Mikołaj Melanowicz – Moc literatury: 1000-lecie Pamiętnika Sarashiny

0
171

 W mieście Ichihara w Japonii ogłoszono 2020 Rokiem Tysiąclecia Pamiętnika Sarashiny. 更級日記千年紀  Zaplanowane z tej okazji uroczystości – z powodu pandemii – przełożono na rok bieżący, tzn. 2021.

  Natomiast w Polsce Adam Bednarczyk opublikował przekład Pamiętnika Sarashiny  z oryginału starojapońskiego wraz z monografią na temat tego arcydzieła japońskiej literatury pamiętnikarskiej :  W świecie opowieści i snów córki Sugawary Takasuego, Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, Toruń 2019.

     Sarashina – nazwa geograficzna czy pseudonim autorki pamiętnika? 

   Gdy po raz pierwszy pisałem na temat tego utworu w książce Literatura japońska. Od VI do polowy XIX wieku (PWN, 1994, s. 168), tytuł Sarashina nikki przełożyłem jako Dziennik z Sarashiny, przypuszczając że rodzina autorki dziennika mogła mieć jakiś związek z miejscowością o tej nazwie, zwłaszcza że jej mąż pod koniec życia (1057 r.) pełnił funkcję zarządcy prowincji Shinano, dziś w prefekturze Nagano, w której znajdowała się wioska Sarashina no Sato, a dzisiaj ta nazwa jest często nadawana restauracjom podającym makaron gryczany soba . Można więc przypuszczać, że z tych wiejskich okolic wywodzi się tradycja białego makaronu gryczanego sarashina soba. A w końcu XIX wieku utworzono tam powiat Sarashina, który teraz należy do miasta Nagano.

   Natomiast  kilkanaście lat później, w Historii literatury japońskiej (PWN, 2011),  zdecydowałem zmienić przekład tytułu na „Dziennik Sarashiny”, ponieważ uznałem, że niezależnie od miejscowości, w której córka arystokraty Sugawary Takasuego zaczęła lub kończyła swój pamiętnik, ważniejsze jest to, jak w tradycji japońskiej autorkę zaczęto tytułować, zwłaszcza że jej rzeczywiste imię nie zachowało się w kronikach. Po prostu, pierwotnie geograficzną nazwę Sarashina uznałem za imię po wiekach nadane autorce tego pamiętnika, w którym nawet nie pojawia się słowo Sarashina. Są natomiast symboliczne dla tych okolic i słynne z baśniowych i poetyckich przekazów nazwy Obasuteyama (Góra Porzucania Starych Kobiet) oraz Tagoto no Tsuki („księżyc pola ryżowego”)., czyli księżyce wczesną wiosną odbijające się w wodzie poletek ryżowych u podnóża tej góry. Warto też wspomnieć, że Sarashina jest epitetem stałym dla prowincji Shinano. 

  Wówczas jeszcze nie wiedziałem, że Sarashiny należało szukać również po przeciwnej, wschodniej stronie wyspy Honshū, tzn. w Kazusa, to znaczy w obecnej prefekturze Chiba.  Dlaczego?  Po prostu dlatego, że przebywała tam autorka pamiętnika, Córka Sugawary Takasuego, który pełnił obowiązki zastępcy zarządcy prowincji Kazusa, to znaczy w obecnej prefekturze Chiba. I dzięki niej nazwa Sarashina stała się tam dość popularna. Na przykład w mieście Chiba jest dzielnica (nieadministracyjna) Sarashina chō. A w mieście Ichihara, uznanym za dawne centrum tej prowincji, postawiono nawet pomnik Sarashiny, a jej imieniem nazwano ulicę i park. Może stało się tak dlatego, że córka Sugawary zapiski o swoim życiu rozpoczęła właśnie od wyjazdu z Kazusy i opisu uciążliwej drogi powrotnej do stolicy. To znaczy do Heian, obecnego Kioto. 

