Wenecji nigdy nie brakowało momentów wielkiego blasku ani głębokich cieni, jednak instytucja ta zawsze potrafiła znaleźć rozwiązanie, które szanowało godność uczestników i chroniło jej prestiż. Zawsze umiała jawić się na scenie sztuki jako przestrzeń autentycznego eksperymentu oraz wolności.
Co dwa lata Wenecja zamienia się w grawitacyjne centrum współczesnej sztuki, a dzięki licznym pawilonom, wydarzeniom towarzyszącym i projektom specjalnym, którym patronuje, umacnia rytuał kulturalny równie wyczekiwany, co celebrowany w duchu pełnej autonomii. A jednak niedawne współuczestnictwo sponsorów, kolekcjonerów, galerii i fundacji, bardziej przypominające atmosferę targów niż laboratorium idei, skłania nas do refleksji: czy utopia wciąż istnieje? Czy przetrwały jeszcze te przestrzenie przełomu, które w przeszłości otwierały drogę artystom zdolnym swoimi dziełami podważać system od wewnątrz, a przede wszystkim umocnić jeszcze samą rolę kuratora?
Czy Biennale jest jeszcze zdolne do tworzenia autentycznego znaczenia i przyciąga artystów wciąż wolnych w swojej ekspresji, niegotowych podporządkować się mechanizmowi, które potrafi pogodzić krytyczne postulaty z finansową koniecznością? A może wszystko stało się kompromisem, w którym każdy radzi sobie, jak potrafi lub jak uważa za słuszne?
Jednoznaczna odpowiedź wydaje się raczej niemożliwa. Piękno Wenecji stanowi doskonałą scenę, która jednocześnie uwodzi i rodzi liczne pytania przede wszystkim o zdolności poznawcze danej publiczności, niegdyś kształtowanej przez wystawy i dobrze poinformowanej, dziś być może niezdolnej do dostrzeżenia dystansu między sztuką a przemysłem sztuki. Granica ta wydaje się niemal niedostrzegalna, a w jej obrębie sam sprzeciw przybiera postać kolejnej formy zgody, podczas gdy sztuka zdaje się coraz bardziej podlegać dynamikom władzy i czystym strategiom rynku.
Tematy polityczne, społeczne i ekologiczne zakorzeniają się coraz silniej, świadcząc o kulturowej wrażliwości zgodnej z wyzwaniami naszych czasów, lecz jednocześnie ryzykują przekształceniem się w przewidywalną formułę, w której globalne problemy zostają wchłonięte przez standardową estetykę. W efekcie Biennale staje się areną narracji odpowiadających oczekiwaniom coraz bardziej międzynarodowej i selektywnej publiczności. A jednak Biennale ucieleśnia największy z paradoksów: z jednej strony przedstawia się jako miejsce eksperymentu i twórczej wolności, z drugiej strony jest wydarzeniem funkcjonującym dzięki systemowi ekonomicznemu, który w dużej mierze determinuje jego wybory.
Przykładem są pawilony narodowe, często finansowane przez instytucje publiczne oraz prywatnych sponsorów, a także selekcja artystów, podporządkowana logikom nie zawsze zbieżnym z rzeczywistą wolą innowacji. Podobnie galerie komercyjne odgrywają coraz bardziej centralną rolę w promocji i w budowaniu widoczności artystów obecnych na wystawie.
Tym, którzy pytają, czy Biennale ma jeszcze rację bytu, należałoby odpowiedzieć, że prawdziwe pytanie brzmi raczej tak: jak mogłoby się ono rozwinąć, by powrócić do tego, czym było i czym potrafiło być w imię autentyczności sztuki, która być może została nadwyrężona przez własny sukces. Jak zauważyli jednak niektórzy wtajemniczeni, Biennale jest ostatecznie lustrem, gdyż odbija nie tylko tendencje sztuki, lecz także sprzeczności samego społeczeństwa, które ją tworzy. I być może to właśnie w tej dwuznaczności, w tym nierozwiązanym napięciu, tkwi jej najgłębsza wartość. Przejdźmy jednak do wydarzeń poprzedzających całą sytuację.
5 maja, w dniu wernisażu 61° Biennale Sztuki w Wenecji 2026, przeznaczonego dla wyselekcjonowanej prasy, otwarto jeden z najliczniej odwiedzanych pawilonów – pawilon rosyjski. Wydarzenie to znalazło się w centrum przeciągania liny między włoskim ministrem kultury Giulim, prezesem Biennale Buttafuoco a stanowiskiem włoskiego rządu, a więc, jak podkreśliło samo Biennale, prywatnej inicjatywy. Nie wystosowano żadnego formalnego zaproszenia dla Rosji, która mimo to była obecna w Giardini ze swoim otwartym pawilonem. W odniesieniu do europejskiego reżimu sankcyjnego, którym objęty został jego przewodniczący za zbrodnie przeciwko ludzkości, łamanie praw człowieka oraz środki restrykcyjne związane z wojną w Ukrainie, uznaną za jawne naruszenie Karty Narodów Zjednoczonych, wiele postaci ze świata kultury i nauki znalazło się na celowniku Rady Unii Europejskiej oraz nowego rozporządzenia 2026/509. Oskarżono je o wspieranie okupacji i propagandy Kremla. Podczas posiedzenia Rady z 19 grudnia 2024 roku, europejscy przywódcy potwierdzili swoje poparcie dla niepodległości, suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy w granicach uznanych przez społeczność międzynarodową oraz opowiedzieli się za możliwością nałożenia nowych sankcji na Moskwę.