 Jak Dazai Osamu wyobrażał sobie autorkę i bohaterkę Dziennika Sarashiny?

   Przed skończeniem pracy nad podręcznikiem historii literatury japońskiej zapoznałem się dokładniej z Dziennikiem Sarashiny właśnie dzięki Dazaiowi Osamu, autorowi powieści Zmierzch. A mianowicie kiedy dziesięć lat wcześniej tłumaczyłem tę powieść, natknąłem się trzykrotnie na Dziennik Sarashiny w tekście tej powieści, najpierw w następującym kontekście:

 Zdarzyło się to zimą przed dwunastu laty.

     – Jesteś jak ta dziewczyna z Dziennika Sarashiny. Można do ciebie mówić i mówić, ale wszystko na nic. – Przyjaciółka powiedziawszy to, odsunęła się ode mnie. Zwróciłam jej wtedy nieprzeczytaną książkę Lenina.

     – Czytałaś? – upewniła się.

     – Wybacz, ale nie.

Stałyśmy na moście, z którego widać było Świątynię Mikolaja.

    – Dlaczego, dlaczego nie?

    Przyjaciółka o cal wyższa ode mnie, miała talent do języków. Dobrze wyglądała w czerwonym berecie. Była piękna; mówiono, że z rysów przypomina Giocondę.

   – Nie podobał mi się kolor okładki.

   /…./ – Ach, tak? – odrzekła ze smutkiem w głosie i od tego czasu nazywała mnie dziewczyną z Dziennika Sarashiny, bo uznała, że nie ma sensu ze mną o czymkolwiek rozmawiać. /…/

   Od tamtego czasu minęło dwanaście lat, ale ja nie odeszłam od Dziennika Sarashiny (Zmierzch, wydanie drugie, Tajfuny, 2019, s.107-108)

     Chciałem zrozumieć, jaką była ta dziewczyna z Dziennika Sarashiny. I jakie mogły zachodzić podobieństwa między dwudziestowieczną Kazuko, bohaterką Zmierzchu, a autorką i bohaterką Dziennika Sarashiny sprzed niespełna tysiąca lat. I dzięki temu wróciłem do oryginalnego tekstu z XI wieku w poszukiwaniu tych cech arystokratki, które zapamiętał Dazai Osamu.

 W mojej pamięci z tej starojapońskiej lektury utkwił epizod mówiący o  niewykorzystaniu okazji bliższego poznania mężczyzny, który nią się zainteresował. A ona o tej utraconej chwili wciąż myślała.

   W Zmierzchu Dazaia Osamu jest również podobne przeżycie Kazuko. Stało się to podczas robót w czasie wojny obowiązkowych również dla dziewcząt. Wydarzyło się wtedy coś, o czym myślała tak:

   W moich wspomnieniach z tego okresu [wojny] zachowało się tylko to jedno zdarzenie. Reszta była taka jak w tym wierszu:

  W ubiegłym roku nic się nie zdarzyło

 Rok wcześniej nic się nie zdarzyło

 I rok przed nim również nic się nie zdarzyło.

    A to „jedno zdarzenie” kończy się tak:

  –   Dziękuję bardzo za dziś. Możesz już wrócić do domu.

    Podbiegłam do oficera i podałam mu książkę. Chciałam mu podziękować, ale zabrakło mi słów. Spojrzałam na niego w milczeniu, a gdy nasze oczy się spotkały, po policzkach popłynęły mi łzy. Łzy rozbłysły również w jego oczach.