„My zajmowaliśmy się Pawilonem Centralnym, a nie pawilonami narodowymi”- sprecyzował prezes Biennale Buttafuoco, wzruszając ramionami wobec tych, którzy domagali się wyjaśnień dotyczących udziału Rosji w międzynarodowej wystawie.
„Biennale nie może być witryną dla Rosji” – takie ostrzeżenie płynęło tymczasem z Brukseli, podczas gdy Rosja zdążyła już przygotować swój pawilon. Unia Europejska zagroziła w związku z tym zablokowaniem dwóch milionów euro przeznaczonych na sektor filmowy. Szybko zareagowało na to włoskie Ministerstwo Kultury, sprzeciwiające się rosyjskiemu udziałowi. Sporządziło ono dokument oraz zleciło wizję lokalną inspektorów ministerialnych, mającą na celu zweryfikowanie sytuacji i zebranie dowodów dotyczących rzeczywistych decyzji podjętych przez Biennale. Sama instytucja poinformowała, że „na każdym etapie przeprowadzała kontrolę zgodności projektów z obowiązującymi sankcjami, sprawdzając na tyle, na ile było to możliwe, w oparciu o dostępne informacje przestrzeganie przepisów przez przedstawione projekty”. Dodaje również, że zgodnie z obowiązującymi sankcjami Federacja Rosyjska nie mogłaby uzyskać zezwoleń niezbędnych do otwarcia pawilonu dla publiczności.
W protokole sporządzonym z okazji inauguracji wystawy Biennale jednoznacznie wyjaśnia, że Federacja Rosyjska nie została formalnie zaproszona i nie podpisała żadnego dokumentu uczestnictwa, jak ma to miejsce w przypadku innych podmiotów biorących udział w wydarzeniu. Podkreślono także brak utrwalonego protokołu regulującego kwestie koniecznych prac konserwacyjnych w pawilonach narodowych. Rosja, podobnie jak wiele innych państw, jest właścicielem pawilonu w Wenecji, w Giardini Biennale. Otwiera go ponownie z okazji weneckiego wydarzenia poświęconego sztukom wizualnym. Stało się to po kilkuletniej przerwie związanej z wojną w Ukrainie. Oczywiście odbywa się to zazwyczaj za pozytywną opinią prezesa Biennale, Pietrangela Buttafuoco. Opinia nie oznacza jednak pozwolenia, choć sytuacja wydawała się już na tym etapie budzić wątpliwości, mimo że wszystkie państwa uznawane przez Włochy mają prawo obecności, tym bardziej te posiadające własny pawilon. Wobec takich okoliczności szybko uformowały się dwa obozy: rządowy, przeciwny obecności Rosji, choć z różnicami stanowisk wewnątrz samego rządu oraz drugi, bardziej zróżnicowany i mniej jednoznacznie polityczny, gotowy jednak oskarżać prezesa Buttafuoco o nadmierny protagonizm. Podczas gdy Biennale stara się bronić swojego stanowiska, deklarując pewność, że nie naruszyło sankcji wobec Rosji, ministerstwo, jak już wspomniano, wysłało inspektorów w celu przeprowadzenia szczegółowej kontroli, otwierając tym samym możliwość objęcia instytucji zarządem komisarycznym. Nie wszyscy jednak znają historię Biennale, które jest autonomiczną instytucją o międzynarodowym znaczeniu, miejscem spotkania inteligencji, kreatywności oraz różnorodności artystycznej i intelektualnej. Z jednej strony Biennale nadal broni więc swojego stanowiska, przekonane, że nie złamało sankcji wobec Rosji, z drugiej strony zaś minister kultury Giuli oczekuje raportu swoich inspektorów, pozostając uważnym na groźby płynące ze strony Rady Europejskiej.