  Rozstaliśmy się, o tak, w milczeniu. Oficer już nigdy nie pojawił się w miejscu, w którym pracowałam. I był to jedyny dzień, kiedy mogłam odpocząć.  (Zmierzch, s.53-54)

  Natomiast w Sarashina nikki pamiętny dla mnie epizod kończył się następująco:  

 Wiosną, pewnego spokojnego wieczoru, dowiedziałam się, że rzekomo przybył do pałacu. Akurat o tej porze przebywałam razem z moja towarzyszką. Chciałam się jakoś stamtąd wymknąć na klęczkach, ale na zewnątrz znajdowali się jacyś ludzie, a i w środku jak zawsze kręciły się dwórki, więc zrezygnowałam i zawróciłam. Ów mężczyzna również musiał sobie tak pomyśleć – przybył z nadzieją, że będzie to niczym niezakłócony i spokojny wieczór, a było gwarno, więc wyglądało na to, że odjechał. Wyszeptałam wówczas mniej więcej taki oto wiersz:

  Ach, rybaku znad morza, czy wiesz, co czuje moje serce,

 Po naszym chwilowym spotkaniu u wejścia do mej komnaty?

Przepełnia je tęsknota, jak gdybym ujrzała Kashimę,

Wiosłując po wodach zatoki Naruto….

  – i na tym się skończyło. Był to człowiek pełen powagi, o niepowtarzalnej osobowości, lecz nigdy już o mnie nie zapytał i w ten sposób wszystko przeminęło…  (Adam Bednarczyk, W świecie opowieści i snów. Wokół Pamiętnika z Sarashiny córki Sugawary Takasuego, op.cit., s.77. Wszystkie cytaty pochodzą z tego dzieła).

  A rok wcześniej w ciemną noc dziesiątego miesiąca, w porze odczytywania sutr, bohaterka pamiętnika z towarzyszką zbliżyły się do miejsca ceremonii. Wtedy zauważyły, że ktoś się do nich zbliża.

  Stanęłam na boku i przysłuchiwałam się tylko, jak zrównoważonym i spokojnym tonem ze sobą rozmawiali. Bynajmniej nie było to pozbawione uczuć.

 – A ta druga pani? – spytał (op.cit. s. 71)

  W ten sposób raczej nieśmiała dama Sarashina (nazywamy ją tak, ponieważ nie znamy jej prawdziwego imienia) została zachęcona do wzięcia udziału w rozmowie z nieznajomym, który od uwagi na temat bezksiężycowej nocy przeszedł do wywodów na temat wiosny i jesieni.

 – Gdy przyglądamy się kolejno porom roku, to najmilsza wydaje się mgła wiosenna: niebo jest lekko zawoalowane, tarcza księżyca też nie jest tak bardzo świetlista i zdaje się płynąć gdzieś w oddali, a naprawdę już czymś wspaniałym jest usłyszeć melodie w tonacji wiatru i woni wygrywaną łagodnie na lutni /  …/.

 – A paniom, która z nich przypadła do serca? (op. cit., s.71)

 Ponieważ jej przyjaciółka zdecydowanie poparła noce jesienne, więc Sarashina, żeby się odróżnić, powiedziała:

 Zasnute mglą w jedno zlewa się

z kwieciem bladozielone niebo,

a na nim z lekka widoczny

księżyc wiosenny nocą…

 Powtórzył sobie moje słowa raz i drugi, a potem rzekł:

   – A więc – mam rozumieć – odrzuca pani noce jesienne? – i powiedział:

    Począwszy od dzisiejszego wieczoru,

   póki jeszcze żyć będę na tym świecie,

   taka wiosenna noc będzie mi chyba

  już zawsze twoim wspomnieniem…  (op.cit., s. 72)

  Następnie nieznajomy arystokrata wyjaśnił. że od dawna Chińczycy nie są w stanie zdecydować, co jest piękniejsze: wiosna czy jesień… Nie wspomniał on jednak japońskiej poetki Nukaty (VII wiek), która chyba dała początek nie kończącemu w Japonii sporowi o to, czy wiosna jest piękniejsza, czy jesień. (Zob. poemat zamieszczony w Man’yōshū, M.I, 16). Kiedy skończył, rozstał się z paniami, „a ja pomyślałam sobie, że pewnie nie wiedział nawet, z kim rozmawia”. (op.cit.,s.75)

  Ale chyba wiedział, ponieważ rok później przystanął w pobliżu jej komnaty i powiedział

 „Nie zapomniałem ani na chwilę o tamtej słotnej nocy, wspominam ją z tęsknotą…” A ona odpowiedziała:

Cóż mogło sprawić,

że w twej pamięci odżyło coś tak błahego

jak deszcz muskający liście drzew?

  W tym czasie, to znaczy podczas pierwszego spotkania tego mężczyzny (ok. 1042 roku) i rozmowy prowadzonej za pomocą wymiany aluzyjnych wierszy, zgodnie z zasadami obowiązującymi arystokratów epoki Heian (X-XII w.),  Sarashina mogła mieć już ponad 30 lat, a wciąż była niezdecydowaną kobietą, wciąż żyjącą w fikcyjnym świecie opowieści dworskich monogatari.

  Ale podczas krótkiej służby na dworze u jednej z księżniczek cesarskich zrozumiała, jak bardzo dała się omamić swym ukochanym opowieściom, zwłaszcza Opowieści o księciu Genjim autorstwa damy Murasaki Shikibu. Jej rękopisy czytano na dworach arystokratów już w roku narodzin Córki Sugawary Takasuego, która kilkanaście lat później marzyła tylko o zdobyciu kolejnych zwojów tej opowieści. Z wielką więc nadzieją – po niespełna czterech latach przebywania na odległej prowincji  – wraca do stolicy, pokonując uciążliwości podróży, opisane w pierwszym rozdziale Sarashina nikki.

  Człowiek wychowany w dalekiej prowincji, odleglejszej niż krańce traktu na wschód, musi wydawać się bardzo nieokrzesany. Zaczęłam o tym rozmyślać, odkąd dowiedziałam się, że są na świecie rzeczy zwane opowieściami. Zapragnęłam wtedy w jakiś sposób je poznać. W bezczynne popołudnia i wieczory przysłuchiwałam się fragmentom rozmaitych historii, jak choćby tej o Promienistym Genjim, które opowiadała mi starsza siostra lub macocha, a moje pragnienie wciąż narastało. Zastanawiałam się, jak to możliwe, że są one w stanie opowiadać te wszystkie historie z pamięci. (op. cit. s.15-17. Przekład Adama Bednarczyka opatrzony jest cennymi przypisami, których tu nie przytaczam.)

  Dopiero po powrocie do stolicy miała okazję przeczytać ulubione opowieści.

 „Jednak doświadczenie „słuchania” opowieści nie było tym samym, co ich czytanie. Zasadnicza różnica polegała na tym, że dla autorki świat stolicy, który bez wątpienia wydawał się idealną przestrzenią, tak naprawdę nie był niczym innym jak miejscem, w którym legło w gruzach owo doświadczenie z fikcja literacką, tak pożądaną daleko na wschodzie (op.cit., s.147) – stwierdził autor monografii i w tym miejscu myśl tę opatrzył odnośnikiem do artykułu Kikuty Shigeo pt. Monogatari no gensō no hōraku (Rozpad iluzji opowieści) z 1981 roku, co świadczy o szerokim i dogłębnym wykorzystaniu źródeł japońskich przez Autora tej książki. Są też również w kilku miejscach odnośniki do artykułu Inukaia Kimiyukiego[1], badacza starożytnej literatury japońskiej.

Powtarzam, autorka i bohaterka Sarashina nikki żyła w fikcyjnym świecie opowieści dworskich. Dopiero po konfrontacji z rzeczywistością – podczas dość krótkiego okresu służby dworskiej – zrozumiała, że nie ma tam tak wspaniałych postaci jak Książę Promienisty czy równie fascynujące kobiety jak Ukifune, Yūgao czyTamakazura, które poznała w świecie opowieści.