Wenecka instytucja wydaje się zamknięta w bańce, jakby objęta nadzorem, podczas gdy inspektorzy mówią o ogromnym ryzyku potencjalnej utraty jej wiarygodności. Nie brakowało również przesady po obu stronach sporu, także w opinii publicznej. Negacjoniści dopatrują się w kierownictwie artystycznym rosyjskiego pawilonu „longa manus” Putina, choć kuratorzy, artyści, komisje programowe i członkowie akademii są mianowani przez odpowiednie rządy. W tym konkretnym przypadku pozostaje jednak pytanie: czy można ufać rosyjskiemu prezydentowi, biorąc pod uwagę jego wcześniejsze działania wobec dysydentów reżimu oraz sposób, w jaki otacza się w każdej dziedzinie ludźmi politycznie wobec niego bezwzględnie lojalnymi? W Biennale dostrzegalne jest ponadto pewne oderwanie od historii własnej chwalebnej przeszłości, która nie jest dziś traktowana jako punkt odniesienia. Ograniczanie się jedynie do gościnności wobec państw jest podejściem bardzo redukcyjnym. W obliczu momentów protestu, sporów z artystami czy ruchami artystycznymi, Biennale potrafiło przecież uchwycić ducha epoki w jego relacji ze sztuką i z samymi twórcami, mierząc się ze sprzecznościami, przyjmując innowacje, ale także wątpliwości i liczne pytania, które się pojawiały. Co powiedzieć choćby o „sprawach De Chirica” mistrza metafizyki, ducha pełnego sprzeczności, który nierzadko atakował Biennale, by później samemu uczestniczyć w nim z pokaźną liczbą dzieł, albo o słynnych „ciosach” zadawanych parasolką przez Ojettiego w odpowiedzi na nieprzychylne krytyki? Najbardziej spektakularnym przypadkiem pozostaje jednak historia pierwszej włoskiej awangardy, odrzuconej przez komisję, ponieważ futuryści nie byli rozumiani. W konsekwencji doszło do powstania antybiennalowej wystawy „pesarinich”, wspieranych przez Nina Barbantiniego i goszczonych w Ca’ Pesaro, gdzie od 1907 roku pełnił on funkcję dyrektora Międzynarodowej Galerii Sztuki Nowoczesnej oraz wystaw Fundacji Bevilacqua La Masa mieszczących się właśnie w Ca’ Pesaro począwszy od 1907 roku.
Wracając jednak do środków restrykcyjnych zastosowanych przez Radę Unii Europejskiej, to na jej celowniku znalazły się postaci takie jak Michaił Piotrowski, dyrektor Ermitażu w Petersburgu, oskarżony o aktywne wspieranie i usprawiedliwianie wojny przeciwko Ukrainie. Na liście osób objętych sankcjami znaleźli się również: Siergiej Giennadijewicz Obrywalin, wiceminister kultury Federacji Rosyjskiej, za podpisywanie „białych listów” upoważniających do prowadzenia wykopalisk archeologicznych na Krymie; Andriej Władimirowicz Polakow, dyrektor Instytutu Historii Kultury Akademii Nauk Rosji, za prowadzenie w latach 2014–2023 wykopalisk na Krymie bez zgody Ukrainy oraz za normalizowanie rosyjskiej obecności poprzez systematyczne zawłaszczanie terytorium. Jego przywództwo uznano za kluczowe dla realizacji nielegalnych działań. Wśród objętych sankcjami znalazł się również Nikołaj Andriejewicz Makarow, dyrektor Instytutu Archeologii Rosyjskiej Akademii Nauk, odpowiedzialny za działalność naukową, techniczną i gospodarczą instytutu; uznawany za stratega archeologicznej eksploatacji okupowanego Krymu. Na podobnym froncie doszło również do manifestacji „antyizraelskiej”, która doprowadziła do zamknięcia około dwudziestu pawilonów między Giardini a Arsenałem podczas Biennale. Był to strajk pracowników kultury protestujących przeciw obecności pawilonu izraelskiego oraz trwającemu, jak określali protestujący, ludobójstwu w Palestynie. Wśród zamkniętych znalazły się pawilony: Austrii, Belgii, Egiptu, Litwy, Luksemburga, Polski, Słowenii, Hiszpanii, Szwajcarii, Turcji, Finlandii, Holandii, Irlandii, Kataru, Malty, Cypru, Ekwadoru, Wielkiej Brytanii oraz sekcja Sztuk Stosowanych, przy czym lista ta była stale aktualizowana. To właśnie te wydarzenia poprzedziły zdecydowane stanowisko Henny Virkkunen, gotowej zablokować dwa miliony euro finansowania, jeśli naruszenie przepisów przez Biennale potwierdziłoby decyzję o otwarciu wystawy 9 maja tj. w dniu poświęconym celebracji pokoju, z pewnością nie Rosji.
W skrócie istnieją trzy kwestie, nad którymi należy się zatrzymać, aby dokonać obiektywnej analizy i podjąć rozwiązania respektujące terytorialność, regulaminy, a przede wszystkim samą sztukę:
1. Pawilon rosyjski jest terytorium rosyjskim znajdującym się na terytorium Włoch
2. Putin został objęty sankcjami UE na mocy decyzji Rady Europejskiej jako odpowiedzialny za zbrodnie przeciwko ludzkości.
3. Biennale jest instytucją autonomiczną, wolną w swoich decyzjach.
Właśnie dlatego być może mogło ono skorzystać z inteligencji i wizjonerstwa bohaterów swojej dawnej, chwalebnej historii: zamknąć wejście dla Rosji jako państwa, a jednocześnie gościć w Pawilonie Centralnym tych rosyjskich artystów, którzy najlepiej wyrażają język narodowej poetyki.
Giuliana Donzello