 Z  Pamiętnika Sarashiny dowiadujemy się, że „… bohaterka pamiętnika nie miała zbyt wielu adoratorów i chętnych do jej ręki [może nawet byli, ale  ona o nich nie starała się w odpowiednim czasie dowiedzieć] – większość młodzieńców pewnie w ogóle nie miała pojęcia o jej istnieniu. Nie zauważała jednak granicy między rzeczywistością a fikcją, całkowicie utożsamiając się z postaciami z monogatari. Taką postawę trafnie spuentował Donald Keene, według którego nie ma w tym nic dziwnego, że zwyczajna dziewczyna wyobrażała sobie, że pewnego dnia przemieni się w pięknego łabędzia niczym brzydkie kaczątko z baśni Hansa Christiana Andersena. Niezwykłe jest tylko to, że bohaterka pamiętnika tak długo żyła złudzeniami i nadzieją, że stanie się coś, co już się dokonało (odwołanie się do D. Keene’a , przyp. 156, op. cit. s.137-138).

  I chociaż spotkała na dworze ideał mężczyzny – przynajmniej tak się jej wydawało – nie potrafiła wykonać właściwego ruchu, by zbliżyć się do niego.

  I tak też zapewne Dazai Osamu oceniał charakter damy Sarashiny, by  porównaniem do niej scharakteryzować postawę Kazuko, bohaterki powieści Zmierzch, żyjącej złudzeniami i niezdolnością do podjęcia jakiejkolwiek sensownej decyzji.

Trafnie też Bednarczyk zauważa, pisząc

Przypadkowe, krótkie spotkanie z pewnym dworzaninem mogło być początkiem jej wymarzonego życia, a podkreśliło jedynie skrajność jej zmarginalizowanego statusu na dworze.” (op. cit., s.138)

  O powyższych związkach Dazaia Osamu i Sarashiny przypomniał mi Adam Bednarczyk, który nie tylko starannie przełożył Sarashina nikki, ale swój przekład opatrzył monografią na temat świata przedstawionego w tym poetyckim dzienniku, który na pewno lepiej nazwać pamiętnikiem, ponieważ dziennych dat w nim jest niewiele.

  Podobnie jak Ivan Morris w fascynującym Świecie Księcia Promienistego (PIW, 1973) ukazał życie arystokratów w stolicy Heian końca X wieku na podstawie Opowieści o księciu Genjim (1008), tak Bednarczyk dokonał tego dzieła, wykorzystując Pamiętnik  Sarashiny,  w rozmiarach znacznie skromniejszy dokument literacki, ale napisany również przez kobietę żyjącą w nieco skromniejszych warunkach późniejszych dziesięcioleci tej samej epoki. Niewątpliwie , w połowie XI wieku już odczuwano schyłek dobrobytu w środowisku arystokracji. Jednak nadal wykształcenie humanistyczne i wrażliwość na piękno były warunkiem niezbędnym do nawiązania i podtrzymania stosunków międzyludzkich. Wówczas nadal powstawały arcydzieła literatury, to znaczy poezja, opowieści i pamiętniki,  w których pisarki coraz więcej miejsca poświęcały sprawom nadprzyrodzonym, religii buddyjskiej i snom jako nośnikom kontaktu ze światem nadprzyrodzonym (zob. rozdział 3 „Świat oniryczny i jego symbolika”, op. cit.,s.148-163).

  Sarashina w czasie pobytu w prowincji Kazusa na pewno uczęszczała do  Kazusa Kokubunji, czyli  głównej Świątyni Prowincji Kazusa, jednej z wielu założonych w Japonii na mocy edyktu cesarza Shōmu (VIII w.). Świątynia w Kazusa należała do sekty shingon („prawdziwe słowo”), w której czczono  . Buddę Uzdrowiciela (Yakushi nyorai).

 Wsiadając do powozu, spojrzałam ostatni raz w kierunku domu i pomyślałam o Buddzie Uzdrowicielu, któremu biłam pokłony i do którego się modliłam, kiedy mnie nikt nie widział. Było mi smutno na myśl o tym,  że muszę to wszystko zostawić, i w tajemnicy przed wszystkimi zapłakałam. (op.cit., s.17)

    We współczesnym mieście Ichihara – centrum dawnej prowincji Kazusa

   Jak wspomniałem, samorząd  miasta Ichihara zdecydował uczcić tysiąclecie  Pamiętnika  Sarashiny. Ta decyzja budzi respekt. Nie tylko służy wzbogaceniu tożsamości miasta. Ale umieszczając w legendzie założycielskiej miasta autorkę dzieła literackiego, potwierdza wiarę w znaczenie literatury w życiu wspólnoty.  .  

   Córka Sugawary opis swego życia rozpoczęła od wyjazdu z rezydencji, znajdującej się w obecnym mieście Ichihara.  A czas jej odjazdu (1020 rok) potomkowie żegnających tę trzynastoletnią dziewczynę przyjmują za datę powstania Sarashina nikki, należącego do czterech najsłynniejszych arcydzieł literatury pamiętnikarskiej epoki Heian, napisanych przez kobiety. Tę raczej symboliczną datę 1020 przyjęto zapewne dlatego, że właśnie Córka Sugawary opowiadanie o swoim życiu rozpoczęła od pożegnania lat dzieciństwa w 1020 roku, spędzonych w miejscu, w którym powstało miasto Ichihara. A kiedy skończyła pisać?  Dokładnie nie wiadomo, ale pewnie po śmierci męża w 1058 roku,  więc w opracowaniach podaje się datę 1059, ponieważ prawdopodobnie w tym też czasie w samotności pożegnała się ze światem.

   W prowincji dawnej Kazusy już od ponad stulecia zaczęto utrwalać o niej pamięć: w 1889 roku pewnej wiosce nadano nazwę Sarashina, a w mieście Ichihara ulicę i park nazwano Sarashina. Jak wspomniałem, jest również pomnik damy  Sarashiny.

A z okazji ogłoszenia obchodów tysiąclecia jest też Nagroda Literacka Tysiąclecia Sarashina nikki

更級日記千年紀文学賞.   

  Bez wątpienia, w wyobrażeniach współczesnych Japończyków Sarashina to przede wszystkim pseudonim artystyczny poetki, autorki literackiego pamiętnika sprzed tysiąclecia. Nie jest więc nazwą miejscowości znajdującej się w odległej od Ichihary prowincji Shinano, chociaż ta nazwa przywędrowała spod Góry Porzucania Starych Kobiet, a dla mieszkańców Ichihary stała się symbolem młodej kobiety, której pamiętnik potwierdził znaczenie literatury.

 Zakończenie

  Sarashina jest więc dzisiaj imieniem utalentowanej poetki, autorki co najmniej Pamiętnika Sarashiny, a może nawet kilku innych arcydzieł, które się zachowały, jako bezimienne dzieła tej niezwykłej epoki literackiej,  której symbolem jest Murasaki Shikibu, również pisarka o nieznanym imieniu. Ale pamięta o niej świat dzięki Opowieści o Księciu  Genjim. A w rezultacie decyzji miasta Ichihara o obchodach tysiąclecia tego pamiętnika Sarashina wyróżniona została – spośród plejady poetek i pisarek tej niezwyklej epoki kultu piękna i życia w pokoju – następna poetka. A stało się to dlatego, że jej czytelnicy uwierzyli w niezwyciężoną moc literatury.

(Warszawa, 12.01.2021)


[1] Profesorów Kikuta Shigeo i Inukai Kimiyuki poznałem podczas pracy na Żeńskim Uniwersytecie Miyagi Gakuin Joshi Daigaku w Sendai w latach 1998-1999. Profesor Kikuta wówczas prowadził wykłady nt. studiów nad Izumi Shikibu nikki (Dziennik Izumi Shikibu) i  świata Dziesięciu Ksiąg  z Uji (jūchō) z Opowieści o księciu Genjim. Natomiast  Inukai prowadził wyklady na temat opowiadań plebejskich, zawartych w dziełach starożytnych, poczynając od Kojiki – Księgi dawnych wydarzeń (r.712).

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Proszę wprowadź nazwisko